środa, 18 wrzesień 2019 10:15

Węgiel da nam jeszcze popalić

Napisał

Od 1 września na terenie Krakowa obowiązuje zakaz palenia węglem i drewnem. Ponad 40 tysięcy kopciuchów zostało już zlikwidowanych. W naszym mieście dokonała się prawdziwa rewolucja. Granice administracyjne nie stanowią jednak przeszkody dla trującego powietrza. Smog będzie nadal napływał do Krakowa z sąsiednich gmin. Jeżeli chcemy pozbyć się problemu to potrzebna są działania na szerszą skalę. Na pomoc rządu nie ma jednak co liczyć. Politycy PiS-u stawiają na brudne i nieekologicznie źródła energii.

W samym tylko Krakowie każdego roku smog przyczynia się do śmierci setek osób. Nie ma dokładnych statystyk liczby zgonów. Jednak lekarze są zgodni, że wiele chorób układy oddechowego i krwionośnego jest efektem zanieczyszczeń. Fatalne powietrze skraca długość naszego życia. Sytuacja doprowadziła do swoistej ,,epidemii” astmy i schorzeń oskrzeli. Problem smogu przez długie lata był ignorowany. Mało kto zwracał uwagę na zanieczyszczenia. Proces uświadamia społeczeństwa następował bardzo powolnie. Najpierw pojawiły się czujniki, które sukcesywnie instalowano w różnych częściach Krakowa. Wraz z rozwojem nowych technologii informacja o poziomie skażenia zaczęła docierać do większej liczby osób. Media coraz bardziej interesowały się problemem, a eksperci śmielej zabierali głos. Jednak prawdziwa rewolucja  miała swój początek w 2012 roku kiedy to kampania informacyjna Krakowskiego Alarmu Smogowego otworzyła wielu ludziom oczy. Kierowane przez Andrzeja Gułę stowarzyszenie wykonało olbrzymią pracę u podstaw. Skłoniło to samorządowców do działania. W 2013 roku sejmik przyjął pierwsza uchwałę antysmogową. Z kolei miasto ruszyło z wielkim programem dofinansowania wymiany źródeł ogrzewania.

Skoro tyle udało się już zrobić to dlaczego nadal jest tak źle? To pytanie często można było usłyszeć ostatniej zimy. Kiedy rozpoczynał się poprzedni sezon grzewczy wymienionych było już grubo ponad 30 tysięcy kopciuchów. Smog jednak nie odpuszczał. Przez długi okres czasu stężenie pyłów wielokrotnie przekraczało normy. Dokładne statystyki pokazują, że nastąpiła pewna poprawa. Jednak skala problemu jest nadal olbrzymia. Likwidacja dodatkowych kilku tysięcy palenisk powinna jeszcze trochę polepszyć sytuację. Trujące powietrze ciągle będzie jednak napływać do Krakowa. Swoje robią też spaliny samochodowe i zanieczyszczenia przemysłowe.

Wiele podkrakowskich gmin należy do najbardziej zanieczyszczonych miejscowości w Europie. Przekroczenia norm  stężenia pyłów w ,,obwarzanku” liczone są często w tysiącach procentów.  Granice administracyjne nie stanowią przeszkody dla trującego powietrza. Dlatego nie da się rozwiązać problemu smogu w Krakowie bez poprawy sytuacji w całym regionie. Topografia Małopolski sprawia, że cyrkulacja powietrza jest bardzo ograniczona. Jednym wyjściem dla naszego regionu jest stopniowe odchodzenie od paliw stałych. Proces będzie wymagał czasu i odpowiednich nakładów finansowych.  Powinien zostać uruchomiony program wymiany pieców, który opierałby się na podobnych zasadach jak  w Krakowie. Sami mieszkańcy podkrakowskich miejscowości coraz licznej dopominają się zakazu palenia węglem i drewnem. Zawiązują się lokalne alarmy smogowe i powstają kolejne petycje.

Władze wyższego szczebla nie chcą nawet słyszeć o wprowadzeniu uchwał antysmogowych dla całej Małopolski. A niektórzy wojewódzcy radni PiS-u mówią o potrzebie złagodzenia przepisów dotyczących Krakowa. W ramach forsowanego przez rząd programu ,,Czyste powietrze” mają być instalowane nowe piece na węgiel. Dotyczy to nawet dopiero co powstających zabudowań. Współczesne kotły mają trochę większą efektywność jednak różnica w emisji zanieczyszczeń jest minimalna. Spalenie węgla zawsze będzie się wiązało z truciem powietrza. Dlatego wydawanie publicznych pieniędzy na skrajnie nie ekologicznie  rozwiązania jest zupełnym kuriozum. Przez absurdalne zapisy programu Polska może stracić nawet 20 mld złotych dotacji z Unii Europejskiej. Pieniądze miały być przeznaczone na walkę ze smogiem. Rząd woli jednak pozorować działania. Realne zmiany mogłyby się nie spodobać potężnemu lobby węglowemu.

Krzysztof Kwarciak

Krzysztof Kwarciak - Radny dzielnicowy

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.