czwartek, 02 maj 2019 13:59

Mielec: Czy powstaną nowe trasy rowerowe? Kilkaset osób podpisało się pod petycją

Napisała

Od paru lat mieleckie środowiska promujące turystykę rowerową dopominają się bezskutecznie u władz miasta i powiatu o rozwój infrastruktury rowerowej i szlaków rowerowych na terenie Mielca i okolic. Z inicjatorem petycji na ten temat, Leszkiem Kijowskim rozmawia Marzena Gitler.

Sześćdziesięcioparoletni Leszek Kijowski, mielczanin, pasję do jazdy rowerem i dzielenia się nią w Internecie na blogu odkrył kilka lat temu, a na swoim koncie ma już blisko 30 zorganizowanych rajdów rowerowych.

Panie Leszku, kiedy dostał Pan pierwszy rower i jak zaczęła się Pana przygoda z podróżami na dwóch kółkach?

- Pierwszy rower dostałem w dzieciństwie, na komunię. Teraz mam ponad sześćdziesiąt parę lat. Po drodze rower gdzieś zniknął z mojego życia. W moim pokoleniu rower był czymś takim, czym jeździło się po wódkę, a marzyło się o samochodzie, ale ja z tego wyrosłem.

Wróciłem do roweru, gdy na kilka miesięcy pojechałam do jednej z moich córek, która mieszka na Florydzie. Tam wieczorami zacząłem jeździć rowerem, po pięknych miejscowościach w Zatoce Meksykańskiej. Od tego się wszystko zaczęło.

Wróciłem do Polski i zacząłem jeździć. To było 5-6 lat temu.

Swoją pasją dzieli się Pan na blogu. To dość oryginalne wśród osób w Pana wieku. Skąd ten pomysł?

- Jak zacząłem jeździć to pomyślałem, że warto tym co wiedzę podzielić się z innymi. Tak rozpoczął się blog. Na początku, gdy zacząłem jeździć nie korzystałem w ogóle z telefonu. Na kartce opisywałem miejscowości. Powoli rozszerzałem swoje zainteresowania. Moje trasy łączą dziś Mielec z Dąbrową Tarnowską, Dębicą, Ropczycami, Tarnobrzegiem, Nową Dębą, a nawet zacząłem się wyprawiać na ziemię świętokrzyską, za Wisłę. Tych opisanych tras jest mnóstwo.

Zacząłem od forów internetowych. Nie miałem jeszcze pojęcia jak technicznie prowadzić bloga. Zrobiłem jedną trasę z fotografiami, potem drugą. Ludzie zaczęli się tym interesować. Nie było to dla mnie łatwe, żeby opisać taką trasę 60- 70-kilometrową. To czasem ponad 100 zdjęć. Zrobienie ich zajmuje sporo czasu. Potem nauczyłem się robić zdjęcia z roweru. Może nie są zbyt dobre technicznie, ale moim zdaniem popularyzują to, co chcę, żeby ludzie mogli zobaczyć.

Opracowanie trasy zajmuje sporo czasu. Trzeba ją nie tylko opisać, ale też obrobić zdjęcia. W sumie potrzeba 3-4 dni żeby powstał opis jednej trasy na blogu. Jestem teraz na emeryturze i mam na to trochę czasu. Nie mam z tego ani złotówki. Robię to dla innych.

Dzisiaj na moim blogu trasyrowerowe-mielec.blogspot.com jest ponad 110 tysięcy wejść. Miesięcznie jest około 3 tysiące wejść. Widzę, że to jest potrzebne, że moje trasy przydają się innym.

Jak ocenia Pan środowisko rowerzystów w Mielcu. Czy to dobre miejsce do uprawiania tego sportu czy hobby?

- Mielec jest takim podkarpackim Pekinem. Mnóstwo ludzi ma rower, dlatego, że od centrum do Strefy Ekonomicznej jest parę kilometrów. Kiedyś na stare WSK jeździło tysiące ludzi rowerami. Ta tradycja roweru została. Mnie zależało na tym, żeby pokazać ludziom możliwość wyruszenia rowerem za miasto. Mamy wokół Mielca piękne lasu. Ludzie jednak się boją się wjeżdżać w lasy, bo jak się nie zna drogi to człowiek się boi, że zabłądzi. Chciałem im to ułatwić.

Infrastruktura drogowa w rejonie Mielca w porównaniu z innymi rejonami jest wspaniała. Mamy wszystkie drogi wyasfaltowane. Można jeździć bez narażenia się, że gdzieś się wpadnie pod samochód. Ale większość mielczan rowerami przemieszczała się tylko po mieście. Dzisiaj widzę, że ci ludzie szukają możliwości dłuższych wycieczek i ja w jakiś sposób to umożliwiam umieszczając trasy na swoim blogu. Dzisiaj to nie tylko opisy i zdjęcia, ale ślad GPS czy GPX, który można wprowadzić w telefon i jeździć bez znajomości trasy, terenu itd.

