piątek, 18 styczeń 2019 20:44

HERODY – czy ta tradycja kiedyś wróci do Chrzanowa?

Napisane przez Roman Madejski

Zwyczaje, obrzędy ludowe, teksty kolęd i pastorałek pomału odchodzą w zapomnienie. Aby zimowe obrzędy przetrwały w dawnej formie, we własnym środowisku należy dać możliwość autentycznym kolędnikom zaprezentowania się. To starsi kolędnicy muszą przekazywać młodszym swoją wiedzę.

6 stycznia obchodziliśmy Święto Trzech Króli. W Chrzanowie królowie na ulicę wyjechali ze swoimi orszakami z trzech parafii: Kąty, Rospontowa, Kościelec, spotykając się na Placu Tysiąclecia, aby złożyć pokłon małemu Jezusowi. Podczas składania pokłonu królom towarzyszyły grupy kolędnicze.
To właśnie w tym dniu co roku odbywa się również w Chrzanowie Małopolski Przegląd Grup Kolędniczych „HERODY”. Osobiście brałem udział w tych uroczystościach i jako mieszkaniec osiedla Kąty, wspólnie z królem Baltazarem i mieszkańcami wyruszyliśmy spod naszej Parafii na osiedlu Kąty, aby złożyć pokłon małemu Jezusowi. Na placu mogłem oglądać między innymi kolędników. To skłoniło mnie do refleksji.



Grupy kolędnicze sprzed lat

W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku na chrzanowskim osiedlu Kąty działały grupy kolędnicze, zwane „HERODAMI”. Starsi mieszkańcy z sentymentem wspominają ich występy. Ja osobiście tych występów nie pamiętam i żałuję, że nie udało nam się kontynuować tej tradycji…
Dopiero niedawno zdobyłem zdjęcie „Herodów” z osiedla Kąty oraz przeprowadziłem wywiad z jednym z mieszkańców – panem Tadeuszem Chłopek, który niegdyś brał czynny udział w tej tradycji.

 

Pan Tadeusz Chłopek tak wspomina dawne czasy

– Na zdjęciu, które oglądasz, jest cała nasz grupa herodów. Diabeł to Andrzej M., feldmarszałek – Zbyszek Ch., król – Bronek W., anioł – Maniek Ch., Żydek – Heniek K., ułan – Bolek M., śmierć – Jasiu Sz., no i ja przebrany za Turka. Kolędowaliśmy przez trzy lata: 1958, 1959, 1960. W 1961 poszedłem do wojska i skład się zmienił.

Próby robiliśmy w domu u ojca przy ulicy Chełmońskiego. Trwały one około dwie godziny. Zaczynaliśmy je trzy tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia. Mieliśmy tak wszystko wyćwiczone, jak mają aktorzy na scenie teatralnej.
Chodziliśmy po domach na Kątach. Ludzie dawali nam pieniądze, które Żydek zbierał do kapelusza.

Nasze przedstawiania słynne były w całym Chrzanowie. Zapraszano nas na zabawy karnawałowe np. do budynku „Sokoła”. Przerywano zabawę, na parkiecie robiono miejsce, a my odgrywaliśmy wyćwiczone sceny z herodów. Otrzymywaliśmy ogromne brawa, no i oczywiście pieniążki sypały się do kapelusza.

Zaproszono nas również na zabawę sylwestrową do Byczyny. Wsiedliśmy przebrani do autobusu. Na prośbę pasażerów zagraliśmy jedną ze scen w autobusie. Konduktorka i pasażerowie zrobili nam miejsce w środku autobusu i znów były ogromne brawa.

Szkoda, że ta tradycja nie przetrwała do dziś, tak jak tradycja „Dziadów Wielkanocnych”, w których również uczestniczyłem...

 

Czy ta tradycja kiedyś powróci do Chrzanowa?

Tradycja kolędowania w okresie Bożego Narodzenia w wielu wsiach Małopolski trwa nieprzerwanie od wielu lat, choć gdzieniegdzie zmieniają się cechy dawnego „chodzenia po kolędzie”, które przekształca się we współczesne widowisko teatralne.

U nas na Kątach już niestety ta tradycja zanikła. Czy kiedyś wróci? Bardzo bym chciał, dlatego o niej często wspominam, gdzie tylko mam możliwość, zachęcając do powstania zespołu kolędniczego.

30 stycznia 2019 roku w Muzeum – Dom Urbańczyka, przy Alei Henryka 16 w Chrzanowie, podczas „Kawiarenki Naukowej”, będę opowiadał o lokalnych tradycjach świątecznych, Bożonarodzeniowych na Osiedlu Kąty. Będę wspominał o „Herodach”.

Roman Madejski