Może przez chwilę zdejmuję z nich cząstkę ciężaru Wyróżniony

Może przez chwilę zdejmuję z nich cząstkę ciężaru

– Osoby chore, a  szczególnie dzieci, są bezbronne. Kiedy widzę, że dzięki spotkaniu ze mną mogą choć na chwilę zapomnieć o chorobie - wówczas utwierdzam się w przekonaniu, że ma to głęboki sens – mówi Mateusz Damięcki w wywiadzie dla Głosu.

Jest pan znany z działalności charytatywnej. Jak to się zaczęło? Czy był jakiś impuls, który skierował pana w tę stronę?

Mateusz Damięcki:  – Wynika to z mojego wychowania. Rodzice zawsze przypominali, że jeżeli można komuś pomóc - należy to robić. To dobrze, kiedy popularność pozwala na działalność charytatywną. Gorzej natomiast, gdy jest odwrotnie tzn. działania charytatywne są nastawione na budowanie popularności.

Niestety wiele osób wykorzystuje je do własnych celów, nadmiernie się z nimi afiszuje. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach trzeba się „reklamować” po to, aby zostać zauważonym, lecz nie można przy tym zapominać o najważniejszym - niesieniu pomocy. Na swojej drodze spotkałem wielu ludzi, którzy wzbudzili moje zaufanie, przekonali mnie do siebie i ciągle z nimi współpracuję. Dlatego też, kiedy twierdzą, że mogę do czegoś się przydać, np. poprzez poczytanie bajek na szpitalnych oddziałach dziecięcych - wówczas to robię. Czasami zastanawia mnie, co może dać osobie chorej spotkanie ze mną.

I jak pan uważa? Daje coś?

– Okazuje się, że tak. Osoby chore – a  szczególnie dzieci – są bezbronne. Kiedy widzę, że dzięki spotkaniu ze mną mogą choć na chwilę zapomnieć o chorobie - wówczas utwierdzam się w przekonaniu, że ma to głęboki sens. Czasami zapominamy, że nie chodzi tylko o samych pacjentów. Choroba nowotworowa angażuje całe rodziny.

Oczywiście nie tylko ta choroba, lecz z rakiem większość z nas miała do czynienia - chorował ktoś z naszej rodziny, przyjaciół, bliższych lub dalszych znajomych. Spotykam ludzi, którzy chorują, rodziców, dla których dzieci są jedynym szczęściem, personel medyczny, który na co dzień obcuje z ciężkimi przypadkami, z wielkim cierpieniem. Jeżeli możemy spowodować, że ktoś choć na moment zapomni o codziennych zmaganiach, znajdzie się w innym świecie - ma to wielką wartość.

Czy aktorstwo pomaga panu w przenoszeniu ludzi do „innego świata”?

– To jest właśnie zadanie aktora - przenosić ludzi do innego świata. Podczas niedawnego spotkania z dziećmi objętymi opieką przez Fundację Urtica Dzieciom zaimprowizowaliśmy plan filmowy, pokazaliśmy im, że w przyszłości mogą pracować w tym zawodzie, albo po prostu zainteresowaliśmy je aktorstwem. Opowiedziałem jak wygląda moja praca. Mogłem, choć przez chwilę, dać im część swojego świata.

Początkowo dzieci i ich rodzice byli nieco zdystansowani. Pewnie zastanawiali się: „co się wydarzy?”, „co aktor im opowie?”. Potem nastąpiła przemiana: poznałem ich imiona, byłem bliżej, zaczęliśmy żartować. Zaczęliśmy odgrywać scenki. Nagle Dominika wcieliła się w rolę aktorki, a Szymon operatora. Przenieśliśmy się podczas zabawy na plan filmowy. Porzuciliśmy na chwilę naszą codzienność. A to właśnie pomaga zapomnieć o chorobie, przez którą świat jest monotonny i bardzo smutny.

Pomagając innym jednocześnie obcuje pan z ich cierpieniem. Jak pan sobie z tym radzi?

– Pamiętam pierwsze spotkanie na onkologii dziecięcej… Wrażenie, jakie na mnie wywarło… To była chyba wizyta w szpitalu na ulicy Litewskiej lub na ulicy Kasprzaka w Warszawie. W każdym razie było to spotkanie w ramach mojej współpracy z Fundacją Spełnionych Marzeń. Poznałem tam chłopca, który - mimo że kulał i utykał - był bardzo aktywny. Widziałem, że boli go noga, i zapytałem, czemu tak szybko biega. Odpowiedział: „to dlatego, ze jutro ucinają mi nogę”. Bardzo mocno mnie to dotknęło, sprowadziło do parteru. Wróciłem potem do domu i nie do końca byłem w stanie sobie z tym wszystkim poradzić.

Czyli nosi pan to w sobie.

