niedziela, 19 maj 2019 10:54

Bitwa pod Dubiem cz. 2

24 sierpnia 1944 roku o świcie niemal tysiąc żołnierzy wehrmachtu, wspieranych przez gestapo, żandarmerię i broń pancerną  zaatakowało pozycje partyzantów pod Dębnikiem i Dubiem, niedaleko Krzeszowic. I choć zgrupowanie partyzantów liczyło tylko 300-tu żołnierzy, to nie zamierzali się oni poddawać i podjęli walkę z Niemcami.

Bitwa pod Dębnikiem – Dubiem w dolinie Racławski (20 km. od Krakowa) rozegrała się 24 sierpnia 1944 r. O świcie Niemcy w sile około tysiąca żołnierzy wehrmachtu  z bronią pancerną, gestapo i żandarmerią,  otoczyło zgrupowanie celem likwidacji. W walce poległo 28 partyzantów radzieckich i 4 z AL. Z oddziału AL. im. L. Waryńskiego zginęli: Stanisław Dulowski ps. „Laufer”,  Tadeusz Budek ps. „Cygan”,  i Ślązacy „Majkin” i „Lojz” - dezerterzy z armii hitlerowskiej. Znaczną pomoc w zakresie łączności i przewodnictwa udzielił walczącym partyzantom oddział Samodzielnej Grupy Operacyjnej – Batalionów Chłopskich z Krzeszowic pod dowództwem ppor. Juliana Spytkowskiego ps. „Młot”, a szczególnie ze strony zwiadowców i łączników: Antoniego Gwizdały z Dubia,  braci Antoniego i Kazimierza Olszówków z Paczółtowic, braci Andrzeja i Józefa Cekiery i Karola Gwizdały,  którzy znacznie przyczynili się do wyprowadzenia partyzantów z okrążenia. „Kalinowski” ze swoim oddziałem przeszedł na teren Podhala, gdzie współpracował z oddziałem AK (Armii Krajowej) - „Chełm” dowodzonym przez Mazurkiewicza Tadeusza ps. Boruta”.Najcięższe straty poniósł Oddział „Awangarda”. Dowódca, ciężko ranny mjr Gieft, mimo leczenia w ukryciu przez okoliczną ludność zmarł. Piętnastoosobowa część „Awangardy” z kpt  Burzi  przedostała się na teren powiatu żywieckiego. Dołączyła do nich „Tamara”  Bobyriewa Maria „Tamara” ogłuszona w czasie walki, która po odzyskaniu przytomności (uratowało ją,  że leżała wśród poległych) samodzielnie przeszła do miejscowości Kamień – ustalone miejsce zbiórki w przypadku rozproszenia. Udało się jej ominąć pierścień blokady i po otrzymaniu pomocy od mieszkańców i ukrycia jej odnalazła swój odział dowodzony już przez kpt Burzi.

Druga część „Awangardy” z Tichonowem i Bubnowem  powróciła w Miechowskie i Pińczowskie. Oddział Karawajewa „Iwana Iwanowicza” również podzielony na dwie grupy wyszedł w Miechowskie (na północ) ale spotkał go tragiczny los. Koło wsi Rzębiec w  powiecie Włoszczowskim 8.09.1944r. Brygada Świętokrzyska NSZ (202 pułk dowodzony przez ppłk „Bohuna” Antoniego Szackiego-Dąbrowskiego) zlikwidował 70-cio osobowy oddział Karawajewa ( Raport NSZ i AK – CA,219 III –5,k.8). Z grupą kpt Burzi wyszedł na południe oddział „Walka” ppłk Kazina „Kalinowskiego”. Oddział kpt Burzi powrócił po miesiącu w pobliże Krzeszowic dokonując akcji wysadzenia kotłów parowych w kopalni Siersza Wodna i mostu kolejowego w Trzebini 26 i 28 września.W bitwie pod Dubiem zginęły dwie radiotelegrafistki Wiera Pazdnikowa  z oddziału Karawajewa i Waleria Glinicka z oddziału „Awangarda” Obie prawdopodobnie ostatnim pociskiem odebrały sobie życie.

 Bitwa pod Dubiem .  Wyciąg ze wspomnień „Sołtysie czarna chmura” w opracowaniu  Mieczysława Piekarczyka

24.08.1944 r. rano do Paczółtowic przybyły dwa czołgi i dwie kompanie Niemców i zaczęli okopywać się na zboczu naprzeciw lasów Dębnika.

