wtorek, 19 marzec 2019 22:05

„Weź graj to A, a my coś pohałasujemy”. Wywiad z zespołem CIŚNIENIE

Napisał
fot. Tomasz Makula fot. Tomasz Makula

Poznali się przy okazji projektu Dzielnica Brzmi Dobrze. Szybko okazało się jednak, że choć każdy z nich ma inne fascynacje, świetnie „dogadują” się muzycznie. Założyli więc wspólnie zespół CIŚNIENIE. Kilka tygodni temu wydali płytę „JazzArt Underground”.

 

Zaczęło się od projektu Dzielnica Brzmi Dobrze. Przypomnicie, jak się poznaliście?

Michał Paduch, Ciśnienie:

– Poznaliśmy się właśnie przy okazji DBD. Jeden z Michałów jest jednym z organizatorów tego projektu, Maciek i drugi Michał dostali się do niego ze swoim duetem Lód 9, a Kacper z Fuck The People. No i przez rozliczne aktywności, organizowane przez instytucję kultury Katowice Miasto Ogrodów, poznaliśmy się i wstępnie dotarliśmy.

 

I na tym fundamencie wyrosło Ciśnienie. Co Was skłoniło, by połączyć siły?

– Okazało się, że świetnie się dogadujemy muzycznie, mimo że każdy ma inne fascynacje. W międzyczasie powstały też takie twory jak Bękarty Bacha czy Katolub Orchestra, w których braliśmy udział, więc wiedzieliśmy też, że dobrze się nam razem pracuje. Bezpośrednim zaś powodem był koncert zespołu Wrekmeister Harmonies na Off Festivalu, po którym Maciek i Michał P. uznali, że też należy zacząć hałasować do porządku.

 

Sama nie jestem zwolennikiem szufladkowania, niemniej zdaję sobie sprawę, że wiele osób, czytając ten wywiad, chciałoby Was zakwalifikować do jakiegoś gatunku muzycznego. Jak sami określilibyście stylistykę, w jakiej się poruszacie? Do jakich gatunków muzycznych Wam najbliżej?

– Najbliżej nam do jazzującego post-rocka, chociaż przez nasze dziwaczne instrumentarium czasem całkiem niedaleko mamy do muzyki orkiestrowej. Ten post-rock zresztą sam nam wyszedł, nie zakładaliśmy, że to będzie tak wyglądać. Pierwsze podejście do tworzenia wyglądało tak, że „to weź graj to A, a my coś pohałasujemy”. No i na pierwszej próbie nam wyszedł Fratres, w niemal niezmienionej do dziś formie.

 

Zdaje się, że konkurencji nie macie raczej zbyt dużej, zwłaszcza w okolicy. Jesteście chyba jedyni i niepowtarzalni.

– Parę osób nazwało nas „polskim Swans”, więc aż tak niepowtarzalni nie jesteśmy, choć bez wątpienia obecność waltorni i skrzypiec, jak i mocno oszczędne używanie gitar powoduje, że brzmimy dość wyjątkowo. Chociaż rzeczywiście, nie ma zbyt wiele takiej muzyki, ale też nie ma na nią jakiegoś szalonego popytu. Ciężko się przebić do świadomości słuchaczy z utworami, które potrafią trwać 20 minut.

 

Bez jakich instrumentów nie byłoby Ciśnienia? Na czym gracie?

– Gramy na perkusji, basie, gitarze, skrzypcach, klawiszach i waltorni. Czasami Michał Z. coś jeszcze pokrzyczy. No i nic by nie było bez tych instrumentów, każdy jest niezbędny.

 

Skąd wzięło się „Ciśnienie” w nazwie zespołu?

– Głównie z fizyki, bo bardzo głośno gramy, a dźwięk to zmiany w ciśnieniu powietrza. Poza tym, podczas wymyślania nazwy, po jakichś 30 odrzuconych propozycjach, ktoś powiedział „Ciśnienie” i zapadła cisza. Uznaliśmy więc, że zostawiamy, dopóki ktoś nie wymyśli czegoś lepszego. No i nikt nie wymyślił.

 

Gdzie można Was usłyszeć na żywo? Jakie macie plany koncertowe na najbliższe miesiące?

– W najbliższych miesiącach chcielibyśmy zagrać jak najwięcej koncertów, ale nie jest z tym łatwo. Usiłujemy cały czas zorganizować sobie trasę koncertową, ale istnieje coraz mniej klubów muzycznych. Z kolei te, które istnieją, niezbyt chętnie zapraszają mało znane zespoły. Na pewno się wkrótce pojawimy w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Lublinie, pewnie też sami sobie coś zorganizujemy w Katowicach, ale na szczegóły jeszcze ciut za wcześnie.

 

W tym roku pojawiła się Wasza płyta „JazzArt Underground”. Zadowoleni z efektu?

– Bardzo! Zwłaszcza, że to płyta koncertowa, więc najlepiej oddająca to, o co nam chodzi. Przez pewien czas zastanawialiśmy się, jak się w ogóle zabrać za nagrywanie tych utworów, aż uznaliśmy, że jedynie nagrania koncertowe mają w naszym przypadku sens. Ta płyta nie powstałaby też, gdyby nie Dzielnica Brzmi Dobrze, od której mamy świetną grafikę (autorstwa Marty Moskwy), fizyczne wydawnictwo i nieustające, ogromne wsparcie. No i gdyby nie Katowice JazzArt Festival, z którego nagrania znalazły się na płycie i który polecamy najgoręcej.

 

Planujecie już kolejny album?

– Planujemy jeszcze w pierwszej połowie roku wydać EP, na którym znajdą się dwa lub trzy utwory, oczywiście w wersjach koncertowych. Będzie jeden cover i jeden utwór taneczny oraz nasze autorskie połączenie grindcore’u z dubstepem. Szczegóły wkrótce.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Anna Piątkowska-Borek

 

CIŚNIENIE – skład zespołu:

– Michał Zdrzałek
– Kacper Kowalczuk
– Maciek Klich
– Michał Paduch

Anna Piątkowska-Borek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ostatnio na głos24