„Przetnę biznesowo-urzędniczy węzeł gordyjski” Wyróżniony

Grzegorz Gorczyca to jeden z niezależnych kandydatów na prezydenta Krakowa startujący z własnego komitetu. Ma wieloletnie doświadczenie w administracji i biznesie, co jest w stanie zaoferować miastu i w czym dostrzega największe problemy z jakimi zmaga się Kraków?

Dlaczego zdecydował się pan startować w wyborach?

Przede wszystkim dlatego, że Kraków potrzebuje kogoś, kto umiałby miastem skutecznie zarządzać i jest sprawnym menagerem, a jestem osobą, która ma bardzo ogromne doświadczenie biznesowe i administracyjne. Przez wiele lat pełniłem funkcje dyrektorskie w spółkach notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, w których pracowało więcej ludzi, niż w krakowskim magistracie. Zajmowałem się też audytem wielkich przedsiębiorstw. Jeśli chodzi natomiast o moje doświadczenie administracyjne, to przez 2 lata pracowałem w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim jako dyrektor Wydziału Skarbu Państwa i Nieruchomości, następnie zostałem powołany na stanowisko dyrektora generalnego tego urzędu. W chwili obecnej jestem członkiem Regionalnej Izby Obrachunkowej, w której zajmuję się kontrolą działalności finansowej samorządów. Rządzenie tak dużym i znaczącym miastem to niełatwe zadanie, moje dotychczasowe bogate doświadczenie zawodowe wskazuje, że mógłbym dużo dobrego zrobić dla Krakowa.

Czy myśli pan, że poradziłby sobie lepiej z zarzadzaniem Krakowem niż obecny prezydent Jacek Majchrowski? Niemało ludzi jest zdania, że dobrze zarządza on naszym miastem.

Prawdą jest, że prezydent Majchrowski zrobił sporo dla Krakowa, jego dorobkowi należy się szacunek. Niestety przez te wszystkie lata prezydentury Majchrowskiego potworzyło się wiele szkodliwych układów na styku samorządu i biznesu, a na dodatek magistrat wszedł w niebezpieczną dla niego rutynę.

Te wszystkie układy należy przeciąć, wiele instytucji trzeba odnowić. Tutaj potrzeba świeżego spojrzenia, kogoś nowego i zdecydowanego w działaniu, kto byłby w stanie sobie poradzić z uporządkowaniem i uzdrowieniem tak złożonej struktury, jaką tworzy magistrat i podległe mu spółki. Majchrowski rządzi już Krakowem 16 lat. Myślę, że to już dostatecznie długo i przydałaby się osoba, która inaczej popatrzy na Kraków, zaoferuje miastu inną strategię i przetnie biznesowo-urzędniczy węzeł gordyjski.

Mówi pan o układach i rutynie działania magistratu i podległych mu spółek. Jak pan chce tego typu zjawiskom przeciwdziałać?

Przede wszystkim poprzez instytucje kontrolne. Od tego wszak są i nie należy się ich bać, wręcz przeciwnie – należy śmiało z nich korzystać, aby móc zidentyfikować słabe punkty i zapoczątkować proces naprawy. Jeśli zostanę prezydentem to zadbam o to by miały miejsce zewnętrzne kontrole działalności urzędu miejskiego i jego spółek. Tylko tak będziemy mogli zapoczątkować proces uzdrawiania.

Uważam, że ważne jest także, aby Kraków zaczął być zarządzany w sposób nowoczesny i przejrzysty – abyśmy korzystali z najnowszych rozwiązań, a na wszystkie ważne stanowiska były organizowane przejrzyste konkursy, gdzie kandydaci byliby wybieranie nie ze względu na swoje powiązania z tą, czy inną osobą lub partią, ale tylko i wyłącznie ze względu na swoje merytoryczne kompetencje. Podczas lat mojej pracy przekonałem się, że najlepiej jest stawiać na młodych, świetnie wykształconych ludzi i kształtować z nich wysokiej klasy specjalistów.

Odchodząc już od układów i tego jak zarządzany jest magistrat, jakie problemy w mieście uważa pan za najważniejsze do rozwiązania?

Jednym z najpoważniejszych problemów jest z pewnością zakorkowanie Krakowa, inny jego zabetonowanie. Niech pan zauważy, że obydwie te bolączki mają te same źródło – w Krakowie brakuje spójnej, długoletniej perspektywy na jego rozwój. Łata się jedynie dziury, a problemy rozwiązuje na bieżąco, dopiero gdy nie da się już ich w żaden sposób pominąć. Tak dalej być nie może, to jest szkodliwe dla miasta  i jego rozwoju.

Myślę, że przydałaby się nam naprawdę głęboka reforma systemu komunikacji, uwzgledniająca w dużo szerszym zakresie niż dotychczas rozwiązania dla osób dojeżdżających codziennie do pracy do Krakowa z podmiejskich gmin, gdyż mają oni ogromny wpływ na natężenie ruchu. A tymczasem jedynym pomysłem obecnych władz jest uderzenie w ludzi podatkami za wjazd do centrum. Myślę, że ważne dla polepszenia komunikacji byłoby także utworzenie kolejowego połączenia Pyrzowic z Balicami, upłynniłoby to znacznie ruch, jaki się na tej trasie odbywa.

Co do zabetonowania, to jeśli rzeczy będą się miały tak jak do tej pory, to za parę lat znajdziemy się w pułapce i Kraków nie będzie już miał jak się rozwijać. Jednym z najważniejszych punktów mojego programu jest stworzenie Krakowskiego Centrum Biznesowego na Nowej Hucie. Ta zaniedbana przez wiele lat dzielnica Krakowa mogłaby się stać biznesowym centrum miasta, które przyciągałoby firmy z całego świata. Jest w tej dzielnicy – dzielnicy w której od lat mieszkam i z która jestem bardzo zżyty – miejsce na to, proszę sobie pomyśleć jak to mogłoby ją ożywić! A przede wszystkim tego rodzaju centrum biznesowe, którego obecnie w Krakowie bardzo brakuje sprawiłoby, że nie bylibyśmy tylko najważniejszym w Polsce miastem pod kątem turystyki, ale i na polu gospodarczym moglibyśmy stać się dla kraju równie istotni, co Warszawa.

Manuel Langer

Manuel Langer

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Aktualizacja: czwartek, 13 wrzesień 2018 12:43
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Pozostałe artykuły

  1. Więcej na GŁOS24
  2. EDUKACJA
  3. FINANSE I GOSPODARKA
  4. KULTURA
  5. MOTORYZACJA
  6. POLITYKA
  7. SPORT
  8. STYL ŻYCIA
  9. TURYSTYKA
  10. ZDROWIE I URODA