czwartek, 10 styczeń 2019 09:45

Wojnicz: 40-latka zdążyła jeszcze zadzwonić na policję. Później straciła przytomność

Napisała

Niewiele brakowało, a w Wojniczu (powiat tarnowski) doszłoby do tragedii. Na szczęście z pomocą ruszyli policjanci.

We wtorek wieczorem dyżurny tarnowskiej policji odebrał telefon. Cichutki, kobiecy głos poinformował, że pani zatruła się czadem i bardzo źle się czuje. Po tym połączenie zostało przerwane.

Policjant szybko rozpoczął działanie, identyfikując adres z, którego wykonano połączenie, a z pomocą na miejsce wysłał będący najbliżej miejsca zamieszkania kobiety patrol z komisariatu w Wojniczu. Mundurowi podejrzewali, że dzwoniąca straciła przytomność i mają bardzo mało czasu.

Kiedy tylko dotarli pod dom, okazało się, że drzwi są zamknięte, a na pukanie nikt nie reaguje. Aby jak najszybciej dotrzeć do potrzebującej, nie zastanawiali się długo i wyważyli drzwi. W środku, na łóżku leżała nieprzytomna kobieta. Funkcjonariusze udzielili jej niezbędnej pomocy i wezwali pogotowie ratunkowe. Chwilę później na miejsce dotarli strażacy.

Przeprowadzone przez nich pomiary, nie pozostawiły wątpliwości, co do przyczyn złego stanu zdrowia 40-letniej mieszkanki Wojnicza. Było jasne, że odpowiada za niego wydobywający się
z pieca węglowego, w dużym stężeniu czad.

Nieprzytomna, ale oddechowo wydolna pani została przewieziona karetką do szpitala w Tarnowie, gdzie zajęli się nią specjaliści.

Czad - cichy morderca. Jak się przed nim uchronić? Przeczytajcie sami. 

 

 

 

Źródło: KMP Tarnów

 

 

Aleksandra Bieniek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.