sobota, 11 maj 2019 15:57

Bitwa pod Dubiem cz. 1

 

24 sierpnia 1944 roku o świcie niemal tysiąc żołnierzy wehrmachtu, wspieranych przez gestapo, żandarmerię i broń pancerną  zaatakowało pozycje partyzantów pod Dębnikiem i Dubiem, niedaleko Krzeszowic. I choć zgrupowanie partyzantów liczyło tylko 300-tu żołnierzy, to nie zamierzali się oni poddawać i podjęli walkę z Niemcami.

Bitwę pod Dębnikiem i Dubiem stoczyli partyzanci polscy i radzieccy, którzy przemaszerowali z powiatu Pińczowskiego po kapitulacji partyzanckiej Republiki Pińczowskiej na tereny Podhala, Wadowickiego i Czech. Nocą 6 sierpnia 1944 r. w okolicy wsi Graby w powiecie Pińczowskim odbyła się koncentracja 1 Brygady (AL.)-Armii Ludowej  Ziemi Krakowskiej celem przyjęcia zrzutu oddziałów partyzantów radzieckich i zaopatrzenia .Zrzucona została grupa „Walka” dowodzona przez ppłk Nikołaja Kazina – ps.„Kalinowski”, członkami byli: A. Drumaszko- „Stasik”, radiotelegrafistka Natalia Mielniczenko - „Natasza”. Następnej nocy zrzucona została grupa „Awangarda” dowodzona przez mjr. Nikołaja Giefta – ps. „Zołotnikow – przywódca podziemnej organizacji antyfaszystowskiej w Odessie, (był niemieckiego pochodzenia),  członkami grupy byli: zastępca kpt. Walerian  Burzi „Jefremow”, radiotelegrafistka W.A. Glinickaja, a zwiadowcami: Maria Bobyriewa, Wasylij Tichonin, Anatolij Bubnow i antyfaszysta niemiecki Kurt Peters: ”Willy”.

Obie grupy przyjęte zostały przez  1 Brygadą AL. Ziemi Krakowskiej  oraz oddział Batalionów Chłopskich - (BCh) dowodzony przez Józefa Maślankę i  oddział BCh dowodzony przez por T. Adrianowicza „Pazura”. Celem grup było przeprowadzeniu zadań wywiadowczych i akcji dywersyjnych na szlakach komunikacyjnych .Po wykonaniu szeregu akcji dywersyjnych oddziały radzieckie połączyły się  z zrzuconą wcześniej grupą „Iwana Iwanowicza” i  z przybyłym z Podhala oddziałem Armii Ludowej im. Ludwika Waryńskiego dowodzonym przez „Tadka” – Tadeusza Gregorczyka, który przybył pod Tunel z Podhala po odbiór zrzutu i przeprowadzenia partyzantów radzieckich w rejon Jordanowa i Makowa Podhalańskiego. Oddział Iwana Karawajewa –„Iwana Iwanowicza” ze swym oddziałem,  zrzucony został 27-28 lipca,  była w nim Wiera Pazdnikina.

Zgrupowanie 21-22.08.1944 r. dokonało koncentracji w rejonie Szyc pod Krakowem. Zgrupowanie liczyło około 300 partyzantów: ”Iwana Iwanowicza” – 150 ludzi,  „Walka” Kalinowskiego – 65, „Awangarda” „Zołotnikowa”- 56 ludzi,  oraz AL. im. L. Waryńskiego- „Tadka” 24 ludzi . 24 sierpnia 1944 zgrupowanie zostało wyśledzone i zaatakowane przez znaczne siły niemieckie .

 Bitwa pod Dubiem . Wyciąg ze wspomnień „Sołtysie czarna chmura” w opracowaniu  Mieczysława Piekarczyka

Dolina Racławki była dogodnym terenem do przejścia z Miechowskiego i Kieleckiego na Podkarpacie, stąd częste ruchy oddziałów partyzanckich w rejonie Paczółtowic i okolicy. W poniedziałek 21.08.1944 r. przybył nocą od strony Racławic 75 osobowy oddział partyzantów radzieckich, którzy zatrzymali się w dolinie Racławki, aby zaczekać na pozostałe oddziały i nocą przejść przez tory kolejowe między Krzeszowicami a Rudawą w lasy Kopieckie a potem na Podkarpacie. W dzień z Żar do Racławki poszło 4 -ch  hitlerjungendowców,  którzy stacjonowali w Żarach pilnując kopiących okopy.  Natknęli się na posterunek partyzancki . Jeden z nich strzelił raniąc śmiertelnie partyzanta. Zostali otoczeni i zabici. Świadkiem był Jozef Matoga, który został zatrzymany przez partyzantów w czasie zbierania drzewa w lesie i widział całe zajście. Prawdopodobnie tym zmarłym partyzantem był mieszkaniec Kalwarii. Gdy znaleziono go w prowizorycznej mogile miał na szyi polską żołnierską blaszkę identyfikacyjną.  We wtorek 22.08 szef gestapo Neuman nakazał sołtysom Dubia i Paczółtowic zebrać zwłoki hitlerjungendowców i przywieść do Paczółtowic na cmentarz. Pojechali Andrzej Kulka,  Andrzej Cekiera i Czesław Cekiera. 23.08 rozegrała się w Paczółtowicach tragiczna konfrontacja. Przybył oddział żandarmerii i gestapo z Olkusza spędził większość mieszkańców domagając się wyjaśnienia gdzie są hitlerjugendowcy, należeli oni do oddziału w Olkuszu, stąd akcja Olkuskiego gestapo. Wypędzając ludzi, dokonywali hitlerowcy przeszukań i rewizji w domach,  zabierając wiele cennych przedmiotów. Szczęście miała rodzina Edwarda Zmazy (członka sztabu AK).  Nie zajrzeli pod poduszkę, gdzie podobno leżały dopiero co uszyte opaski AK.

