piątek, 11 styczeń 2019 23:31

„Niech pani już da spokój z tym ekscelencją” – biskup Tadeusz Pieronek we wspomnieniach mieszkańców Żywiecczyzny

Napisał
„Niech pani już da spokój z tym ekscelencją” – biskup Tadeusz Pieronek we wspomnieniach mieszkańców Żywiecczyzny Przedszkole im. Władysława Pieronka w Radziechowach

Jak biskupa Tadeusza Pieronka zapamiętali mieszkańcy Żywiecczyzny i jego rodzinnej miejscowości – Radziechowy? Zapytaliśmy Małgorzatę Kasperek, dyrektor radziechowskiego przedszkola, które nosi imię ojca śp. biskupa Pieronka oraz Szymona J. Wróbla, autora filmu i książki o wyjątkowym kapłanie.

 

„Pamiętam mamę, jak w czasie Wielkiego Postu śpiewała jedną z pieśni pasyjnych”

Biskup Tadeusz Pieronek pochodził z miejscowości Radziechowy. Tam urodził się 24 października 1934 roku i tam spędził dzieciństwo. Jak wspominał rodzinne strony?

– Z sentymentem, choć często powtarzał, że historia tak się potoczyła, że większość życia spędził gdzie indziej – podkreśla Szymon J. Wróbel, autor filmu i książki „Ojciec, czyli o Pieronku”.

O swoich rodzicach zawsze mówił z wielkim szacunkiem.

Podkreślał, jak [jego matka – przyp. red.] bardzo na owe czasy była wykształconą kobietą. Szkołę Gospodarczą w Podegrodziu, którą ukończyła z bardzo dobrymi ocenami, jak się wyraził „fundnął jej brat” (ksiądz Wolny) – mówi Małgorzata Kasperek, dyrektor Przedszkola im. Władysława Pieronka w Radziechowach.

Ogromne wrażenie robił na mnie jego szacunek do rodziny, rodziców. Wzruszenie i duma, kiedy wspominał o ojcu Władysławie Pieronku i matce Paulinie Pieronek. Albo historia przedwojennego rodzinnego samochodu marki Fiat, który jakimś cudem przetrwał wojnę w stodole pod sianem, po czym został zabrany przez urząd bezpieczeństwa – dodaje dyrektor radziechowskiego przedszkola.

W tym miejscu warto też przytoczyć fragment książki Szymona J. Wróbla i słowa samego biskupa Tadeusza Pieronka:

– Pamiętam mamę, jak w czasie Wielkiego Postu śpiewała jedną z pieśni pasyjnych, już nie pamiętam dokładnie jej słów, ale to wówczas zrodziła się we mnie pierwsza myśl o kapłaństwie. Pewnego rodzaju skłonność ku religijności. Ojca nie pamiętam z tych najmłodszych lat. Rzadko bywał w domu.

A jak biskup wspominał czasy II wojny światowej? Był wówczas jeszcze dzieckiem.

– Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, wyjechaliśmy wozem z wioski do Starego Żywca, który później został zalany. Dziś, jak wiadomo, jest tam Jezioro Żywieckie – czytamy w książce Szymona J. Wróbla. – Tam nas ostrzelały samoloty niemieckie, ale szczęśliwie udało nam się wrócić do domu. To była panika. Przyszedł wróg i trzeba uciekać. Tylko gdzie? Bardzo wielu ludzi zachowało się w ten sposób, zabierając ze sobą jakieś tobołki. Niemcy dotarli do wsi bardzo szybko. Być może już na drugi dzień wojny. Pamiętam ich, zwłaszcza scenę, gdy weszli do naszego domu. To byli Ślązacy, którzy znali język polski. Siedziałem pod krzesłem obok stołu i trzymałem w ręce tłuczek do mięsa. Powiedziałem na głos, że: „Jo tego wasego Hitlera bił połkom łod miynsa”. To mogło się źle skończyć. Na szczęście oni tego nie usłyszeli, a któryś z rodziców szybko mnie stamtąd zabrał.


„Cieszę się, że tego dożyłem”

Ojciec biskupa Tadeusza Pieronka, Władysław, był postacią niezwykle zasłużoną dla lokalnej społeczności. Był m.in. wójtem zbiorowej gminy Zabłocie w okresie międzywojennym, przyczynił się do założenia ochronki w 1926 roku w Radziechowach oraz Związku Podhalan na Żywiecczyźnie. Na ścianie Domu Ludowego w Radziechowach znajduje się tablica upamiętniająca jego osobę, którą poświęcił syn, biskup Tadeusz Pieronek.

W upamiętnienie rodziny księdza kilka lat temu zaangażowała się społeczność przedszkola w Radziechowach.

