piątek, 20 wrzesień 2019 13:16

Szpital Uniwersytecki. „Jest na klimatyzowane pokoje, a brakuje na badania”

Napisał
Szpital Uniwersytecki. „Jest na klimatyzowane pokoje, a brakuje na badania” Fot: Mateusz Łysik

To ma być nowa jakość. Leczenie na zupełnie innym poziomie. Tak się mówi o nowej placówce Szpitala Uniwersyteckiego, której otwarcie ma wkrótce nastąpić. Pojawia się przy tym jednak sporo pytań – co krakowianie zyskają dzięki nowej siedzibie, czy starczy lekarzy i pielęgniarek by placówka mogła sprawnie funkcjonować. O tym rozmawiamy z dr Małgorzatą Jantos, radną miasta od lat zaangażowaną w sprawy naszej służby zdrowia i od podszewki znającą jej problematykę.

Dlaczego Szpital Uniwersytecki przenosi swoją placówkę?

Przenosi się dlatego, że w obecnym miejscu brakowało już miejsca, ono przeżyło już swój czas i jest naturalne, że znajduje się nową siedzibę. To jest obecnie standard w przypadku nowoczesnych szpitali europejskich.

Co krakowianie zyskają w ramach nowej siedziby? Z tego co się mówi mają pojawić się nowe oddziały.

Ogólnie rzecz biorąc w kompleksie 13 budynków, zlokalizowanych na 15-hektarowej działce znajdzie się: ponad 1,6 tysiąca łóżek, 25 oddziałów, 45 poradni, 24 sale operacyjne, szpitalny oddział ratunkowy, 30 przychodni, a także zaplecze dydaktyczne dla studentów oraz lądowisko dla helikopterów.

Poza oddziałami funkcjonującymi do tej pory w Szpitalu Uniwersyteckim powstanie kilka nowych: chirurgia szczękowo-twarzowa, kardiochirurgia i rehabilitacja kardiologiczna. Pacjenci odczują znaczną poprawę warunków, w jakich będzie się odbywało leczenie. W nowej placówce będą wyłącznie jedno- lub dwuosobowe pokoje z osobnymi łazienkami. Wokół szpitala powstanie 1200 miejsc parkingowych dla pracowników i pacjentów. Przede wszystkim jednak chorzy będą mieli dostęp do nowoczesnych, unikalnych technologii.

Podobno warunki – porównaniu ze starą siedzibą – mają być „o niebo lepsze”.

Tak, warunki będą świetne. Tak można przynajmniej wnioskować na podstawie zapowiedzi. Z tym, że już wiemy, że pojawią się opóźnienia w oddawaniu szpitala [pierwotnie mówiło się o listopadzie tego roku – przyp. red.] – nastąpiły bowiem perturbacje z odkupieniem przez miasto od szpitala budynków na Wesołej (skomplikowana sytuacja prawna), przez co szpital nie będzie miał pewnej części potrzebnych mu funduszy.

Bardziej jednak, niż wspomniane opóźnione otwarcie, martwi mnie  inna rzecz: świetnie, że będą dwuosobowe pokoje, klimatyzowane pomieszczenia, bardzo wysoki standard wyposażenia. Problemem jest jednak dojazd do szpitala – będzie dość trudny, to miejsce nie było przewidziane pod istnienie tam tego typu placówki. Mogą też pojawić się problemy z parkowaniem. Miejmy nadzieję, że dyrekcji szpitala uda się jakoś te sprawy rozwiązać.

Jest jeszcze jedna sprawa, która mnie bardzo martwi – nie jestem w stanie zrozumieć logiki zarzadzania tą placówką. Mianowicie, częścią szpitala jest Centrum Cyklotronowe w Bronowicach – jest to super-nowoczesny ośrodek, sama byłam jedną z osób, które go z dumą otwierały. Dziś jest on wykorzystywany w 15%-20%. Mówimy o ośrodku, który kosztował 300 mln zł.

Okazuje się, że nie można wykorzystywać placówki w większym stopniu, bo nie ma na to pieniędzy. Przecież to jest skandaliczne marnotrawstwo. W placówce znajduje się supernowoczesny sprzęt. I tutaj rodzi się pytanie o to, w jakim stopniu dyrekcja szpitala będzie w stanie wykorzystać nową placówkę. Jest to wyraz mojej troski wynikającej z analizy tego, o czym mowa: wykorzystania technologii, która już jest do dyspozycji pacjentów.

Pani doktor ,w kontekście tego trudno nie zadać kolejnego pytania, które pewnie sporej liczbie osób chodzi po głowie – czy w nowej placówce będzie wystarczająco dużo lekarzy i pielęgniarek?

Tak, to jest niestety bardzo zasadne pytanie. Słusznie się krakowianie o to martwią, w różnych placówkach w Krakowie brakuje lekarzy, brakuje specjalistów, są problemy z kadrą pielęgniarską.

Odnoszę wrażenie – obym była złym prorokiem – że w niektórych przypadkach mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią: gdybyśmy spytali przeciętnego pacjenta, czy chciałby skorzystać ze specjalistycznego sprzętu, który obecnie jest wykorzystywany na 15%-20%, czy też ważniejsze jest dla niego, aby mieć w szpitalu pokój dwuosobowy z klimatyzacją, to jak pan sądzi, co by wybrał? Przecież dla pacjenta jest najważniejsze, by jak najszybciej dostał się do lekarza, by jak najszybciej otrzymał diagnozę – to są dla niego priorytety. I to powinno być priorytetem w każdym szpitalu.

Na to bym chciała zwrócić uwagę, bo to są sprawy dużo ważniejsze, niż klimatyzacja w pokojach pacjentów, chociaż i ona jest normalnością w XXI wieku.

I prawdę powiedziawszy tego właśnie się obawiam, tego, jak powiedziałam wcześniej, przerostu formy nad treścią. I bardzo chcę usłyszeć słowa tego, kto mnie zapewni, że moje pytania są jedynie czarnowidztwem, a nie proroctwem.

dr Małgorzata Jantos bioetyk, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego;  radna miasta Krakowa

Manuel Langer

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.