 Sołtysowi i jednemu z ukrywających się Ślązaków udało się przekonać komendanta hitlerowców, że wieś zaopiekowała się poległymi i złożyła ich ciała w cmentarnej kostnicy,  że czynu dokonali rosyjscy spadochroniarze, bo jeszcze mają na szyjach sznury od spadochronów, może pomogło klęczenie prawie 200-tu ludzi modlących się o ocalenie. Może pomogło, że z łapanki udało się uciec dwóm chłopcom  Pawlikowskiemu i Olszówce i oni odważyli się  powiadomić szefa gestapo w Krzeszowicach o pacyfikacji w Paczółtowicach. Ten zdecydował się interweniować . Te działania uratowały Paczółtowice przed pacyfikacją. Jedynie należało odwieść podwodami ciała do Olkusza.

W czasie okupacji Sołtys z Paczółtowic miał uzgodnione z młynarzem Kazimierzem Olszówką, że gdy będzie wiedział, że w rzekach (tak określano dolinę Racławki) są partyzanci to da znać. Wizyty partyzantów były częste, ale należało ostrzegać partyzantów, by nie doszło do ich spotkania z Niemcami. W przeddzień bitwy pod Dubiem, do Paczółtowic i do sołtysa, przyjechali Neuman, szef ochrony „Pałacu” i Gebauer, szef Gestapo w Krzeszowicach z licznym wojskiem.  Wówczas nadbiegł syn młynarza krzycząc „sołtysie w lesie jest pół tysiąca partyzantów. Obaj gestapowcy krzyknęli „Nach zurrick” i szybko uciekli ze wsi.

Później nadleciał nad Racławkę samolot i ostrzelał młyn, zapalił się stojący obok dom Antoniego Olszówki. Później okazało się, że leciał samolotem i strzelał Gebauer mimo, że nie był ostrzelany przez partyzantów

 Spisał i opracował wspomnienia ojca: Mieczysław Piekarczyk

 Relacja Józefa Cekiery ps. „Dąb” o bitwie koło Dubia .

W sierpniu 1944 r. było wiele przemieszczeń oddziałów partyzanckich . Po przemarszu pozostawały ślady po ludziach i koniach. Niemcy zwrócili uwagę na te ślady,  gdyż w lasach pilnowali pracy jeńców radzieckich . 22.08.1944 r. przyszedł do Dębnika pierwszy oddział partyzantów,  (przyszli do Józefa Cekiery ps. „Dąb” z AK ) i prosili o posiłek,  byli to partyzanci radzieccy i polscy. Partyzanci prosili o przewodników,  żeby ich wyprowadzili w lasy Kopieckie . Wyszli wieczorem z przewodnikiem do lasów między Dubiem a Siedlcem,  natknęli się na ogień karabinów maszynowych ,  ale rozdzielili się i weszli w las. Ponownie przyszli 24.08. o brzasku,  kapitan,  który prowadził oddział prosił mnie  (J. Cekierę) o pokazanie na mapie miejsca gdzie są i wskazania tras bezpiecznego  przemarszu przez tory kolejowe. Oddział odszedł w kierunku Żar,  miał z sobą furmanki i prawdopodobnie rannych . Rano 24.08,  a może 25.08  o godz. 9 00 od strony Paczółtowic nadciągnęły oddziały policji,  Wehrmachtu i SS z dwoma czołgami . Gdy weszli do Dębnika przeprowadzili rewizję w każdym domu . Po rewizji we wsi,  ruszyło około 50 Niemców w kierunku Dubia . Pod lasem otrzymali ogień,  kilku Niemców padło, cofnęli się do wioski .

Cekiera Józef,  Dubie 31 członek AK kapral ps, „Dąb” 

Opracował: mjr w st. spocz. dr Krzysztof Pachla

Przebieg bitwy i dalszy ciąg wspomnień w następnym odcinku

Piotr Sosin

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.