Z pasją nie ma dyskusji
czytane 233 razy
Początki grupy The Trepp sięgają 1986 roku. Zespół powstał właściwie w Jaworznie, jednak bardzo szybko dołączyli się do niego muzycy z Chrzanowa. W ten sposób Chrzanów stał się właściwie główną siedzibą zespołu.
W pierwszym składzie grupa koncertowała do 1992 roku, potem na siedemnaście lat zniknęła. Powrót w 2008 był dla wszystkich zaskoczeniem. Jednak dla samych muzyków był to moment długo wyczekiwany. Jak mówią, poczuli się tak, „jakby ktoś po prostu wyłączył pauzę i muzyka powoli zaczęła płynąć z powrotem”.
Obecnie The Trepp tworzą: Marcin Kurnik (cimpel) - wokal, Sławek Gruca (ojciec)- gitara, Eryk Gruca (syn, młody) - perkusja, WALCZAS - bas.
O wydanej płycie, muzycznych inspiracjach i dziejach zespołu opowiada Marcin Kurnik
1 kwietnia 2010 ukazała się Wasza płyta, zatytułowana „Prostota wyrazu”. Napisaliście na swoim blogu, że jest to „najdłużej oczekiwana (przez sam zespół) płyta”. Od kiedy zatem planowaliście jej nagranie? Co stało na przeszkodzie?
– Dla mnie oczekiwanie na płytę trwało od chwili, kiedy zakładałem ten zespół, czyli już od końca lat osiemdziesiątych. Tak chyba w 1990 roku udało nam się nawet zarejestrować materiał w chrzanowskim Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji i szukaliśmy kogoś, kto wyda nasze demo. Kiedy zespół się rozpadł w 1992 roku, zostały po nim tylko jakieś koncerty na VHS, na kasetach magnetofonowych i ten niedokończony materiał. Być może gdzieś szwędają się jakieś nasze nagrania z tamtych czasów.
Ale wracając do pytania, kiedy spotkaliśmy się ponownie po 17 latach, postanowiliśmy zamknąć tamte czasy i nagrać część materiału, który graliśmy kiedyś. I tak, w 2009 roku wskoczyliśmy do studia i z Kosą nagraliśmy 9 kawałków, wybierając te, które pamiętaliśmy wszyscy najlepiej.
Odpowiadając zaś na drugą część pytania, muszę wymienić kilka kwestii – w latach 80/90 wydanie płyty było poza naszym zasięgiem, nie byliśmy zespołem, który śpiewał o „dupie marynie”, nie mieliśmy żadnych układów i graliśmy jak setki zespołów w tamtych czasach. Na produkcję niezależną nie było nas po prostu stać. Od 1992 roku do 2009 zespół praktycznie nie istniał, więc tym bardziej nie było łatwo wydać płyty, a później to już poleciało…
Jakie utwory znalazły na płycie? Czy wszystkie były napisane już wcześniej, czy może któryś powstał specjalnie na tę okazję?
– Na płycie jest 9 kawałków z lat 1986-1992, to przekrój tego, co wtedy robiliśmy. Muszę jednak podkreślić, że płytę realizowaliśmy już w odmłodzonym składzie z Walczasem na basie i Młodym za garami, więc mimo starego materiału, został on mocno odświeżony. Jeżeli ktoś nas pamięta z tamtych czasów, nie będzie zawiedziony, znajdzie „Reformę”, „Wiarę”, „Żołnierzy”, „Armię”, „Takie Trochę Reggae”, „Świątynię”, „Dzieciaki”, „R‘n‘rolla” i „Oczy”.
Do kogo przede wszystkim kierujecie tę płytę? Do jakiej grupy odbiorców?
– Ktoś kiedyś określił nasze kawałki jako „punkowe fraszki” i chyba coś w tym jest. Generalnie po płytę może sięgnąć każdy, kto lubi proste punkowe rytmy. Na koncerty przychodzą młodzi, osoby w średnim wieku i 40-letni słuchacze, więc myślę, że oni wszyscy są odbiorcami, a kto ją kupi, nie mam pojęcia. Na razie kupują ci, którzy słuchają nas na koncertach i ci, którzy odwiedzają naszego bloga. Od 10 maja rusza też punkt sprzedaży w Krakowie – galeria „Dobre miejsce” przy ul. Zamenhofa 4. W Chrzanowie można ją kupić przez Sławka lub Eryka.
