czwartek, 30 maj 2019 12:07

"To jest to przede wszystkim nagroda za harówkę młodzieży na próbach". Sukces „Porębian” na "Krakowskim wianku"

Napisał

Zespół Pieśni i Tańca „Porębianie” wywalczył pierwsze miejsce w kategorii młodzieżowy zespół prezentujący folklor w formie artystycznie opracowanej oraz drugą lokatę dla kobiecej grupy śpiewaczej działającej przy zespole podczas 37. Przeglądu Zespołów Regionalnych, Kapel, Instrumentalistów, Grup Śpiewaczych i Śpiewaków Ludowych „Krakowski wianek”. Konkurs odbywał się w Szczurowej w dniach od 24 do 26 maja. „Krakowski wianek” jest prestiżowym konkursem, który bezdyskusyjnie potwierdza zgodność z autentycznością i poprawność wykonania tańców i przyśpiewek Krakowiaków Wschodnich. Jest również docenieniem systematycznej i ciężkiej pracy tancerzy.

Zespół Pieśni i Tańca „Porębianie” działa nieprzerwanie od 1991 roku, w świetlicy wiejskiej w Porębie Spytkowskiej. Został założony z inicjatywy pań z koła gospodyń wiejskich, które obok wielu innych czynności, zbierały się na wspólne śpiewanie. A że wychodziło im to dobrze i ładnie, zainteresowało to ówczesnego dyrektora MOK w Brzesku i tak do grupy dołączyła kapela, zakupiono stroje, a do grupy zaczęli dołączać młodzi ludzie. I tak z grupy śpiewających pań zaczął formować się Zespół Pieśni i Tańca „Porębianie” z opracowanym programem scenicznym, kapelą, strojami.

Przez 28 lat wiele dziesiątek osób tańczyło i śpiewało wspólnie polskie tańce i pieśni ludowe, a tym samym przekazywało tradycję swoich przodków współczesnym. Tańczyli i śpiewali starsi i młodsi, z Poręby Spytkowskiej i z okolic, obecnie w skład zespołu wchodzą tańcząca grupa młodzieży, męska i kobieca grupa śpiewacza oraz grupa dzieci. Zespół Pieśni i Tańca „Porębianie” prezentuje zarówno tańce i przyśpiewki swojego regionu, czyli Krakowiaków Wschodnich, ale również tańce i przyśpiewki regionu rzeszowskiego, łowickiego, śląskiego, Lachów Sądeckich oraz Górali Żywieckich.

Grupa śpiewacza ma w swoim repertuarze przyśpiewki i stare pieśni, pieśni patriotyczne oraz bogaty program kolęd i pastorałek. Zespół „Porębianie” niezmordowanie poznaje i przekazuje tradycje regionu brzeskiego prezentując programy obrzędowe związane z ważnymi świętami i momentami dyktowanymi porami roku, takimi jak „Wyskubek”, „Plewienie lnu”, „ Wyżynek, czyli zakończenie żniw”, „Dróżbacka”, „Kiszenie kapusty”.

W „Porębianach” tańczą już dzieci artystów, którzy zespół formowali, na scenie często stają obok siebie trzy pokolenia ludzi z pasją do tańca i śpiewu. „Porębianie” zdobywają liczne nagrody, bierze udział w konkursach i przeglądach, zarówno w kraju jak i zagranicą. Najważniejszym jest „Krakowski wianek”, który bezdyskusyjnie potwierdza zgodność z autentycznością i poprawność wykonania tańców i przyśpiewek Krakowiaków Wschodnich. Zespół z Poręby Spytkowskiej od lat wygrywa na nim nagrody i wyróżnienia. Zespół promuje Polskę i polską kulturę również poza granicami, artyści odwiedzili Węgry, Niemcy, Chorwację, Belgię, Francję, Bułgarię i Macedonię.

Przy okazji sukcesu „Porebian” porozmawialiśmy z panią Marią Karaś, kierownikiem zespołu i jednym z jego współzałożycieli.

Pani Mario, jak zareagowała Pani na informację o zajęciu pierwszego miejsca przez zespół młodzieżowy i drugiej lokacie dla kobiecej grupy śpiewaczej?

