środa, 20 listopada 2019 10:01

„Pan sobie nie wyobraża, jakie to jest wzruszające”. Dbają o pamięć tych, których nie ma

Autor Mirosław Haładyj
„Pan sobie nie wyobraża, jakie to jest wzruszające”. Dbają o pamięć tych, których nie ma

Początek listopada i związany z nim Dzień Zaduszny, który już za nami, to czas refleksji i pamięci o tych, którzy już odeszli. O naszych bliskich, znajomych, osobach znajomych i zasłużonych. Warto w tym dniu pamiętać również o tych, o których groby już nikt nie dba, na groby których nikt nie przychodzi. Warto również w tym dniu wspomnieć tych, którzy z racji swojego wyznania nie mieli nic wspólnego z wiarą katolicką, ale przez wieki współtworzyli tkankę miasta i stanowili jej stały element.

Chodzi o żydowskich obywateli Brzeska. O ich pamięć i historię dba Stowarzyszenie „Pamięć i dialog. Wspólna historia.”. Swoją pracę rozpoczęli od porządkowania cmentarza żydowskiego przy ul. Czarnowiejskiej w Brzesku. W 2015 r. ludzie, którzy spontanicznie przyłączyli się do akcji nie działali jeszcze oficjalnie. Chcieli po prostu pomóc, sprawić, by zarośnięte krzakami i przykryte śmieciami macewy ujrzały światło dzienne. Z czasem spontaniczne sprzątanie przerodziło się w cykliczną akcję, która swym zasięgiem zaczęła zataczać coraz szersze koła, angażując brzeskie szkoły i miejskie instytucje. Obecnie Stowarzyszenie posiada zarejestrowaną działalność a poza utrzymywaniem żydowskiego cmentarza zajmuje się także organizacją corocznych Marszy Pamięci w rocznicę likwidacji brzeskiego getta. Ponadto dzięki ludziom pracującym na jego rzecz została stworzona wystawa stała w Muzeum Regionalnym poświęconej przedwojennej żydowskiej społeczności Brzeska. Powstała także Księga Pamięci brzeskich Żydów i zostały zlokalizowane dwa masowe groby na terenie cmentarza żydowskiego. Dzięki staraniom Stowarzyszenia możliwe było postawienie pomników upamiętniających spoczywające w nich ofiary. Organizacja zajmuje się także sprawami nawiązywania kontaktu z wieloma żydowskimi rodzinami o brzeskich korzeniach.

Na zdjęciu: Cmentarz żydowski przy ul. Czarnowiejskiej w Brzesku – stan wiosną 2015

O tych wszystkich inicjatywach porozmawialiśmy z panią dr Anną Brzyską, prezes Stowarzyszenia "Pamięć i dialog. Wspólna historia.".

Pani Anno, w jaki sposób zrodził się pomysł na to, żeby zająć się uporządkowaniem żydowskiego cmentarza?