Zespół zawiesił działalność na prawie siedemnaście lat. Co skłoniło Was do powrotu? Czy sam powrót do grania był trudny?
– Wiesz, to być może jest tak, że zespół na 17 lat przestał grać, ale gdzieś tam w środku cały czas coś nie pozwalało zapomnieć. Cały czas coś pisałem, cały czas coś brzdąkałem na gitarze i myślę, że w każdym z nas tak coś kipiało i tylko czekało na ponowną erupcję J. Sam powrót do grania był jednym z najfajniejszych stanów, jakie można osiągnąć bez wspomagania, poczuliśmy się tak, jakby ktoś po prostu wyłączył pauzę i muzyka powoli zaczęła płynąć z powrotem.
Jaka jest różnica między tym, co zespół grał na samym początku istnienia, w latach 1986-1992, a tym co tworzy dziś, po roku 2008? Do jakiego gatunku muzyki jest Wam najbliżej?
– Haha, trochę nauczyliśmy się grać. Tematycznie ciągle nie jest nam obojętna głupota, „chamówa” i systemy, które usiłują z nas coś wycisnąć. Może to już nie jest Armia Radziecka, ale ta ciągle jednak obecna i zakorzeniona idea wpychania mordy tam, gdzie niekoniecznie jest ona mile widziana. To już może nie są pierwsze reformy, pierwsze „wolne” wybory, ale przecież w polityce koryto stoi, jak stało, tylko ryje się zmieniają. Generalnie piszę teraz o tym, co mnie dzisiaj zmusza do myślenia, o tym, z czym się nie zgadzam.
A muzycznie? Sami siebie określamy mianem punk rockowego zespołu i nie będziemy szukać jakichś innych określeń. Oczywiście, że można poczuć w tym graniu jakieś inne rytmy, czy wpływy, ale tak to jest, w czterech-pięciu riffach trudno uwerturę stworzyć, czy odkryć coś nie odkrytego.
Jak powstają wasze utwory?
– Większość kawałków powstaje w ten sposób, że gdzieś tam w zaciszu pokoju, na akustycznej gitarze, do jakiegoś swojego tekstu łapię kilka chwytów i buduje się zarys. W takiej postaci kawałek trafia w ręce Sławka i reszta się już dzieje - perkusja i bass dopełniają brzmienia, budują dynamikę. Bywa, że jakiś motyw przynoszą chłopaki i pracujemy nad nim wszystkim razem, a moją rolą jest na końcu dopisać do tego tekst. Jak nas jest czterech, tak każdy ma swój wkład w muzykę, którą obecnie tworzymy.
Oprócz grania w zespole, każdy z Was ma swoje życie, rodzinę i pracę. Tymczasem próby i wyjazdy na koncerty wymagają zaangażowania. Czy na wszystko starcza Wam czasu? Jak do tego podchodzą Wasze rodziny i znajomi?
– Widzisz to jest tak, że muzyka i ten zespół to jest moja pasja, a z pasją nie ma dyskusji. Myślę sobie, że w tej chwili jestem w doskonałej sytuacji, moje dzieciaki są na tyle duże, że pojawiają się na koncertach, na co dzień mieszkają ze swoją mamą. A moja narzeczona wspiera mnie we wszystkim, co robię. Znajomi? Kurcze, chyba wszyscy szeroko otwierali oczy, kiedy usłyszeli pierwsze nagrania, jakie zawisły w Internecie. A rodzice z ciekawością przyglądają się, jak się w tym wszystkim odnajduję.
Walczas łączy studia i granie, i dobrze mu to wychodzi, a bliscy kibicują mu z radością. Sławek, podobnie jak ja, ma pełne wsparcie w domu, może nawet pełniejsze, bo Młody (Eryk) to jego syn, więc żona jednego, a zarazem mama drugiego wspomaga chłopaków dobrym słowem. Generalnie wszyscy nasi bliscy i znajomi dziwią się tylko, że nam się jeszcze chce. J
Czy często teraz koncertujecie?