Śląskie Kuratorium Oświaty od wielu lat organizuje konkurs „Edukacja regionalna w szkole”, którego mottem są słowa Jana Pawła II: „Proszę Was, pozostańcie wierni temu dziedzictwu”. Publiczne Przedszkole w Radziechowach wielokrotnie było laureatem tego konkursu. Kiedy podano nam temat do realizacji projektu „Historia rodu znaczącego dla rozwoju miejscowości”, niemal od razu wybór padł na rodzinę Pieronków. Musieliśmy jednak uzyskać zgodę na badanie historii rodu. Z pytaniem zwróciłam się do mieszkającej w Radziechowach pani Czesławy Matlak, siostry księdza biskupa. Jeszcze tego samego dnia miałam telefon z Krakowa od pana Mieczysława Pieronka, starszego brata księdza biskupa – wspomina dyrektor radziechowskiego przedszkola Małgorzata Kasperek.

Kilka dni później doszło do pierwszego spotkania z przedszkolakami. Był marzec 2016 roku. Ksiądz Tadeusz i Mieczysław Pieronek przyjechali samochodem sami. Kierowcą był pan Mieczysław.

Bracia, opowiadając przedszkolakom o historii swojej rodziny, o wybitnym ojcu bardzo zasłużonym dla Radziechów, często żartowali, przekomarzali się ze sobą, nie szczędzili żartobliwych uwag w stosunku do siebie nawzajem. Dla obserwujących wyraźnie zauważalna była wyjątkowa więź między braćmi – mówi Małgorzata Kasperek. – Podczas wspomnień czasów wojny, którą obaj bracia spędzili rozdzieleni z resztą rodziny, w głosie księdza biskupa słychać było wzruszenie. Często podkreślał, że brat Mieczysław wie coś lepiej, więcej pamięta, ponieważ jest starszy.

W pewnym momencie pojawił się pomysł, by radziechowskiemu przedszkolu nadać imię Władysława Pieronka.

Kiedy podczas kolejnego spotkania odważyłam się poprosić o zgodę na rozpoczęcie procedury nadania Publicznemu Przedszkolu w Radziechowach imienia Władysława Pieronka, nie otrzymałam zgody od razu. Ksiądz biskup wydawał się zaskoczony. „Ma już tablicę. Wystarczy mu” – powiedział. Przekonywałam, że przecież legionista, wójt zbiorowej gminy Zabłocie w okresie międzywojennym, kronikarz, poeta, przyczynił się do założenia ochronki w 1926 roku, co uważamy za początki przedszkola… Na decyzję rodziny czekaliśmy blisko miesiąc. Tutaj pomocny był ksiądz proboszcz Piotr Pokojnikow – wspomina dyrektor przedszkola.

Uroczystość nadania przedszkolu imienia Władysława Pieronka odbyła się w październiku 2016 roku. Połączono ją z obchodami 90-lecia przedszkola.

Ksiądz Biskup Tadeusz Pieronek celebrował Mszę Świętą. Na zakończenie kazania powiedział: „Cieszę się, że tego dożyłem”. Bardzo zależało mu na zachowaniu pamięci o ojcu – mówi Małgorzata Kasperek. – Podczas corocznych spotkań w przedszkolu z okazji nadania imienia ksiądz biskup wielokrotnie podkreślał: „To bardzo ważne, co pani robi”. Chodziło mu o pielęgnowanie tradycji regionalnych, o przypominanie społeczności radziechowskiej historii miejscowości, przywracanie pamięci o zasłużonych dla miejscowości osobach.

– Był wdzięczny za przywrócenie pamięci o rodzicach. Nie rozwodził się nad tym szczególnie, ale wiedziałam o tym. Napisał wraz z bratem Mieczysławem w podziękowaniu po realizacji projektu i uroczystościach nadania imienia przedszkolu: „Dziękujemy Pani, że choć nie rodaczka, zintegrowała Radziechowian do wspólnego działania i ukazała korzenie naszej kulturowej tożsamości. Pani zaangażowanie, trudy i serce włożone w realizację obu przedsięwzięć są nie do przecenienia”. To najpiękniejsza pamiątka, jaka została mi po śp. Księdzu Biskupie Tadeuszu Pieronku – dodaje Małgorzata Kasperek.


„Pamiętam, że w przedszkolu grałem żabę”

Pamiętam, jak podczas dożynek gminnych w 2014 roku, po Mszy Świętej celebrowanej przez księdza biskupa, zostałam mu przedstawiona. Podał mi rękę, zamyślił się chwilę, uśmiechnął i powiedział: „Pani dyrektor przedszkola… Tak. Chodziłem do przedszkola w Radziechowach przed wojną” – mówi Małgorzata Kasperek.

