wtorek, 27 sierpień 2019 16:13

Pannonica – festiwal w rytmie slow

Napisał

W Barcicach (woj. małopolskie) między 29 a 31 sierpnia odbędzie się jeden z największych i najważniejszych festiwali muzyki etnicznej i bałkańskiej w Polsce. Pannonica Festival co roku przyciąga liczną, kolorową, międzynarodową publiczność szukającą wyjątkowych wrażeń i emocji a przede wszystkim - tradycyjnej muzyki. W „krzakach nad Popradem” bardzo łatwo wpaść w rytm slow. Na scenie usłyszymy ognistą, energetyczną i porywającą muzykę bałkańskich orkiestr, ale poza sceną zakosztujemy niespiesznego rytmu festiwalowej wioski.

Pomimo tego, że Festiwal z roku na rok się rozwija i przybywa mu publiczności, organizatorom udaje się zachować jego kameralny charakter. Otoczenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego sprzyja odcięciu się od cywilizacji i bezkarnemu wrzuceniu trybu offline. Festiwal odbywa się w Barcicach - małej, malowniczej wsi położonej na lewym brzegu Popradu, która kiedyś była częścią historycznego szlaku wędrówek ludów z południa na północ Europy. Każdy z festiwalowych dni można rozpocząć poranną jogą czy warsztatami z samorozwoju, zbierania ziół czy domowej produkcji ekologicznych kosmetyków (organizatorzy oferują ponad 60 wydarzeń towarzyszących). Ważnym elementem są strefy gastronomiczne z lokalnymi przysmakami nie tylko z Polski. Znajdziemy stoiska z kuchnią wegańską i wegetariańską, a także stoiska z żywnością ekologiczną.

Pannonica to festiwal „kids friendly” – dzieci, które nie przekraczają 140 centymetrów wzrostu nie muszą płacić za bilet wstępu. Rodziny z dziećmi, czyli jedna z liczniejszych grup tworzących festiwalową publiczność, mają zapewnione osobne pole namiotowe ze strefą ciszy. Przy głównej scenie koncertowej jest wydzielona specjalna strefa komfortu i bezpieczeństwa, nie tylko z myślą o rodzicach z dziećmi, ale również z myślą o osobach starszych czy niepełnosprawnych. Najmłodsi uczestnicy nie będą mogli narzekać na brak warsztatów a i tak niezmiennie co roku, największą popularnością (nie tylko wśród dzieci) cieszy się ogromna sterta siana, czyli bezkonkurencyjne miejsce zabaw. Festiwal jest przyjazny zwierzętom - można zabrać ze sobą ukochanego czworonoga, a także miłośnikom pojazdów dwukołowych.

Organizatorzy dbają o komfort akustyczny publiczności – usłyszymy zdecydowanie mniej decybeli, niż na innych festiwalach. Wszystkie koncerty są zaplanowane tak, by kończyły się koło północy. Energetyczny break został zaplanowany w nocy z piątku na sobotę – ciche atrakcje bez głośnej muzyki, specjalne pokazy filmowe pod gołym niebem. Dla tych, którzy potrzebują chwili festiwalowego wytchnienia, wydzielono strefy relaksu, a w programie wydarzeń towarzyszących znajdą się oferty wycieczek poza wioską festiwalową. Pannonica stara się dbać o środowisko stosując rozwiązania ekologiczne, segregację odpadów czy zbiórkę plastikowych kubków w formie konkursu z nagrodami. W trakcie trwania Festiwalu uruchomiony zostanie specjalny bezpłatny pociąg nocny rozwożący uczestników, którzy nie mieszkają w wiosce festiwalowej, na kwatery w pobliskich miejscowościach letniskowych położonych w Dolinie Popradu.  Festiwalowy pociąg odwiezie gości z Barcic do stacji Kraków Główny po zakończonym festiwalu. Uczestnicy Pannoniki mogą skorzystać z najbardziej ekologicznej formy transportu, nie martwiąc się w jaki sposób wrócą do domu w ostatnim dniu wakacji.

Tematem przewodnim tegorocznej edycji jest „The Legendary!”, na festiwalowej scenie usłyszymy takie legendy jak: Bora Dugić, Goran Bregović and His Funeral & Wedding Band, Bulgarian Voices Angelite, Kočani Orkestar, czy Adam Strug. Pannonica Festival po raz drugi przeszedł pozytywną weryfikację Międzynarodowego Jury i Zespołu Ekspertów EFA (European Festivals Association). Dzięki temu w latach 2019-2020 ma prawo używać specjalnego znaku „Remarkable Festival” („Niezwykły Festiwal”), który przyznaje się za wysoki poziom artystyczny i znaczący wkład w międzynarodowy obieg kultury. Legendarny staje się już sam Festiwal, którego fenomenu trzeba doświadczyć samemu, potem wraca się do Barcic z coraz większym gronem przyjaciół. Pannonica – ogień nie muzyka!

PANNONICA FESTIVAL – BLOK KONCERTOWY

29.08.2019, czwartek, godz. 18:30-00:30

Bum Bum Orkestar (pl)

Bisserov Sisters (bg)      

Luiku (ukr)

Kočani Orkestar (mac) The Legendary!

30.08.2019, piątek, godz. 18:00-00:30

Aälma Dili (fra)

EtnoRom (hu)

Adam Strug (pl)

Goran Bregović and Wedding & Funeral Band (srb/mac/bg) The Legendary!

31.08.2019, sobota, godz. 18:00-00:00

Baro Drom Orkestar (it)

Stefan Mladenović Orkestar feat. Heyli (srb/pol)

Bulgarian Voices Angelite (bg) The Legendary!

Bora Dugić (srb) The Legendary!