Bardzo się ucieszyłam, ponieważ jest to przede wszystkim nagroda za harówkę młodzieży na próbach. Oni naprawdę bardzo ciężko pracują, więc cieszę się, że ich wysiłki zostały docenienione. Sukces i satysfakcja z niego są tym większy, że obecnie zespół młodzieżowy jest w połowie złożony z osób, które jeszcze rok temu znajdowały się w niższej kategorii wiekowej i stosunkowo niedawno dołączyli do składu grupy starszej. Stąd pierwsze miejsce jest także dowodem na to, że wato pracować i że próby dwa razy w tygodniu po 2-3 h przynoszą efekt. Ich sukces uskrzydla także innych. Sama poczułam większe chęci do dalszego działania.

Sukces na „krakowskim Wianku” to nie jedyny, jakim mogą pochwalić się „Porębianie”.

Rzeczywiście. Zespól zdobywa liczne nagrody i wyróżnienia, nie tylko na krajowych festiwalach i przeglądach, ale także na scenie międzynarodowej. Jesteśmy Zespołem Pieśni i Tańca, a to zobowiązuje. Pomimo tego, że w naszym składzie nie ma zawodowców, to jesteśmy w pełni profesjonalni. Potwierdzeniem tego może być zakwalifikowanie się zespołu do festiwalu „Tydzień Kultury Beskidzkiej”, który posiada bardzo wysoki poziom i żeby się na niego dostać, trzeba posiadać naprawdę dobre referencje. Może powiem, że zgłoszenie z nagraniem występu zespołu wysłaliśmy w marcu. Mogę już o tym oficjalnie poinformować, ponieważ niedawno otrzymałam wiadomość od organizatorów o zakwalifikowaniu naszego zespołu do tego festiwalu.

Gratulujemy, to naprawdę świetna wiadomość.

Tak, to potwierdza poziom zespołu, który jest równy, ponieważ co roku udaje się nam osiągać podobne sukcesy. Nie byłoby tego bez ciężkiej pracy tych wszystkich osób, tych wszystkich pokoleń, które przez 28 lat istnienia zespołu, przewinęły się przez niego. Mogę w przybliżeniu powiedzieć, że było to ok. 400 osób. I mam tutaj na myśli nie te osoby, które przyszły na kilka prób, a potem zrezygnowały, ale te, które regularnie ćwiczyły i występowały na scenie. Muszę to zaznaczyć, ponieważ nie każdy wytrzymuje intensywność naszych prób, bo jest to naprawdę ciężka praca.

Ile obecnie w zespole znajduje się grup wiekowych? Ile osób w nich tańczy?

W tej chwili dzielimy się na trzy grupy wiekowe: dzieci, młodzież i dorośli. Do tego, w tym roku, doszła nam jeszcze jedna grupa, ponieważ na prośbę dyrektora szkoły, prowadzone są zajęcia w szkole, w ramach lekcji wychowania fizycznego, dla I, II i III klasy szkoły podstawowej. W grupie najmłodszej jest 12 dzieci. Na chwilę obecną w szkole mamy 16 osób, czyli 8 par. W grupie młodzieżowej jest 9 par. Natomiast w grupie dorosłej jest 16 osób.

Czy próby i występy to jedyna działalność jaka prowadzona jest w ramach Zespołu?

Nie. Zespół wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich 15 lat temu powołał Porębskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. Jest to stowarzyszenie dzięki któremu piszemy projekty, m. in. właśnie stąd mamy środki na Dom Rękodzieła i Dom Tańca, oraz wyjazdy na festiwale.

Jak często odbywają się próby?

Spotykamy się dwa razy w tygodniu, w środy i piątki. Próby trwają 2-3 godziny, od 18:00 do 21:00. W środy spotyka się grupa najmłodsza i ich próba zaczyna się o 16:00. Po nich spotykają się członkowie grupy dorosłych. Grupa młodzieżowa, ponieważ mamy sporo studentów, spotyka się w piątki o godz. 19:00. Osoby nowe przychodzą wcześniej o godzinę i dla nich próba trwa 3 godziny, ponieważ przyuczenie ich wymaga więcej czasu. Dwa razy w tygodniu ćwiczymy przy akompaniamencie kapeli regionalnej.

Jaki repertuar mają do opanowania członkowie grup?

Najstarsza grupa odgrywa „widowiska”, czyli scenki rodzajowe związane  z różnymi pracami na wsi lub świętami, takimi jak plewienie lnu, kiszenie kapusty, Andrzejki, wyskubek, staropolskie kolędowanie. Grupa młodzieżowa musi umieć sześć tzw. „suit”, czyli sześć programów-tańców związanych z sześcioma regionami: zaborowskim (czyli Kraków Wschodni), lajkonik (Kraków Zachodni),potem są tańce rzeszowskie, następnie mamy tańce łowickie, śląskie i sądeckie. Chcemy reaktywować także grupę żywiecką dla której posiadamy stroje.

