niedziela, 16 grudzień 2018 18:34

Święta dla ateistów

Napisała

Na popularnej facebookowej grupie „Jestem gorszego sortu!” pojawił się pomysł: „Ogłaszam akcję Boże Narodzenie 2019 bez PiSu, bez Kościoła, święta europejskie, radosne, Kto jest za?”. Zlajkowało go blisko 3,5 tys. osób, co prawda ze 111 tysięcy, ale i tak sporo. Trzeba przyznać dyskusja była zabawna. Ktoś wsadził kij w mrowisko.

No bo po pierwsze, dlaczego czekać do 2019 kiedy Boże Narodzenie 2018 za pasem. A po drugie skoro jest wolność to po co komuś coś narzucać, niech każdy świętuje jak sam chce. No tak, ale ta dziwna nazwa Boże Narodzenie? Jak taki zabobon mają świętować racjonalni ateiści? Tak dla tradycji, żeby się spotkać z rodziną, miło spędzić czas – tłumaczą jedni. To nie żadne Boże Narodzenie, ale Szczodre Gody, które Kościół ukradł Słowianom – przypominają inni. Nie, to wymyślili Rzymianie, Saturnalia, przesilenie zimowe i powrót Słońca – twierdzą miłośnicy historii. Jak tu znaleźć kompromis?

Co takiego w tym jest, że temat Bożego Narodzenia traktujemy tak definitywnie. - Ateiści powinni wymyślić sobie inną nazwę, Bożego Narodzenia nie można świętować bez wiary w Boga. To absurd – zauważają jedni. - Można miło spędzać czas z rodziną, chodzić na spacery, grać w gry planszowe codziennie, ale to nie będzie Boże Narodzenie. - To tradycja – przekonują inni. - Nasza, polska, wspólny stół, sianko pod obrusem, opłatek, wigilijna kolacja czy obiad – jak mówią inni – wspólne śpiewanie kolęd, Pasterka – bez tego nie ma prawdziwego Bożego Narodzenia.

Nie przeszkadza im to, że Jezus – jak udowadniają racjonaliści – nie urodził się wcale 25 grudnia, że gwiazda betlejemska okazała się koniunkcją dwóch planet, że choinkę sprowadzili nam Niemcy, a 12 potraw i wolne miejsce przy stole to stary ludowy zwyczaj związany z kultem duchów przodków i wróżba urodzaju w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a nie symbol dwunastu apostołów.

Okazuje się też, że nawet ateiści potrafią przed świętami popaść w paranoję sprzątania i zakupów – Do tego nie konieczna jest wiara w Boże Narodzenie – zauważają inni. No tak, żeby komuś zepsuć czas oczekiwania na święta, bez względu na to, czy będzie to Gwiazdka czy Boże Narodzenia – nie trzeba być praktykującym katolikiem.

A czym dla mnie są święta? Niespełnionym marzeniem z dzieciństwa, bo przy moim stole wigilijnym była tylko mama. Nieutuloną tęsknotą, bo kiedy w końcu udało mi się zebrać rodzinę przy jednym stole, z obojgiem moich rozwiedzionych rodziców, drugą żoną ojca i całą resztą rodziny, to te lata tak szybko przeminęły i już nie ma, i nie będzie tamtych Wigilii.

Jakie będą moje święta? To tak naprawdę zależy ode mnie. Czy znajdę powód do radości, do wdzięczności, czy wykonam gest w kierunku tych, z którymi powinnam się pojednać? Czy podzielę się tym co mam, z tym, który jest w potrzebie? Czy zauważę sąsiada, który jest samotny, pomogę starszej osobie? Wigilia i Boże Narodzenie to tylko dwa dni w roku. Może nie będą idealne, ale szybko przeminą. Czy coś mi z nich zostanie?

Święta religijne odkryłam dość późno. Na pierwsze Pasterki chodziłam z babcią i nocna droga do kościoła i msza o północy była dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Choć w Polsce przywiązujemy tak wielkie znaczenie do tradycyjnego obchodzenia Bożego Narodzenia – być może właśnie dlatego, że łączą się z nim piękne wspomnienia z dzieciństwa, Kościół Katolicki zdecydowanie większą wagę przywiązuje do Wielkiej Nocy, która jest najważniejszym świętem w roku kościelnym. Warto zresztą przypomnieć, że pierwszym i najstarszym świętem związanym z przyjściem na świat Mesjasza było Objawienie Pańskie – czyli tzw. Trzech króli. W ten jeden dzień łącznie świętowano spełnienie proroctw i objawienie się światu Zbawiciela. Inaczej jest w Prawosławiu, gdzie Boże Narodzenie poprzedzone jest również 40-dniowym postem, a obchody, nie licząc Wigilii, trwają trzy dni. Bo narodziny Jezusa to już początek zbawienia, które dokonało się na krzyżu.

Dla mnie w te święta najważniejsze są słowa z Księgi Ksiąg: „Nad mieszkańcami kraju mroków wzeszło światło” i pójdę o północy na Pasterkę, żeby je usłyszeć. Może dla niektórych jestem ciemniakiem, może brakuje mi oświecenia i żyję w ciemnogrodzie, ale mam w sobie tyle pokory, żeby stwierdzić, że wszystkiego nie wiem, i to światło – boże światło – jest mi – nam, ludziom, bardzo potrzebne, bo własnymi siłami to potrafimy budować piękne krematoria i obozy zagłady, wymyślać kolejne rodzaje broni, wzniecać nowe wojny i zaśmiecać świat miliardami ton plastiku.  Tak, bardzo potrzebne nam jest Światło.

Wiem, że to nie jest noc, w której przyszedł na świat Jezus – dla mnie Boży Syn Zbawiciel. Wiem, że to wydarzyło się jakieś 7 lat przed narodzeniem Jezusa (co samo w sobie jest zabawne) - nie szkodzi. Ale wiem, że ta noc kiedyś wydarzyła się naprawdę, bo nawet naukowcy nie nazywają dziś Jezusa postacią mityczną (jak można było wyczytać w stalinowskich encyklopediach ). Można w niego nie wierzyć i wspaniale spędzić święta, „europejsko, radośnie” jak apeluje twórca postu na Facebooku. Na razie. Obawiam się, że ta biedna Europa niedługo nie będzie nawet mogła świętować „po europejsku”, bo to kogoś może urazić taka szopka, czy choinka. Ja jednak cieszę się, że mieszkam w zaścianku Europy, gdzie w wigilijną noc zabrzmią kolędy, śpiewane nawet przez ateistów, bo to nasza, polska tradycja.

Marzena Gitler

Marzena Gitler

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Najnowsze wiadomości z małopolski