czwartek, 22 sierpień 2019 15:32

Historia pewnego zegara. Rozdział V. Odcinek 26 Skrzynia pełna cukru, dar dla Henryka Sienkiewicza.

W 1818 roku odkupił od brata Franciszka majątek ziemski w Kazimierzy Wielkiej i w okresie swych największych sukcesów gospodarczych przygotowywał się do wybudowania tu cukrowni. Jednakże w 1842 roku został odsunięty od stanowisk w bankowości, a nawet wytoczono mu proces sądowy i wówczas kazimierskie włości przekazał swemu bratankowi Kazimierzowi Łubieńskiemu, synowi Franciszka. Ten w połowie 1845 roku przystąpił do budowy cukrowni w Kazimierzy Wielkiej.

foto : nr 1. Kazimierz hr. Łubieński założyciel cukrowni „Łubna”.

 Pomimo daleko idących ułatwień ze strony rządu rosyjskiego w zakresie organizacji cukrownictwa, uzyskanie koncesji na budowę zakładu przemysłowego na zachodnich rubieżach Imperium Rosyjskiego, gdzie w kilkudziesięciokilometrowym pasie nadgranicznym obowiązywał urzędowy zakaz budowy nie tylko fabryk, ale nawet dróg i mostów – nie było łatwe. Na obszarze dawnego województwa kieleckiego, pomiędzy Wisłą, a Pilicą, wybudowano zaledwie pięć cukrowni, w tym dwie przez rodzinę Łubieńskich. Uzyskanie koncesji na budowę fabryki w odległości zaledwie 20 kilometrów od granicy państwowej było możliwe jedynie dzięki mocnej pozycji Henryka hr. Łubieńskiego, a także dzięki przekonywującej argumentacji, że okolice Kazimierzy Wielkiej mają wszelkie predyspozycje agrokulturowe do tego, by być liczącym się zagłębiem uprawy buraka cukrowego.

W promieniu kilkunastu kilometrów od Kazimierzy Wielkiej występują najbardziej urodzajne gleby w tej części kraju, kompleks czarnoziemów ciągnie się pasem na południowy zachód od dolnego biegu Nidy i zajmuje znaczną część byłych powiatów: pińczowskiego i miechowskiego. Ponad półtora wieku temu, gdy kultura uprawy buraka cukrowego była w powijakach, dobra gleba była podstawowym czynnikiem do zakładania plantacji tej cukrodajnej rośliny. Równie ważnym elementem decydującym o lokalizacji  cukrowni w Kazimierzy Wielkiej była wystarczająca ilość wody w przepływających tu dwóch rzekach: Nidzicy i Małoszówce oraz w stawach położonych na terenie majątku ziemskiego.

Nie bez znaczenia był fakt dysponowania przez Łubieńskich tanią siłą roboczą; do majątku w Kazimierzy Wielkiej przywiązanych było kilkaset rodzin i to właśnie spośród nich rekrutowali się pierwsi stali i sezonowi robotnicy cukrowni. W następnych latach, kiedy cukrownia rozbudowywała się nie tylko obszarowo, ale i pod względem technicznym, Łubieńscy sprowadzali do Kazimierzy Wielkiej  fachowców technicznych i budowlanych z Niemiec, Węgier i Czech. Za nimi wkrótce przybyły ich rodziny, by osiąść tu na stałe. Z pewnością niemieckie, czeskie lub węgierskie korzenie rodowe posiadają takie rodziny związane z cukrownią, jak: Gołdynowie, Czekajowie, Szastakowie, Galwasowie, Najberkowie, Szmiglowie i Stenclowie.

Do 20 marca 1870 roku Cukrownia „Łubna” była wyłączną własnością Kazimierza hr. Łubieńskiego. W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia  zakład rozwijał się sukcesywnie, w 1864 roku Fabryka Cukru i Rafineria „Łubna” zajmowała obszar 5 mórg i 177 prętów, a w 1869 już 10 mórg i 26 prętów. Ze sporządzonego w 1867 roku przez geometrę A. Grabińskiego planu sytuacyjnego można dowiedzieć się, że w skład zabudowań cukrowni wchodziły: główny budynek produkcyjny, kościarnia, warsztaty, budynek składu węgla, budynek wagi, budynek mieszkalny i dom dla szwajcara (dozorcy)

Inwestycje przy rozbudowie i modernizacji zakładu wymagały dużych nakładów  finansowych, tymczasem zyski z dóbr kazimierskich były zbyt niskie na to, by zapewnić Łubieńskim wystarczające środki pieniężne. Zaciągano więc kredyty. W 1869 roku Kazimierz hr. Łubieński winien był Bankowi Polskiemu w Warszawie sumę 28.000 Rs, Adolfowi Schiffowi 15.000 Rs, a Leokadii Świętochowskiej 6.000 Rs. Już w tym okresie właściciel „Łubnej” zmuszony był wejść w spółkę, o czym świadczy oficjalna nazwa zakładu, jaka utrzymała się do 20 marca 1870 roku: „Fabryka i Rafineria Cukru Łubna, Kazimierz hr. Łubieński, Edward Oraczewski i S-ka”.