***

COŚ BOMBOWEGO - BUM BUM ORKESTAR

Bum Bum Orkestar to polska formacja założona w 2014 roku. Zespół wykonuje utwory, które są połączeniem muzyki bałkańskiej, klezmerskiej oraz polskiej. To wpływy tych trzech muzycznych światów sprawiają, że Bum Bum Orkestar na scenie potrafi zaskoczyć energią, zaraz potem wzruszyć rzewną melodią, by na koniec zmusić publikę do poruszania ciałem w rytm muzyki! Każdy koncert jest niepowtarzalny i zarazem nieobliczalny. Każdy jest na swój sposób wyjątkowy – a to za sprawą pięciu muzyków, którzy kochają to, co robią, i ich instrumentów (klarnet, trąbka, akordeon, tuba, bułgarski bęben tapan). Muzyków, którzy podczas koncertu zarażają publiczność pozytywną energią niczym słynne bałkańskie orkiestry weselno-pogrzebowe. I rzeczywiście – nie pozostawiają nikogo ze słuchaczy obojętny. Nazwa formacji ściśle wiąże się z muzyką, jaką i w jaki sposób wykonuje. Bombowa – bo fantastycznie zagrana, bombowa – bo niesie ze sobą taką ilość emocji, energii i mocy, że brak na to opisowej skali. – Zaczęliśmy od wykonywania utworów weselno-pogrzebowych orkiestr bałkańskich, ale coraz częściej gramy swoje melodie – wyjaśnia Oliwier Andruszczenko, klarnecista warszawskiego zespołu. Gdy zaczynaliśmy, nie myśleliśmy o koncertach i zarabianiu pieniędzy. Chcieliśmy po prostu bawić się muzyką. Jednak pierwsze występy pokazały nam, że ludzie reagują szaleństwem na nasze dźwięki – dodaje muzyk.

SIŁA SIÓSTR: BISSEROV SISTERS Z WIOSKI PIRIN W GÓRACH PIRIN

Jedna z najbardziej znanych grup wokalnych specjalizujących się w tradycyjnej muzyce bułgarskiej  Bisserov Sisters (znane również jako Sestri Bisserovi), zaczęły karierę jako trio założone przez trzy siostry Lyumbimkę Bisserov (ur. 1953), Nedę Bisserov (1955) i Mitrę Bisserov (1957). W odróżnieniu od prawie wszystkich bułgarskich grup wokalnych, siostry grają także na tradycyjnych bułgarskich instrumentach. Kolejnym elementem, który odróżnia Siostry Bisserov, jest to, że wszystkie śpiewaczki ukończyły konserwatorium muzyczne w specjalizacjach folklor albo etnomuzykologia. Pomimo tej akademickiej bazy siostry Bisserov wykonują prawie wyłącznie muzykę z rodzinnych stron, tj. z Gór Pirin w południowej Bułgarii, co nadaje ich twórczości bogaty kontekst emocjonalny. Siostry Bisserov zadebiutowały w 1978 roku na konkursie (w którym zwyciężyły), i uzyskały kwalifikację na 11. Światowy Festiwal Młodzieży na Kubie. Chociaż siostry miały wtedy 20 lat, śpiewały już dosłownie przez całe swoje życie, ucząc się lokalnych piosenek od matki i babci, a także rytualnych i tanecznych piosenek wykonywanych podczas wiejskich festynów. Rok później nagrały swoją pierwszą płytę, i do końca lat 80-tych jeszcze dwa albumy w bułgarskich państwowych wytwórniach płytowych. Natomiast ich międzynarodowy debiut miał miejsce w 1990 roku. Była to płyta „Music from the Pirin Mountains” dla holenderskiej wytwórni muzycznej Pan. Na fali międzynarodowego zainteresowania bułgarską muzyką wokalną po rozpadzie żelaznej kurtyny siostry nawiązały współpracę z wieloma europejskimi, amerykańskimi i japońskimi wytwórniami płytowymi, nagrywając w sumie kilkanaście płyt. W 1999 roku siostry po raz pierwszy wzięły udział w sesji nagraniowej razem ze swoją matką i córkami, wydając płytę „From the Roots to the Top: Three Generations of Bisserov Sisters”. Przez około 15 lat siostry związane były ze słynnym bułgarskim państwowym chórem Philipa Kuteva. Wystąpiły na słynnym festiwalu Womad organizowanym przez Petera Gabriela, a także nagrały fragmenty utwórów wspólnie z  Kate Bush. Przebogaty, bo liczący około 35 utworów repertuar Bisserov Sisters zawiera cechy najbardziej typowe dla regionu Pirin: połączenie dźwięków charakterystycznych dla białego śpiewu, bogatego, elastycznego i różnorodnego metrum  i ekspresyjnego wykonania. Piosenki Sióstr Bisserov mają różne tematy, inspirowane są wydarzeniami z życia, takimi jak ślub, pory roku, miłość, praca, życie rodzinne, religia, biesiady, ludowe opowieści i legendy. Arytmiczne lub odwrotnie ściśle rytmiczne, prymitywne, albo z bogatą ornamentacją. Śpiewane z użyciem głośnego i rezonującego głosu, który unosi się w zaskakujących rejestrach. Kilka lat temu zespół zdecydował się na odmłodzenie składu.  Obecnie w zespole śpiewają dwie z sióstr założycielek Mitra i Lyubimka (obecne od samego początku) oraz dwie córki Mitry: Vera i Rositsa. Na festiwalu Pannonica zespół wystąpi z towarzyszeniem muzyków instrumentalistów grających na: gajdach, gadułce i tarambuce. Wśród muzyków jest Rosen syn Lyubimki.