W czasie wizyt w Radziechowach biskup Tadeusz Pieronek spotykał się z przedszkolakami.

Podczas pierwszego spotkania pewnie był przedszkolną widownią nieco wystraszony. Jak tutaj opowiedzieć dzieciom o takich trudnych sprawach? W jaki sposób, żeby zrozumiały? Jaki to ma sens? Później wiedział już, że historyczne informacje trafiają poprzez dzieci, ich rodziców i dziadków do całej społeczności Radziechów – wspomina dyrektor przedszkola.

Widziałam radość na jego twarzy, kiedy oglądał scenkę z życia swojej rodziny, której akcja rozgrywała się w 1938 roku w sklepie prowadzonym przez Władysława i Paulinę Pieronków. Piękne czasy, kiedy Radziechowy były znaną w całym kraju miejscowością letniskową. Scenkę odgrywały dzieci. Scenariusz przygotowałam osobiście, konsultując szczegóły z bratem księdza biskupa – mówi Małgorzata Kasperek. – Niejednokrotnie ksiądz biskup Tadeusz podkreślał, jakie to ważne, że dzieci mają możliwość poznawania tradycji góralskich i historii swojej małej ojczyzny w tak młodym wieku. Widziałam łzy w jego oczach, kiedy dzieci recytowały wiersze napisane przez jego ojca. Hymn przedszkolny „Hej chłopcy juhasi!”, śpiewany przez nas wspólnie z dziećmi na rozpoczęcie każdej uroczystości, to też przedwojenne jeszcze dzieło Władysława Pieronka. Zwracając się do dzieci, uśmiechał się i żartował: „Pamiętam, że w przedszkolu grałem żabę. Nie ma się co dziwić, bo byłem najmłodszy i najmniejszy”. Dzieci przypominały mu jego własne dzieciństwo… – dodaje dyrektor przedszkola.

6 listopada 2018 roku odbyło się ostatnie spotkanie księdza biskupa z przedszkolakami.

Potem jeszcze raz odwiedził przedszkole w dniu żywieckiej promocji książki „Ojciec, czyli o Pieronku” Szymona J. Wróbla. W niedzielne przedpołudnie 19 listopada 2018 roku, w cichej opustoszałej sali przedszkolnej, ksiądz biskup opowiadał o swoim dzieciństwie w Radziechowach. Przysłuchiwaliśmy się tej opowieści razem z Szymonem Wróblem. Nie przypuszczałam ani przez moment, że to ostatnie nasze spotkanie… – wspomina Małgorzata Kasperek.

 

„Trzeba być zawsze sobą”

„Jego misja zawsze była jakaś inna, ale kto wie, czy w tej inności nie trafiała w samo sedno” – mówił o biskupie Tadeuszu Pieronku podczas uroczystości pogrzebowych arcybiskup Grzegorz Ryś.

Biskup Tadeusz Pieronek zdecydowanie wyróżniał się na tle innych dostojników kościelnych.

Nie znosił nadmiernej celebry, uniżoności wobec siebie – podkreśla Małgorzata Kasperek, dyrektor przedszkola w Radziechowach. – Stremowana na początku spotkania (obecni byli też inni goście: ksiądz proboszcz, wójt gminy, prezes Związku Podhalan na Żywiecczyźnie), zwracając się do księdza biskupa, odmieniałam przez wszystkie przypadki formułę „Jego Ekscelencja”. W pewnym momencie ksiądz biskup zwrócił się do mnie słowami: „Niech pani już da spokój z tym ekscelencją”. Od tego momentu zniknęła bariera, było mi łatwiej rozmawiać – dodaje.

Zawsze był sobą.

– Był bardzo dosadny i konkretny w swoich wypowiedziach. Zadziwiająca była dla mnie zawsze trafność jego komentarzy. Nie unikał odpowiedzi na trudne pytania. Kiedyś zapytałam: „Jak to jest Księże Biskupie, że we wszystkim, co Ksiądz mówi, jest tyle mądrości?”. Odpowiedział: „Nie bawmy się w ogrodników – nie przesadzajmy”. A po chwili dodał: „Trzeba być zawsze sobą”. I taki był właśnie ksiądz biskup Tadeusz Pieronek. Na pierwszym miejscu skromność, a zaraz potem naturalność, bezpośredniość i poczucie humoru. Bycie sobą – wspomina Małgorzata Kasperek.

Nie dało się go w żaden sposób zaszufladkować.

