Nowa droga, której nikt nie chce Wyróżniony

– Panie, po co mi to potrzebne? Nie mają czego remontować? Tyle rzeczy u nas trzeba zrobić. Lepiej aby tej drogi wcale nie ruszali – opowiada nam pewien mieszkaniec Niedomic. Jakże to? Jak można nie chcieć aby wyremontowano i poszerzono ważną drogę wojewódzką, kluczową dla Tarnowa? A właśnie, że można, jest wiele powodów ku temu.

Mowa o DW 973, łączącą 2 województwa – Małopolskę i Świętokrzyskie. Droga ta zyska zupełnie nową jakość na odcinku Tarnów-Borusowa (tam w miejsce obecnej przeprawy rzecznej powstanie kluczowy dla całości most) i wiele wskazuje, że stanie się bardzo ważną linią tranzytowa w regionie, będzie to bowiem najkrótsza trasa łącząca stolicę naszego regionu z Warszawą.

Teoretycznie wszyscy powinni się cieszyć: zyskają lepszą infrastrukturę, sprawniej będzie się można poruszać po regionie. Pojawi się tez pewnie więcej firm, które będą chciały na naszych ziemiach zainwestować. DW 973 w nowej odsłonie może tez dać znaczącego „kopa inwestycyjnego” samemu Tarnowowi.

Ale co z mieszkańcami Żabna, Ilkowic, Woli Żelichowskiej czy Kozłowa? Po co im lepsze połączenie z Warszawą? Większość z nich w stolicy kraju po raz ostatni była kilkadziesiąt lat temu na wycieczce szkolnej. Warszawa im do niczego nie potrzebna. Na zakupy mogą sobie jechać do Tarnowa, czy Dąbrowy Tarnowskiej, a część z nich na co dzień tam pracuje. Obecna infrastruktura jest do tego wystarczająca. Co oni więc zyskają?

Sęk w tym, że nie tylko nie zyskają, ale wręcz stracą. Mieszkańcy mniejszych miejscowości przez które przebiega DW 973 nie są w ciemię bici. Dla nich owa poprawa infrastruktury tak naprawdę oznacza zmniejszenie ich komfortu życia i bezpieczeństwa. Ruch bowiem na DW 973 wzmoży się znacznie, a to oznacza odczuwalnie więcej zagrożeń zarówno dla kierowców, jak i pieszych, w tym ich dzieci wracających ze szkół. Dobrze jest mieć drogę, którą można gdzieś szybko dojechać, gorzej jak ta ruchliwa, hałaśliwa trasa znajduje się tuż pod oknami naszego domu i już sam wyjazd z własnego podwórka może zająć dobrych kilka minut.

– Generalnie tak zawsze jest, że ktoś na tym cierpi. Jakkolwiek to będzie droga klasy G, więc nie powinno być tak źle. A poza tym innej możliwości tam w tej chwili nie ma, aby polepszyć w tej części województwa infrastrukturę – tłumaczy nam z rozbrajającą szczerością rzecznik prasowy Małopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, Roman Leśniak.

Ktoś ucierpieć musi, ważniejsze od interesów małej grupy ludzi są interesy szerszej społeczności – przytakujemy tego rodzaju prawdom i rozumiemy je, gdy nas bezpośrednio nie dotyczą, gdy rozważamy coś jedynie teoretycznie. Gorzej gdy jest się w owej „małej grupie ludzi”. Co zrobić wtedy?

Mieszkańcy Żelichowa, Otwinowa, czy Niedomic tak naprawdę nic nie mogą zrobić. Ich miejscowości są za małe, by ktokolwiek liczył się z ich głosem. Najłatwiej z całą sprawą mogą się pogodzić ludzie z Borusowej, oni coś zyskają – o ich przeprawie rzecznej w sieci piszą: „Ciekawa atrakcja - rzadko już spotykana. Warto pokonać Wisłę w ten sposób”, ale we wsi tak naprawdę mało kto uważa barkę mogącą pomieścić naraz 3 samochody za „ciekawą atrakcję”. To coś, co z miejscowości robi skansen. Most – to brzmi dużo lepiej. Tak, ludzie z Borusowej jako jedni z niewielu cos naprawdę zyskają, choć może ruch samochodowy będzie i dla nich uciążliwy, to przynajmniej w końcu będą mogli Wisłę pokonać tak, jak na XXI w. przystało.

Jest na trasie DW 973 jedna miejscowość, której mieszkańcy bardzo chcieliby mieć coś więcej do powiedzenia. Żabno, które liczy niecałe 20 000 osób. To już nie wioska, którą można ignorować, prawda? DW 973 przecina samo centrum miasta, ludzie domagają się obwodnicy. No i ją dostaną.

A właściwie: być może ją dostaną, jeśli się sprawdzą przewidywania co do natężenia ruchu. Wtedy zarząd dróg o tym na poważnie pomyśli. Takie jest prawo. Rozbudowa DW 973 i most w Borusowej mają się zakończyć w październiku 2020 r., jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jak nas poinformował rzecznik Leśniak budowa obwodnicy mogłaby się realnie rozpocząć w 2022 r. To byłaby potężna inwestycja, więc nie da się jej zrobić na „hop-siup”.

Na razie w Żabnie cięgi za utrudnienia związane z remontem DW 973 i za to, że obwodnicy nie ma „na już” zbiera burmistrz miasta – Stanisław Kusior. Paradoksem jest to, że jest on może najmniej winny sytuacji, bo ani nie zarządza remontowaną drogą, ani nie miał wpływu na przebieg wydarzeń. Miał jednak tego pecha, że remont ma miejsce w mieście, którym włada i ludzie odruchowo jemu przypisują odpowiedzialność. I to wszystko ma miejsce teraz, w roku wyborów.  Nic dziwnego, że gdy dzwonimy do tego włodarza, że jest nerwowy: – proszę pana, mieszkańcy dobrze wiedzą, że mamy teraz w planie wieloletnim wprowadzoną tzw. koncepcję wielowariantową obwodnicy i też dobrze wiedza, że dopóki nie będzie mostu w Borusowej i odpowiedniego natężenia ruchu, to nikt obwodnicy nie wybuduje – tłumaczy Kusior, pewnie nie po raz pierwszy.

I pewnie nie po raz ostatni, bo tak poważny remont będzie jednym z głównych tematów miejscowej kampanii wyborczej. A Kusior może być pierwszą ofiarą „nowej” DW 973. Na szczęście „tylko” polityczną ofiarą – dający się na co dzień ludziom we znaki remont ważnej drogi zmiótł już bowiem niejednego polityka ze sceny i nie miało tu znaczenia czy ktoś był winny czy nie. Co bowiem pozostało mieszkańcom Żabna i innych małych miejscowości na trasie DW 973 oprócz przelania swojej wściekłości i poczucia bezsilności na pierwszą możliwą postać z władz jaka się natrafi?

Foto: Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie

Manuel Langer

Manuel Langer

Etykiety
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

  1. Więcej na GŁOS24
  2. BIZNES
  3. STYL ŻYCIA
  4. ZDROWIE I URODA
  5. MOTORYZACJA
  6. KULTURA
  7. SPORT
  8. TURYSTYKA
  9. EDUKACJA
  10. POLITYKA