poniedziałek, 20 sierpień 2018 19:20

Baszta katowska w Bieczu odkryta!

Napisał

Dobiegają końca wykopaliska archeologiczne w Bieczu. Badacze natrafili na relikty baszty katowskiej. Co dalej?

Pomysł, by w Bieczu rozpocząć badania archeologiczne, pojawił się już kilka lat temu. Dwaj bieczofile, Damian Nowak i Krzysztof Filipak, zauważyli, że w mieście, od czasu badań ratusza jeszcze w okresie PRL-u, nic na tym polu się nie dzieje.

Postanowiliśmy to zmienić – piszą na stronie Bieckiej Szkoły Katów. – Po wielu dyskusjach, analizach i co najważniejsze dotarciu do dokładnych rysunków, na pierwszy ogień poszła baszta więzienna wraz z przylegającą do niej izbą tortur, nazwana przez nas „basztą katowską”.

Prowadzenie badań tylko własnymi siłami nie było jednak dobrym pomysłem.

Wtedy Damian zaproponował zainteresowanie jakiejś uczelni tym tematem i uruchomieniem w Bieczu stałej obecności badaczy. Nasz wybór padł na Uniwersytet Rzeszowski. Dzięki pomocy profesora Andrzeja Olejko udało się nam prawie natychmiast uzyskać w tej sprawie spotkanie z rektorem Uniwersytetu Rzeszowskiego – relacjonują miłośnicy Biecza.

Zagrali va banque, przedstawiając pomysł utworzenia Stacji Archeologicznej w mieście, będącej stałym oddziałem UR, a jednocześnie bazą edukacyjną dla studentów.

Aby nasz „chytry” plan mógł się powieść, potrzebowaliśmy wsparcia lokalnej władzy – dodają.

Na szczęście burmistrz Biecza Mirosław Wędrychowicz, przystał na ich argumenty. Te były niepodważalne.

Dla miasta to przynajmniej poczwórna korzyść. Po pierwsze – prestiż z posiadania oddziału Instytutu Archeologii jak na historyczne miasto przystało. Po drugie – dobrze przy inwestycyjnych planach miasta mieć „swoich” archeologów, którzy bez zbędnej zwłoki, najszybciej jak się da, pomogą rozwiązywać często napięte czasowo plany robót. Po trzecie – młodzi bieczanie, mogąc uczestniczyć jako wolontariusze w pracach wykopaliskowych, mogą poznać lepiej historię swojego miasta i być może kiedyś rozpocząć naukę w Instytucie Archeologii UR. Po czwarte i najważniejsze – to właśnie odkrycia naukowe i zabytki zwiększają tak często opisywany potencjał turystyczny gminy – wyjaśniają inicjatorzy badań.

Oficjalnie współpraca pomiędzy Urzędem Miasta i Gminy Biecz a Uniwersytetem Rzeszowskim rozpoczęła się 19 kwietnia 2018 roku. Rektor uczelni prof. Sylwester Czopek podpisał z burmistrzem Mirosławem Wędrychowiczem umowę o współpracy w zakresie działalności badawczej i edukacyjnej, dotyczącej archeologicznego dziedzictwa kulturowego.

Na mocy zawartej umowy 30 lipca Instytut Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego rozpoczął badania archeologiczne w Bieczu. Czego się spodziewano? Przede wszystkim odsłonięcia reliktów „baszty katowskiej”, znajdującej się na tyłach dawnego grodu starościńskiego.

 

 

Dwa tygodnie dłużej

Początkowo zakładano, że prace potrwają do 10 sierpnia. Szybko się jednak okazało, że potrzeba na nie więcej czasu.

Prace zostały przedłużone, ponieważ natrafiliśmy na mury, najprawdopodobniej mury obronne miasta oraz kilka innych elementów dołączonych do murów obronnych. Można to uznać za pozostałości po baszcie katowskiej – wyjaśnia Paweł Kocańda z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. – Wcześniej nie udało nam się natrafić na mury, ale to odkrycie spowodowało, że przedłużyliśmy prace o kolejne dwa tygodnie w celu jak najpełniejszego odsłonięcia odkrytych reliktów. Prace planujemy zakończyć w tym tygodniu [rozmowa z 20 sierpnia – przyp. red.] z uwagi na zbliżający się rok szkolny – dodaje archeolog.

Na szczęście wolontariusze dopisali i pomogli w prowadzeniu prac, odsłaniając kolejne wątki z historii miasta.

Zgłoszenia przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Spodziewaliśmy się dwóch-trzech osób, tymczasem mieliśmy około ośmiu. Były to osoby w różnym przedziale wiekowym, od uczniów i studentów po nauczycieli historii i osoby niezwiązane z nauką, które przychodziły do nas i pomagały nam w wolnych chwilach – mówi Paweł Kocańda.

Pierwszy cel badań został osiągnięty.

Natrafiliśmy najprawdopodobniej na wnętrze baszty, które było sklepione, a także na mury obronne, które można identyfikować jako ściany zewnętrzne. Być może, ale to już będzie zależało od Urzędu Miasta i Gminy Biecz, a także od konserwatora zabytków, te mury zostaną odsłonięte i podciągnięte do góry w celu ekspozycji dla przyszłych turystów – mówi Paweł Kocańda, nadzorujący badania w Bieczu.

 

Kopalnia wiedzy dla archeologa

Na tym naukowcy nie zamierzają jednak poprzestać.

Na pewno chcielibyśmy w przyszłym roku kontynuować badania, by jeszcze bardziej odsłonić tę basztę i mury, być może nawet znaleźć powiązanie tych murów z istniejącymi obecnie reliktami przy Szpitalu Św. Ducha. Ten drugi etap chcielibyśmy kontynuować za rok – dodaje archeolog.

To jednak nie wszystko.

Biecz jest dla archeologa kopalnią wiedzy. Można tu prowadzić badania archeologiczne bardzo długo. Niestety, w ostatnich latach został nieco zapomniany i zaniedbany przez badaczy przeszłości, ale mamy nadzieję, że dzięki współpracy pomiędzy Uniwersytetem Rzeszowskim a Urzędem Miasta i Gminy Biecz badania będą zagwarantowane – mówi Paweł Kocańda.

Co warto byłoby jeszcze zbadać w Bieczu?

Przymierzalibyśmy się do ponownego odsłonięcia reliktów zamku na Górze Zamkowej, a także odkopania chociażby Kościoła Św. Ducha, który znajdował się przy szpitalu. Miejsc do kopania w Bieczu jest bardzo dużo – podkreśla archeolog.

 

 

Czy wiesz, że...

Prowadzone w Bieczu wykopaliska są pierwszym projektem realizowanym przez Stację Archeologiczną w Bieczu, która stanowi stały oddział Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Konsultantem badań jest prof. dr hab. Zbigniew Pianowski z Zakładu Archeologii Średniowiecza (wybitny badacz Wzgórza Wawelskiego). Nadzór nad badaniami prowadzi z kolei mgr Paweł Kocańda, doktorant Instytutu Archeologii.

Anna Piątkowska-Borek

fot. Baza Archeologiczna IAUR w Bieczu

 

 

Anna Piątkowska-Borek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.