Ponownie przyjechał do sołtysa Paczółtowic Gebauer domagając się obiecanej kiedyś „miodunki”(wódki z miodem, bo sołtys Piekarczyk był znanym pszczelarzem). W trakcie konsumpcji Gebauer wygadał się, że jest „furtka” – część lasów od strony Dubia jest nieobjęta pierścieniem wojska. Sołtys przez syna Władysława zdołał powiadomić młynarza Olszówkę a ten partyzantów.Partyzanci wycofali się na Szklary. Nie do wszystkich oddziałów dotarła ta wiadomość. Bitwa rozegrała się w dolinie Racławki, gdy Niemcy podeszli do lasu w Dębniku partyzanci otworzyli ogień. Od Paczółtowic poszły do ataku dwa czołgi wsparte ponad kompanią wehrmachtu i żandarmerii, również od Krzeszowic prowadzony był atak. W nierównej walce poległo 32 partyzantów ale też około 140 hitlerowców. Partyzanci pochowani zostali w lesie w Dubiu. Mieszkańcy Dębnika opowiadali, że jedna kobieta,  partyzantka, wyszła z lasu z podniesionymi rękoma i pistoletem w ręku. Zdążyła serią położyć pięciu  Niemców i dopiero odebrać sobie życie. Była to Pazdnikowa,  z jej matką nawiązali kontakt harcerze z  Chrzanowa . Jednym z rannych partyzantów rodem spod Charkowa zaopiekowała się Teresa Janusz z matką Anastazją. Wypatrzył to sąsiad i zaczął nachodzić kobiety mówiąc „Co one robią, chcą wieś spalić”. Partyzant po ozdrowieniu podziękował za pomoc,  zostawił swój adres w Charkowie, ale kobiety spaliły go by nie było śladu,  same  dla bezpieczeństwa nie podawały nazwy wsi ani swoich nazwisk.

Spisał i opracował wspomnienia ojca: Mieczysław Piekarczyk

 Relacja Józefa Cekiery ps. „Dąb” o bitwie koło Dubia .

Czołgi otworzyły ogień w las,  następnie Niemcy od Siedlca  i z Dębnika zaczęli okrążać las i wypierać partyzantów .

Strzelaninę było również słychać od strony Żar – więc z za Dubia. Do południa toczyła się walka . Potem okazało się że poległo 32 partyzantów,  4 partyzantów Niemcy ujęli do niewoli. Na drugi,  czy trzeci dzień po bitwie znalazło się trzech partyzantów,  jeden ciężko ranny prawdopodobnie później dostał się do niewoli,  dwóch  udało się w kierunku Racławic,  ale broń ukryli w kopce koniczyny . Gdy znalazł ją właściciel musiał ją oddać,  bo po bitwie pełno było szpicli .

 27.08.1944 r ponownie przyjechali Niemcy,  kazali przygotować dwa wozy do przewiezienia zwłok. Wśród poległych były dwie kobiety z torbami sanitarnymi,  byli też cywile i w góralskich butach . Zabitych zbierali ludzie z Dębnika i Dubia . Dwie mogiły w miejscu nazywanym „Widoma” w Dubiu kopali ludzie z Dubia . Ja wiozłem 14 zabitych,  wśród nich był jeden oficer – Niemcy dokładnie przeszukali poległych i zabrali wszystkie rzeczy poległym . Całą akcją pochówku kierował Gebauer – Szef gestapo z Krzeszowic . Podobno po wyzwoleniu znaleziono w lesie radioodbiornik,  który ktoś jednak zostawił sobie na pamiątkę . Kilku moich znajomych uczestniczyło w przeprowadzaniu poszczególnych pododdziałów z lasów Dębnika i Dubia i powrócili do domów długo po walce . W czasach okupacji nikt nikogo nie pytał gdzie był i co robił .

Cekiera Józef,  Dubie 31 członek AK kapral ps, „Dąb” 

 

Relacja Stanisława Dudka: „Armia Ludowa okręg Krzeszowice w czasie okupacji” z archiwum Związku Kombatantów RP i BWP w Krakowie, (dawniej ZBoWiD).

Największą bitwą partyzancką na terenie Krzeszowic była Bitwa pod Dubiem – Dębnikiem w dn. 23 – 24.08.1944 r. z udziałem partyzantów radzieckich i oddziału Al. im. Ludwika Waryńskiego. Po bitwie, w czasie pobitewnej obławy,  z domu Antoniego Gwizdały w Dubiu hitlerowcy wyprowadzili dwóch ukrywających się partyzantów i ich rozstrzelali w ogrodzie. Po bitwie hitlerowcy nakazali ludności z Dubia i Dębnika  przewieść poległych na wzgórze leśne w Dubiu, nakazali rozebrać ciała całkowicie i pochować w zbiorowym grobie. Ubrania,  uzbrojenie i inne rzeczy partyzantów hitlerowcy zabrali. Jedynie kilka dokumentów  osobistych  udało się ukryć i po wyzwoleniu zostały przekazane komendzie wojennej Armii Radzieckiej. Po wyzwoleniu z inicjatywy [Dutka Stanisław] wójta Krzeszowic dokonano ekshumacji,  pochowano poległych w dwóch mogiłach na leśnym cmentarzu, i postawiono pomnik z napisem w języku polskim i rosyjskim: „Przechodniu powiedz Polsce, że jej wezwanie znalazło posłusznych aż tu w tym kurhanie”. W końcowej fazie budowy pomnika trzeba było miejsce i pomnik zabezpieczać, wobec groźby wysadzenia [przez „bohaterów” spod Rząbca], tak informował Urząd Bezpieczeństwa. Odsłonięcie pomnika i cmentarza odbyło się 24.08.1947 r.  Stanisław Dudek

Opracował: mjr w st. spocz. dr Krzysztof Pachla

fot  : „Materiał pochodzi z serwisu www.audiovis.nac.gov.pl ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego”.

Piotr Sosin

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.