TRANSKARPATIA A’ LA LUIKU

LUIKU, to jedyny w swoim rodzaju projekt muzyczny z Ukrainy.  Pomysłodawcą i liderem projektu jest Dmytro Cyperdiuk – zasłużony artysta Ukrainy, znany autor piosenek i producent muzyczny, reżyser, scenograf, visual director. Stylistycznie projekt można określić jako gorący „cygańsko-ukraiński dance” – WORLD MUSIC. W swoich piosenkach LUIKU mistrzowsko miksuje ukraińskie, bałkańskie, tureckie, polskie, rumuńskie, węgierskie melodie. Dmytro określa swój styl słowem „transkarpatia”. Wszystkie piosenki są autorstwa Dmytra Cyperdiuka, aranżacją zajmuje się wraz z Dmytrem wirtuoz-akordeonista i didżej Dmytro Reshetnik. Na scenie podczas występu towarzyszy im cały zespół zawodowych muzyków - Roman Dubonos (trąbka), Max Boyko (brass), Dmytro Khoroshun (perkusja ektr.), wokalistki znanego ukraińskiego chóru „Wieriowki” Alina Savchuk i Vita Kostyna – chórki. Największą pasją Dmytra Cyperdiuka, oczywiście oprócz muzyki, są podróże. A podróżując zawsze stara się opanować jakiś egzotyczny instrument. Wszystkie one otaczają teraz Dmytra na scenie podczas koncertów i brzmią po kolei – bahlamaSAZ, bendir, cumbus, darbuka i inne. Pierwszy album LUIKU „Jeger Majster” znalazł się w Top-10 ukraińskich płyt 2015 roku. Zespół dużo i chętnie koncertuje. Geografia koncertów nie ogranicza się tylko do Ukrainy, obejmuje liczne kraje europejskie, Turcję, Białoruś, Gruzję. Parę razy występowali w Polsce, nigdy dotąd na Pannonice.

KOČANI ORKESTAR, OD WESEL DO IKONY POPKULTURY

Historia zespołu Koçani Orkestar brzmi trochę jak bajka. Są biedne początki, jest dobra wróżka, czy jak kto woli królewicz, jest wreszcie wielkie szczęście, uznanie i docenienie. W niewielkim miasteczku Koçani Orkestar (wym. Koczani) we wschodniej części górzystego kraju, którego oficjalna nazwa obecnie brzmi Północna Macedonia w połowie lat 90-tych XX. wieku powstał zespół, który z czasem stał się prawdziwą legendą współczesnej bałkańskiej sceny muzycznej. Dudniące bębny, rytmiczne dęciaki, pełne pasji solówki na trąbce, ale przede wszystkim szczera radość i energia, która porywa do tańca to ich znaki rozpoznawcze. Całość w nietypowej dla nas, choć charakterystycznej właśnie dla Bałkanów i Bliskiego Wschodu zachwianej rytmice, zwanej aksak, w której rytm wybijany jest w sygnaturze 7/8. Koçani Orkestar to zespół wyjątkowy. Dlatego bez wahania zdecydowaliśmy się na włączenie go do naszych legend i nadaliśmy mu (wraz z trzema innymi zespołami z line-up’u 2019) przydomek „The Legendary”. Dlaczego? przede wszystkim dlatego, że jest to rzeczywiście zespół rozpoznawalny i wzbudzający emocje nie tylko na Bałkanach, ale na całym świecie. Oto parę przykładów: Zach Condon i Beirut wielokrotnie wykonywali ich największy przebój Siki Siki Baba (zespoły zagrały nawet wspólny koncert) – ten sam utwór został włączony do ścieżki dźwiękowej hollywoodzkiego hitu filmowego „Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Idąc dalej: Koçani Orkestar zagrali na najbardziej znanych festiwalach i ciągle koncertują na całym świecie, ale mimo tego, że osiągnęli międzynarodową sławę, nadal grają u siebie na macedońskich weselach. Bogata dyskografia (licząca siedem płyt) i rzesza naśladowców tylko dopełniają ten obraz. Po kilku latach od powstania doszło w zespole do poważnego kryzysu. Wtedy, przed nagraniem przełomowego (drugiego) albumu „Alone At My Wedding” zespół opuścił Naat Veliov – pierwszy trębacz z początkowego składu. Założył on swój zespół działający do dziś pod nazwą „Naat Veliov’s Original Koçani Orkestar”, a  pozostały trzon Koçani Orkestar  zasiliło kilkoro młodych muzyków. Jak się okazało był to moment przełomowy z punktu widzenia dalszego rozwoju kariery zespołu. Album zdobył uznanie wśród muzycznej bohemy na Zachodzie (zwłaszcza w USA i Wielkiej Brytanii). To wtedy wśród największych wielbicieli Koçani Orkestar ujawnił się Zach Condon lider zespołu Beirut, który nawet włączył utwory Koçani Orkestar do swojego repertuaru. Wielokrotnie też wypowiadał się publicznie na temat swoich fascynacji i inspiracji, które czerpie od macedońskich muzyków. Do legendy przeszły też ich wspólne występy w La Blogotheque w Paryżu (2007). Poza tym utwory Koçani Orkestar interpretowali i remiksowali tacy artysci jak: Balkan Beat Box and Cibelle, Señor Coconut, Animal Collective, Lightning Head, Susheela Raman, Mercan Dede, Smadj i Buscemi. Za większością sukcesów zespołu stał nieodżałowany Stephane Karo, który przed laty odkrył także muzyków Taraf de Haidouks, a następnie przez wiele lat był managerem dla obu tych zespołów. Stephane stał się pierwowzorem postaci Gadjo Dilo z filmu Toniego Gatlifa „Latcho Drom”, a później partnerował Johny’emu Depp’owi w filmie „Man Who Cried”. To dzięki niemu w głównej mierze Kočani Orkestar zrobił międzynarodową karierę. Obecnie role managera pełni wdowa po Stephane - Margareta Manole. Muzyka Koçani Orkestar to prawdziwa esencja muzyki bałkańskiej i romskiej. Do dziś zespół znakomicie wypada na scenie i doskonale brzmi, o czym z pewnością przekonacie się osobiście na podczas czwartkowego koncertu (29 sierpnia) na Pannonice.

