poniedziałek, 16 wrzesień 2019 16:21

Kraków: Odsłonięto tablicę upamiętniajacą żołnierzy wyklętych i ich kapelana ks. Gurgacza

Napisała

Ostatni żyjący żołnierze sądeckiej Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców – kpt. Stefan Kulig ps. „Wicher” i mjr Zbigniew Obtułowicz ps. „Sarat” wraz z dyrektorem krakowskiego Oddziału IPN dr hab. Filipem Musiałem odsłonili w sobotę, 14 września tablicę poświęconą kapelanowi "Żandarmerii" ks. Władysławowi Gurgaczowi oraz Stefanowi Balickiemu i Stanisławowi Szajnie, żołnierzom niezłomnym. Tablica w 70. rocznicę wykonania na nich wyroku śmierci zawisła na ścienie gmachu Muzeum Archeologicznego w Krakowie przy ul. Senackiej, gdzie odbył się ich niesprawiedliwy proces przeprowadzony przez komunistów. 

Gości powitał dyrektor Muzeum Archeologicznego w Krakowie Jacek Górski. Sylwetki upamiętnionych bohaterów przypomniał dyrektor krakowskiego Oddziału IPN dr hab. Filip Musiał. 

Stefan Balicki zginął w wieku 27 lat. W czasie kampanii wrześniowej 1939 roku był obrońcą Warszawy, w czasie wojny działał w konspiracji koło Krosna. Po wkroczeniu Armii Czerwonej, wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Walczył o Kołobrzeg, Wał Pomorski, został ciężko ranny podczas przeprawy przez Odrę. Po wojnie osiedlił się na Dolnym Śląsku. Na początku próbował współpracować z nowa władzą, licząc, że da się jednak ocalić choć trochę niezawisłości. Gdy jednak komuniści zaczęli prześladować niezależnych obywateli, wyjechał na Sądecczyznę i wstąpił do PPAN. Ponieważ miał duże doświadczenie bojowe, został jednym z dowódców oddziału „Żandarmeria”, pionu zbrojnego PPAN.

Stanisław Szajna w wieku lat 20 wstąpił do Armii Krajowej. Walczył na Kresach Wschodnich w ramach akcji „Burza”. Po wojnie znalazł się w oddziłach zbrojnych Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz w Samodzielnym Batalionie Operacyjnym „Zuch” Narodowych Sił Zbrojnych na Żywiecczyźnie. Co ciekawe, ujawnił się w 1947 r., ale prześladowany przez komunistów znów uciekł do lasu. W 1948 r. wstąpił do PPAN i walczył w niej, dopóki nie został aresztowany. 

Ich duchowym przywódcą był ojciec Władysław Gurgacz, jezuita, kapłan, mistyk, artysta malarz, człowiek, który całe życie poświęcił Bogu i bliźniemu. Marzył, by być misjonarzem. Po wojnie stał się znany komunistom z bardzo odważnych kazań, w których przedstawiał spustoszenie, jakie w ludzkiej duszy czynią związki z materialistycznym komunizmem. Poproszony przez Stanisława Piórę „Mohorta” o roztoczenie opieki nad żołnierzami PPAN, został ich kapelanem. Miał szansę uratować się przed komunistami, uciekając z Krakowa. Postanowił jednak zostać. Jak tłumaczył potem w śledztwie, nie mógł opuścić swoich chłopaków. I faktycznie, był z nimi do końca, bo pierwsza kula według relacji świadka, nie zabiła kapłana, zginął jako ostatni, dobity kolejnym strzałem. 

Pomysłodawcą wmurowania tablicy jest Jerzy Basiaga, prezes Fundacji „Osadź mnie Boże”. Podczas uroczystości przypomniał pisma ks. Gurgacza, który w ofierze z życia chciał naśladować Jezusa, skazanego na śmierć krzyżową. "Cóż to jest zresztą śmierć?... Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę” – zacytował słowa, które o. Gurgacz rzucił w twarz swoim oprawcom.

Przypomniał o słowach bp. Andrzeja Jeża wypowiedzianych podczas ostatnich uroczystości upamiętniających PPAN na Hali Łabowej i zaprosił na 11 października do Łabowej koło Nowego Sącza, gdzie zostanie odsłonięty pierwszy w Polsce pomnik ks. Gurgacza.

Uroczystego odsłonięcia tablicy dokonali ostatni żyjący żołnierze sądeckiej PPAN – kpt. Stefan Kulig ps. „Wicher” i mjr Zbigniew Obtułowicz ps. „Sarat”, którzym asystował Filip Musiał. 

Pod tablicą złożono wieńce i wiązanki oraz zapalono znicze. 

Marzena Gitler

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.