A więc zaznajamiacie Państwo młodzież z folklorem na poziomie ogólnopolskim?

Tak. Nasz zespół jest Zespołem Pieśni i Tańca. Dlatego zakres materiału jest duży i pracy na próbach również jest dużo. Proszę mi wierzyć, to jest naprawdę ciężka harówa.

Czy zajęcia cieszą się popularnością? Czy macie Państwo problem z naborem młodzieży?

Problem zawsze był, ale z tym zmagają się wszystkie zespoły. Młodzieży przyciąga świat zachodniej kultury, ale można zauważyć, że coraz więcej osób, w tym młodzieży, zainteresowana jest kulturą ludową. Nie wiem czym wywołana jest ta zmiana, ale bardzo nas to cieszy. Mimo wszystko nabór do zespołu jest bardzo ciężki, również ze względu na wymagania fizyczne, którym nie każdy może sprostać. Ale możemy liczyć na wsparcie dyrektora szkoły, pana Macieja Serwina.

Gdzie w najbliższym czasie wystąpią „Porębianie”?

Niestety, z powodu braku pieniędzy nie możemy wyjeżdżać na festiwale, tak często, jak byśmy sobie tego życzyli. Zwłaszcza koszty uczestnictwa w tych międzynarodowych są duże, bo wynoszą ok. 200-250 euro od osoby. Do tego dochodzi jeszcze transport. A jeżeli chodzi o pokazy w najbliższe czasie, to 2 czerwca wystąpimy w Lipnicy Górnej. Później rozpoczyna się Tydzień Kultury Beskidzkiej, o którym już wspominałam.

Pani Mario, czym jest dla pani praca w zespole?

Jest to dla mnie przede wszystkim ogromna odpowiedzialność. Ale też pasja, którą staram się zarażać i chyba robię to skutecznie, skoro czwórka moich dzieci była w zespole. Wykonuję tę pracę z pasji i miłości do folkloru. Mam też przyjemność pracować ze wspaniałymi ludźmi, którzy te zamiłowania podzielają i z tego się ogromnie cieszę. Dane mi było także poznać panią Janinę  Kalicińską, zasłużoną dla lokalnego folkloru etnochoreografkę, z którą nasz zespół współpracuje i z którą konsultujemy nasze układy i materiały.

Ma pani styczność z młodzieżą, która występuje w zespole, rozmawia pani z nimi. Jak pani uważa, co im daje możliwość bycia częścią tego projektu?

Myślę, że przede wszystkim jest to dla nich frajda. Ale myślę, że też swego rodzaju szkoła, ponieważ przywiązujemy bardzo dużą wagę do kultury osobistej naszych podopiecznych. Uważamy też, że na starszych członkach zespołu spoczywa odpowiedzialność za przekazanie wartości młodszym. Jesteśmy zespołem międzypokoleniowym i młodszych uczymy szacunku do starszych, natomiast starsi starają się być przykładem dla młodszych. Można powiedzieć, że w zespole również wychowujemy, ale to jest ta stara dobra szkoła. Poza tym, starsi zawsze służą radą młodszym i pokazują im, co musza poprawić oraz jak to zrobić. Dzielą się swoim doświadczeniem. Pamiętajmy, że zespół na scenie jest tak silny, jak jego najsłabszy tancerz i to przez jego perspektywę występ jest oceniany przez jury. Dlatego dbamy wspólnie, żeby wszyscy byli tak samo dobrzy i nikt nie odstawał. Tym się kierujemy i dlatego na przykład najlepsi tancerze zawsze pracują z tymi najsłabszymi. Jest to troska, można by powiedzieć, wręcz rodzicielska. U nas nikt nie jest anonimowy. Przez to atmosfera w zespole przypomina tą rodzinną. Tym bardziej, że nierzadko z jednego domu jest kilka osób, nie tylko rodzeństwo, ale też np. matka z córką. Często też jest tak, że byli członkowie zespołu przyprowadzają swoje wnuki bądź dzieci na próby i pokazują im świat folkloru. Mamy też małżeństwa, które poznały się przez występy w zespole. Wszystko to, uważam za coś wspaniałego.

 

 

Fot. i inf.: UG Brzesko, Maria Karaś

 

 

Mirosław Haładyj

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.