piątek, 07 czerwiec 2019 14:14

Ciało bez głowy! Makabryczne wyniki poszukiwań zaginionego w Pustkowie-Osiedlu

Napisała

28 maja strażacy OSP w Pustkowie-Osiedlu odnaleźli ciało bez głowy. Czy był to poszukiwany od kilku dni mieszkaniec Pustkowa, jak doszło do jego śmierci i dekapitacji ciała - ostatecznie wyjaśni prokuratorskie śledztwo. Co wiadomo już do tej pory?

Pan Adam Zając wyszedł z domu w Pustkowie-Osiedlu, gdzie mieszkał z matką, 11 maja. Ostatnio był widziany tego dnia w godzinach popołudniowych przy bloku nr 27 w Pustkowie-Osiedlu. Wyszedł z zamiarem zakupów w sklepie "SPAR" i słuch po nim zaginął.

Kilka dni później komunikat o zaginionym 61-latku zamieściła na swojej stronie podkarpacka policja, którą o jego zaginięciu zawiadomiła rodzina. Rozpoczęły się poszukiwania, które utrudniały padające intensywne deszcze.

27 maja dębicka policja zorganizowała większą akcję poszukiwawczą lasach wokół w Pustkowa-Osiedla. Wzięły w niej udział JRG 1 Dębica, OSP Brzeźnica, OSP Paszczyna, OSP Pustków Krownice i policja. 

W wyniku akcji strażacy OSP ujawnili w lesie, w miejscowości Brzeźnica, w odległości około 15 metrów od ul. Kolejowej,  ciało, ale bez głowy.  28 maja nieopodal miejsca zdarzenia  pojedyncze i niewielkie kości kończyn górnych.

Odnaleziona w spodniach denata legitymacja Honorowego Dawcy Krwi wskazywała, że było to poszukiwany mieszkaniec Pustkowa. Przeprowadzono sekcję zwłok i zabezpieczono wszelkie ślady. Rodzina na podstawie dokumentów, jakie denat posiadał przy sobie wstępnie rozpoznała w nim poszukiwanego. W sobotę 1 czerwca odbył się pogrzeb mężczyzny. Spoczął na miejscowym cmentarzu. Nadal jest jednak jeszcze wiele niewiadomych.

Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Dębicy. – Śledztwo jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci – wyjaśnia p.f. Prokuratora Rejonowego Jacek Żak. – Podczas sekcji zabezpieczone zostało DNA, w celu potwierdzenia tożsamości ofiary, które przekazano do laboratorium do Krakowa. Wyniki będą za dwa - trzy tygodnie. 

Podczas sekcji zleconej Zakładowi Medycyny Sądowej Collegium Medicum UJ w Krakowie wynika, że ciało było w znacznym stanie rozkładu, posiadało znaczne ubytki tkanek miękkich, pozbawione było rąk, szyi i głowy, a także nosiło ślady ingerencji zwierząt.

Prokuratura poinformowała, że nie wyklucza, że przyczyna śmierci mogła być naturalna, bo mężczyzna chorował na padaczkę. Nic też jak na razie nie wskazuje na udział osób trzecich. Nie stwierdzono uszkodzeń ciała spowodowanych na przykład wypadkiem komunikacyjnym. Nic nie wskazuje też na samobójstwo.

Policja próbowała odnaleźć głowę ofiary, sprowadzono nawet specjalnego psa tropiącego, ale nie podjął tropu. Jak doszło do dekapitacji? Prokuratura podejrzewa, że głowę mogły oderwać dziki, które występują w lasach koło Pustkowa.
Dziś na stronie Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie znalazł się komunikat w tej sprawie. " Dopiero wyniki zleconych badań specjalistycznych i inne wynikające stąd czynności procesowe pozwolą na podanie rzeczywistych okoliczności zdarzenia." informuje rzecznik prasowy PO w Rzeszowie, Artur Grabowski. To dopiero początek śledztwa. Czy potwierdzą się hipotezy? Zobaczymy.

Marzena Gitler

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.