sobota, 17 lipca 2021 14:49

Czy potrzebny nam paszport covidowy? Jarubas: "To nie jest idealne rozwiązanie"

Autor Marzena Gitler
Czy potrzebny nam paszport covidowy? Jarubas: "To nie jest idealne rozwiązanie"

Czy potrzebny nam jest paszport covidowy? Czy faktycznie gwarantuje on, że nie jesteśmy zakażeni? Czy używanie go przy przekraczaniu granicy nie ułatwi przenikania do naszego kraju nowych mutacji koronawirusa? - Trzeba wyważyć - z jednej strony kwestie epidemiologiczne i bezpieczeństwa zdrowotnego, a z drugiej możliwość funkcjonowania gospodarki, która tak naprawdę dostarcza pieniądze do budżetu. Nie ma tutaj idealnego rozwiązania - mówi europoseł Adam Jarubas, którego pytamy o sens utworzenia Unijnego Certyfikatu Covidowego.

Wczoraj Ministerstwo Zdrowia w piątek poinformowało, że od początku roku zmarło w Polsce 636 osób w pełni zaszczepionych, chorych na COVID, które zaraziły się już po przyjęciu szczepionki.

To stawia pod znakiem zapytania sens wydawania tzw. zielonych paszportów, czyli certyfikatów dla osób w pełni zaszczepionych, które mają im ułatwić przede wszystkim podróżowanie za granicę. We Francji tysiące ludzi wyszło na ulice zaprotestować, przeciw ułatwieniom dla osób z paszportem covidowym, który jest od sierpnia ma być warunkiem aby wejść do restauracji czy zrobić zakupy w centrum handlowym.  Takie przywileje dla osób z zielonym paszportem wprowadza coraz więcej krajów.

Również w Polsce uprawnień dla osób z Unijnym Certifikatem Covidowym ma być coraz więcej. Zaszczepieni z zaświadczeniem w telefonie komórkowym nie są wliczani do limitów osób na wydarzeniach kulturalnych czy imprezach rodzinnych. Mówi się o tym, aby dawał możliwość odwiedzania bliskich chorych w szpitalu. Kilka dni temu GIS zarekomendował, aby w Polsce wprowadzić podobne zasady jak we Francji (utrudniających niezaszczepionym korzystanie z galerii handlowych i instytucji kultury). Tylko dlaczego, skoro dobrze wiemy, że nawet podwójne zaszczepienie nie wyklucza ani zakażenia koronawirusem, ani bycia nosicielem i zakażania innych. Warto przypomnieć, że zakonnica, która przyniosła do Polski wariant Delta, przeszła przy przekraczaniu granicy test na koronawirusa, który dał wynik negatywny, Zaszczepienie nie wyklucza ani zachorowania na COVID, ani nawet nie gwarantuje, że przejdziemy zakażenie łagodnie. O tym, dlaczego Unia Europejska przywiązuje takie znaczenie do wydawania i akceptacji zielonego paszportu rozmawiamy z europosłem KO Adamem Jarubasem.

Przypomnijmy, zielony certyfikat przysługuje osobom, które albo są w pełni zaszczepione, albo tym, które przeszły zakażenie koronawirusem (potwierdzone pozytywnym testem) i powróciły do zdrowia (zostały uznane za ozdrowieńca), albo w końcu osobom z negatywnym testem w kierunku COVID-19. Każda z nich może jednak nadal zarazić się koronawirusem, zarażać innych koronawirusem i zachorować czy nawet umrzeć na COVID.
W każdym kraju UE mogą obowiązywać w związku z tym inne zasady związane z danym statusem, czyli przywileje dla osób posiadających Unijny Certyfikat COVID (nazywany również paszportem covid czy zielonym paszportem). Dlaczego więc tak ważny jest ten dokument?

Pozwoli szybciej odblokować gospodarkę

- Mamy świadomość, że nie ma idealnego rozwiązania - mówi europoseł Adam Jarubas. - Z jednej strony powinniśmy robić wszystko, aby minimalizować ryzyko zakażenia się i przenoszenia zakażania innych osób, ale z drugiej strony mamy świadomość, że lockdown nie może blokować całej gospodarki. Nie możemy przyjmować tylko stanowiska, reprezentowanego na przykład przez niektórych specjalistów epidemiologów i wirusologów, że blokujemy na kilka lat całą gospodarkę. W związku z czym musimy szukać zapewne niedoskonałych rozwiązań, które stwarzają możliwość mniejszej propagacji wirusa. Nauka dowodzi, że choć szczepienia nie działają w stu procentach, redukując kompletnie zagrożenie, ale populacje, które mają już znaczący odsetek osób zaszczepionych, lepiej sobie radzą i mogą szybciej odblokować gospodarkę - przypomina europoseł, dla którego pozytywnym przykładem kraju, w którym zaszczepiono bardzo dużą część populacji jest choćby Izrael. Jednak - trzeba dodać - obecnie i tam widać wzrost zakażeń, spowodowany głównie nowym wariantem Delta. Czy zatem szczepienia mogą uchronić nas przed kolejną falą?

