Chrzanów, Alwernia, Babice, Balin, Dulowa, Libiąż, Trzebinia, Zagórze, Żarki

Ciągle żyłam w strachu, że Niemcy mogą po mnie przyjść Wyróżniony

Ciągle żyłam w strachu, że Niemcy mogą po mnie przyjść

Wiedziałam, że chodzi o mnie. Szybko schowałam maszynę do mielenia w wiórach, zaniosłam mąkę mamie i wyskoczyłam przez okno, udając się w stronę „Wójtowej Góry” – wspomina wizytę gestapowców pani Emilia Mikłas z domu Pogoda, mieszkanka Osiedla Kąty w Chrzanowie.

Kontynuując swoje spotkania z mieszkańcami Osiedla Kąty w Chrzanowie, którzy chcą podzielić się wspomnieniami i opowiedzieć historię swojego życia, spotkałem się z panią Emilią Mikłas z domu Pogoda. Ta, urodzona w roku 1924, przesympatyczna starsza pani ma niesamowitą pamięć.

Rozmawialiśmy około trzech godzin. Jej wspomnienia były tak ciekawe i dotyczące wielu wątków historycznych nie tylko z naszego osiedla, ale też całego Chrzanowa i powiatu chrzanowskiego, że te trzy godziny minęły bardzo szybko. Byłby to z pewnością obszerny rozdział w książce.

Tym razem opiszę jeden z poruszonych przez panią Emilię wątków. Moja rozmówczyni tak zaczęła swoją opowieść:

 

„W 1940 roku, kiedy Chrzanów był już zajęty przez Niemców, zapisałam się do pracy w lesie. Tak robiły wszystkie dziewczynki, aby nie zostać wywiezione do Niemiec. Leśniczym u nas wtedy był pan Ślęczek.

Przepracowałam w lesie cały 1940 rok. Myślałam, że uda mi się uniknąć wywiezienia do Niemiec. Tak się jednak nie stało. Mieliśmy sąsiada, który był volksdeutschem...

Był marzec, niedziela 1941 roku. To z jego polecenia przyszli gestapowcy i zabrali mnie. W Chrzanowie na Alei była policja, a z tyłu znajdowało się podwórko z barakami. W barakach przetrzymywali mnie od niedzieli do środy. Do środy młodymi dziewczynami zapełniły się całe baraki. Fakt był taki, że były tylko same dziewczyny, widocznie takie było zapotrzebowanie okupanta.

W środę ustawili nas czwórkami i zaprowadzili na dworzec. Pociągiem dojechałyśmy do Trzebini, następnie przesadzili nas do innego pociągu. Dojechałyśmy do Wrocławia i znowu przesadzili nas do innego pociągu, który jechał do Jeleniej Góry. […]”

 

Pani Emilia przez pewien czas opowiadała o pobycie na robotach w Niemczech, ale wróciliśmy do rozmowy o naszym osiedlu. Jej rodzinny dom znajduje się przy skrzyżowaniu obecnej ulicy Ligęzów z ulicą Śląską. Ma już ponad 100 lat.

Pani Emilia dostała dwa razy urlop z Niemiec, aby mogła odwiedzić rodzinę. Podczas pierwszej takiej wizyty tata uprzedzał ją, by wróciła z powrotem do Niemiec bo jeśli tego nie zrobi, to ją zamkną. Tak też zrobiła. Jednak po drugim przyjeździe, już nie wróciła...

Tak to wspomina:



„Na poddaszu naszego domu dziadek miał stolarnię. Ciągle żyłam w strachu, że Niemcy mogą po mnie przyjść. Pewnego dnia na poddaszu mieliłam ziarno na mąkę. Nie wolno było tego robić i takiej maszynki do mielenia zboża posiadać. Groziło to śmiercią.

Był wczesny ranek, przełom czerwca i lipca. Zboże w polach było już duże. Patrzę przez okno na poddaszu i u sąsiadów widzę dwóch gestapowców w czarnych płaszczach i kapeluszach. O coś pytali sąsiadkę, która pokazywała ręką w naszą stronę.

Wejście do naszego domu było od obecnej ulicy Ligęzów, wtedy była to ulica Leśna. Okna natomiast były o kilka metrów od ulicy Śląskiej.

