poniedziałek, 03 czerwiec 2019 15:34

Mszana Dolna. Rozwikłano zagadkę poszukiwanego chłopca

Napisała

Osiemdziesiąt osób, w tym było zaangażowanych w trwające dwa dni poszukiwania małego chłopca z Mszany Dolnej. Jak się okazało chłopiec wcale nie zaginął.

O tym, że chłopiec zaginął policja dowiedziała się w sobotę wieczorem, po telefonie od kierowcy z Mszany Dolnej. Mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że podczas gdy wykonywał prace naprawcze przy samochodzie, podszedł do niego około 8-letni chłopiec, który powiedział że był u kolegi, ale się zgubił. Chłopiec poprosił go o odwiezienie do domu na terenie Rabki-Zdroju. Mężczyzna starał się wytłumaczyć dziecku, że nie może go odwieźć, ale powiadomi policję, żeby funkcjonariusze mogli go przekazać rodzinie. Według zgłaszającego, słysząc to, chłopiec uciekł.
Komendant limanowskiej KPP wszczął poszukiwania dziecka. W akcję zaangażowanych było ponad 80 osób – ratowników z grupy poszukiwawczej, strażaków i policjantów. Według druhów z OSP Mszana Dolna, dziecko było widziane w okolicach ul. Starowiejskiej. W poszukiwaniach wykorzystywane były psy tropiące oraz specjalistyczny sprzęt – dron i kamery termowizyjne. Dziecka szukano wśród zabudowań i zarośli. Działania nie przyniosły jednak rezultatu i przerwano je około godz. 4:30. Poszukiwania wznowiono następnego dnia.
Podjęte przez policjantów czynności operacyjne, doprowadziły ich do rozwikłania zagadki. W niedzielę wieczorem funkcjonariuszom udało się namierzyć chłopca. Okazało się, że mieszka on w jednym z pobliskich domów, a cała sytuacja była zmyślona. 10-latek przyznał się do tego, że to on podszedł do kierowcy i prosił o podwiezienie, a potem uciekł. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego to zrobił.
Sprawa znajdzie swój finał w sądzie rodzinnym.

O poszukiwaniach chłopca informowaliśmy tutaj.

fot: OSP Mszana Dolna

Joanna Frydrych

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.