– Oczywiście zawsze można by więcej J. Myślę sobie, że zawsze tak było, że The Trepp był zespołem koncertowym i to właśnie na koncertach sprawdzała się nasza muzyka i prawda. Gramy średnio dwa koncerty w miesiącu, jesteśmy gotowi więcej, tyle że teraz Młody kończył gimnazjum i musiał znaleźć czas na naukę. W wakacje pewnie odetchniemy od siebie, by na jesieni kontynuować koncerty i trasę „Cztery strony punk rock‘a” .
Ale korzystając z tego miejsca, powiem: Jeżeli organizujesz jakiś koncert, to się nie zastanawiaj, czy przyjedziemy zagrać – bo zagramy na pewno. Najprostszy kontakt z nami: tel. 660 82 48 05 lub e-mail: thetrepp@gmail.com
Dlaczego artyści tak bardzo cenią sobie występy na żywo? Czym dla Was są koncerty?
– Wiesz, to jest tak: kiedy stajesz na wprost ludzi, którzy przychodzą posłuchać tego, co masz do powiedzenia, skonfrontować to, co słyszeli o tobie z tym, co sobą reprezentujesz, z tym co robisz przez te kilkadziesiąt minut, które trwa koncert, masz okazję zobaczyć, jak na ciebie reagują. Masz okazję dać z siebie wszystko i zabrać od ludzi, którzy przyszli to, co mają do oddania i to jest ta magia koncertu. Tu nie ma miejsca na fałsz, puder. Jest moc i pot.
A poza tym, gdzie się poczujesz lepiej niż na scenie? Gdzie indziej sprawdzisz, czy tekst z muzyką trafia? Sprzedaż płyt i muzyczne portale tworzą fikcję tam liczy się pomysł produkt i sprzedaż, ale generalnie bez tego nie istniejesz. Na koncercie natomiast jesteś i nie ma szans na fałsz, nie dla takiej publiczności.
A teraz parę słów o Waszych muzycznych planach na najbliższą przyszłość. Swoją debiutancką płytę macie już za sobą. Czy myślicie już o kolejnej? Czy może chcecie się teraz skupić na czymś innym?
– Najbliższa przyszłość to koncerty, koncerty i koncerty. Wymienię tu kilka najbliższych: LCK – Libiąż (15 maja), Pub Tawerna – Tychy (28 maja), Pub PAPUG – Wałbrzych (19 czerwca), Pub Semafor – Kędzierzyn Koźle (25 czerwca), Rude Boy Club – Bielsko-Biała (26 czerwca), Cieszyn Czeski (27 czerwca). Oczywiście pomiędzy tymi terminami coś się jeszcze kroi.
Powoli też myślimy już o jesiennej edycji projektu, który nazywa się „Cztery strony punk rock’a” - to niezależna trasa czterech kapel: BAZOOKA – Jaworzno, The Bastard – Myślenice, PCK – Jaworzno, The Trepp – Chrzanów/Jaworzno (GALICJA). Jeździmy po klubach i odwiedzamy najróżniejsze miejsca. Za nami są już: Sędziszów Małopolski, Kraków, Myślenice, Mszana Dolna. Więcej informacji na naszym blogu (http://thetrepp.blogspot.com).
Co więcej w planach? Mamy taki szalony pomysł, by w sierpniu zrobić koncert, na który będziemy chcieli zaprosić wszystkich, którzy przewinęli się przez zespół, a było ich trochę… J Mamy też zamiar wydać DVD z zapisami koncertów, które Treppy zagrały do 1992 roku. Zbieramy więc stare materiały - mamy już dwa koncerty z Jaworzna, szukamy Wołczyna i ktoś ponoć rejestrował jeszcze coś w Jaworznie… To taki plan.
Kolejny - to dokończyć nowe kawałki. To, co nam w tym najbardziej przeszkadza, to brak miejsca na próby – miejsca, gdzie można by spokojnie grać, tworzyć nowe utwory, a później - studio i nagranie.