Wiedziałam, że chodzi o mnie. Szybko schowałam maszynę do mielenia w wiórach, zaniosłam mąkę mamie i wyskoczyłam przez okno, udając się w stronę „Wójtowej Góry”, gdzie rosło zboże. Tam się schowałam i obserwowałam, co będzie. Widziałam, że gestapowcy wychodzą z domu i idą w stronę obecnej ulicy Chełmońskiego do innego domu i po czasie wyprowadzają koleżankę Kazię […].

Długo siedziałam w zbożu, strasznie się bojąc. Co robić dalej, zastanawiałam się. W tym samym dniu do nas, do domu przyszedł mój dalszy kuzyn z Gaja, Edek.

Po południu w moim kierunku szła mama, trzymając w rękach koszyczek, a za nią szedł jakiś młodzieniec. Gdy się zbliżyli, poznałam, że to Edek. Mama przyniosła mi ubranie, a Edek był dla mnie zbawieniem. Do domu nie mogłam wrócić. Poszłam z Edkiem do Gaja. Mieszkała tam siostra mojej mamy i to u nich zamieszkałam. Wiem, że wtedy każdy bał się o swoje życie i o życie swojej rodziny. Ja też zdawałam sobie sprawę, że mój pobyt u cioci jest dla niej zagrożeniem. Ja nie miałam żadnych dokumentów. Gaj wtedy był małą wioską, więc to było dla mnie jakimś pocieszeniem, że mnie nie znajdą i nic nie stanie się rodzinie cioci. Mieszkałam u niej około dwóch miesięcy, pracując przy żniwach. Byłam jednak świadkiem zdarzenia, które bardzo utkwiło mi w pamięci.

W lasach między Gajem a Olkuszem działała partyzantka. W partyzantce byli też mieszkańcy Gaja i okolicznych wiosek. Do domu cioci przychodził jeden znajomy, przeważnie wieczorem, który prawdopodobnie należał do partyzantki. Mogę tak sądzić, ponieważ widziałam u niego pistolet. Nigdy jednak o tym nie wspominał.

Pewnego ranka z drogi biegnącej do lasu docierały do nas odgłosy strzelaniny i warkot samochodów, widzieliśmy dużo żołnierzy niemieckich. Ciocia się wystraszyła i zamknęła mnie w pokoju na poddaszu. Po kilkunastu minutach strzały ucichły. A z lasu jechały dwa wozy drabiniaste, które ciągły konie.

Jeden wóz był bez drabinek. Na obu leżały ciała dwóch partyzantów. Byli to młodzi ludzie. Jak się okazało, ktoś ich zdradził. Partyzanci wystawili dwie „czujki”. Jeden z nich stał na skraju lasu, a drugi już w lesie. To ich Niemcy zastrzelili, reszta partyzantów zdążyła uciec.

Po tej akcji musiałam opuścić mieszkanie u cioci. Było bardzo duże ryzyko, że jeżeli ktoś zdradził partyzantów, może i wydać mnie. Nasz znajomy, o którym wspominałam, że był partyzantem, zaoferował cioci, że zawiezie mnie do Olszyn i tam zamieszkam u rodziny. Zabrałam ubranie i poszliśmy na dworzec kolejowy w Sierszy.

Była tam taka furtka, a przy niej stało dwóch żołnierzy niemieckich. Powiedziałam znajomemu (celowo nie używam jego imienia), że dalej nie pójdę, boję się, nie mam żadnych dokumentów. Znajomy podszedł do Niemców, coś powiedział, wziął mnie za rękę i poszliśmy na stację, kupiliśmy bilety i pojechaliśmy do Kwaczały. Z Kwaczały zaprowadził mnie do Olszyn i pojechał z powrotem do Gaja.

Po jakimś czasie przyjechała do mnie ciocia z Gaja w odwiedziny. Podczas rozmowy wspomniała naszego znajomego. – Emilko, nasz znajomy uciekł z Niemcami i ślad po nim zaginął – powiedziała. Wniosek był jeden: prawdopodobnie to on zdemaskował partyzantów, a ja, analizując sytuację, jaka była na dworcu w Sierszy, mogę się domyślać, że może być to prawdą [...].”

