107 dni, 3500 km – pieszo z Krakowa do Santiago de Compostela Wyróżniony

"Bo życie trzeba przeżyć..." – Bartłomiej Chęć z Krzczonowa dotarł do Santiago de Compostela w Hiszpanii. W ciągu 107 dni przeszedł 3,5 tys. kilometrów. W niedzielę 12 sierpnia osiągnął cel wyprawy.

Bartek wyruszył z Krakowa 28 kwietnia 2018. Codziennie pokonywał pieszo średnio około 30-40 km, ale zdarzało się, że szedł nawet ponad 50 km dziennie. Wszystko zależało między innymi od tego, gdzie udało mu się znaleźć miejsce na nocleg.

A spał to nad jeziorem, to nad rzeką, na ławce przy lesie, innym razem na ambonie, w przydrożnych altanach, na polach, na przystankach, pod wiaduktami, przy kościołach, boiskach sportowych, czasem na parkingu, a raz nawet podczas burzy – w wychodku obok starego domu, poskurczany na desce klozetowej… Nocleg w bezpiecznym i czystym pomieszczeniu, na łóżku, z dostępem do łazienki np. w domu pielgrzyma, zdarzył się zaledwie kilka razy podczas wyprawy.

Kąpał się i pranie robił głównie w rzece. Niestety, nie zawsze miał taką możliwość. Jednego dnia, będąc już we Francji, napisał:

– W końcu po 15 dniach udało mi się wykąpać w czystym i lodowatym potoku :) Jak to dobrze zmyć z siebie ten pot, trud i brud, i włożyć czyste ubranie. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jakie to wspaniałe uczucie. W domu mamy to na co dzień, więc tego nie dostrzegamy. A ja teraz czuję się jakbym miał jutro dopiero zaczynać ten marsz i w sumie tak jakby zacznę.

 

„Po raz pierwszy zacząłem się bać”

W czasie wyprawy Bartłomiej Chęć spotkał się oko w oko z dzikiem, a zaskroniec chciał prześliznąć mu się pod nogami. Najgorzej było jednej czerwcowej nocy. Napisał wtedy na swoim blogu:

Co to była za noc!!! Najpierw około godziny 22:00, gdy już zasypiałem, przeleciała obok mnie sarna. Tak mnie wystraszyła, że ciężko mi było zasnąć. Kiedy już zasnąłem, około 1:00 w nocy zaczął chodzić i wrzeszczeć lis, a w tej dolince, gdzie spałem, echo tak odbijało ten przeraźliwy dźwięk, że chyba po raz pierwszy zacząłem się bać. Gdy znowu udało mi się zasnąć, mimo już przemokniętego śpiwora i zimna, przebudził mnie dziwny dźwięk, jakby ktoś sapał nade mną. Zerwałem się, a z kukurydzy tuż obok mnie coś uciekło do lasu. I nad samym ranem, gdy już nie mogłem wytrzymać z zimna, chyba jastrząb przeleciał tuż nade mną, bo tylko coś zatrzepotało bardzo głośno skrzydłami, a jak wyszedłem ze śpiwora, to tylko pisk jastrzębia było słychać.

 

Pogoda nie rozpieszczała...

Szedł w skwarze z ciężkim plecakiem, wypełnionym jedzeniem, które uzupełniał w napotkanych po drodze sklepach. Zdarzały się dni, gdy jego jedynym posiłkiem była zupa z puszki podgrzana na słońcu…

Upały dawały się we znaki. Często wyruszał więc w drogę jak najwcześniej rano, by sporą część trasy pokonać, zanim słońce będzie mocno grzało.

Wiele kilometrów przebył również w deszczu, po kostki w błocie, zmoknięty, zmarznięty, w przemoczonych butach.

– Dzisiaj marsz byłby trochę milszy, gdyby nie pogoda, która zmieniała się co pół godziny, jak szedłem po prostym, to lało, a jak pod górę, to grzało tak, że się nie dało wytrzymać – napisał pielgrzym z Krzczonowa.

Raz przemierzał pustkowia, innym razem niebezpieczne dzielnice miast.