Region mielecki nie jest turystycznie bardzo ciekawy, ale jak się rozejrzeć jest parę miejsc, do których można ludzi poprowadzić. Jest Blizna - były obóz niemiecki, gdzie wystrzeliwano rakiety V1, V2. Jest przepiękny kościół klasy Unesco w Gawłuszowicach. Są miejsca zupełnie nieznane jak na przykład miejsce urodzin kardynała Adama Kozłowieckiego w Hucie Komorowskiej (Adam Kozłowiecki to polski misjonarz, jezuita, uczestnik Soboru Watykańskiego II, zmarł w 2007 roku - przyp. red.), a ludzie nie wiedzą o tym. Niedaleko Mielca był dwór, w którym miała początek biblioteka Ossolińskich. Poprzez te trasy pokazuję lokalną historię. Na przykład kierując rowerzystów do Dąbrowy Tarnowskiej pokazuję, że jest tam przepiękna synagoga, którą można odwiedzić. Informuję nie tylko jak dojechać, ale co ciekawego można w okolicy zobaczyć. 

Swoją pasją dzieli się Pan z innymi organizując rajdy. Naliczyłam ich już trzydzieści.

- Mógłbym jeździć sam z żoną, ale doszedłem do wniosku, że jak zorganizuję rajd to i inni mają frajdę a ja przy okazji z tymi ludźmi się spotkam. W ciągu roku organizuję 7, 8, 9 rajdów. Zacząłem to robić, bo chciałem, żeby powstało w Mielcu środowisko rowerowe, żeby ludzi „zarazić” rowerem. Robię to sam, jako Leszek Kijowski, bez żadnej organizacji, choć noszę się z zamiarem zarejestrowania stowarzyszenia. W organizacji rajdów pomagają mi społecznie różne organizacje takie jak Klub Historyczny Prawda i Pamięć, czy grupy rekonstrukcyjne. W tym roku po raz pierwszy dogadałem się z miejscowym MOSiR-em, który dla uczestników trzech rajdów ufunduje upominki i gadżety. Dyrektor MOSiR bardzo chętnie podjął się tej współpracy. Jeden ze sklepów rowerowych dołożył 2 tysiące dzięki czemu mamy nasze własne koszulki „klubowe” Trasy Rowerowe Mielec.

Zaczynamy sezon w Dniu Żołnierzy Wyklętych. 1 marca robimy rajd upamiętniający miejscowego żołnierza wyklętego Wojciecha Lisa. Inny cykliczny rajd to organizowany już w tym roku po raz szósty rajd z okazji Dnia Flagi. Są rajdy z okazji powitania wiosny, powitania lata, żeby pokazać ludziom, że warto wyjechać poza Mielec. Jak zaczynaliśmy to było nas dwadzieścia - dwadzieścia pięć - trzydzieści osób. Dziś potrafi się zebrać na rajd ponad sto osób. Są to różni ludzie: przyjeżdżają rodziny z dzieciakami 5- 6-letnimi i są 60- 70-latkowie. Zrobił się przekrój od rodzin z dziećmi po weteranów - seniorów. Ludzie ruszyli się z domów, sprzed telewizorów.

Rajdy wokół Mielca to nie wszystko. W tym roku odbędzie się też kolejny zlot rowerzystów, którego Pan jest inicjatorem. 

- W zeszłym w porozumieniu z wójtem gminy Besko zorganizowałem I Podkarpacki Zlot Rowerzystów. W tym roku w dniach 20-21 lipca robimy kolejny. Besko to gmina w pobliżu Rymanowej-Zdroju. Położona jest w kotlinie Dołów Jasielsko-Sanockich, w pobliżu Beskidu Niskiego. Zapraszamy na zlot ludzi, którzy jeżdżą rekreacyjnie, rodziny z dziećmi oraz bardziej zaawansowanych, zainteresowanych turystyką rowerową górską. W tym roku liczymy, że może się tam zjechać nawet 200-300 osób.

Mam też nowy pomysł. Gdy jechałem do Częstochowy rowerami z żoną, spotkałem gospodarstwo agroturystyczne, które robiło spływy kajakowe połączone z rowerami. Jest w Mielcu firma, która robi spływy kajakowe. Myślimy, żeby robić coś takiego. Dojechać rowerami do kajaków, potem spłynąć i wrócić rowerami do Mielca. To kolejna oferta dla ludzi, którzy chcą się ruszyć poza miasto.

