środa, 27 luty 2019 16:47

Mielec: To nie będzie tradycyjny protest. Przyniesiemy ze sobą trochę swojego smrodu i hałasu 

Napisała

Społeczna grupa, która prowadzi walkę o czyste powietrze w Mielcu straciła cierpliwość i do Kronospanu i do nowych władz samorządowych, które świętują właśnie swoje sto dni. Zdaniem protestujących zrzeszonych w facebookowej grupie Blokada Truciciela Melenoxu (taką nazwę nosiła kiedyś mielecka fabryka, przekształcona w Kronospan) już minęło dość czasu a oczekiwanych działań nie widać, dlatego zapowiadają kolejny wielki protest, który odbędzie się przez trzy dni i dwie noce bez przerwy 12, 13 i 14 kwietnia. Na ten temat rozmawiam z przedstawicielem grupy, który prosił o anonimowość.

Jak oceniacie pracę zespołu ds. czystego powietrza, którą reaktywował nowy prezydent?

W zasadzie to trudno mówić o konkretach po pierwszym spotkaniu, które miało wedle naszej oceny charakter kurtuazyjno-zapoznawczy. Można jednak śmiało wyłożyć tezę, że reaktywowany zespół to nic innego jak duplikat poprzedniego w skali 1:1, a to oznacza, że motywem przewodnim w kolejnych odsłonach spektaklu będzie wysłuchiwanie raportów zaproszonych gości, czytanie z kartki o dotychczasowych osiągnięciach, tudzież nowych, zaplanowanych działaniach. Przyjdą tacy, którzy realnie wniosą nowe propozycje i będą ci, którzy tylko odliczają czas swojej pracy urzędniczej. Ciągle się zastanawiamy co oznacza zespół zdefiniowany jako "roboczy"? I chyba zaczynamy rozumieć jego ideę bycia zawsze jako ogólny - prototypowy. Liczyliśmy, że nowy zespół nabierze charakteru prekursorskiego, ale tak się nigdy nie stanie, jeżeli do składu zespołu nie wejdzie kadra prawników wsparta specjalistami z zakresu walki z uciążliwością zanieczyszczeń przemysłowych w tym odorowych, bo tych gigantów od niskiej emisji jest obecnie bez liku, do wyboru, do koloru.

Czy wiążecie pozytywne nadzieję z nowym prezydentem w sprawie rozwiązania problemu z uciążliwością zakładu Kronospan ?

Wiążemy nadzieję z każdym, kto wykazuje wolę walki o lepszą jakość powietrza w naszym mieście, ale przede wszystkim, gdy reprezentuje dystans do serwowanego przekazu o proekologicznych działaniach i szczerej chęci bycia już dobrym sąsiadem przez podmiot, który przez 20 lat wykazywał jedynie chęć zysku kosztem jakości naszego bytu. W przypadku naszego nowego prezydenta i starosty otrzymaliśmy dawkę wstrząsu, która przypominała nam o dawnym partnerstwie mieleckich władz ze spółką i o tym jak wspólnie można zmanipulować społeczeństwo serwując zielony przekaz wsparty wielkimi kwotami, tudzież sadzić zielone „Kronodrzewka”. Ktoś tu jednak zapomniał, że to społeczeństwo jest już inne, mniej naiwne, a przede wszystkim ma DOŚĆ! Od obecnego prezydenta i starosty oczekujemy, że zaprzestaną współpracy partnerskiej, a nasze herby i logotyp spółki już nigdy nie zostaną zestawione razem. Tego samego oczekujemy od jednostek podległych miastu i powiatowi, takich jak: placówki oświatowe, zdrowotne, ośrodki sportowe i kulturalne itp. One nadal nie mają pohamowań i chętnie korzystają z hojności spółki, gdy tylko nadarzy się taka okazja.

 

Dlaczego wychodzicie po raz trzeci na ulicę ?

Podejmujemy kolejne kroki, ponieważ nic radykalnie się nie zmieniło w naszej rzeczywistości i wszystko wskazuje na to, że stanęliśmy w miejscu. Zakład ogłosił sukces proekologiczny i oznajmił, że w większości wywiązał się z obowiązków nowego pozwolenia, które wydał niedawno Marszałek. Tymczasem w Mielcu śmierdzi bez zmian! Jest wręcz jeszcze gorzej! Dawny zapach suszonego drewna przerodził się w okrutny, chemiczny odór. Dotychczasowy smród z chemicznej instalacji był markowany przez zapach pochodzący z instalacji suszenia wiórów. Dzisiaj, po redukcji pyłów ujawnił się zapach chemii, dokładnie tej, która wjeżdża do zakładu w cysternach kolejowych…. w tysiącach ton rocznie!

