piątek, 19 lipiec 2019 12:06

„Szkoły nie są z gumy – trzeba mieć tego świadomość”

Napisał

Młodzież aplikująca w Krakowie do wymarzonej szkoły średniej przechodzi właśnie piekło. Między bajki można włożyć opinie, że w Krakowie nie jest aż tak znowu źle. O tym jak od podszewki wygląda rekrutacja i skąd wynikły obecne problemy opowiada w rozmowie z nami Maria Stalmach – Krzyworzeka, wiceprezes zarządu okręgu małopolskiego ZNP.

Jaka jest sytuacja w krakowskich szkołach? Niektórzy komentatorzy publiczni twierdzą, że na tle reszty kraju uczniowie w Krakowie mają się nie najgorzej…

Z informacji, które do nas napływają od nauczycieli i szkół, a także tych, które mamy bezpośrednio od znanych nam rodziców wynika, że nie można w żadnym razie mówić o dobrej sytuacji. Oczywiście, są szkoły, w których są wolne miejsca, natomiast w szkołach w jakimś stopniu cenionych – i to niekoniecznie tych tzw. „galeryjnych” z pierwszych 5-ciu, czy 6-ciu miejsc – w takich placówkach sytuacja jest bardzo trudna.

To, że dziecko gdzieś tam się dostanie wcale nie zadowala ani rodziców, ani nie spełnia oczekiwań ucznia. Trudno więc mówić, że „jest nie najgorzej”, skoro dla wielu uczniów miejsc w liceach, a także renomowanych technikach, po prostu nie ma.

Być może w niektórych szkołach uda się jeszcze uruchomić jakieś dodatkowe i sytuacja się nieco poprawi…

A są w ogóle jeszcze takie możliwości?

Myślę, że władze Krakowa mogą jeszcze spróbować pójść tym torem. Być może w niektórych szkołach jeszcze się zmieszczą jeden, czy dwa dodatkowe oddziały. Natomiast proszę wziąć pod uwagę, że warunki pracy i tak będą trudne. W niektórych liceach warunki będą wręcz ekstremalne, bo szkoły nie są z gumy i trzeba mieć tego świadomość.

My w ZNP znamy sytuację na tyle, że zdajemy sobie sprawę, że władze miasta dołożyły wszelkich starań, by jakoś zaradzić powstałej trudnej sytuacji. Wiemy też, że jest wielu dyrektorów, którzy robią co mogą. Warto jednak zwrócić uwagę na także drugi problematyczny wymiar całej sprawy – tej młodzieży nie będzie miał kto uczyć. Już w tej chwili brakuje stu kilkudziesięciu nauczycieli, a sądzę, że będzie brakowało ich jeszcze więcej, dlatego, że jeżeli niektóre klasy będą bardziej liczne, niż 28 osób, to przecież trzeba zrobić podział na grupy. Z naszych obserwacji i z informacji, które do nas docierają, wynika, że młodzi ludzie uciekają z zawodu nauczyciela. Bardzo często po stażu lub będąc nauczycielem kontraktowym zmieniają miejsce pracy i zawód, nie chcą bowiem pracować za niewiele ponad 2000 zł, a czasem nawet niepełne 2000 zł.

Z tego, co pani mówi nie tylko teraz mamy do czynienia z kryzysem, ale także we wrześniu możemy się spodziewać bardzo trudnej sytuacji…

Tak, sytuacja będzie trudna. Tym bardziej, ze tak naprawdę część młodzieży aż do końca wakacji nie będzie wiedziała czy się dostała do szkoły już nawet nie pierwszego, czy drugiego, ale trzeciego, czwartego wyboru.

Czy uczniowie musza liczyć się z tym, ze np. ktoś chciał się dostać do liceum, obojętnie już którego, ale będzie musiał iść do szkoły innego typu?

Myślę, że niestety zdarzą się takie przypadki. W tej chwili o tym czy uczeń się dostał, czy nie decyduje przede wszystkim punktacja. W tej chwili w wielu liceach wymagana liczba punktów jest naprawdę bardzo wysoka, oblegane są zwłaszcza klasy informatyczne, czy językowe. Na pewno wiele młodych osób, które się chciało dostać do tych klas nie dostanie się do nich.

Kogo uczniowie i rodzice winią za zaistniałą sytuację? Czy maja pretensje do nauczycieli i dyrektorów szkół?

Zorientowani w sytuacji rodzice, słuchający wiadomości od paru miesięcy zdają sobie sprawę w czym tkwi problem – zdają sobie sprawę, ze jest to kwestia źle przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji reformy i poradzenia sobie z problemem podwójnego rocznika, jaki powstał. Trudno bowiem za całą sytuację obwiniać nauczycieli, czy dyrektorów. Szkoły się przecież nie rozciągną, a poza zapewnieniem pomieszczeń potrzeba przecież także większej liczby nauczycieli. Skąd dyrektorzy mają niby wziąć te dodatkową kadrę? Sytuacja uczniów, ale i także z drugiej strony szkół jest naprawdę dramatyczna i nie do pozazdroszczenia.

Rozmawiał Manuel Langer

Manuel Langer

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.