Groźny incydent na krakowskich Klinach-Zaciszu. Locha z młodymi miała zaatakować wózek, w którym znajdowało się roczne dziecko. Dziewczynka trafiła do szpitala, a mieszkańcy alarmują, że problem dzików w tej części miasta wymyka się spod kontroli. Jak się okazuje, scenariusz był trochę inny, niż początkowo opisywano.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek (18 czerwca) po południu na osiedlu Kliny-Zacisze w Krakowie. W rejonie jednej z osiedlowych alejek nagle pojawiła się locha prowadząca młode. Zwierzę ruszyło w kierunku kobiety spacerującej z dzieckiem w wózku.
Jak się okazało, dzik spłoszony przez psa zachaczył o wózek, który przewrócił sie wraz z dzieckiem. Znajdująca się w nim 13-miesięczna dziewczynka wypadła i uderzyła głową o chodnik. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Dziecko zostało przewiezione do szpitala na szczegółowe badania. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Już jest w domu.
Mieszkańcy alarmują: dziki są tu niemal codziennie
Problem obecności dzików na Klinach-Zaciszu nie jest nowy. Mieszkańcy od miesięcy zwracają uwagę na coraz częstsze wizyty całych watah w pobliżu bloków, domów, placów zabaw i terenów spacerowych.
W komentarzach na różnych forach internetowych czytamy, że zwierzęta można spotkać zarówno wcześnie rano, jak i późnym wieczorem. W ostatnim czasie ich aktywność miała znacząco wzrosnąć, a na osiedlowych uliczkach regularnie pojawiają się lochy z młodymi.
Rodzice obawiają się o bezpieczeństwo dzieci, a właściciele psów coraz częściej rezygnują ze spacerów po zmroku. Wielu mieszkańców uważa, że konieczne są szybkie i zdecydowane działania, które ograniczą obecność dzików w gęsto zabudowanej części miasta.
Miasto reaguje
Po czwartkowym incydencie władze Krakowa zapowiedziały pilne działania. Na piątek zwołano posiedzenie miejskiego zespołu zarządzania kryzysowego, którego głównym tematem będzie zwiększona aktywność dzików na terenie Klin.
W spotkaniu mają uczestniczyć przedstawiciele miejskich służb, specjaliści zajmujący się bezpieczeństwem oraz osoby odpowiedzialne za działania związane z odławianiem zwierząt. Celem jest wypracowanie rozwiązań, które pozwolą ograniczyć ryzyko podobnych zdarzeń w przyszłości.
Coraz większy problem
Dziki od lat coraz śmielej wkraczają do miast. Przyciąga je łatwy dostęp do pożywienia, tereny zielone oraz brak naturalnych zagrożeń. W efekcie mieszkańcy wielu osiedli regularnie spotykają zwierzęta w pobliżu domów, szkół czy placów zabaw.
Czwartkowe zdarzenie na Klinach-Zaciszu pokazuje jednak, że obecność dzików w przestrzeni miejskiej może nieść ze sobą realne zagrożenie. Mieszkańcy liczą, że po tym incydencie problem zostanie potraktowany priorytetowo, zanim dojdzie do kolejnej niebezpiecznej sytuacji.



