-  Niestety nie da się wykluczyć, że w gronie klientów jednej z kawiarni, jest ktoś nawet zaszczepiony, ale którego system immunologiczny pozwolił na wtargnięcie wirusa do organizmu i może zakażać też innych. Wydaje się, że zielony paszport to jednak to, na co zgodziły się też państwa członkowskie, bo przecież w stu procentach mimo pewnie zastrzeżeń również Polska poparła idee zielonego certyfikatu - dodaje Adam Jarubas, dla którego dokument jest jakimś unijnym kompromisem.

Łatwy do ściągnięcia

Adam Jarubas podkreśla też, że certyfikat został tak pomyślany, aby był stosunkowo łatwo dostępny dla każdego. - Każdy z nas może mieć go za moment w telefonie. Polacy już od 1 czerwca mogą go sobie ściągnąć - przypomina.

Uchroni przed lockdownem?

Po co jednak jest ten certyfikat, skoro nie gwarantuje, że osoba przekraczająca granicę czy przyjeżdżająca do naszego obiektu nie jest zakażona? - Trzeba pamiętać, że to narzędzie nie jest stu procentowo pewne, gwarantujące. Stąd pewnie taka duża ilość też krytyków. Ale myślę, że jest to optymalne rozwiązanie na ten czas, i to w jakiś sposób władze publiczne mogą reagować na te ryzyka zakażeń, ale też pozwalać gospodarce odblokowywać się. Stąd PSL Koalicja Polska proponuje, żeby osoby zaszczepione lub ozdrowieńcy nie byli obejmowani restrykcjami kolejnych lockdownów, jeżeli chociażby doszło do czwartej fali koronawirusa - podsumowuje polityk.

Nie ma idealnego rozwiązania

Adam Jarubas pytany czy wobec nowych mutacji koronawirusa nie lepszym jednak rozwiązaniem jest pilnowanie kwarantanny granicznej, która gwarantuje, że przez pewien czas osoba przekraczająca granicę jest poddawana obserwacji, niż po prostu zielony paszport, który tylko teoretycznie daje pewność odpowiada: Trzeba mieć świadomość, że wprowadzanie zielonego paszportu jest rozwiązaniem czasowym. Na ten moment nikt, który chce odblokować gospodarkę, nic lepszego nie wymyślił. Niestety, koronawirus nie stoi w miejscu. Pojawiają się jego coraz bardziej zakaźne mutacje. Pewnie dzisiaj nie da się wykluczyć, że za moment wrócimy do jakiejś formy lockdownu i najbardziej sprawdzonej metody kwarantanny, czyli jakiegoś ograniczanie swobody poruszania się i kontaktów w sferze publicznej. Ale to też ma swoje skutki w gospodarce i tutaj trzeba wyważyć - z jednej strony kwestie epidemiologiczne i bezpieczeństwa zdrowotnego, a z drugiej dać możliwość funkcjonowania gospodarki, która tak naprawdę dostarcza pieniądze do budżetu po to, żeby sobie też radzić z sytuacjami zdrowotnymi. Nie ma tutaj idealnego rozwiązania i każde z państw decydują się na jakiś swój scenariusz. Ja mam też nadzieję, że taka odpowiedzialność obywatelska, którą nie zawsze pewnie mamy, zdecyduje o tym, że do tych wzrostów fali nie dojdzie - dodaje.

Nie powinien wykluczać

W Unii Europejskiej przywiązuje się też dużą wagę do tego, żeby zielony certyfikat nie łączył się z wykluczeniem, ponieważ jest ciągle grupa ludzi, którzy po prostu nie mogą być zaszczepieni, nawet gdyby chcieli. Adama Jarubas wyjaśnia jak to praktycznie ma funkcjonować. - Rzeczywiście w przypadku osób, które nie chorowały, a które nie mogą być wykluczane z dostępu do usług, to sytuacja jest nieco bardziej złożona. Jednak o tych ograniczeniach i zasadach, które funkcjonują w danym państwie, decydują jego władze, nie Unia Europejska. Pojawiają się często takie zarzuty, ale to w istocie państwo członkowskie o tym decyduje. Potrzebna jest też przede wszystkim odpowiedzialność, żeby osoby, które nie mają tego zaświadczenia, stosowały jednak pewne minimalne zasady epidemiologiczne przeciwdziałania ryzyku zakażenia. Ale o tym już decydują gospodarze poszczególnych miejsc, gdzie turyści nie posiadający takiego certyfikatu będą przyjeżdżać - dodaje.

Europa i świat

Europa i świat - najnowsze informacje