Biskup był postacią, na którą trzeba bardzo szeroko patrzyć. To był niezwykły życiorys jego i jego rodziny. Ale w krótkich żołnierskich słowach, to fakt, że mimo wszystko pozostał sobą do końca. Osobą nie do sklasyfikowania. Dla osób o konserwatywnych poglądach był zbyt liberalny, a dla osób o liberalnych poglądach – był zbyt konserwatywny. Ceniłem w nim niezwykłe poczucie humoru, otwartość na dialog z bardzo różnymi ludźmi i środowiskami. To, że potrafił odpowiadać na bardzo trudne pytania o kościół, wiarę, sens? Pytania, które dziś zadaje moje pokolenie. Fakt, że za jego życia, ale i po jego śmierci nawet ludzie niewierzący mówią o nim z szacunkiem – mówi Szymon J. Wróbel.

Wierzył w ludzi.

Zaskakiwał swoją siłą, optymizmem i wiarą w drugiego człowieka. Nawet jeśli się z nim nie zgadzał, to walczył tylko z jego poglądami, a nie z człowiekiem. Dużo się od niego nauczyłem i do dziś uczę… – podkreśla Szymon J. Wróbel.

Był bardzo wrażliwy.

Biskup był osobą wrażliwą. W moim filmie widać, że wzrusza się, kiedy wspomina Jan Pawła II, czyli Karola Wojtyłę, dzięki któremu mógł się przyglądać Soborowi Watykańskiemu II. Takie emocje wywoływało w nim również wspomnienie taty – dodaje Szymon J. Wróbel.

Biskup Tadeusz Pieronek miał duży dystans do siebie i świata. Szymon Wróbel wspomina jedną z anegdot, które ten o sobie opowiadał.

Bóg opuścił swój tron i pojechał na urlop. Na tronie zasiadł ksiądz biskup Tadeusz Pieronek. Nagle archaniołowie i wszyscy święci alarmują, że Bóg się zbliża i proszą, by biskup opuścił tron, bo będzie skandal. Bezskutecznie. Nagle do ucha księdza biskupa podlatuje mały aniołek i coś mu szepcze, na co biskup zrywa się z tronu i wybiega. Skandal został zażegnany. Aniołek pytany o szeptaną wiadomość odpowiada, że była to informacja o konferencji prasowej.

 

„Same staruszki przyszły”

W związku z promocją książki biskup Tadeusz Pieronek wraz z Szymonem J. Wróblem odbywali w ostatnich tygodniach mnóstwo spotkań. Przychodziło bardzo dużo zaproszeń.

Nie chciałem go przemęczać, więc starałem się wybierać i podsyłać mu te najważniejsze. Tuż przed świętami wysłałem kolejne. Widziałem, że Biskup chce odpocząć przez Święta, więc nie nalegałem na szybką odpowiedź. Niestety, los chciał inaczej – wspomina Szymon J. Wróbel, autor książki o wyjątkowym kapłanie.

Kilka dni temu, w odniesieniu do ich ostatniego spotkania w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku- Białej, Szymon Wróbel napisał:

"Mija kolejny tydzień od niespodziewanej śmierci biskupa Pieronka. Trudno powiedzieć, czy opadły jakieś emocje, na pewno biegną kolejne dni. W tekście „Vademecum śmiertelnika” z października 2008 roku ks. Adam Boniecki pisał m.in.: „Czas ran nie leczy, choć trzeba żyć jak przedtem, normalnie, nie na cmentarzach, ale między żywymi.”

Podczas naszego ostatniego spotkania w Książnicy Beskidzkiej, kiedy usiedliśmy na wyznaczonych miejscach, Biskup rozejrzał się po sali i ze swoim uśmiechem oraz serdecznością w głosie powiedział mi do ucha: „Same staruszki przyszły”. Na samym spotkaniu (organizowane przez Klub Tygodnika Powszechnego w Bielsku-Białej) jeden z uczestników zadał pytanie: „Dlaczego nie ma tutaj młodych ludzi?” Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że „ja jestem”. Po spotkaniu okazało się, że kilkoro osób w podobnym wieku było jeszcze z samego tyłu.

Na pogrzebie Biskupa ja stałem z samego tyłu i widziałem masę młodych ludzi, którzy przyszli. Tych, do których dotarła jego myśl, tych, których on sam szukał... Przyszyli. Myślę, że to ostatnie wielkie zwycięstwo dobrego Biskupa, mądrego człowieka, jakim był Tadeusz Pieronek."

Anna Piątkowska-Borek

fot. archiwum Przedszkola im. Władysława Pieronka w Radziechowach / archiwum Szymona J. Wróbla

Ostatnio zmieniany sobota, 12 styczeń 2019 00:05
Anna Piątkowska-Borek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.