środa, 17 kwiecień 2019 13:20

Kto uratuje Sandecję Nowy Sącz? Czy nowy prezes znajdzie rozwiązanie jej problemów?

Napisała

Sandecja Nowy Sącz pokonała w sobotę kolejnego rywale i pnie się w górę tabeli. Wygrała z Podbeskidziem Bielsko Biała 2:0. Cóż tego, kiedy radość z sukcesów sportowych niweczą obawy o przyszłość klubu, który boryka się z problemami finansowymi i stracił prezesa.

Pytania bez odpowiedzi

Trzecie pod względem ilości mieszkańców miasto nie jest w stanie utrzymać swojego klubu. Nie jest w stanie zainwestować w stadion konieczny, w przypadku awansu do ekstraklasy. Jak to wpływa na morale drużyny – nie trzeba nikomu wyjaśniać. Zawodnicy zamiast koncentrować się na przygotowaniach do kolejnej rywalizacji, muszą zastanawiać się, co będzie jutro. Czy będą pieniądze na pokrycie zobowiązań? Czy klub w przypadku awansu, znów będzie musiał szukać sobie stadionu i nie będzie mógł grać „u siebie”? Czy w ogóle PZPN pozwoli na taki awans? Brak rozwiązania zapewne poskutkuje tym, że Sandecja będzie walczyć do przedostatniej kolejki, a potem zajmie trzecie miejsce, pozostając w I lidze. Ale czy to usatysfakcjonuje kibiców?

Niepewna przyszłość

W maju ubiegłego roku Sandecja pożegnała się z Ekstraklasą. Kibice obwiniali za to m.in. konieczność gry na stadionie w Niecieczy i głośno zarzucali ówczesnym władzom miasta niewywiązanie się z obietnicy budowy nowego stadionu na miarę drużyny ekstraklasowej. Podczas, gdy na przykład Stal Mielec chwaliła się kolejnymi sponsorami i podgrzewaną murawa na boisku, sympatycy Sandecji musieli walczyć o środki z budżetu obywatelskiego na bezpłatne karnety na mecze, czyli de facto 400 tysięcy złotych, które miało zasilić konto klubu. Jak się okazało była to kropla w morzu potrzeb.

Na początku czerwca prezesem klubu został Tomasz Michałowski. Co zastał? Rosnące zadłużenie. Co pozostawił? Niepewną przyszłość klubu, nierozwiązaną ciągle kwestię budowy stadionu, narastający konflikt między środowiskiem kibiców a nowymi władzami miasta, które w obliczu problemów finansowych Nowego Sącza wszędzie szukają oszczędności.

Do połowy 2017 roku prowadzeniem klubu zajmowało się stowarzyszenie. Potem powołano należącą do miasta Spółkę Akcyjną Sandecja, ale problemy nie zniknęły. Teraz prezydent Ludomir Handzel mówi o poszukiwaniu prywatnego inwestora i chce pozbyć się kłopotliwego klubu, który generuje miesięcznie milionowe straty. Tę opinię podzielał też prezes Tomasz Michałowski. Choć stawiał to sobie za cel, przez 11 miesięcy kierowania przez niego klubem nie pojawił się nowy sponsor. Nie oszukujmy się, nie jest o niego łatwo. Najwięcej pieniędzy wykładają na promocję spółki skarbu państwa, ale inwestują tam, gdzie jest to politycznie wygodne dla rządu. Czy Nowy Sącz kierowany przez Handzla ma na to szansę? Wątpliwe. Stal Mielec zdobyła wsparcie PGE, gdy Mielcem kierował wyznaczony przez PiS Fryderyk Kapinos. I to tuż przed kolejnymi wyborami samorządowymi, w których startował na prezydenta. Niemałą rolę odegrał w pozyskaniu sponsora europoseł z PiS Tomasz Poręba. W Nowym Sączu to się raczej nie powtórzy.

Sandecja na skraju bankructwa?