– Z jednej strony tak, z drugiej zaś jakoś się „resetuję”. Spotkania z chorymi uświadamiają mi jak wielkim szczęściem jest zdrowie. Jestem pełen podziwu dla chorych i ich rodzin. Ich świat nagle się załamał…

Wiem, że moja pomoc nie jest wielka, ale być może przez chwilę, przez sekundę zdejmuję z nich cząstkę ciężaru, który niosą. I wówczas satysfakcja, że udało mi się pomóc jest o wiele silniejsza niż poczucie rozpaczy, dojmującego smutku. Poza tym pamiętajmy - my też możemy kiedyś takiej pomocy potrzebować. W każdym momencie możemy zachorować, nagle się obudzić i zastać świat innym, niż był do tej pory. Dzieci, które dzisiaj spotkałem były zdrowe, dopóki nie dowiedziały się o swojej chorobie.

W jaki sposób dzieci radzą sobie z chorobą? Sporo pan przebywa z dziećmi, obserwuje…

– Głęboka świadomość dzieci jest zadziwiająca. Kiedyś spotkałem chłopca, który - jak wywnioskowałem z dziesięciominutowej rozmowy - zna chyba połowę encyklopedii na pamięć. Wiedział, gdzie jest Magadan, gdzie jest Morze Ochockie, świetnie znał ustrój polityczny Rosji, sporo wiedział o Republice Sacha. Miał jedenaście lub dwanaście lat. Posiadał wiedzę, której nie mają jego rówieśnicy, a często nawet dorośli. To było przejmujące doświadczenie: zdać sobie sprawę, jak niezwykły umysł może posiadać dziecko. Jednak w tym wszystkim trzeba pamiętać o jednym - rak to nie jest wyrok.

Ostatnio brałem udział w rajdzie OnkoRejs z osobami po chorobach onkologicznych. Przeszliśmy trasę z Ustrzyk Górnych do Barwinka. Przyjrzałem się też statystykom z dziecięcych szpitali onkologicznych. W przypadku zdiagnozowania choroby do 3-4 roku przeżywa 90% dzieci. Zdałem sobie sprawę, jak krzywdzące jest powszechne przekonanie, że choroba nowotworowa skazuje na śmierć. Każdy z nas jest na nią skazany, ale nigdy nie można wyrokować, nie wolno się załamywać.

Pomaganie innym nie jest powszechnym zjawiskiem. Dlaczego?

– Ludzi nie da nauczyć się wrażliwości ani inteligencji, ale można pracować nad tym, by uświadomili sobie, że życie może się zmienić w jednej chwili, że choroba może dotknąć każdego z nas. Nikt nie chciałby zostać sam ze swoją tragedią. Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, może wtedy będziemy chętniej pomagać? Warto to robić niezależnie od motywacji - czy to ze szlachetnych i altruistycznych pobudek, czy dlatego, że liczymy na to, że dobro, które komuś ofiarujemy kiedyś do nas wróci…

Niech każdy zrobi sobie rachunek sumienia, odpowie sam przed sobą, czy coś straci pomagając, czy może czas, który trwoni na rzeczy mało ważne, nie przydałby się komuś innemu? Niech każdy pomaga, jak może. Na miarę swoich możliwości. Ktoś może wpłacić pieniądze na rzecz potrzebujących, ktoś inny zrobi coś dla nich. Np. Pani pomaga pisząc o chorych osobach i o tym, że warto pomagać, ktoś inny może upiec bułki z budyniem i podarować je dzieciom. Można poświęcić część swojego czasu i wiedzy pracując w fundacjach. Najbardziej empatyczne wydają się osoby, które same bądź ich bliscy przeszły chorobę; one nigdy nie pozostają obojętne. Często fundacje prowadzone są właśnie przez osoby, które same doświadczyły choroby.

Czy ktoś pana inspiruje w niesieniu pomocy?

– Przyznam, że trochę dotknęła mnie „fala” księdza Jana Kaczkowskiego, szybko przeczytałem wszystkie jego książki. Coś w tym jest… Jego dojrzałość intelektualna i wrażliwość są wyjątkowe… Kaczkowski sam przez to wszystko przeszedł i w końcu sam musiał też skapitulować… Miał nieco inną perspektywę ze względu na swoją wiarę, nie mógł się już doczekać, aby „tam” odejść, ale przecież nie wszyscy są wierzący… Nazwał siebie „onkocelebrytą” - w tym wszystkim nie można zapominać o czymś bardzo ważnym: poczuciu humoru. Dzieci często zachowują poczucie humoru, pomimo trudnych okoliczności potrafią utrzymać w sobie radość życia. Nie można się smucić wbrew nim, wręcz przeciwnie, bo dobry nastrój i pozytywne nastawienie dodają sił w walce z chorobą.

Rozmawiała: Urszula Honek

Jak pomóc dzieciom, które przy wsparciu Fundacji Urtica Dzieciom mogą uczestniczyć w turnusach rehabilitacyjnych - wakacjach połączonych z terapią dowiesz się tutaj: Przegońmy Straszydła - pomóżmy Dzieciom z Fundacji Urtica

Ostatnio zmieniany wtorek, 25 lipiec 2017 15:17
Powrót na górę
  1. Więcej na GŁOS24
  2. EDUKACJA
  3. FINANSE I GOSPODARKA
  4. KULTURA
  5. MOTORYZACJA
  6. POLITYKA
  7. SPORT
  8. STYL ŻYCIA
  9. TURYSTYKA
  10. ZDROWIE I URODA