Zakład podzielił się nowiną, że zainstalował monitoring ciągły przepływu gazów i pyłów na swoich dwóch kominach, ale jednocześnie przemilcza fakt, że prowadzi cichą walkę na wielu frontach administracyjnych i sądowych, aby udowodnić wszystkim, że ten obowiązek został nałożony niesłusznie. Walczy nawet z dokumentem środowiskowym, który wydał ś.p. prezydent Kozdęba, który jako pierwszy zobligował zakład do monitorowania komina suszarni wiórów. Sam dyrektor Kulig z departamentu Ochrony Środowiska nie zaprzeczył teorii, że gdy spółka wygra walkę na wszystkich szczeblach odwoławczych, to nie ma pewności, czy monitoring zostanie zachowany. Na dzień dzisiejszy, podmiot musi spełnić wymagania nowego pozwolenia mimo, że walczy o uchylenie jego wielu nowych obostrzeń i zobowiązań. My jednak nadal utrzymujemy swoje postulaty o objęcie monitoringiem ciągłym przepływu gazów i pyłów wszystkich źródeł emisji do powietrza na terenie zakładu. Nie zgadzamy się z tezą marszałka, że ten wyznaczył tylko dwa kominy z przeszło 40. jako najistotniejsze źródła zanieczyszczeń. Cały Mielec doskonale zdaje sobie sprawę, że chemiczny odór wydobywa się także z kominów, na których inspekcja WIOŚ nigdy nie realizowała pomiarów kontrolno-interwencyjnych, a to oznacza, że nadal pozostają w cieniu. Jest także instalacja, która działa na dawnym pozwoleniu sektorowym do 2024 r. i jest obecnie nietykalna. Nigdy nie zaufamy laboratorium, które realizuje pomiary na zlecenie spółki mimo, że szczyci się akredytacjami i certyfikatami. Sam dyrektor Kulig poinformował, że przy tych pomiarach nie ma i nie będzie nikogo zaufanego z urzędu, czy też policji środowiskowej. Dodał, że należy liczyć na uczciwość laboratorium, bo tak stanowi prawo. Doskonale znamy patologie, które miały miejsce na terenie zakładu przez niemal 20 lat i są teraz sukcesywnie odtajniane przez organy, które same doprowadziły do tego, że ta patologia miała się dobrze. Chyba nigdy sobie już z tym nie poradzimy, dlatego w pierwszej kolejności żądamy ponownego wzruszenia procedury i okiełznania pozwoleń na gigantyczne wielkości emisji gazów do naszego powietrza, a dopiero potem monitorowanie ciągłe przepływu tych zredukowanych gazów na wszystkich źródłach, nawet tych niezorganizowanych. Kolejno, żądamy pełnej hermetyzacji zakładu tak, aby nie dochodziło do emisji odorów na tereny mieszkalne i rekreacyjno-wypoczynkowe. Od nowego prezydenta oczekujemy, że odważnie podejmie starania o zmianę prawa lokalnego na terenie przemysłowym, które jest obecnie ułomne w aspektach środowiskowych. Co gorsza, nie jest w stanie pohamować niekontrolowanego rozrostu zakładu, który ma kolejne zapędy na pochłonięcie nowych obszarów przez powiązane spółki. Ponownie wychodzimy na ulicę, aby jeszcze raz wybrzmiały nasze postulaty i oczekiwania względem wszystkich tych, którzy są winowajcami tragedii tego miasta i tych, którzy są nadal bierni. Już niebawem przyjdzie wiosna, potem lato, a wysokie temperatury zintensyfikują chemiczne odory. Znowu będziemy narzekać, że nad okolicznym stawem śmierdzi, a w lesie trzeba zmieniać trasę biegu. Znowu ktoś przerwie zajęcia sportowe lub zabawę dzieci w piaskownicy i ze złości opisze to w mediach społecznościowych. Znowu pracodawcy sąsiednich fabryk będą zmuszeni zamykać szczelnie okna i bramy przemysłowe aby chronić swoich pracowników przed chemicznym gazem, który nie jest tylko uciążliwym fetorem, ale to są także związki, które degradują nasze zdrowie.

Jaki charakter będą miały nowe protesty ?

To już nie będzie tradycyjny protest czy też marsz jak w zeszłym roku. Spotkamy się przed zakładem i zostaniemy tam przez trzy dni i dwie noce, a może i dłużej? Pokażemy spółce małą próbkę tego, że my także możemy być bardzo uciążliwi w dzień i w nocy. Przyniesiemy ze sobą trochę swojego smrodu i hałasu. Odwiedzą nas przedstawiciele miast, które zawiązały z nami koalicję #DOŚĆTRUCIA i borykają się niemal z tym samym zakładem i z tymi samymi problemami. Mamy nadzieję, że o naszym dramacie ponownie usłyszą nie tylko politycy i media, ale kontrahenci i odbiorcy produktów z tego zakładu. Przez trzy dni przyjedzie zapewne wielu gości, którym opowiemy skrupulatnie o naszych realiach. Będziemy jednak stronić od promowania lokalnych kacyków (czyt. samorządowców, radnych i innych partyjniaków), którzy po raz kolejny zapragną skorzystać z trampoliny w swojej karierze na tle naszych emocji. Dlatego, mówimy im stanowczo, żeby lepiej zostali w domu!

Marzena Gitler

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.