TRZYMAJĄCY W NAPIĘCIU „BAŁKAŃSKI WESTERN” OD AÄLMA DILI

Aälma Dili… tę dziwnie egzotyczną, jak na Francuzów, nazwę zespołu najlepiej tłumaczy się jako „dusza szaleńca”. Pochodzą z paryskich przedmieść, ale inspiracji do swojej muzyki szukają przede wszystkim u europejskich nomadów z południowej Europy. W paryskich klubach, które są ich naturalnym środowiskiem koncertowym są niezwykle egzotycznym zjawiskiem, które uświadamia jak przeciętny Europejczyk mało wie o muzycznym dziedzictwie tak bogatego kulturowo kraju, jakim była Jugosławia. Po raz kolejny okazuje się jak słabo znamy coś, co jest tak blisko. Od wydania ostatniej płyty na scenie zjawiają się zwykle w strojach kowbojskich w stylu vintage. Ich twarze są poważne, na szczęście repertuar wcale. Swoją muzykę sami określają najczęściej jako „bałkański western”. Kwartet muzyków Aälma Dili wnosi na scenę energię całej orkiestry. O ile pierwszy album zespołu „Familia” z 2013 roku, podobnie jak „Fush-fush” z 2015 roku, łatwo można było sklasyfikować jako gatunek Balkan Power Music z potężnym wpływem Gorana Bregovića, którego muzykę zachodni odbiorca poznał głównie dzięki filmom Kusturicy. O tyle wraz z ostatnim albumem krąg inspiracji istotnie się poszerzył. „Pour une poignée de dinars” z 2017 roku jest parafrazą klasycznego spaghetti westernu Sergio Leone z 1964 roku, „A Fistful Of Dollars”. Filmu, w którym Clint Eastwood pojawia się jako wyrzutek w meksykańskim mieście San Miguel, prawie zapomnianym przez Boga i ludzi miejscu na mapie. Jest częstym nieporozumieniem, że western z definicji ma składać się z pojedynków rewolwerowych albo na gołe pięści. Nie, western składa się głównie z napięcia między miastem, a pustynią poza tym miastem. Kiedy myślisz o „dolarowej trylogii” Sergio Leone, prawie automatycznie kojarzysz ją z muzyką Ennio Morricone i brzmieniem harmonijki ustnej, która jest typowa dla ścieżki dźwiękowej „For A Few Dollars More”. Ten sam instrument usłyszysz u Aälma Dili. Podobnie jak chóry mandolinowe, skrzypcowe i chórki. A jednak nie od razu pomyślisz o pustynnym krajobrazie podczas słuchania tego albumu, ale raczej o szalonych, surrealistycznych sytuacjach, które znamy z filmów Emira Kusturicy (Underground; Czarny Kot, Biały Kot). Aälma Dili zabiera nas w nieoczywistą podróż przez rubieże południowej i wschodniej Europy, gdzie pojawiają się niczym obcy przybysze na własnym kontynencie. Szukają napięcia między kosmopolitycznym charakterem ich rodzinnego Paryża, a wiejskimi dźwiękami Bałkanów. W ten sposób właśnie powstała płyta „Pour une poignée de dinars”,  która jest niczym ścieżka dźwiękową fikcyjnego współczesnego południowo-europejskiego westernu.

ROZDROŻA CYGAŃSKIEJ DUSZY – ETNOROM

EtnoRom Együttes został założony w 2005 roku przez Józsefa Baloga i Agnes Kunstler, światowej sławy romskich wykonawców, wcześniej związanych z legendarną grupą „Kalyi Jag”, której byli solistami. Małżonkowie: József i Agnes to niekwestionowane osobowości artystyczne. Dorastali śpiewając i muzykując, a ze swoim pierwszym zespołem koncertowali po świecie od Japonii po Stany Zjednoczone. Ich muzyka przełamywała granice: była doceniana na całym świecie jako „pierwszy autentyczny głos romski” z Europy Środkowo-Wschodniej. Po dwudziestu latach nieustannych wędrówek po świecie EtnoRom stał się nowym drogowskazem na skrzyżowaniu życia Józsefa Baloga i Ágnes Künstler, gdzie tradycyjne, surowe cygańskie melodie i rytmy wpadają w magiczny cygański jazz i swing, eksplodujący energią. József,  poza tym, że jest założycielem, autorem piosenek i solistą EtnoRomu, często uważany jest za prawdziwego „Króla ballad romskich” na Węgrzech, ponieważ potrafi ukazać emocje, pasję i ból cygańskiego serca ze szczególną wrażliwością, wykorzystując  tego swój niezwykły głos i styl muzyczny. Agnes – współzałożycielka EtnoRom (autorka piosenek, solistka) łączy w sobie starożytną moc i dumę oraz czułość Cyganki. Opowiadając własne historie swoim hipnotyzującym „tańczącym głosem”, przenoszącym słuchaczy w zupełnie inny, magiczny wymiar. Zespół ma w swoim dorobku trzy albumy „Rományi Luma – Gipsy World” wyprodukowany przez Fonó Records w 2006 oraz „Diri, Diri” wyprodukowany przez Gryllus Records w 2011 roku i najnowszy Roma Flavors (ETHNIX Association, 2016). EtnoRom dwukrotnie zdobył główną nagrodę festiwalu Budapest Fringe (w gronie 400 koncertów), wystąpił na cenionym Budapest Spring Festival i rozgrzewał publiczność wielu festiwali muzycznych na Węgrzech, w Austrii, we Włoszech, w Niemczech, Finlandii, Norwegii, Polsce, Czechach, Estonii, na Ukrainie, we Francji, Holandii, Hiszpanii i w USA. Koncerty EtnoRomu wprowadzają publiczność w świat szczerych i intensywnych emocji, doprowadzając do szczególnego stanu, gdy bez względu na to, skąd jesteśmy lub jakim językiem mówimy, wszyscy odczuwamy ten sam rytm – rytm serca.

