„Samochody? To moja wciąż pogłębiająca się pasja” Wyróżniony

Brzeszczanie niedawno na Klasycznym Rozpoczęciu Sezonu 2018 mieli okazję zobaczyć ponad kilkaset zabytkowych samochodów. Wiele z nich to prawdziwe rarytasy, których każdy miłośnik motoryzacji może pozazdrościć. Postanowiliśmy porozmawiać z organizatorem zlotu, Rafałem Pagaczem o samej imprezie, o jego fascynacji samochodami i o tym czy na odrestaurowaniu ‘starych ale jarych” modeli można zarobić.

Skąd się wzięła pana pasja do samochodów? Już jako dziecko interesował się pan tym tematem?

Nie do końca, powstała z czasem. Gdy byłem mały mój ojciec miał dużego Fiata i wtedy dla mnie auto było bo było. Gdy jednak zacząłem podrastać motoryzacja zaczęła mnie coraz bardziej wciągać. A potem na dodatek okazało się, że nie tylko mi się to podoba, ale i także innym ludziom z Brzeska i okolic.

Pewnego dnia podjąłem decyzję, że sam się za wyremontowanie swojego starego samochodu. Spodobało mi się to. Potem było następne auto do remontu i następne… Zacząłem w motoryzację wciągać się coraz bardziej. I jest to „choroba”, która nadal postępuje! [śmiech]

A obecnie jaki samochód, bądź samochody stoją w pana garażu?

Może pana rozczaruję, ale na obecną chwile mam tylko Fiata. Ze mną jest tak, że gdy kupie jakiś samochód, to staram się go doprowadzić do jakiegoś fajnego stanu i puszczam go dalej. A na swój własny użytek mam tylko jedną „perełkę” i to mi wystarczy.

To jest opłacalne – takie odrestaurowywanie starych samochodów i puszczanie je w dalszy obieg?

To zależy. Jeżeli kupi się je jakoś „po pieniądzach”, nie od handlarzy, którzy próbują żyłę złota na tym ukręcić, tylko gdzieś znaleźć od kogoś – wtedy tak. Najczęściej się kupuje od starszych osób i wtedy taki samochód można doprowadzić do naprawdę fajnego stanu i potem sprzedać.

Remontowanie jest bardziej pana pasją, niż sposobem na zarobek?

Tak, zajmuje się tym tylko w wolnych chwilach. Ostatnio jest ich coraz mniej, ale zawsze coś się znajdzie.

Od dawna zajmuje się pan organizacją zjazdów zabytkowych samochodów?

Po raz pierwszy zorganizowaliśmy coś takiego 4 lata temu w Brzesku. Pierwszy raz po latach, bo wcześniej przez parę lat było już coś takiego organizowane przez Automobil Klub Tarnowski. Oni się zawsze tym zajmowali, ponieważ tam ks. Werner – proboszcz z parafii Miłosierdzia Bożego był ich duchowym opiekunem i im pomagał z organizacją tego w Tarnowie. Potem ksiądz został proboszczem u nas i przez kilka lat oni robili u nas te zjazdy, potem to zniknęło, a potem ja się tym zająłem. To fajna, wartościowa impreza, więc zależało mi na tym, aby ją reaktywować.

O ile wiem, to impreza od kilkudziesięciu samochodów rozrosła się do kilkuset…

Tak, udało się nam ją rozwinąć. Na pierwszej współorganizowanej przeze mnie edycji było 35 samochodów, na tegorocznej było ich ponad 160.

Trafiły się jakieś bardzo rzadkie „perełki”?

Tak, m. in. Fiat „jamnik”, którym papież podróżował w trakcie jednej ze swych pielgrzymek po Polsce. Unikat na skalę świata. Czy chociażby także DeLorean DMC – 12, rzadki model znany z filmu „Podróż do przeszłości”, a także wiele starych amerykańskich samochodów, które rzadko można oglądać.

Rozumiem, że pan przez lato przez cały czas współorganizuje tego typu pokazy w okolicznych miastach regionu?

Tak, dokładnie. Tradycją już się stało, że rozpoczynamy sezon od pokazów zabytkowych samochodów w kwietniu w Brzesku. Poza tym są zloty w Tarnowie, Dębicy, Krośnie. Nasz rejon jest naprawdę bogaty w tego typu imprezy. Zdarzają się takie lata, ze co tydzień jeździmy gdzieś wziąć w czymś udział.

Na tego typu zloty przychodzą całe rodziny z dziećmi, czy też tylko mężczyźni?

Bardzo różnie z tym bywa. I tak i tak. Wiadomo, że mężczyzn jest najwięcej, bo to jednak głównie ich pasja, ale kobiet za kierownicą zabytkowych samochodów też jest niemało. A jeśli chodzi o zwiedzających to są to najczęściej całe rodziny z dziećmi – często bowiem nasze zloty odbywają się przy okazji jakiejś innej większej imprezy – jakichś Dni Miasta, czy czegoś w tym stylu.

Myśli pan, ze kiedyś znudzi się panu ta pasja i zajmie się pan czymś innym?

Myślę, że to się jeszcze bardziej rozrośnie, aż się boję co z tego wyniknie. [śmiech]

Udało się panu kogoś tym zarazić, czy jest to pana „prywatny konik”?

Z rodziny to głównie ja tym jestem aż do tego stopnia zainteresowany. Często na zloty zaciągam narzeczoną. Na początku była oporna, teraz widzę, że też się jej to podoba. To jest po prostu przyjemny sposób na spędzenie wolnego czasu.

Fanów motoryzacji zapraszamy na fan-page o zabytkowych samochodach prowadzony przez pana Rafała.

Foto: Pojazdy Zabytkowe Brzesko

Manuel Langer

Manuel Langer

Aktualizacja: środa, 16 maj 2018 15:45
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Pozostałe artykuły

  1. Więcej na GŁOS24
  2. EDUKACJA
  3. FINANSE I GOSPODARKA
  4. KULTURA
  5. MOTORYZACJA
  6. POLITYKA
  7. SPORT
  8. STYL ŻYCIA
  9. TURYSTYKA
  10. ZDROWIE I URODA