piątek, 16 listopad 2018 13:44

PiS i Majchrowski w koalicji w RM?

Napisał

To ma prawo być szokiem dla wielu wyborców, ale jest całkiem prawdopodobne, że większość w krakowskiej radzie miejskiej utworzą radni Przyjaznego Krakowa wspólnie z radnymi z PiS. Wiemy, że taka opcja jest na serio brana pod uwagę, a wszystko rozstrzygnie się najprawdopodobniej w najbliższych dniach.

Ktoś się może w tym momencie zaśmiać i uznać podaną powyżej informację za niepoważną. Tyle, że jej źródłem są sami radni. Nasza redakcja w ostatnich dniach przeprowadziła serię wywiadów z radnymi z każdego klubu nowej rady, a dokładniej rzecz biorąc z Andrzejem Hawrankiem, szefem radnych PO w ustępującej radzie miasta, Sławomirem Pietrzykiem z Przyjaznego Krakowa, wiceprzewodniczącym ustępującej rady, Włodzimierzem Pietrusem, szefem radnych PiS ustępującej rady oraz Łukaszem Maśloną, radnym Krakowa dla Mieszkańców (klub Łukasza Gibały). Wszystkie te rozmowy można obejrzeć w ramach cyklu „Rozmowy na Rękawce”, na naszej stronie internetowej. Wynika z nich, że rządy Koalicji Obywatelskiej (PO + Nowoczesna) razem z Przyjaznym Krakowem to tylko jeden z możliwych wariantów.

Ponadto od swoich informatorów z magistratu już teraz wiemy, że niektórzy radni są kuszeni do zmiany barw. Jeden z klubów prawdopodobnie powiększy się o jedną lub dwie osoby, a jeden z nowo wybranych radnych, w ramach pewnych ustaleń, być może zrzeknie się swego mandatu.

Dla przeciętnego mieszkańca to, że KO i ludzie Majchrowskiego być może nie utworzą rządzącej koalicji to pewnie całkowicie zaskakująca wiadomość. Sami także w redakcji nie przypuszczaliśmy możliwości takiego scenariusza. Jednak tuż po wyborach pojawiła się w obiegu plotka, że KO i ludzie Majchrowskiego koalicję mieli jedynie na czas wyborów, a obecnie rozważają czy założyć osobne kluby, czy też jednak dalej trzymać się razem. Pytany o rzecz Hawranek (był naszym pierwszym rozmówcą) bynajmniej nie zaprzeczył tej informacji. Kiedy przeprowadzałem z nim wywiad zwróciło też moją uwagę jego dystansowanie się od ludzi Majchrowskiego.

Drugi z naszych rozmówców, Pietrzyk (Przyjazny Kraków) też nie zaprzeczył tej informacji i co ciekawe, nie za wiele mówił o KO, za to w dość ciepły i koncyliacyjny sposób wypowiadał się o PiS.

Od trzeciego z moich rozmówców Pietrusa (PiS) na zadane już wprost pytanie czy rozważają wejście w koalicję z Przyjaznym Krakowem usłyszałem, że nie wykluczają takiej opcji.

Łukasz Maślona ze swoim klubem jako jedyny zdystansował się od koalicyjnych rozgrywek.

My – Polacy w tych wyborach podzieliliśmy się bardzo wyraziście na 2 obozy. Za „Dobra Zmianą” i przeciw niej. To ta oś zadecydowała o tym, jak głosowało wielu ludzi. Wszyscy eksperci podkreślali, że to były nie typowo samorządowe wybory, tylko referendum – za lub przeciw PiS. O tym, ze wybory samorządowe to jednak co innego nie zapomnieli natomiast samorządowcy.

Kiedy Majchrowski mówił, że jest gotów współpracować z każdym, komu leży na sercu dobro miasta należało go traktować bardzo poważnie i bardzo dosłownie. Wiele osób śmiało się z tego jak spokojnie przebiegała kampania wyborcza w Krakowie, nikt nikogo nie atakował naprawdę ostro. Przeciw Majchrowskiemu najostrzejszy atak przypuścił premier Morawiecki. Nie posłanka Wassermann. A jeszcze mniej atakowali go radni PiS. Z perspektywy tego co wiemy dzisiaj – czy należy się temu dziwić? Jeśli ci wszyscy ludzie zakładali, że – być może – przyjdzie im po wyborach razem tworzyć rządzącą koalicję?

A jednak wyborcy mają pełne prawo czuć się oszukani (bardzo delikatnie mówiąc). Mamy prawo być wściekli. Nie było jasnego, czytelnego przekazu, że tak mogą wyglądać pokampanijne rozgrywki. Ludzie uwierzyli w 2 wielkie bloki – PiS i antyPiS i nikt im wprost nie powiedział, że już po wyborach wszystko może ułożyć się inaczej, bo ludzie, których oni mieli za niemal śmiertelnych wrogów tak naprawdę nigdy nimi nie byli (jak dowodzi tego wcale nie tak rzadka okazjonalna współpraca tych stron w minionej już kadencji rady miasta). Trudno nie dopatrywać się w postawie radnych „odrobiny” cynizmu. Ale następne wybory dopiero za 5 lat, kto do tego czasu będzie o tym wszystkim pamiętał… Prawda?

Oczywiście jest całkiem prawdopodobne, że wyborcza koalicja KO z Przyjaznym Krakowem jednak zaowocuje koalicją w radzie miasta. Przemawiają za tym doświadczenia współpracy w przeszłych kadencjach, oceniane raczej pozytywnie. Ale i PiS może zaoferować radnym Majchrowskiego bardzo wiele. Koalicja z ta partią oznaczałaby choćby lepszą współpracę z radą sejmiku małopolskiego, gdzie PiS ma większość, czy przypuszczalnie dobra współpracę z polskim rządem.

Najsilniejszym rozgrywającym niewątpliwie jest w tej chwili Przyjazny Kraków – mają swego prezydenta i mają zdolność koalicyjną w każdą stronę – bo jedyne co chyba można wykluczyć to koalicja KO i PiS. Pytanie więc kto do ludzi Majchrowskiego się lepiej „podłasi”. Potem zostaje już tylko liczenie szabel i ewentualne „wyrywanie” pojedynczych radnych, jeśli do jakiejś większości by zabrakło…

Zabawne, dzień po wyborach mieszkańcy naszego miasta byli przekonani, że wiedzą, kto będzie nimi rządzić przez najbliższe 5 lat. A teraz nawet sami radni nie wiedzą w czyim Krakowie się obudzimy za tydzień…

Manuel Langer

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.