piątek, 29 marzec 2019 13:52

Strajk nauczycieli w powiecie mieleckim. ZNP ma nadzieję, że dzieci zostaną w domach.

Napisała

87% placówek na terenie Mielca i dwóch gmin objętych zasięgiem oddziału ZNP Mielec Miasto 8 kwietnia przystąpi do strajku. Kto zaopiekuje się dziećmi?

W Mielcu do strajku przystąpi 27 placówek, w 6 gminach podmieleckich najprawdopodobniej 11 placówek. W referendum na terenie Mielca wzięło udział 30 placówek, w a w gminach podmieleckich 18 placówek – informuje Stanisław Rajda, prezes oddziału ZNP w Mielcu. - Spór zbiorowy prowadzimy od 1 lutego. Po przeprowadzonym referendum w placówkach, które biorą udział w sporze, za strajkiem opowiedziało się 31 z 34 placówek na terenie Mielca oraz w gminach Padew Narodowa i Czermin, które swoim zasięgiem obejmuje oddział ZNP Mielec Miasto. W referendum wzięło udział 80% wszystkich pracowników oświaty, z tej grupy 87% opowiedziało się za strajkiem.

Pracownicy oświaty są bardzo zdeterminowani, bo jak stwierdził prezes Rajda „podgrzewają sytuacje w oświacie wypowiedzi polityków, którzy mówią czasem rzeczy z księżyca wzięte, że ludzie nie mogą tego już słuchać. I stąd jeszcze większa determinacja w przystąpieniu do strajku.”

Jak będzie wyglądał strajk w praktyce? 8 kwietnia jeśli dojdzie do strajku pracownik przychodząc do swojej placówki będzie miał do wyboru albo podpisać się na liście strajkujących, co oznacza, że przystąpił do strajku, albo pójść do dyrektora placówki i poinformować go, że jest gotowy do pracy. - Ci, którzy będą strajkować nie będą świadczyć pracy na terenie swojej placówki. Jeśli przykładowo w przedszkolu zastrajkuje na 28 osób 20 osób, to te 20 osób nie będzie świadczyć pracy, czyli nie będą nic wykonywać, będą po prostu siedzieć w pomieszczeniu – tłumaczy prezes mieleckiego oddziału ZNP. - Natomiast pozostałe osoby mogą być wykorzystane przez dyrektora do opieki nad dziećmi.

Co jednak, jeśli do dyrektora nie zgłosi się nikt z nauczycieli. Czy może powierzyć opieką nad dziećmi woźnej, szatniarce czy kucharce? - Zgodnie z przepisami opiekę nad dzieckiem może i powinna sprawować każda osoba, która pracuje w danej placówce, ale nie wyobrażam sobie, że na przykład pani dyrektor powierzy opiekę nad grupą przedszkolną pani woźnej, albo dyrektor szkoły powierzy opieką nad klasą pani kucharce. To jest praktycznie niemożliwe. Co prawda nie będą to i tak zajęcia dydaktyczne, ale opiekuńczo-wychowawcze, ale praktycznie one nie są w takiej sytuacji do zrealizowania. Rodzic, który nie może zostawić dziecka samego w domu, może oczywiście przyprowadzić je do szkoły czy przedszkola i wtedy placówka nie może odmówić przyjęcia tego dziecka. W każdej placówce na pewno będzie dyrektor i w razie czego on może zaopiekować się dziećmi. Przepisy oczywiście nie pozwalają, żeby zaopiekował się sam kilkoma klasami, ale w sytuacjach awaryjnych dyrektor jakoś z tego musi wyjść.

Jakie rozwiązanie widzą ci, którzy przygotowują się do strajku? - My jako związek w poniedziałek a najpóźniej we wtorek prześlemy do wszystkich dyrektorów szkół i placówek, w których jest ogłoszony strajk, prośbę o zawiadomienie rodziców o tym, że w placówce będzie się odbywał strajk, żeby rodzice byli świadomi. Poprosimy dyrektorów, żeby poprosili rodziców o to, żeby w tym dniu czy okresie nie przysyłali dzieci do szkoły, czy do placówki. Czy dyrektor zrobi coś takiego, to już nie od nas zależy – dodaje Stanisław Rajda, który jednak ma nadzieję, że dzieci po prostu rodzice pozostawią w domu. - Trudno sobie wyobrazić, że na przykład 190 dzieci przyjdzie do przedszkola, a dyrektor, który sam nie jest w stanie zapewnić im opieki, wykona po kolei telefony do wszystkich rodziców, żeby odebrali swoje dzieci. W 2008 roku, kiedy organizowaliśmy strajk, na terenie Mielca po prośbie dyrektorów, żeby nie przysyłać dzieci, do wszystkich mieleckich przedszkoli, które zastrajkowały, rodzice przysłali tylko pięcioro dzieci.

Do sytuacji awaryjnej przygotowują się też mieleckie władze miasta. - Rozmawiałem 28 marca z dyrektorem ds. edukacji w mieście, z którym umówiłem się na poniedziałek. Dyrektor chce rozmawiać o sprawach związanych ze strajkiem. I na piątek, 5 kwietnia ma umówione spotkanie z dyrektorami, na którym podejmą ostateczną decyzję o zawiadomieniu rodziców o strajku.

- My cały czas mamy jedną nadzieję i liczymy na to, że do tego strajku nie będziemy musieli przystąpić. Ale nie zależy to od nas. My chcemy rozmawiać z panią minister, natomiast pani minister niestety, rozmawiając z nami w ogóle nie chce brać pod uwagę warunków, jakie my przestawiamy. Strajk jest rzeczą nadzwyczajną. Cały czas mamy nadzieję, że centrale związkowe, które rozmawiają z ministerstwem coś jednak uzgodnią i do tego strajku nie dojdzie. My jesteśmy ostatnimi ludźmi, którzy chcą odejść od swojej pracy i od swoich uczniów, ale tak się stanie, jeżeli do tego strajku dojdzie – podsumowuje Stanisław Rajda.

Marzena Gitler

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.