Dużo czasu spędza Pan na rowerze?

- W tamtym roku przejechaliśmy z żoną blisko 700 kilometrów trasą GreenVelo od Leżajska po Białystok. W tym roku końcem maja chcemy jechać Białystok - Olsztyn i dotrzeć wybrzeżem do samego Świnoujścia. GreenVelo prowadzi do Elbląga, a potem chcemy przedłużyć nasz wyjazd, jechać trasą R10.

Pana blog i strona na Facebooku Trasy Rowerowe Mielec zaczęła integrować środowisko. Są już jakieś tego efekty?

- Mimo, że ludzi, którzy mają rowery jest w Mielcu mnóstwo, do tej pory nie było środowiska rowerowego. Dziś już jest. Przez Facebook docieram do ponad 3 tysiące ludzi, bo tyle osób obserwuje moją stronę.

Od pary lat zabiegam, żeby starostwo mieleckie w porozumieniu z innymi starostwami wyznaczyło Szlak Rowerowy Puszczy Sandomierskiej. Rozmawiałam na ten temat z poprzednim starostą, rozmawiałem z obecnym, rozmawiałem z nadleśniczym. Wszyscy kiwają ze zrozumieniem głowami, ale nic do tej pory nie zostało zrobione. Jak przejechałem z żoną te 700 kilometrów najbardziej sztandarowego szlaku rowerowego w Polsce - GreenVelo, to porównując infrastrukturę drogową, która jest na GreenVelo, do Podkarpacia, tam jest Drugi Świat. My natomiast mamy wszystko: mamy świetne drogi leśne, mamy świetne drogi lokalne, wystarczy to tylko połączyć. Wyliczyłem, że byłoby to ok. 300 km szlaku rowerowego, który zaczynał by się i kończył w Sandomierzu, i prowadził przez Puszczę Sandomierską.

Gdyby Szlak Rowerowy Puszczy Sandomierskiej przecinałby GreenVelo, które przebiega przez Podkarpacie, można by zainteresować nim turystów z całej Polski i z zagranicy, którzy jeżdżą GreenVelo. Oni nigdy nie przyjadą do Mielca, czy do Kolbuszowej, do skansenu, ale gdyby te szlaki się przecinały i byłby wytyczony taki szlak, to wtedy oni mogli by tutaj przybyć. Tylko nikomu się nie chce za to wziąć. Ja społecznie tego nie mogę zrobić. Potrzebny jest projekt i droga urzędowa. Zebrałem już chyba 300 osób, które podpisały się pod moją petycją w sprawie tego szlaku do starosty i do prezydenta Mielca, żeby się wreszcie za to wzięli. Po tym majowym rajdzie złożymy ją na ich ręce.

Drugi pomysł, o którym rozmawiałem jeszcze za kadencji świętej pamięci prezydenta Kozdęby z jego zastępcą i posłami ziemi mieleckiej, to wytycznie szlaku wałami Wisłoki, tak by połączyć dwa najciekawsze miejsca w powiecie mieleckim - Gawłuszowice i kościół św. Wojciecha z pałacykiem Rejów w Przecławiu. Zależy mi, żeby stworzyć te kilkanaście kilometrów trasy na wzór trasy wiślanej, gdzie można przejechać wałami od Oświęcimia, przez Kraków i jeszcze dalej. Rozmawiałem o tym z obecnym prezydentem. On również ze zrozumieniem kiwał głowa, ale dalej w tym temacie nic się nie robi. Wisłoka przepływa przez miasto i gdyby stworzyć taki szlak, ludzie całymi rodzinami, z dzieciakami mogliby te kilka kilometrów bezpiecznie przejechać do tych pięknych miejsc. To nie wymaga wielkich pieniędzy, trzeba tylko po prostu chcieć.

Dziękuję za rozmowę.

Petycja

do Starosty Mieleckiego Stanisława Lonczaka oraz Prezydenta Mielca Jacka Wiśniewskiego

Od paru lat środowiska promujące turystykę rowerową, jak "Trasy Rowerowe Mielec" i "Chodźmy na rower", dopominają się bezskutecznie u władz miasta i powiatu o rozwój infrastruktury rowerowej i szlaków rowerowych, na terenie Mielca i okolic.

Zgłosiliśmy propozycje i czekamy na podjęcie niezbędnych działań władz miasta i powiatu aby wałami Wisłoki wykonać ścieżkę rowerową pomiędzy Gawłuszowicami i Przecławiem oraz na wyznaczenie Szlaku Rowerowego Puszczy Sandomierskiej.

Kontakt z inicjatorem petycji: Leszek Kijowski, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

Kontakt:  Trasy rowerowe Mielec, trasyrowerowe-mielec.blogspot.com

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.