Niemiła niespodzianka Wyróżniony

Oddajesz samochód do warsztatu. Czekasz na telefon od mechanika, że auto już naprawione i możesz przyjechać po odbiór. Tymczasem zamiast tego odwiedza cię policja i informuje, że twój pojazd wziął udział w kolizji... W podobnej sytuacji znalazł się właściciel Forda.

Kilka dni temu w Trzebini, w rejonie skrzyżowania ul. Grunwaldzkiej z ul. Lipowcową doszło do zdarzenia drogowego. Zderzyły się dwa samochody – osobowy Ford i dostawczy Iveco. Nie byłoby w tym może nic sensacyjnego, gdyby nie fakt, że kierowca Forda, który był sprawcą kolizji, uciekł z miejsca zdarzenia. Jakby tego było mało – jak się okazało, auto w tym czasie powinno stać w warsztacie.

Do zdarzenia doszło w środę 18 października, około godziny 16:00. W wyniku kolizji dostawczy Iveco przewrócił się na bok. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Niestety, sprawca kolizji, czyli kierowca Forda pozostawił rozbity samochód i oddalił się z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem policji. Świadkowie podali, że był z nim pasażer – ten również uciekł.

Policjanci dotarli do właściciela pojazdu, jednak okazało się, że to nie on prowadził. Co więcej, był bardzo zaskoczony faktem, że jego samochód brał udział w kolizji. Auto oddał bowiem do pobliskiego warsztatu, do naprawy...

Trwa postępowanie w tej sprawie. Ustalono już, kto prowadził Forda w chwili zdarzenia. – Policja posiada już informacje, dotyczące osoby sprawcy, jednak dla dobra prowadzonego postępowania, nie mogą być one ujawnione na obecnym etapie dochodzenia – podaje asp. sztab. Katarzyna Dąbkowska z Komendy Powiatowej Policji w Chrzanowie.

W związku z ucieczką kierowcy i pasażera z miejsca zdarzenia prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w Komisariacie Policji w Trzebini. Na razie nikomu jeszcze nie postawiono zarzutu. Niemniej, nieprzyjemne konsekwencje czekają sprawcę kolizji (kierowcę), nie właściciela, który pojazd powierzył warsztatowi mechanicznemu celem wykonania napraw.

– W przypadku kierowania w stanie nietrzeźwości sprawcy grozi grzywna w kwocie co najmniej 5000 zł, kara pozbawienia wolności do lat 2, w przypadku kolizji grzywna w wysokości od 220 do 500 zł i 6 punktów karnych – informuje asp. sztab. Katarzyna Dąbkowska.

 

Podpisywać umowę czy nie?

Ta historia zwraca nam jednak uwagę na pewną rzecz. Owszem, oddając auto do mechanika, zdajemy sobie sprawę, że ten będzie musiał zrobić nim choćby kilka kilometrów, by najpierw zdiagnozować usterkę, a później – po naprawie – sprawdzić, czy już wszystko w porządku. Rzadko kiedy spotykamy się ze spisywaniem protokołu przekazania samochodu lub podpisywaniem umowy o oddaniu auta do naprawy. Czy powinniśmy wymagać takiego dokumentu, zostawiając samochód w warsztacie?

– Umowa o oddaniu samochodu do naprawy jest to umowa mieszana, do której należy stosować przepisy o umowie o dzieło i umowie przechowania (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 listopada 2004 r. sygn. V CK 235/04). Wynika z tego obowiązek przechowania rzeczy w stanie niepogorszonym oraz zakaz używania samochodu bez zgody właściciela, chyba że jest to konieczne do naprawy. Zawsze w celach dowodowych można zawrzeć taką umowę na piśmie. Nie ma też przeszkód, by wymagać pokwitowania – wyjaśnia radca prawny z jednej z warszawskich kancelarii.

 

Kto traci zniżki?

Pozostaje jeszcze kwestia OC. Pomijając już opisaną sytuację, czasem zdarza się, że komuś po prostu pożyczamy swój samochód. Jeśli osoba, która prowadziła auto, spowodowała szkodę, to jakie będzie to miało dla właściciela pojazdu konsekwencje związane z OC?

W Polsce obowiązują – mówiąc najłagodniej – dość „dziwne” przepisy, dotyczące ubezpieczenia OC. Według nazwy jest to OC, czyli Odpowiedzialność Cywilna, tymczasem polisa jest przypisana nie do kierowcy, a do pojazdu... To tak, jakby uznać, że sam pojazd (a nie kierowca) spowodował kolizję lub wypadek. O ile w chwili zdarzenia auto prowadzi jego właściciel i to on jest sprawcą szkody, to polisa OC chroni go przed odpowiedzialnością cywilną. Odszkodowanie dla poszkodowanego jest po prostu wypłacane przez ubezpieczyciela w ramach wykupionej polisy.

Sytuacja komplikuje się natomiast w momencie, gdy samochód prowadzi ktoś inny, komu go wypożyczyliśmy i ta osoba powoduje kolizję lub wypadek. Wówczas szkoda jest pokrywana także z polisy właściciela pojazdu, chociaż ten nim nie jechał. W konsekwencji właściciel auta traci zniżki za bezszkodową jazdę i przy zakupie kolejnej polisy jej cena wzrasta.

Co możemy zrobić jako właściciele pojazdu? Najprościej jest się po prostu „dogadać” z kierowcą, który spowodował szkodę. Ustalić np. że on pokryje z własnych środków koszty naprawy i różnicę w cenie OC po stracie zniżek. Jeśli nie uda się tego załatwić polubownie, pozostaje droga sądowa.

 

Anna Piątkowska-Borek

fot. pixabay.com

Anna Piątkowska-Borek

Anna Piątkowska-Borek

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

  1. Więcej na GŁOS24
  2. BIZNES
  3. STYL ŻYCIA
  4. ZDROWIE I URODA
  5. MOTORYZACJA
  6. KULTURA
  7. SPORT
  8. TURYSTYKA
  9. EDUKACJA
  10. POLITYKA