Chcielibyśmy też opatrzyć obrazem nasze kawałki i marzy się nam jakiś teledysk. A jak już jestem w sferze marzeń, to też sala do prób i jak najwięcej dobrych miejsc do grania…
Pozdrawiam w imieniu całego zespołu The Trepp. Dla trzech osób, które bardzo będą chciały zdobyć naszą płytę, płyta z dedykacją czeka. J Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na koncertach.
Rozmawiała
Anna Maria Piątkowska
Obecnie The Trepp tworzą: Marcin Kurnik (cimpel) - wokal, Sławek Gruca (ojciec)- gitara, Eryk Gruca (syn, młody) - perkusja, WALCZAS - bas.O wydanej płycie, muzycznych inspiracjach i dziejach zespołu opowiada Marcin Kurnik
1 kwietnia 2010 ukazała się Wasza płyta, zatytułowana „Prostota wyrazu”. Napisaliście na swoim blogu, że jest to „najdłużej oczekiwana (przez sam zespół) płyta”. Od kiedy zatem planowaliście jej nagranie? Co stało na przeszkodzie?
– Dla mnie oczekiwanie na płytę trwało od chwili, kiedy zakładałem ten zespół, czyli już od końca lat osiemdziesiątych. Tak chyba w 1990 roku udało nam się nawet zarejestrować materiał w chrzanowskim Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji i szukaliśmy kogoś, kto wyda nasze demo. Kiedy zespół się rozpadł w 1992 roku, zostały po nim tylko jakieś koncerty na VHS, na kasetach magnetofonowych i ten niedokończony materiał. Być może gdzieś szwędają się jakieś nasze nagrania z tamtych czasów.
Ale wracając do pytania, kiedy spotkaliśmy się ponownie po 17 latach, postanowiliśmy zamknąć tamte czasy i nagrać część materiału, który graliśmy kiedyś. I tak, w 2009 roku wskoczyliśmy do studia i z Kosą nagraliśmy 9 kawałków, wybierając te, które pamiętaliśmy wszyscy najlepiej.
Odpowiadając zaś na drugą część pytania, muszę wymienić kilka kwestii – w latach 80/90 wydanie płyty było poza naszym zasięgiem, nie byliśmy zespołem, który śpiewał o „dupie marynie”, nie mieliśmy żadnych układów i graliśmy jak setki zespołów w tamtych czasach. Na produkcję niezależną nie było nas po prostu stać. Od 1992 roku do 2009 zespół praktycznie nie istniał, więc tym bardziej nie było łatwo wydać płyty, a później to już poleciało…
Jakie utwory znalazły na płycie? Czy wszystkie były napisane już wcześniej, czy może któryś powstał specjalnie na tę okazję?
– Na płycie jest 9 kawałków z lat 1986-1992, to przekrój tego, co wtedy robiliśmy. Muszę jednak podkreślić, że płytę realizowaliśmy już w odmłodzonym składzie z Walczasem na basie i Młodym za garami, więc mimo starego materiału, został on mocno odświeżony. Jeżeli ktoś nas pamięta z tamtych czasów, nie będzie zawiedziony, znajdzie „Reformę”, „Wiarę”, „Żołnierzy”, „Armię”, „Takie Trochę Reggae”, „Świątynię”, „Dzieciaki”, „R‘n‘rolla” i „Oczy”.
Do kogo przede wszystkim kierujecie tę płytę? Do jakiej grupy odbiorców?– Ktoś kiedyś określił nasze kawałki jako „punkowe fraszki” i chyba coś w tym jest. Generalnie po płytę może sięgnąć każdy, kto lubi proste punkowe rytmy. Na koncerty przychodzą młodzi, osoby w średnim wieku i 40-letni słuchacze, więc myślę, że oni wszyscy są odbiorcami, a kto ją kupi, nie mam pojęcia. Na razie kupują ci, którzy słuchają nas na koncertach i ci, którzy odwiedzają naszego bloga. Od 10 maja rusza też punkt sprzedaży w Krakowie – galeria „Dobre miejsce” przy ul. Zamenhofa 4. W Chrzanowie można ją kupić przez Sławka lub Eryka.
Zespół zawiesił działalność na prawie siedemnaście lat. Co skłoniło Was do powrotu? Czy sam powrót do grania był trudny?
