Rowerowe Podhale promuje trasy „single track” Wyróżniony

Zawodnicy enduro, specjaliści od budowy tras rowerowych, ale też graficy komputerowi, handlowcy, fotografowie i wielu innych – wszystkich łączy jedno: miłość do kolarstwa górskiego. I to właśnie ona sprawiła, że cztery lata temu postanowili wspólnie zacząć działać. Dziś założone przez nich Stowarzyszenie Rowerowe Podhale promuje region i przekonuje, że jazda na rowerze to jedna z najciekawszych aktywności fizycznych.

Zaczęło się od niewielkiego portalu rowerowego – www.rowerowepodhale.eu – z opisami tras. To była nisza?

Marcin Bukowski, prezes Stowarzyszenia Rowerowe Podhale (SRP):

– Na terenie powiatu tatrzańskiego nie było wtedy podobnego portalu (przewodnika), na którym znajdowałyby się opisy tras rowerowych enduro czy MTB. Jeśli ktoś chciał jeździć, to ciężko mu było znaleźć podobne informacje. To był główny powód, dla którego założyłem www.rowerowepodhale.eu.

Jeżdżę na rowerze praktycznie od czasów Pierwszej Komunii Świętej – wtedy dostałem pierwszy rower. Chciałem więc podzielić się informacjami z innymi miłośnikami dwóch kółek, gdzie w okolicy są ciekawe trasy.

 

Z czasem nawiązał Pan kontakty z różnymi ludźmi, również pasjonatami kolarstwa. I razem zawiązaliście stowarzyszenie. Tak powstało Rowerowe Podhale?

– Dokładnie. W momencie, gdy zacząłem prowadzić portal, nawiązało ze mną kontakt dużo ludzi. Zaglądali tu lokalni kolarze górscy i zaczęła się wymiana korespondencji. Kluczowym momentem było to, gdy spotkałem jednego z moich obecnych przyjaciół. Poznaliśmy się zimą. Podjechał do mnie i zapytał, jaki mam rower. Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że każdy z nas – jeżdżących na rowerach górskich – ma swoje grupy znajomych, również pasjonatów kolarstwa. W pewnym momencie zaczęliśmy myśleć, dlaczego nie zrobić czegoś wspólnie w grupie. W 2014 roku postanowiliśmy zawiązać stowarzyszenie. I działamy do tej pory.

 

Jakie możliwości daje Wam stowarzyszenie?

– Na pewno sformalizowana działalność dała nam możliwość grupowego działania. Inaczej wielu rzeczy nie bylibyśmy w stanie zrobić. Często potrzeba sporego nakładu pracy i uważam, że w grupie łatwiej jest osiągnąć sukces.

 

A jaki jest Wasz główny cel?

– Promocja aktywnego stylu życia poprzez kolarstwo górskie, a zwłaszcza enduro. Stowarzyszenie Rowerowe Podhale preferuje właśnie tę „mocniejszą” formę kolarstwa.

 

Ostatnio pisaliśmy na Głos24 o otwarciu Babia Góra Trails. Byliście już tam. Jak wrażenia?

– Wrażenia są niesamowite. To trasy dedykowane dla kolarzy górskich. Powstały m.in. takie, które szczególnie nas interesują, czyli trasa enduro i trasa typu „flow”, na której wszyscy, nawet tacy wyjadacze jak my, również świetnie się bawią. Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni do tego tematu – niedaleko nas powstaje bowiem naprawdę ciekawy kompleks. Rowerowe Podhale ma gdzie jeździć, ale cieszymy się, że blisko nas będzie nowa miejscówka. Trzymamy mocno kciuki za rozwój. I mamy nadzieję, że tych tras powstanie jeszcze więcej.

 

Promujecie kolarstwo górskie, ale uczycie też jeździć, prowadzicie szkolenia i warsztaty. Jakie są najczęstsze błędy osób, które rozpoczynają przygodę z tym sportem?

– Podstawowym błędem jest twierdzenie, że wszystko już się umie. Drugi błąd to niewłaściwe mierzenie sił na zamiary. Często ktoś przecenia swoje możliwości, co – wiadomo – może różnie się skończyć.

Uczymy przede wszystkim prawidłowej pozycji na rowerze. Na początku nikt nie potrafi jej utrzymać. To podobnie jak z jazdą na nartach – wiele osób jeździ i uważa, że robi to dobrze, tymczasem może się okazać, że z techniką jest u nich nieco „na bakier”.

 

Przez te lata, odkąd działacie na Podhalu, udało się zaobserwować pozytywne zmiany?

– Zaszczepiliśmy ideę tras typu „single track”. Jest szansa, że w niedalekiej przyszłości takie trasy, niewątpliwie ciekawe, powstaną na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

 

Kolarstwo górskie i praca w stowarzyszeniu stała się już Pana pracą czy to nadal wyłącznie pasja?

– To całkowicie pasja. Moja praca zawodowa związana jest z czymś zupełnie innym.

 

Na koniec zapytam jeszcze o Pana pierwszy rower. Wspomniał Pan, że dostał go na Pierwszą Komunię Świętą.

– To był rower kupiony za grosze. Służył mi bardzo długo. W międzyczasie go odrestaurowałem i jeździłem nim m.in. do pracy. Systematycznie wymieniałem w nim poszczególne części, które tego wymagały. Ale w 70% był to oryginalny rower.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek

fot. Rowerowe Podhale

Dodatkowe informacje

  • ikona: brak
Anna Piątkowska-Borek

Anna Piątkowska-Borek

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Skomentuj

  1. Więcej na GŁOS24
  2. BIZNES
  3. STYL ŻYCIA
  4. ZDROWIE I URODA
  5. MOTORYZACJA
  6. KULTURA
  7. SPORT
  8. TURYSTYKA
  9. EDUKACJA
  10. POLITYKA