O problemach klubu dyskutowano w tym roku na kilku sesjach rady miejskiej. Zaczęło się od tego, że 18 stycznia na briefingu prasowym Prezydent Miasta Nowego Sącza Ludomir Handzel podsumował sytuację finansową Sendecji i włożył kij w mrowisko. Na dzień 17 stycznia 2019 w kasie klubu było 2 703,92zł, a na koncie 57 315, 18 zł przy wykorzystanym w kwocie 342 684, 82zł limicie kredytowym wartości 400 tys. zł. Poprzednim właścicielem klubu był MKS Sandecja, który za sprzedaż klubu otrzymał od nowego właściciela – spółki akcyjnej będącej w 100% własnością miasta, 2,5 mln zł i 30% wartości sprzedaży każdego zawodnika, którego sprzeda spółka. Spłata należności, którą rozłożono na 25 miesięcznych rat, zakończy się 16 czerwca 2019 roku. Pierwszym prezesem spółki Sandecja był Grzegorz Haslik, a 4 czerwca 2018 roku zastąpił go Tomasz Michałowski.

Najciekawsze były jednak wyniki finansowe. W czasie gry w Ekstraklasie spółka „dorobiła” się 7,44 mln zł straty, a od 1 czerwca 2018 roku do 30 listopada 2018 roku – gdy klub grał w I lidzie – 4,04 mln zł straty. Żeby pokryć niedobory i zachować płynność finansową miasto dwukrotnie podwyższało kapitał spółki - w 2017 roku o 2,3 mln a w 2018 o 7,845 mln zł (!). Łącznie w ciągu 1,5 roku do Sandecji dołożyło 10,145 mln zł. Prezydent przypomniał też, że w ciągu 10 lat (2008-2017) miasto przekazało na rzecz klubu w sumie 19 mln zł dotacji. Obecny koszt funkcjonowania spółki Sandecja S.A, bez zakupu zawodników i wydatków inwestycyjnych to ok. 880 tys. zł miesięcznie, czyli 10.5 mln. zł rocznie. Miasto Nowy Sącz przy takim modelu zarządzania musi dokładać 630 tys. zł miesięcznie (7,6 mln rocznie).

- Temat jest dla nas ważki, sam jestem kibicem Sandecji, leży mi ona na sercu i chciałbym aby miała ona stabilną sytuację sportową i finansową, by miała właściwą infrastrukturę. Uważam, że właśnie sesja Rady Miasta jest dobrym miejscem na to, można było te sprawy przedyskutować oraz porozmawiać o przyszłości Sandecji. Środki finansowe, które zostały przekazane klubowi z budżetu miasta, zostały przejedzone - podkreślił Ludomir Handzel. - W tym modelu zarządzania spółki, nie stać miasta na jej utrzymanie – podsumował, informując, że chciałby klub przekazać ponownie w prywatne ręce.

Zamieszanie wokół stadionu

Warto przypomnieć, że sierpniu 2018 roku powstała też w końcu koncepcja nowego stadionu Sandecji. Stadion na 8200 miejsc siedzących ma kosztować ponad 80 mln. zł. Czy i kiedy powstanie? Nie wiadomo. W tym roku miasto zaplanowało wydać na nowy stadion 30 milionów złotych, w 2019 – kolejne 20 milionów i jeszcze 10 milionów w 2021. Do zbilansowania brakuje więc ok. 20 milionów, ale włodarze liczą na dotację. Ludomir Handzel chciał rozwiązać problem sfinansowania inwestycji pisząc apel do Premiera Mateusza Morawieckiego. Pomysł podchwycili niektórzy kibice, organizując akcję zbierania podpisów. 25 lutego zebrane podpisy przekazał premierowi dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki Urzędu Miasta Nowego Sącza Tomasz Baliczek. W ciągu tygodnia podpisało się pod nią ok. 1000 osób.