W związku z tym, że zaciągnięte przez Kazimierza hr. Łubieńskiego kredyty nie były spłacane sprawa trafiła do Trybunału Cywilnego w Kielcach, gdzie oszacowano wartość fabryki na 96.000 Rs, wystawiono ją na licytację i w konsekwencji tejże we wrześniu 1870 roku sprzedano „Łubną” za 150.000 Rs. Nabyli ją w równych częściach: właściciel dóbr Morawianki k. Bejsc Edward Oraczewski, Bank Galicyjski dla Handlu i Przemysłu w Krakowie oraz syn dotychczasowego właściciela – Franciszek hr. Łubieński.

Zakład przekształcono w spółkę udziałową o nazwie: „Fabryka Cukru i Rafinerii „Łubna” z kapitałem zakładowym wynoszącym  w 1872 roku 300.000 Rs. Trzej wyżej wymienieni udziałowcy posiadali udziały własne w następujących proporcjach:

1. Bank Galicyjski w Krakowie - 36,5

2. Edward Oraczewski -  36,5 %

3. Franciszek hr. Łubieński -  27,5 %

 Po śmierci Edwarda Oraczewskiego, która nastąpiła w 1872 roku, jego udział rozpisany został na czworo jego rodzeństwa: Ludwika, Pawła, Marię i Lucynę Oraczewskich. W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia Franciszek hr. Łubieński miał kłopoty finansowe w związku z zadłużeniem w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim, sięgającym kwoty 7.000 Rs i m.in. dlatego jego możliwości udziału w Spółce były mocno ograniczone. W końcu 1874 roku hr. Łubieński został zmuszony do odsprzedaży części swego udziału. W roku tym część udziału sprzedał Bronisławowi Rzewuskiemu, a rok później kolejną część Edwardowi Tołłoczko.

Różne były koleje losu cukrowni „Łubna” w Kazimierzy Wielkiej, na przestrzeni lat byli różni właściciele i różni udziałowcy, ale kazimierska cukrownia przetrwała złe i dobre czasy aż do 2007 roku, kiedy to została zlikwidowana na zawsze. Jej cukier był znany w wielu rejonach Świata. W latach 1909 – 1915 głównym odbiorcą cukru z Kazimierzy Wielkiej był Dom Handlowy Natansonów w Warszawie. Cukier kazimierski trafiał do Petersburga, Baku, Mińska, Krasnowodska, Rygi, Wilna, był nawet eksportowany do Persji.

Turystyczną ciekawostką jest do tej pory drewniana skrzynia stojąca w jednym z pokoi Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku. Jest to skrzynia ofiarowana pisarzowi w 1902 roku przez delegację Towarzystwa Łubna i Szreniawa. Ofiarodawcy wypełnili skrzynię cukrem i stąd znana jest pod nazwą „skrzyni cukrowej”. Na wieku skrzyni wyżłobiony jest napis „Łubna”. Na wewnętrznej stronie wieka znajduje się tryptyk z kolorowymi wizerunkami Cukrowni „Łubna” i „Szreniawa”, kościół w Kazimierzy Wielkiej i Proszowicach oraz z łacińskim napisem: Sit Tibi vita semper dulcis operibus Tuis aegua. A.D. 1902 (Niech Ci życie będzie zawsze słodkie, przychylne dla Twoich poczynań).

 Dalszy ciąg nastąpi.    

KU JESIENI

 Wieś sto domów rozsiała po swoich pagórkach.

Wieś kielecka, bogata i żyzna.

Księżyc złoty, jak ten bochen chleba, rozsiadł się w ogórkach,

We mgle porannej, kropelkami rosy pieści się włoszczyzna.

 

Bocian, wysokonogi Klekot, coraz rzadziej odwiedza swe łąki.

Znikły stogi siana małe, jak pająki,

Nie ma żółtych łanów zbóż, co złociły pola,

Szarą barwę żelaza przybiera już rola.

 

Chłop wiejski z włosami siwymi na skroni,

Orze swe pole bruzdami na wzór swojej dłoni,

Bo jego dłoń bruzdami zorana,

Szara jak stal i zahartowana.

 

Zdzisław Kuliś

Donosy, wrzesień 1986

 

 

 

Zdjęcie nr 2. Skrzynia w muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku, którą pełną cukru właściciele „Łubnej” przesłali w darze Henrykowi Sienkiewiczowi.

 

Zdjęcia ze zbiorów Zdzisława Kulisia. 

Piotr Sosin

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.