– Wiesz, to być może jest tak, że zespół na 17 lat przestał grać, ale gdzieś tam w środku cały czas coś nie pozwalało zapomnieć. Cały czas coś pisałem, cały czas coś brzdąkałem na gitarze i myślę, że w każdym z nas tak coś kipiało i tylko czekało na ponowną erupcję J. Sam powrót do grania był jednym z najfajniejszych stanów, jakie można osiągnąć bez wspomagania, poczuliśmy się tak, jakby ktoś po prostu wyłączył pauzę i muzyka powoli zaczęła płynąć z powrotem.
Jaka jest różnica między tym, co zespół grał na samym początku istnienia, w latach 1986-1992, a tym co tworzy dziś, po roku 2008? Do jakiego gatunku muzyki jest Wam najbliżej?
– Haha, trochę nauczyliśmy się grać. Tematycznie ciągle nie jest nam obojętna głupota, „chamówa” i systemy, które usiłują z nas coś wycisnąć. Może to już nie jest Armia Radziecka, ale ta ciągle jednak obecna i zakorzeniona idea wpychania mordy tam, gdzie niekoniecznie jest ona mile widziana. To już może nie są pierwsze reformy, pierwsze „wolne” wybory, ale przecież w polityce koryto stoi, jak stało, tylko ryje się zmieniają. Generalnie piszę teraz o tym, co mnie dzisiaj zmusza do myślenia, o tym, z czym się nie zgadzam.
A muzycznie? Sami siebie określamy mianem punk rockowego zespołu i nie będziemy szukać jakichś innych określeń. Oczywiście, że można poczuć w tym graniu jakieś inne rytmy, czy wpływy, ale tak to jest, w czterech-pięciu riffach trudno uwerturę stworzyć, czy odkryć coś nie odkrytego.
Jak powstają wasze utwory?
– Większość kawałków powstaje w ten sposób, że gdzieś tam w zaciszu pokoju, na akustycznej gitarze, do jakiegoś swojego tekstu łapię kilka chwytów i buduje się zarys. W takiej postaci kawałek trafia w ręce Sławka i reszta się już dzieje - perkusja i bass dopełniają brzmienia, budują dynamikę. Bywa, że jakiś motyw przynoszą chłopaki i pracujemy nad nim wszystkim razem, a moją rolą jest na końcu dopisać do tego tekst. Jak nas jest czterech, tak każdy ma swój wkład w muzykę, którą obecnie tworzymy.
Oprócz grania w zespole, każdy z Was ma swoje życie, rodzinę i pracę. Tymczasem próby i wyjazdy na koncerty wymagają zaangażowania. Czy na wszystko starcza Wam czasu? Jak do tego podchodzą Wasze rodziny i znajomi?– Widzisz to jest tak, że muzyka i ten zespół to jest moja pasja, a z pasją nie ma dyskusji. Myślę sobie, że w tej chwili jestem w doskonałej sytuacji, moje dzieciaki są na tyle duże, że pojawiają się na koncertach, na co dzień mieszkają ze swoją mamą. A moja narzeczona wspiera mnie we wszystkim, co robię. Znajomi? Kurcze, chyba wszyscy szeroko otwierali oczy, kiedy usłyszeli pierwsze nagrania, jakie zawisły w Internecie. A rodzice z ciekawością przyglądają się, jak się w tym wszystkim odnajduję.
Walczas łączy studia i granie, i dobrze mu to wychodzi, a bliscy kibicują mu z radością. Sławek, podobnie jak ja, ma pełne wsparcie w domu, może nawet pełniejsze, bo Młody (Eryk) to jego syn, więc żona jednego, a zarazem mama drugiego wspomaga chłopaków dobrym słowem. Generalnie wszyscy nasi bliscy i znajomi dziwią się tylko, że nam się jeszcze chce. J
Czy często teraz koncertujecie?
– Oczywiście zawsze można by więcej J. Myślę sobie, że zawsze tak było, że The Trepp był zespołem koncertowym i to właśnie na koncertach sprawdzała się nasza muzyka i prawda. Gramy średnio dwa koncerty w miesiącu, jesteśmy gotowi więcej, tyle że teraz Młody kończył gimnazjum i musiał znaleźć czas na naukę. W wakacje pewnie odetchniemy od siebie, by na jesieni kontynuować koncerty i trasę „Cztery strony punk rock‘a” .
