Czarny październik dla Niepołomic Wyróżniony

piątek, 24 listopad 2017 13:47

Brutalne zabójstwo żony i akt samospalenia, to tragiczne zdarzenia, w których wzięli ostatnio udział dwaj mieszkańcy Niepołomic. Czy na podkrakowskim mieście zawisło fatum?

Dzień przed Wszystkimi Świętymi, około godziny 10, do niepołomickiej policji zadzwonił mężczyzna i powiedział, że właśnie zabił swoją żonę. To Paweł W., któremu teraz grozi dożywocie.

Morderstwo na osiedlu Jazy

Do tragedii doszło w wynajmowanym mieszkaniu w jednym z bloków przy ul. Zabierzowskiej w Niepołomicach. Prokuratura Okręgowa w Krakowie poinformowała, że na miejscu znaleziono zwłoki 30 letniej kobiety, żony zgłaszającego. Na jej ciele ujawniono ślady w postaci ran kłutych i ciętych. Oprawca, którego funkcjonariusze zastali na miejscu przestępstwa, był trzeźwy.
W momencie morderstwa w domu znajdowało się siedmiomiesięczne dziecko małżeństwa. Niemowlęciem oraz 9-letnią córką, która w czasie tragedii była w szkole, zaopiekowali się dziadkowie.

Będzie dożywocie?

1 listopada 50-letni Paweł W. usłyszał zarzut zabójstwa żony ze szczególnym okrucieństwem i zarzut znęcania się nad żoną od 2015 r. do 31 października 2017 r.
– Przesłuchany w charakterze podejrzanego Paweł W. częściowo przyznał się do zarzutu zabójstwa natomiast nie przyznał się do drugiego zarzutu. Po przesłuchaniu prokurator złożył wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Pawła W. na okres 3 miesięcy. – podała Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Sąd Rejonowy w Wieliczce uwzględnił wniosek prokuratury i aresztował podejrzanego. Mężczyźnie grozi kara od 12 lat pozbawienia wolności, 25 lat pozbawienia wolności lub dożywotniego pozbawienia wolności.

Były pracownik Legii Warszawa?

Dziennikarze "Super Expressu" dowiedzieli się, że Paweł W. to były rzecznik prasowy Legii Warszawa, a motywem zabójstwa miała być jego chorobliwa zazdrość o młodszą żonę.
– Poznali się dekadę temu. 40-letni wówczas Paweł W. oszalał na punkcie młodziutkiej dziewczyny. Para dużo podróżowała z racji zawodowych obowiązków Pawła. Były rzecznik Legii pracował między innymi jako dziennikarz w "Tygodniku Podhalańskim". Ostatnio zajmowali jedno z mieszkań na osiedlu Jazy w podkrakowskich Niepołomicach.
Tam doszło do tragedii. Znajomi twierdzą, że mogło pójść o kochanka. Młodsza żona podobno od dawna planowała rozwód. Niby wszystko było już dogadane, czekali na pierwsza rozprawę – czytamy na stronie dziennika. Gazeta powołując się na wypowiedzi znajomych pary podaje, że małżonek od dłuższego czasu źle traktował kobietę.

Dla mieszkańców to szok

Mieszkańcy nie ukrywają, że październikowe, tragiczne wydarzenia przypominają im bardziej sceny z filmu kryminalnego, niż niepołomicką rzeczywistość. Są w szoku.
– Do czego to doszło, żeby u nas takie tragedie się działy – komentuje starsza mieszkanka Niepołomic.

Kinga, inna niepołomiczanka podkreśla, że najbardziej współczuje dzieciom pary. – One już do końca swoich dni, będą musiały z tym żyć - z tym, że ich własny ojciec zabił im mamę – wzrusza się.

We Wszystkich Świętych pod oknami mieszkania, w którym została zamordowana młoda kobieta, zapalono znicze.
Dwa dni wcześniej zapłonęły one na miejskim rynku. Upamiętniły innego mieszkańca Niepołomic – tego, który w połowie października dokonał aktu samospalenia przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie - 54-letniego Piotra S.

„Obudźcie się, jeszcze nie jest za późno”

„Ja, zwykły, szary człowiek, wzywam Was wszystkich – nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. A ja wolność kocham ponad wszystko, dlatego postanowiłem dokonać aktu samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za Was politycy – bo nic nie zrobią. Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!” – to manifest Piotra Szczęsnego, mieszkańca Niepołomic, który 19 października podpalił się pod PKiN w Warszawie.

Mężczyzna protestował przeciwko obecnej władzy. Zmarł 29 października w warszawskim szpitalu.

Marsz pamięci Piotra

Dzień po śmierci Piotra S. niepołomiczanie pożegnali go w centrum miasta. Na rynku odczytano jego przesłanie oraz odśpiewano piosenkę „Kocham wolność" zespołu Chłopcy z Placu Broni. Zebrani podpisywali również list, w którym solidaryzowali się z apelem politycznym mężczyzny.

Tydzień później, bo 6 listopada, ulicami Warszawy przeszedł "Milczący marsz ku pamięci Piotra Szczęsnego". Jego organizatorzy podają, że udział wzięło w nim ok. 2100 osób.
Żałoba Niepołomic

Zdarzenia z października 2017 roku na długo pozostaną w głowach i sercach mieszkańców podkrakowskich Niepołomic.

– Jestem głęboko wstrząśnięty ostatnimi wydarzeniami: informacją o śmierci Pana Piotra z Niepołomic oraz rodzinną tragedią na Jazach.
Trudno opisać ogrom bólu jaki dotknął naszych Mieszkańców. Odpowiednie służby, w tym Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, niosą pomoc i ustalają wszelkie okoliczności zdarzeń. Jednocześnie apeluję o uszanowanie prawa do prywatności osób najmocniej dotkniętych żałobą – napisał na Facebooku burmistrz Niepołomic Roman Ptak.


km

(red)

(red)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Pozostałe artykuły

  1. Więcej na GŁOS24
  2. EDUKACJA
  3. FINANSE I GOSPODARKA
  4. KULTURA
  5. MOTORYZACJA
  6. POLITYKA
  7. SPORT
  8. STYL ŻYCIA
  9. TURYSTYKA
  10. ZDROWIE I URODA