piątek, 06 wrzesień 2019 23:08

Chrzanów : Historia we wspomnieniach cz.16: Słynne Polowania

W XIX i do lat czterdziestych XX wieku właścicielem lasów w Mętkowie, Żarkach, Babicach, Zagórzu, Kwaczale był Prusak, hr. Henckel Donnersmarck (obecnie te lasy należą do Nadleśnictwa Chrzanów). On też miał huty i kopalnie na Śląsku, a także zamek Lipowiec.

W „Ilustrowanym przewodniku po Galicji” z 1914 r., wydanym we Lwowie w drukarni Grafii przez Karola Kwiecińskiego, a opracowanym przez dr Mieczysława Orłowicza, o Zamku Lipowiec napisane jest tak: „Z Chrzanowa przez Pogorzyce (8km) dobrą szosą można się dostać do lipowieckiego zamku. Zamek stojący na wzgórzu 362 m wys. Należał pierwotnie do Gryfitów, potem do biskupów Krakowskich, którzy używali go na więzienie dla księży; siedziało tu też wielu heretyków, m.in. Stankar. Zamek spalił się z końcem XVIII w. Obecnie jest w ręku Prusaka hr. Henckel Donnersmarcka, który nie dbając o nasze zabytki, przyczynia się coraz bardziej do ruiny prastarego zamczyska. Jedynie jego baszta, a właściwie turma więzienna o potężnych, przeszło 3 m grubości murach, opiera się jak dotąd zwycięsko zniszczeniu. Z murów zamkowych prześliczny widok na Dolinę Wisły i dalekie pasmo Beskidów. Z Lipowca przez Babice i Jankowice w kierunku południowym najlepiej przejść do odległego stąd o 11 km zamku Piastów w Zatorze”.

W tych lasach było dużo zajęcy, saren, jeleni, dzików, a także cietrzewi i bażantów. Część lasu była ogrodzona i tam w paśnikach dokarmiano zwierzęta, które w czasie polowań naganiacze wypędzali w stronę myśliwych.

Przed i po polowaniu wszyscy myśliwi zaproszeni przez Donnersmarcka spotykali się w dużej zabytkowej leśniczówce w Mętkowie, która stoi do tego czasu. Byli to „jaśnie wielmożne panocki” książęcego i szlacheckiego rodu, a także bogaci handlowcy, przedsiębiorcy, bo tylko oni zajmowali się polowaniem, pyszniąc się przed „wiejską hołotą”. W pamięci starych ludzi, którym przekazali rodzice, pozostały niektóre nazwiska tych, co przyjeżdżali na polowania - z książęcego rodu: Hochberg, Guino (ponoć na jedno z polowań przybył też cesarz Wilhelm II, bo znał Dennersmarcka, który był mu oddanym, zaufanym przyjacielem; wtedy cesarz ustrzelił największego dzika), a z hrabiów: Szembek, Haller, Starzeński, Potocki. Potocki z Krzeszowic miał taki zwyczaj, że po skończonym polowaniu, gdy myśliwi siedzieli przy wspólnym ognisku, a w dużych garnkach prażyły się ziemniaki z mięsem i kiełbasą myśliwską, zapraszał wszystkich na wspólne polowanie do jego lasów. Tam zawsze po polowaniach, w największej sali pałacowej rezydencji odbywały się przyjęcia i tańce, na które przyjeżdżały hrabiny z różnych dworów.

Dzisiaj dwaj bracia 78- i 82-letni Augustyn i Józef opowiadali mi, jak ich ojciec przed I wojną światową, jako młody chłopiec z innymi chłopcami był „naganiaczem” podczas polowań w lasach Donnersmarcka. Cały dzień naganiali leśną zwierzynę, a po polowaniu dostawali 5 kr. bułki „kajzerki” i kiełbaski przywiązane do batów. Wtedy chłopcy musieli trzymać ręce z tyłu za plecami i w podskokach starali się zębami szarpać te przywiązane kiełbasy, by je ugryźć. Te baty trzymało kilku furmanów i wygłupiając się, dokarmiali chłopców naganiaczy; to była wielka komedia. Elita myśliwych, przyglądając się popisom furmanów - błaznów i wiejskich chłopców, ryczała ze śmiechu...

W 1912 r. upolowano przeszło 600 zajęcy, które na furach razem z innymi upolowanymi zwierzętami zawożono do rzeźnika, który zdzierał futerka z tych zwierząt. Te futerka sprzedawano Żydom, którzy szyli zimowe płaszcze i czapki; z mięsa zaś katolicy robili kiełbasę myśliwską.

W 1945 r. po wkroczeniu wojsk rosyjskich, z tej leśniczówki miejscowa ludność wykradła zabytkowe meble, biurka, szafy, stoły, maszyny do pisania i archiwa do spalenia, bo był mróz (tam urzędował 1 leśniczy, 1 podleśniczy i personel leśny składający się z 15 gajowych - wszyscy dobrze zarabiali).

Ostatni leśniczy o nazwisku Rupik, miał dwóch synów o imionach Enclik i Mamuś (te imiona zapamiętał Augustyn Brzeźniak). Ponoć był on Niemcem, tak jak jego szef Donnersmarck i w styczniu razem z żoną i synami uciekli z wojskiem niemieckim, ponoć do Niemiec.

 Wiesław Koneczny

 

Piotr Sosin

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.