STRUG NA PANNONICE? A WŁAŚNIE, ŻE TAK!

Adam Strug (ur. 1970) – polski śpiewak i instrumentalista, etnomuzykolog, poeta, autor piosenek, kompozytor muzyki teatralnej i filmowej, scenarzysta filmów dokumentalnych, erudyta, poszukiwacz i popularyzator polskich pieśni. Lider muzycznej kompanii wykonującej jego autorskie piosenki oraz pomysłodawca zespołu śpiewaczego „Monodia Polska”, praktykującego polskie pieśni przekazywane w tradycji ustnej. Czasami sam o sobie mówi, że jest „śpiewającym wiejskim dziadem”. W muzyce tradycyjnej Adam Strug reprezentuje nurt zachowawczy. Jest depozytariuszem i popularyzatorem pieśni polskich przekazywanych od pokoleń wyłącznie w tradycji ustnej, a wykonywanych w skalach wcześniejszych niż powszechnie dziś używana skala dur-moll. Do legendy przeszły jego wyprawy badawcze pod budkę z piwem w poszukiwaniu folkloru tarchomińskiego. Mieszkał wtedy na gigantycznym blokowisku i próbował dotrzeć do muzyki źródeł z tej dawnej podwarszawskiej wioski.           – Zaczepiałem ludzi przy ostatnich brukowanych uliczkach i oficynach w sadach, wypytywałem starszyznę. Pamiętali tylko, że tuż po wojnie przyjeżdżała do nich kapela weselna z Bródna. W związku z tym sam stworzyłem folklor tarchomiński. Tak powstały popularne piosenki Struga – „Adieu” i „Ostatni raz”. Posiada w swoim repertuarze także wiele wręcz tanecznych utworów, a na Pannonice zaprezentuje swój przekrojowy repertuar „crème de la crème”, z towarzyszeniem rozbudowanego składu instrumentalnego, z sekcją dętą. Czyli jak sam mawia, będzie: „i do posłuchu i do tańca”. „Leśny bożek” to – po „Adieu”, „Strug. Leśmian. Soyka” i „Myszy” – czwarta płyta Adama Struga. Zebrałaby się z tego ładna antologia piosenek, tanecznych i rytmicznych, ale przepojonych melancholią i lirycznym nastrojem, których można słuchać non stop. Strug jest twórcą totalnym: sam komponuje muzykę i śpiewa wszystkie piosenki swoim mocnym, charyzmatycznym barytonem. Piosenki zebrane na ostatniej płycie mówią o antynomiach ludzkiego losu: miłości, śmierci, nadziei i rozczarowaniu. W warstwie literackiej, obok tekstów Struga, odnajdujemy wiersze Leśmiana, Staffa, Asnyka i poety ludowego Jana Pocka. W warstwie muzycznej – w całości skomponowanej przez autora – dają znać o sobie fascynacje polską muzyką tradycyjną i melodyką Bliskiego Wschodu. Cechami tej płyty są liryka i minimalizm. Autor częstokroć deklaruje, że jego utwory służyć mają wspólnemu śpiewaniu.

IKONA BAŁKAŃSKIEJ MUZYKI GORAN BREGOVIĆ – GWIAZDĄ TEGOROCZNEJ PANNONIKI

Najbardziej znany muzyk Bałkanów, uwielbiany przez polską publiczność, Goran Bregović,  będzie gwiazdą siódmej edycji festiwalu Pannonica, który jest najważniejszym w Polsce i jednym z najważniejszych w Europie świętem kultury bałkańskiej. Tradycyjnym miejscem, gdzie zjawi się najbardziej kolorowa i roztańczona publiczność w Polsce będzie plenerowa wioska festiwalowa i „scena w krzakach” nad Popradem. Goran Bregović jest najsłynniejszym muzykiem regionu bałkańskiego. Syn Serbki i Chorwata jest doskonałym wyrazicielem emocji targających mieszkańcami bałkańskiego tygla. Wrodzone wyczucie rytmu i harmonii scenicznej sprawiają, że jego koncerty są jednymi z najbardziej oszałamiających i atrakcyjnych widowisk. W piątek 30 sierpnia Goran Bregović w towarzystwie legendarnej już Orkiestry Weselno – Pogrzebowej przedstawi polskiej publiczności swoje największe, doskonale znane w naszym kraju przeboje oraz utwory z ostatniego, świetnie przyjętego przez krytyków na całym świecie albumu – „Three Letters from Sarajevo” (koncert jest częścią europejskiej trasy koncertowej pod tym samym tytułem). Niesamowita energia, która przepełnia twórczość kompozytora, zjednuje mu rzesze fanów, przyprawia o zawrót głowy i porywa do tańca. Występy Gorana Bregovića z Orkiestrą Weselno – Pogrzebową to intensywne, egzotyczne widowisko, które przynosi przyjemność widzom w każdym wieku. A dla fanów festiwalu Pannonica to najbardziej wyczekiwane wydarzenie, klasyka gatunku, której nie mogło zabraknąć na scenie „w krzakach nad Popradem”. To będzie prawdziwa wybuchowa mieszanka różnych kultur i nacji. Muzyka Gorana Bregovića to synteza cygańskich rytmów i europejskich akordów. Charakterystycznym rysem jego utworów jest zapadające w pamięci ciepłe brzmienie orkiestry dętej i tradycyjna wielogłosowość. Kompozytor i gitarzysta otwarcie przyznaje się do tego, że kocha rock’n’rolla i sam dyryguje orkiestrą grając na gitarze elektrycznej i nie pozwalając roztańczonej publiczności na chwilę oddechu. Twórczość Bregovića jest jedyna w swoim rodzaju. W jawny sposób odwołuje się do słowiańskiej tradycji. Żaden inny kompozytor nie odważyłby się połączyć bułgarskiej polifonii, orkiestry dętej i piosenek popowych.  Artystę cechuje kosmopolityzm i umiejętność łączenia wielu gatunków muzycznych. Udało mu się znaleźć wspólny język i stworzyć „artystyczny duet idealny” z pochodzącym również z Sarajewa, wybitnym reżyserem, Emirem Kusturicą. Owocem tej współpracy były wybitne i niepokojące filmy: Czas Cyganów, Arizona Dream i Underground. Za muzykę do tego ostatniego filmu, Bregović otrzymał Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes w 1995 roku. Było to dla niego drugie wyróżnienie. Rok wcześniej  Bregović odebrał nagrodę za mistrzowskie arcydzieło, jakim była muzyka do filmu Królowa Margot. W drugim dniu festiwalu Pannonica 2019 koncert Gorana Bregovića z Orkiestrą Weselno – Pogrzebową będzie ostatnim finałowym koncertem dnia (piątek 29.08.2019).

