poniedziałek, 03 czerwiec 2019 16:22

Dębica: Pamiętajmy o...(13): Z historii dębickich koszar cd. 9 Pułk Ułanów Małopolskich [cz.3]-Kampania wrześniowa 1939 roku

Dnia 1 września pułk przeszedł na postój w rejonie Wagowo-Czachurki, a dwa dni potem wyruszył na zachód w celu zluzowania batalionów Obrony Narodowej, od których przejął słabo umocnione pozycje w rejonie Wygostowa (ok. 25 km na zachód od Poznania). Przeprowadzone w dniu 4 września rozpoznanie na kierunku Szamotuły-Zbąszyń-Noteć nie stwierdziło przekroczenia granicy polskiej przez nieprzyjaciela. Udało się natomiast od miejscowej ludności uzyskać informacje, że po stronie niemieckiej widziano kolumny motorowe w marszu w kierunku korytarza łączącego Polskę z wybrzeżem Bałtyku. Pułk został przemieszczony ponownie w rejon Gniezna, gdzie powierzono mu rolę straży tylnej wycofujących się na główną pozycję obrony polskich oddziałów, otrzymał przy tym rozkaz niszczenia zbiorów. Dnia 6 września pułk zatrzymał się w rejonie Strzelna, gdzie zaczęły się już dawać we znaki pierwsze braki w zaopatrzeniu oraz zmęczenie ludzi i koni. W dniu następnym pod ciągłymi atakami Luftwaffe, kontynuowano marsz w straży tylnej przez Mogilno i Kleszczów. W nocy z 7 na 8 września pułk osiągnął Sępolno, gdzie zatrzymał się na ubezpieczony postój. W ciągu dnia dołączyła część taboru pułkowego, który wskutek nalotów stracił kilku ludzi. Wieczorem pułk otrzymał nowe rozkazy, co związane było z przystąpieniem gen. Kutrzeby do wykonania natarcia znad Bzury.

Zgodnie z dyrektywami nastąpił wymarsz celem obsadzenia mostów koło Dąbia na rzece Ner i utrzymania ich w ciągu dnia następnego dla zabezpieczenia wyjścia brygady do natarcia na Uniejów. Obrona tego odcinka została powierzona zastępcy dowódcy pułku mjr Stefanowi Tomaszewskiemu, który otrzymał pod komendę 3 i 4 szwadron (dowódcy rtm. Edward Ksyk i rtm. Jerzy Poborowski), pluton armat przeciwpancernych, dwa plutony CKM oraz baterię DAK-u przydzieloną do pułku. Zadanie rozpoznania przedpola mostów zostało powierzone plutonowi kolarzy, który podczas jego realizacji napotkał nieprzyjaciela i nie zdążywszy odskoczyć został otoczony. Mjr Tomaszewski przeprowadził wówczas za pomocą odwodu przeciwuderzenie wzmocnione plutonem lekkich czołgów, które umożliwiło plutonowi odwrót. Niemcy kilkakrotnie próbowali podejść do mostów, uniemożliwiono im to jednak ogniem artyleryjskim. Nocą z 9 na 10 września przez mosty przeszły odziały brygady, po czym pułk ściągnął ubezpieczenia i w ślad za nimi przesunął się pod Uniejów, który został zaatakowany z dwóch stron. Nocnym szturmem, udało się zaskoczyć przeciwnika, rozpętała się walka na broń białą i granaty, podpalono niemieckie czołgi. Do świtu zginęły dziesiątki Niemców, zaś 300 wzięto do niewoli. Straty polskie wyniosły 20 zabitych i 30 rannych.

Po tych wydarzeniach nastąpił trzydniowy okres walk na tyłach i skrzydłach nieprzyjaciela, podczas których pułk pobierał zaopatrzenie ze zniszczonych niemieckich kolumn transportowych. 12 września pułk stoczył bitwę w rejonie Wartkowice-Gostków, jako ostatni oderwał się od nieprzyjaciela i w ciągu nocy przeszedł w forsowny marsz za brygadą. W dniach 13 i 14 września w rejonie Ozorkowa wziął udział w zwycięskiej bitwie, po której skierował się na Kutno.