– Przechodziłem przez takie osiedla, że aż wyciągnąłem składany nóż, ogólnie syf, śmieci ubrania porozrzucane wszędzie…

 

„Psychicznie codziennie z sobą walczę”

21 czerwca dopadł go kryzys.

– Dzisiaj zamierzam spać na przystanku na wylocie z miasta. Zaczyna mnie dopadać frustracja, chciałbym być już na właściwym szlaku. Niepotrzebnie sobie narzuciłem takie tempo i zbyt daleko cel ustawiłem, bo poprzednio ustalałem jakieś miasta oddalone tak o 100 do 200 km, a teraz było około 500, dlatego, mimo iż w parę dni zrobiłem ponad 200 km, nadal mam daleko do celu i to mnie przybija – napisał Bartek na blogu.

Dzień później, przemierzając kolejne kilometry Francji, dodał:

– Fizycznie, odpukać, jestem zdrowy, mimo iż dużo już schudłem, mam dużo siły, a psychicznie codziennie z sobą walczę, ale dzięki Waszej pomocy, dzięki Waszemu wsparciu, które codziennie otrzymuję, idę dalej. Wiem, że jeżeli coś by się stało, znajdzie się ktoś, kto mi pomoże.

 

Buty nie dały rady...

Niestety, buty nie wytrzymały kilkutygodniowego marszu. 30 czerwca Bartek napisał:

Zdarłem buty tak, że za chwilę będzie wkładkę widać, ale tu nie ma żadnego sklepu z butami, dopiero tak za ponad 100 km może coś będzie, bo tu są pola, lasy i malutkie wioseczki i wszystko ogrodzone drutem kolczastym ;p

 

 

„Teraz tak naprawdę nie wiem, po co to wszystko”

A jaki był cel wyprawy Bartka? Długo sam nie mógł go zdefiniować. 7 lipca napisał na swoim blogu:

Przeszedłem już grubo ponad połowę drogi, do Hiszpanii zostało około 500 km, ale im bliżej celu, tym wolniej te kilometry uciekają. Wczoraj był 70 dzień mojej drogi życia, odwiedziłem trzy nowe kraje, Niemcy, Szwajcarię i Francję, a teraz tak naprawdę nie wiem, po co to wszystko. Wiele osób pytało i wciąż pyta, dlaczego idę do Santiago de Compostela, sam potrzebuję odpowiedzi, może dowiem się tego, gdy uklęknę przed grobem św. Jakuba? A może w trakcie marszu? Sam nie wiem, ale jak się dowiem, napisze o tym :) I myślę, że będzie to najciekawszy post, jaki dodam.

7 sierpnia znalazł się w Cruz de Ferro.

To tutaj zostawia się kamyk, który niesie się od początku wędrówki i który oznacza problemy czy przeszłość, z którą walczymy. Ja miałem trzy takie kamienie. Jeden, który niosłem z Krakowa i dwa małe, które były drobnymi problemami po drodze – napisał Bartek.

W niedzielę 12 sierpnia dotarł do Santiago de Compostela. Zmęczony, ale szczęśliwy.

Czy odkrył cel swojej wyprawy? O tym przeczytacie w wywiadzie.

Anna Piątkowska-Borek

fot. Bartłomiej Chęć – archiwum

Anna Piątkowska-Borek

Anna Piątkowska-Borek

Aktualizacja: wtorek, 14 sierpień 2018 18:57
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Skomentuj

2 komentarzy

  • Link do komentarza Serce nie sluga środa, 15 sierpień 2018 16:11 napisane przez Serce nie sluga

    Przebyl z milosci do Michala taki kawal drogi...

  • Link do komentarza Michał R. środa, 15 sierpień 2018 10:31 napisane przez Michał R.

    Kocham Cię Bartek! Michał.R

Pozostałe artykuły

  1. Więcej na GŁOS24
  2. EDUKACJA
  3. FINANSE I GOSPODARKA
  4. KULTURA
  5. MOTORYZACJA
  6. POLITYKA
  7. SPORT
  8. STYL ŻYCIA
  9. TURYSTYKA
  10. ZDROWIE I URODA