Z FLORENCJI NA PANNONIKĘ - BARO DROM ORKESTAR

Z dorobkiem ponad 500 koncertów zagranych w niemal całej Europie, na festiwalach, w teatrach i klubach, wydanymi trzema albumami i masą przeróżnych projektów, Baro Drom Orkestar jest jednym z najciekawszych zjawisk na światowej scenie world music. Kwartet pochodzi z Florencji, gdzie powstał z pasji do ognistych rytmów z Europy Wschodniej i Bałkanów oraz do melodii z basenu Morza Śródziemnego. Na przestrzeni lat grupa rozwinęła swój oryginalny język dodając do niego również nowe elementy i oryginalne instrumenty etniczne, jednak nigdy nie zatraciła swojego stylu, i energii czyli tego, co od samego początku wyróżniało zespół. Niektóre festiwale na których Baro Drom wystąpił do tej pory: SZIGET (HU), Moods Jazz Club (CH), Carroponte (IT), Zwarte Cross (NL), Trefpunt (B), Eine Welt (CH), Adriatico Mediterraneo (IT), Balkan Beats London (UK), Ariano Folk Festival (IT), Irlanda in Festa (IT), Musicastrada Festival (IT), La Tentation (B), Kultur Festival (CH), FLOG (IT), The Cage (IT), Mas e Fee (FR), L’Etabli (FR), Drienok Festival (SK), Musica dei Popoli (IT), Kultur Festival San Gallen, Isny Teather festival (DE). Po raz pierwszy w Polsce Baro Drom Orkestar wystąpi, a jakże, na festiwalu Pannonica - w sobotę 31 sierpnia!