Polityczny kontekst akcji i jej bezsensowność demaskował poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, którego żona była kontrkandydatką Handzla w wyborach samorządowych, a obecnie jest przewodniczącą rady miejskiej i główną opozycjonistką.
Poseł przypomniał, że Ministerstwo Sportu nie przeznacza pieniędzy na budowy stadionów profesjonalnych klubów sportowych, a jedynie na obiekty ogólnodostępne. - Rząd, a szczególnie Ministerstwo Sportu nie przeznaczą środków finansowych w postaci wielu milionów złotych na podstawie apelu kierowanego przez prezydenta czy radnego – zauważył poseł. - Decyzja o tym, jakie miasto czy gmina otrzyma środki finansowe jest wynikiem konkursu – dodał.

Najważniejszą informacją dla osób zaangażowanych w zbieranie podpisów było jednak ta, że według Mularczyka władze Nowego Sącza nie złożyły takiego wniosku. Zdaniem posła nie było również żadnej dokumentacji, która potwierdziłaby, że rozpoczęte zostały prace w celu zebrania wszelkich uzgodnień, decyzji i pozwoleń, a jeśli tego nie ma to zbieranie podpisów pod apelem do premiera jest działaniem nieprofesjonalnym, zmierzającym do szukania odpowiedzialności poza sobą - podsumował.

- Dopóki miasto Nowy Sącz nie złoży konkretnego wniosku z projektem, to pisanie apelu do premiera jest robieniem ludziom wody z mózgu, ponieważ ten apel zostanie skierowany do Ministerstwa Sportu, które za jakiś czas wezwie miasto do przygotowania projektu. Powstaje pytanie: po co marnujemy czas? Dlaczego urząd miasta nie przygotuje wniosku? – pytał w lutym na konferencji, którą udostępnił na swojej stronie na Facebooku.

Rozstrzygnięć co do finansowania Sandecji nie przyniosły dwie tegoroczne sesje rady miasta, na które przybyli kibice. Do tej pory nie zwołano też zapowiadanej przez prezydenta poświęconej Sandecji nadzwyczajnej sesji rady miasta. Sytuacja stanęła w martwym punkcie. Tymczasem 9 kwietnia jeszcze okazało się, że z funkcji prezesa odchodzi Michałowski.

Pożegnanie z klubem

"Podjąłem decyzję, że z dniem 30 kwietnia 2019 roku składam rezygnację z funkcji Prezesa Zarządu MKS Sandecja S.A. Powodem mojej rezygnacji są kwestie osobiste - czytamy w oświadczeniu umieszczonym na stronie internetowej Klubu. -
Decydując się na objęcie tej funkcji w czerwcu ubiegłego roku postawiłem sobie dwa, podstawowe zadania. Po pierwsze, utrzymanie drużyny w rozgrywkach pierwszej ligi, co jak wskazuje historia drużyn, poprzednio zdegradowanych z ekstraklasy nie jest zadaniem łatwym. Drugim priorytetem było dla mnie uporządkowanie spraw związanych z Akademią Sandecja, która powinna być kołem zamachowym dla rozwoju całego klubu. (...)  Praca na rzecz klubu Sandecja była dla mnie zaszczytem!" - podsumował swoją działalność Tomasz Michałowski. (całe oświadczenie w art.:  Nowy Sącz: Michałowski żegna się z klubem. Jest konkurs na nowego prezesa Sandecji). 

W związku z rezygnacja Rada Nadzorcza Klubu ogłosiła konkurs na nowego prezesa Sandecji. Postępowanie kwalifikacyjne zostanie przeprowadzone w formie konkursu, zgodnie z regulaminem dostępnym w siedzibie Klubu oraz zamieszczonym na stronie internetowej www.sandecja.pl i stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Nowego Sącza.

Rozstrzygnięcie ma nastąpić 19 kwietnia. Czy wtedy poznamy osobę, które znajdzie remedium problemy finansowe klubu i sposób na dobrą współpracę z władzami Nowego Sącza?

Marzena Gitler, foto: KS Sandecja

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.