Ale korzystając z tego miejsca, powiem: Jeżeli organizujesz jakiś koncert, to się nie zastanawiaj, czy przyjedziemy zagrać – bo zagramy na pewno. Najprostszy kontakt z nami: tel. 660 82 48 05 lub e-mail: thetrepp@gmail.com
Dlaczego artyści tak bardzo cenią sobie występy na żywo? Czym dla Was są koncerty?
– Wiesz, to jest tak: kiedy stajesz na wprost ludzi, którzy przychodzą posłuchać tego, co masz do powiedzenia, skonfrontować to, co słyszeli o tobie z tym, co sobą reprezentujesz, z tym co robisz przez te kilkadziesiąt minut, które trwa koncert, masz okazję zobaczyć, jak na ciebie reagują. Masz okazję dać z siebie wszystko i zabrać od ludzi, którzy przyszli to, co mają do oddania i to jest ta magia koncertu. Tu nie ma miejsca na fałsz, puder. Jest moc i pot.
A poza tym, gdzie się poczujesz lepiej niż na scenie? Gdzie indziej sprawdzisz, czy tekst z muzyką trafia? Sprzedaż płyt i muzyczne portale tworzą fikcję tam liczy się pomysł produkt i sprzedaż, ale generalnie bez tego nie istniejesz. Na koncercie natomiast jesteś i nie ma szans na fałsz, nie dla takiej publiczności.
A teraz parę słów o Waszych muzycznych planach na najbliższą przyszłość. Swoją debiutancką płytę macie już za sobą. Czy myślicie już o kolejnej? Czy może chcecie się teraz skupić na czymś innym?
– Najbliższa przyszłość to koncerty, koncerty i koncerty. Wymienię tu kilka najbliższych: LCK – Libiąż (15 maja), Pub Tawerna – Tychy (28 maja), Pub PAPUG – Wałbrzych (19 czerwca), Pub Semafor – Kędzierzyn Koźle (25 czerwca), Rude Boy Club – Bielsko-Biała (26 czerwca), Cieszyn Czeski (27 czerwca). Oczywiście pomiędzy tymi terminami coś się jeszcze kroi.
Powoli też myślimy już o jesiennej edycji projektu, który nazywa się „Cztery strony punk rock’a” - to niezależna trasa czterech kapel: BAZOOKA – Jaworzno, The Bastard – Myślenice, PCK – Jaworzno, The Trepp – Chrzanów/Jaworzno (GALICJA). Jeździmy po klubach i odwiedzamy najróżniejsze miejsca. Za nami są już: Sędziszów Małopolski, Kraków, Myślenice, Mszana Dolna. Więcej informacji na naszym blogu (http://thetrepp.blogspot.com).
Co więcej w planach? Mamy taki szalony pomysł, by w sierpniu zrobić koncert, na który będziemy chcieli zaprosić wszystkich, którzy przewinęli się przez zespół, a było ich trochę… J Mamy też zamiar wydać DVD z zapisami koncertów, które Treppy zagrały do 1992 roku. Zbieramy więc stare materiały - mamy już dwa koncerty z Jaworzna, szukamy Wołczyna i ktoś ponoć rejestrował jeszcze coś w Jaworznie… To taki plan.
Kolejny - to dokończyć nowe kawałki. To, co nam w tym najbardziej przeszkadza, to brak miejsca na próby – miejsca, gdzie można by spokojnie grać, tworzyć nowe utwory, a później - studio i nagranie.
Chcielibyśmy też opatrzyć obrazem nasze kawałki i marzy się nam jakiś teledysk. A jak już jestem w sferze marzeń, to też sala do prób i jak najwięcej dobrych miejsc do grania…
Pozdrawiam w imieniu całego zespołu The Trepp. Dla trzech osób, które bardzo będą chciały zdobyć naszą płytę, płyta z dedykacją czeka. J Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na koncertach.
Rozmawiała
Anna Maria Piątkowska



(0)
Napisz komentarz