RODZINNA TRADYCJA W DOBRYCH RĘKACH - STEFAN MLADENOVIĆ ORKESTAR FEAT. HEYLI

Orkiestra Stefana Mladenovića to cygański brass band z miasta Vranje w południowo-wschodniej Serbii. Vranje leży w przygranicznym regionie skąd blisko do Macedonii, Kosova i Bułgarii. Liderem orkiestry jest Stefan Mladenović, trębacz młodego pokolenia pochodzący z romskiej, cieszącej się szacunkiem i sławą w całej Serbii od kilku pokoleń rodziny. Jej historię warto przytoczyć, bo to coś znacznie więcej, niż tylko historia jednej muzycznej rodziny.  Rodzinna orkiestra została założona jeszcze w latach 20-tych XX wieku przez pra-pradziadka Stefana, który nazywał się Fejza Bakić i na początku nosił imię swojego założyciela. W latach 30-tych naturalną koleją rzeczy został przejęty przez jego syna Bakiję Bakića, dziś uważanego za jedną z największych legend serbskiej trąbki. Niezwykle utalentowany Bakija Bakić był zaledwie nastolatkiem, gdy objął kierowanie swoją orkiestrą i prowadził ją przez ponad pół wieku odnosząc niespotykane w owym czasie sukcesy. Trzy razy zdobył tytuł „Najlepszego Trębacza” w Guczy i uzyskał tytuł „Mistrza Trąbki”. Zmarł w 1989, a w 2006 wzniesiono ku jego czci pomnik w jego rodzinnym mieście Gornja Carsija. Z kolei we Vranje w rocznicę śmierci obywa się corocznie festiwal jego imienia. W końcu lat 80-tych sędziwy Bakija Bakić przekazał zespół do Ekrema Mamutovića (dziadka obecnego szefa zespołu). W latach 90-tych był cztery razy nagradzany w Guczy i również został uhonorowany prestiżowym tytułem „Mistrza Trąbki”. Trzeba przy tym odnotować że w latach 90-tych w trudnym okresie rozpadu B. Jugosławii i narastającej groźby konfliktów etnicznych porzucił muzułmańskie nazwisko Mamutović i koncertował odtąd pod nowym nazwiskiem jako Milan Mladenović. Jak do tego doszło, wspomina jego syn Nenad Mladenović: – „W 1996 roku jechaliśmy do Banjaluki na nagranie w tamtejszej stacji telewizyjnej. Gdy przekraczaliśmy posterunek graniczny na rzece Drina strażnicy ostrzegli nas, że możemy mieć kłopoty, ponieważ mamy muzułmańskie imiona; Ekrem, Safet i podobne. Na szczęście nic złego się nie stało, ale kiedy wróciliśmy do Vranje, ojciec poszedł do kościoła, ochrzcił się i zmienił imię z Ekrem Mamutovic na Milan Mladenović”. Po śmierci Milana Mladenovića zespół de facto rozbił się na dwie orkiestry: Nenad Mladenović Orkestar przejął syn Milana Mladenovića Nenad Mladenović, a cześć zespołu trafiła pod skrzydła jego wnuka Ekrema Mamutovića, który wystąpił na Pannonice przed 2 laty ze swoją orkiestrą „Ekrem Mamutovic Orkestar”. Trochę skomplikowane? Tak, ale to jest Serbia, więc nie wszystko jest tu proste. Obie Orkiestry odniosły zresztą niebywałe sukcesy, ostro rywalizując przy tym między sobą. Ekrem Mmautowic stał się jedną z legend Guczy. Ale także Nenad Mladenović był trzykrotnym zwycięzcą w Guczy i prowadził zespół aż do 2017 roku, po czym zgodnie z rodzinną tradycją przekazał go swojemu synowi Stefanowi. Obecnie to Stefan Mladenović objął przodownictwo w orkiestrze i po kilkunastu miesiącach niezwykle intensywnych przygotowań doprowadził ją do triumfu na 58. Dragačevskom saboru trubača w Guczy w sierpniu 2018 roku, gdzie jako przedstawiciel 4-go kolejnego pokolenia w rodzie otrzymał tytuł „Pierwszej Trąbki”. Tak samo jak pradziadek, dziadek i ojciec. Tym samym spełniło się największe marzenie ojca Stefana, Nenada Mladenovića, którzy jeszcze kilka lat temu tak marzył: – Chcę, żeby Stefan został pierwszą trąbką w Guczy. Wtedy, jako rodzina, staniemy się nieosiągalni: Bakija Bakić, potem mój ojciec, a potem ja zostaliśmy ogłoszeniu mistrzami trąbki, więc zadaniem mojego syna jest kontynuowanie tej niesamowitej tradycji. Stefan Mladenović obecny lider orkiestry przyszedł na świat w 1991 roku. Można powiedzieć, że dosłownie dorastał z trąbką w ręku. Od chwili przejęcia orkiestry w 2018 roku Stefan konsekwentnie ją modernizuje, ale z szacunkiem dla wielopokoleniowej tradycji. Orkestar Stefana Mladenović dopiero będzie starał się wypracować swój niepowtarzalny styl, póki co udowodnił że ma niepospolity talent wygrywając w wyjątkowej mocnej konkurencji 58. odsłonę festiwalu w Guczy. Zespół jako zwycięzca z Guczy ma od razu zapewnioną silną pozycję w Serbii jako czołowy zespół koncertowy, ale również jako rozchwytywany zespół weselny (co w Serbii jest zupełnie naturalne). Koncertuje już nie tylko w swojej ojczyźnie, ale także za granicą (m.in w Niemczech i Bułgarii). Skąd pomysł na koncert Stefan Mladenović Orkestar feat. Heyli? Do koncertu Stafana Maldenovića dojdzie w dużej mierze dzięki determinacji i zaangażowaniu sądeckiej wokalistki i autorki tekstów Heyli, która w ubiegłym roku pierwszy raz uczestniczyła w naszym festiwalu i postanowiła, że … musi wystąpić na scenie „w krzakach nad Popradem”. A odpowiednim patentem ma być wspólny koncert podczas, którego gościnnie wspomoże czołową serbską orkiestrę brassową jako solistka. Helena Michalak, która kryje się pod pseudonimem Heyli jest rówieśniczką Stefana Maldenovića. Muzyka od dziecka bliska jest jej sercu i w swoich tekstach pragnie przekazywać wartości i uczucia na które warto zwracać uwagę. Swoją przygodę z muzyką rozpoczęła w 2007 roku. Początkowo nagrywała gościnnie z raperami z całej Polski, w 2011 roku postanowiła tworzyć solowy materiał w stylach pop & r’n’b & reggae. Brała udział w castingach do Must be the Music oraz X Factor. W 2018 roku, jak twierdzi, zakochała się w muzyce bałkańskiej, która zawsze grała jej w sercu, ale w pełni uświadomiła to sobie dopiero w roztańczonym tłumie pod sceną. Obecnie Helena próbuje swoich sił w najnowszej edycji „Mam talent”. Oboje (Stefan i Helena) chcą pokazać, że ludzie o różnych kulturach, narodowościach też mogą się przyjaźnić, że to nie stanowi bariery we wspólnym tworzeniu wartościowych rzeczy.