Dnia 15 września zostały połączone pod dowództwem gen. bryg. Romana Abrahama Podolska i Wielkopolska Brygada Kawalerii, które po przebiciu się z kotła podjęły marsz w kierunku Warszawy. Dzień potem dotarły do lasów nadbzurzańskich. Tu już w pełni dały się odczuć duże straty wśród koni, których miejsca postoju atakowane były przez lotnictwo. Nad Bzurą pułk działał w ramach grupy kawalerii złożonej z dwóch wyżej wymienionych brygad, grupa ta miała za zadanie poruszać się w straży przedniej armii "Poznań" i "Pomorze" oczyszczając Puszczę Kampinoską. 9 Pułk Ułanów Małopolskich otrzymał samodzielne zadanie sforsowania Bzury, rozpoznania południowego obszaru Kampinosu i opanowanie jego wyjścia wschodniego, jako podstawy do działania swojej brygady w kierunku na Błonie. Zgodnie z rozkazem nocą z 16 na 17 września rzeka została sforsowana i jeszcze przed świtem pułk osiągnął Puszczę Kampinoską, by po krótkim odpoczynku podjąć marsz wzdłuż toru kolejki. Wkrótce napotykano nieprzyjaciela, z którym walka była o tyle łatwiejsza, że teren leśny ograniczał skuteczność wsparcia lotniczego oraz umożliwiał organizowanie zasadzek na czołgi patrolujące puszczę. Pułk walczył ugrupowany w "jeża", pokonując wśród ataków niemieckich 25km. Pod wieczór dotarł na nakazaną pozycję, którą już jednak silnie obsadzili Niemcy. Pułkownik Rudnicki zdecydował się na podjęcie działań zaczepnych. Jako pierwszy ruszył do natarcia 2 szwadron (dowódca rtm. Antoni Bielecki) wzmocniony wobec twardego oporu 3 szwadronem. Daje to rezultat w postaci wycofania się niemieckich czołgów. Sytuację ta wykorzystał natychmiast dowódca 3 szwadronu, który poderwał swój oddział i zajął wieś Grabinę.

W międzyczasie trwała obrona przed czołgami nacierającymi na tyły pułku. Straż tylna składająca się z 4 szwadron, plutonu CKM i plutonu przeciwpancernego, dowodzona była przez zastępcę dowódcy pułku. Dla opóźnienia natarcia zbudowano zapory z drzew, których przekroczenie przez czołgi dodatkowo utrudniał ogień karabinów przeciwpancernych. Ponadto małe grupy ochotników atakowały czołgi z flanki za pomocą wiązek granatów.

Niemcom niemal udało się oskrzydlić walczące polskie odziały, na zagrożonej pozycji znajdowała się tylko jedna armata przeciwpancerna, która z otwartej pozycji ostrzeliwała nacierające czołgi. Zginęła cała jej załoga, umożliwiło to jednak podprowadzenie drugiego działa z boku wykorzystywanej przez Niemców linii leśnej i dalszą skuteczną obronę odcinka aż do zmroku.

Pułk po całodziennym boju wszedł w głąb lasu gdzie zatrzymał się na ubezpieczony odpoczynek, tego wieczora radiostacja pułkowa odebrała przemowę Mołotowa o wkroczeniu na teren Polski wojsk ZSRR. Dowódca rozkazał, by nie informować o tym ułanów. Dnia 18 września udało się nawiązać łączność z dowództwem brygady i odebrać rozkaz przejścia o świcie w kierunku północno-wschodnim do miejscowości Palmiry, w celu połączenia się z brygadą, która miała przebić drogę zgrupowaniu gen. Kutrzeby do Warszawy. Wyjście z puszczy okazało się wolne, nieprzyjaciel wycofał się nocą. W godzinach popołudniowych pułk dotarł do brygady. O świcie dnia następnego osiągnął wraz z nią Sieraków. Tu ruszyło spieszone natarcie. Gdy ułani weszli już do wsi na prawe skrzydło nacierającego pułku uderzyli Niemcy, sytuację uratował w ostatniej chwili dowódca koniowodnych, prowadząc skuteczny ogień przeciwpancerny. Wobec niemożliwości przebicia się za dnia w tym kierunku dowódca brygady podjął decyzję o przebiciu się nocą przez Wólkę Węglową. Część ułanów wzięła udział w osławionej szarży. 9. Pułk otrzymał rozkaz marszu w straży przedniej, wszedł pomiędzy placówki niemieckie i tuż przed świtem udało mu się dotrzeć do pierwszej linii obrony stolicy. Z pułku dotarło do Warszawy jedynie 500 ułanów i zaledwie 390 koni.



Będąc juz w Warszawie, dnia 22 września pułk otrzymał zadanie obrony wylotu ulic naprzeciwko lasku Sieleckiego, trzeci szwadron obsadził Fort Dąbrowskiego. Tak ugrupowany pułk odparł wszystkie niemieckie natarcia, tracąc jednak wielu ludzi. Nocą z 27 na 28 września został skierowany do koszar 1 Pułku Szwoleżerów, gdzie otrzymał wiadomość o kapitulacji. Dowódca polecił ułanom, aby każdy z nich starał się na własną rękę przedostać do Francji.

Zgodnie z warunkami kapitulacji Warszawy nastąpił podział polskich jeńców wojennych na urodzonych na wschód i na zachód od linii Curzona. Grupa zachodnia licząca około 200 ludzi pod dowództwem ppłk dypl. Klemensa Rudnickiego przeszła do obozów w Rzeszy. Grupa wschodnia, w ilości około 360 ludzi, pod dowództwem mjr Tomaszewskiego została wywieziona do Piaseczna, gdzie Niemcy odłączyli od niej oficerów, żołnierzy zaś oddali w ręce Armii Czerwonej. Z obydwu grup części ułanów udało się zbiec i zasilić organizowane podziemie.                               

[Koniec]

fot tytułowa  : „Materiał pochodzi z serwisu www.audiovis.nac.gov.pl ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego”.

Jacek Dymitrowski

Dyrektor Muzeum Regionalnego w Dębicy

 

Piotr Sosin

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.