piątek, 16 sierpień 2019 14:53

Chrzanów : Historia we wspomnieniach cz.13: Józef Skotnicki – zapomniany bohater

Libiąski policjant Józef Skotnicki zginął w latach 20 XX wieku, walcząc samotnie z bandą opryszków, która zaatakowała szynk w Libiążu. Dziś mało kto o tym pamięta…

23 kwietnia 1923 roku po południu banda opryszków składająca się z około ośmiu osób zaatakowała szynk Bigaja-Szmigla (obecnie hurtownia papierosów, naprzeciwko „agatu”). Bandyci mieli broń i sterroryzowali przebywających tam ludzi. Pobili szynkarza, zabierając mu pieniądze i część chodliwego towaru.

W tym czasie obok szynku przechodził policjant Józef Skotnicki, który zauważył obcych ludzi wychodzących ze środka. Ci, na jego widok z powrotem wcisnęli się do drzwi. Skotnicki domyślił się, że coś jest nie tak..., więc wszedł ostrożnie za nimi. Wtedy złoczyńcy strzelili do niego, ale policjant był na to przygotowany i schronił się przy ścianie obok drzwi.

Rabusie wyskoczyli natomiast przez okna i uciekali w stronę stacji. Za nimi, obecną ul. Armii Krajowej, ruszył w pościg Józef Skotnicki. W pościg zaangażowała się też grupa mężczyzn z szynku i inni przechodnie. Bandyci przebiegli tory i biegli drogą przez las w stronę Byczyny. Po pewnym czasie jednak przystanęli i z bronią gotową do strzału czekali ukryci za drzewami na zbliżającego się policjanta i libiążan.

Tymczasem na Posterunku Policji w Libiążu, na Leśniowej, odebrano telegraf z Krakowa o bandzie opryszków, którzy napadli i ograbili parafię w Przeciszowie oraz kilka okolicznych sklepów. W szyfrogramie podano, że widziano bandę przeprawiającą się przez Wisłę, zmierzającą w stronę Libiąża.

Zaraz też na posterunek przybiegli libiążanie z wieścią o Skotnickim walczącym z bandą w lesie, za stacją. Z daleka było słychać tylko strzały. Policjanci szybko nadali więc telegraf do policji w Chrzanowie i Jaworznie o przysłanie posiłków i zaraz ruszyli na rowerach w stronę lasu. Niestety Józef Skotnicki poległ w walce z bandą opryszków. Wcześniej udało mi się jednak ciężko ranić kilku z nich.

Według śp. Ireny Koryczan-Skotnickiej, córki policjanta, która mieszkała w Chrzanowie, banda została ujęta.

Skotnicki został natomiast pochowany na cmentarzu w Libiążu. Jego pogrzeb przerodził się w wielką manifestacje przeciw bezprawiu - ludność z całego Libiąża i okolicznych miejscowości szła w wielkim, niekończącym się kondukcie pogrzebowym. W pogrzebie brali udział przedstawiciele władz powiatowych, wojewódzkich i kopalni. Józefowi Skotnickiemu w miejscu śmierci postawiono obelisk - kamień dolomitowy. Wykute są tam słowa następującej treści:

„D.O.M.

ś.p. Józef Skotnicki Przodownik P.P. ur. 18 VII 1897 r.

Zginął na posterunku w walce z bandytami 23 IV 1923 r.

Cześć jego pamięci.”

Kamień ten leży w krzakach, z prawej strony drogi biegnącej z Libiąża do Byczyny, w odległości około 400 metrów od toru kolejowego. Jest bardzo zniszczony, obrośnięty mchem, a litery są już nieczytelne, uszkodzone przez chuliganów. Co gorsze, dziś już nikt nie pamięta tego bohatera, strażnika prawa, który w dobie „trudnego rozruchu zmartwychwstałej II Rzeczypospolitej” wykonywał swe obowiązki z oddaniem, ku Jej chwale, aby ludzie żyli godnie, bezpiecznie, sprawiedliwie. Za to nie wahał się nawet oddać życia...

Również jego nagrobek na cmentarzu niszczeje, a litery na nim zaciera czas, z trudem można je odczytać. Wkrótce w tym miejscu prawdopodobnie będzie już nowy grób...

Bardzo cenną rzeczą jest dokument pochodzący z lat 20. XX wieku, mówiący o pośmiertnym przyznaniu Józefowi Skotnickiemu brązowego medalu przez Prezesa Rady Ministrów RP Stanisława Wojciechowskiego, za bohaterską śmierć w walce z bandami.

Wiesław Koneczny

Piotr Sosin

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.