ANGELITE - NIEBIAŃSKIE GŁOSY Z BUŁGARII

„Mistyczny, metaliczny, nowoczesny. To chyba prawdziwy sekret bułgarskich głosów i naturalność, z jaką muzyka, style, czasy i tradycje łączą się w tej muzyce. Cud!” - Die Zeit. The Bulgarian Voices – Angelite to nazwa używana przez zespół od 1995 roku. Ale chór istnieje od polowy lat osiemdziesiątych. Od 1987 roku datuje się współpraca z agencją producencką i menedżerską Jaro, która stoi za międzynarodowym sukcesem zespołu. Nikt kto zetknął się z muzyką chóru Angelite nie jest w stanie wyrzec się fascynacji i zauroczenia jego brzmieniem. Przed upadkiem żelaznej kurtyny był znany tylko wtajemniczonym na Zachodzie, ale potem Bulgarian Voices ruszył na podbój świata. W 1993 roku (oraz powtórnie, rok później) zespół otrzymał  nominacje do nagrody Grammy. Chór, m.in. wystąpił na gali z okazji przyznania  Pokojowej Nagrody Nobla w Oslo w 1996 roku (wspólnie z Janem Garbarkiem) oraz na Placu Czerwonym w Moskwie z okazji 850-lecia założenia Moskwy. Koncertował na całym świecie od Watykanu po Indie, Od Meksyku po Japonię. Zespołowi poświęcono też rozkładówkę w The New York Times. Chór znany jest z projektów realizowanych we współpracy z innymi artystami: np. nagrany w 1995 roku z Siergiejem  Starostinem, Michaiłem Alperinem i zespołem śpiewaków z Tuwy Huun Hur-Tu album „Fly Fly My Sadness”. Chór współpracował także przy innych projektach z Enrique Morente,  António Zambujo a nawet rumuńską Fanfarą Ciocărlia. W 2003 roku Phil Collins skomponował specjalnie  dla chóru Angelite utwór  Transformation, który stał się tytułowym utworem disneyowskiej produkcji „Mój brat niedźwiedź” (Brother Bear). W podobnym czasie dziewczyny współpracowały z japońskimi perkusistami z Kodo, Norymberską Orkiestrą Symfoniczną oraz wystąpiły na koncercie z Bobby McFerrinem. Chór kobiecy – Bulgarian Voices Angelite prezentuje niezwykły program muzyczny, w którym tradycyjny, wręcz starodawny folklor miesza się z nowoczesnością. Zróżnicowany program koncertu podkreśla wyjątkowe walory wokalne 20 śpiewaczek – dysponujących niezwykłym polifonicznym instrumentem w postaci głosów chórzystek i solistek  – kontynuatorek sławnej, wielowiekowej tradycji bułgarskiej sztuki śpiewu. Jednym z łączących elementów muzycznych w tym projekcie jest rytm. Bułgarska muzyka ludowa obfituje w nieregularne, asymetryczne środki wyrazu – określone przez sławnego kompozytora Belę Bartoka jako „bułgarski rytm”. Wiele utworów jest zbudowanych na tej podstawie rytmicznej. W ciągu ponad trzydziestu lat istnienia, chór Bulgarian Voices Angelite odcisnął niezatarte piętno na współczesnych muzykach i kulturze popularnej. Dawne, ludowe i jednocześnie postmodernistyczne brzmienie Angelite uświadamia nam, że ludzki głos jest najpotężniejszym, najbardziej wszechstronnym instrumentem, jaki kiedykolwiek stworzono. Bez zbędnych ozdób, bez barier kulturowych i językowych, występy zespołu zapewniają jedno z najbardziej wyjątkowych i fascynujących doświadczeń we współczesnej muzyce. Po 16 latach współpracy z dyrygentem  Georgi Petkovem, w 2019 roku opiekę artystyczną nad chórem objęła kobieta –  doświadczona i utytułowała Katya Barulova. Rok 2019 zapowiada się dla zespołu niezwykle intensywnie (trasy koncertowe po Japonii i Chinach). W drugiej połowie roku zapowiadana jest także oficjalna premiera kolejnego albumu zatytułowanego „Heritage”.

SERBSKI MISTRZ FRULI - MAESTRO BORA DUGIĆ

Tym kim dla Rumunów jest wirtuoz fletni pana Georghe Zamphir, tym dla Serbów jest Bora Dugić, mistrz fletów, flecików i fujarek, które Serbowie chętnie określają wspólną nazwą „frula/frule”. Prawdziwy ambasador serbskiej muzyki na całym świecie. Borislav Dugić „Bora” urodził się w miasteczku Djurdjevo, w pobliżu miasta Kragujevac w regionie Szumadija w środkowej Serbii. Z wykształcenia matematyk, szybko (i jak okazało się trwale) dał wciągnąć się w wir muzyki po tym jak trafił do ludowego zespołu „Abrašević”, gdzie tak na serio rozpoczął grę na instrumencie. Po przeprowadzce do stolicy został przyjęty do Wielkiej Orkiestry Ludowej Radia i Telewizji Belgrad. Od czasu wydania swojego pierwszego albumu, „The magic flet Bora Dugić” (1979), wydał sześć autorskich płyt, ale jego utwory regularnie pojawiają się także na składankach z serbską i bałkańską muzyką, a także zyskują popularność na całym świecie jako „muzyka relaksacyjna”. Bora Dugić jest laureatem niezliczonej ilości nagród państwowych w uznaniu za zasługi dla serbskiej kultury. Otrzymywał również nagrody i wyróżnienia na zagranicznych festiwalach, m.in. w Monachium, Paryżu, Chicago i Montreux. Myzyka Bory Dugića została doceniona w muzyce popularnej, filmie i telewizji. Kompozytor zrealizował kilkanaście ścieżek dźwiękowych do filmów fabularnych i dokumentalnych. Cieszy się również uznaniem w świecie muzyki poważnej, gdzie współpracował, m.in.: z Jordi Savallem. Koncertował na całym świecie od USA po Japonię i Australię. W 2013 roku miał tam swój solowy koncert w słynnym gmachu Opery Sydney. W 2019 roku obchodzi wyjątkowy jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. Tym bardziej jesteśmy szczęśliwi, że możemy gościć Maestro Borę Dugića na naszym festiwalu jako jedną z naszych najwybitniejszych Legend. – Jesteśmy cząstką wielkiej tradycji muzycznej – Życie jest krótkie, więc trzeba słuchać najwspanialszej muzyki – mówi artysta, podkreślając, że w natłoku różnej muzyki, także złej trzeba wybrać tę właściwą.

ORGANIZATORZY: Centrum Kultury i Sztuki im. Ady Sari w Starym Sączu, Starosądecka Fundacja Kultury

MECENAT: Miasto i Gmina Stary Sącz, Węgierski Instytut Kultury w Warszawie

WWW: www.pannonica.pl  

FB: www.facebook.com/pannonica.festival

fot: fot: Andrzej Rams

(red)

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Więcej w tej kategorii: « Koncertowy maraton dla melomanów