 

Ciąg dalszy nastąpi.

 

Roman Madejski

Na zdjęciu: pani Emilia Mikłas z domu Pogoda

Ostatnio zmieniany środa, 23 maj 2018 19:38
Powrót na górę
  1. Więcej na GŁOS24
  2. EDUKACJA
  3. FINANSE I GOSPODARKA
  4. KULTURA
  5. MOTORYZACJA
  6. POLITYKA
  7. SPORT
  8. STYL ŻYCIA
  9. TURYSTYKA
  10. ZDROWIE I URODA

może Cię zainteresować

Głos Bielski

Wypadek w bielskim warsztacie samochodowym. 7-letnia dziewczynka została oskalpowana

04 lipiec, 2018 | Wyświetleń:8583

Wczoraj 3 lipca br.w godzinach popołudniowych, w bielskim warsztacie samochodowym podnośnik hydrauliczny wciągnął włosy 7-latki...

Głos Podhalański

Dwie ofiary śmiertelne na nowotarskiej drodze

29 czerwiec, 2018 | Wyświetleń:4797

28 czerwca br. około godziny 22:30 na DK7 pomiędzy Chyżnem, a Jabłonką, czołowo zderzyły się...

Głos Podhalański

Uciekali przed policją, uderzyli w drzewo i wpadli do rzeki. Trójka nastolatków nie żyje

25 czerwiec, 2018 | Wyświetleń:4321

Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Młodzi ludzie - 16-latka i dwóje...

Głos Beskidzki

Wypadek w Skawicy. Jedna osoba nie żyje, druga walczy o życie.

14 lipiec, 2018 | Wyświetleń:4143

Jednak osoba zginęła, a druga jest ciężko ranna na skutek wypadku, do którego doszło dziś...

Głos Beskidzki

Antyterroryści zatrzymali na gorącym uczynku 35-latka z Jordanowa. Mężczyzna był w trakcie sprzedaży narkotyków.

17 lipiec, 2018 | Wyświetleń:3709

Wspólne działania policjantów z wydziału kryminalnego z Dębicy, komendy wojewódzkiej z Rzeszowa i policyjnych antyterrorystów...

Głos Mielecki

Mielczanie podnieśli głowy i odrobili lekcje - nikt nie jest w stanie zatrzymać tego rozpędzonego pociągu

22 czerwiec, 2018 | Wyświetleń:2944

Rozmowa z Piotrem Kozubem, administratorem i założycielem liczącej ponad 19 tysięcy członków grupy na Facebooku...

Głos Krakowski

Tragiczny wypadek na Kobierzyńskiej. Nie żyje taksówkarz

08 lipiec, 2018 | Wyświetleń:2332

Dzisiaj koło południa doszło do tragicznego w skutkach wypadku.

Głos Mielecki

Mielec: Czy dyrektor Kwaśniewski oszukał prokuraturę?

17 lipiec, 2018 | Wyświetleń:2290

Działania kierownictwa mieleckiego szpitala są "wyjątkowo haniebne i zasługują na potępienie jako mające najprawdopodobniej charakter przestępny...

Głos Wielicki

Marihuana w lesie. Policjanci znaleźli 6 ukrytych plantacji

11 lipiec, 2018 | Wyświetleń:2217

Policjanci z wielickiej Komendy wspólnie z funkcjonariuszami wydziału do walki z przestępczością narkotykową Komendy Wojewódzkiej...

Głos Podkrakowski

Ewakuacja w Mogilanach - zagrożenie wybuchem

09 lipiec, 2018 | Wyświetleń:2172

Przed godziną 9 na terenie Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów w Mogilanach, samochód podczas manewrów uszkodził...

Finanse i Gospodarka

Za wysokie ceny energii elektrycznej i gazu

20 czerwiec, 2018 | Wyświetleń:1886

Ceny prądu i gazu dla gospodarstw domowych w Polsce należą do najwyższych w UE –...

Głos Oświęcimski

Grojec. Wypadek karetki pogotowia - są ranni

07 lipiec, 2018 | Wyświetleń:1759

5 lipca br. o godzinie 19.50 w Grojcu na ulicy Beskidzkiej doszło do wypadku drogowego.