Rodzina mojego męża pochodzi z Brzeska i pięć lat temu, kiedy przyjechaliśmy na 1 listopada na miejscowy cmentarz, na grób jego dziadków i rodziny, to mąż powiedział, że niedaleko znajduje się cmentarz żydowski, na którym sam jeszcze nigdy nie był. Postanowiliśmy tam pójść. Na miejscu zrobiło się nam bardzo przykro. Pierwszy listopada nie jest wprawdzie żadnym świętem dla Żydów, ale różnica, jeżeli chodzi o stan nagrobków na obu cmentarzach, była porażająca. Na cmentarzu Żydowskim dało się przejść tylko główną aleją do oheli, czyli takich małych domków-grobowców, które wznosi się nad grobami cadyków. Natomiast większość cmentarza, który jest naprawdę duży, bo ma około 1,4 hektara, był zarośnięty krzakami i drzewkami. To robiło bardzo smutne wrażenie zapomnianego miejsca i z tego powodu zrobiło się nam naprawdę bardzo przykro. Postanowiliśmy coś z tym zrobić. Ponieważ mieszkamy koło Krakowa i mam trochę przyjaciół w środowisku żydowskim, to miałam się kogo poradzić. Jeżeli zaczynasz dotykać spraw polsko-żydowskich, to dobre chęci nie wystarczą. Z punktu widzenia prawnego cmentarz żydowski w Brzesku należy do gminy żydowskiej w Krakowie, dlatego ważna jest współpraca i wiedza o wytycznych w sprawie działań podejmowanych na cmentarzu. Wszystkie prowadzone prace muszę mieć oficjalną zgodę prezesa gminy. Więc jesienią 2014 roku zbieraliśmy informację i rozpoznawaliśmy sprawę a na wiosnę 2015 roku zaczęliśmy przyjeżdżać na cmentarz i porządkować go z naszymi dziećmi i przyjaciółmi z Krakowa. Stopniowo zaczęli angażować się także mieszkańcy Brzeska. Dosyć szybko zrozumieliśmy, że nie chodzi tylko o to, żeby zadbać jedynie o cmentarz. Przed wojną połowa mieszkańców Brzeska była Żydami a pamięć o tym niekoniecznie jest w sposób oczywisty obecna w mieście. Pomyślałam, że warto by było coś w tym temacie zrobić.

Tak nawiązaliście współpracę z miastem?

Współpracę z Urzędem Miasta zawiązaliśmy już wcześniej i bardzo dobrze się ona nam układała. Zawsze mieliśmy dużo śmieci po sprzątaniu i wycince krzaków a Urząd Miasta chętnie pomagał w ich wywózce. Potem zaczęliśmy współpracę z Miejskim Ośrodkiem Kultury, miejscowymi szkołami i dosyć szybko przeszło to ze „zwykłego” dbania o cmentarz do czegoś większego. Chodziło o to, że nie można tak po prostu zapomnieć o tym, że siedemdziesiąt lat temu połowa mieszkańców miasta zginęła. Stąd już w 2015 roku, po raz pierwszy, wspólnie z Urzędem Miasta zorganizowaliśmy Marsz Pamięci w rocznicę likwidacji brzeskiego getta (13 września). Od tej pory marsze są organizowane corocznie.

To jednak nie wszystkie wasze inicjatywy.

To prawda. W tym roku odbędzie się już czwarta edycja konkursu „Znamy wasze imiona” dla starszych uczniów szkół podstawowych, który organizujemy wspólnie z Urzędem Miasta. W jego ramach dzieci starają się znaleźć informacje na temat ludności żydowskiej zamieszkującej kiedyś Brzesko, lub teren Powiatu. Warto zaznaczyć, że odnalezione przez uczniów historie, ze względu na swoją unikatowość stanowią nieraz ważne świadectwa. Staramy się również nawiązywać i utrzymywać współpracę z rodzinami żydowskimi o brzeskich korzeniach, co też stopniowo się rozwija, a co jest bardzo ważne. Część członków tych rodzin przyjeżdża do Brzeska na nasze zaproszenie. Ponadto dwa lata temu w Brzesku, przy Miejskim Ośrodku Kultury powstało Muzeum Regionalne w którym jedną salę udało się poświęcić pamięci brzeskich Żydów, co z edukacyjnego punku widzenia wydaje się nam bardzo ważne. Udało się nam też postawić dwa pomniki w miejscu odkrytych masowych grobów na cmentarzu. Z odkrytych dokumentów wiemy, że podczas wojny około pięciuset Żydów zostało pochowanych w ten sposób. Ich ciała były po prostu wrzucane do dziur w ziemi. Groby udało się zlokalizować przy pomocy pana Aleksandra Schwarza z komisji rabinicznej ds. cmentarzy żydowskich. Ale najważniejsze, że udało się nam oczyścić teren cmentarza, ponieważ śmieci na nim było naprawdę dużo, a ich rodzaj z pewnością zaskoczyłby niejedną osobę. Staramy się, żeby w obecnym stanie cmentarz pozostawał, co wymaga okresowego porządkowania. Osobnym tematem są macewy, które niestety nie są w dobrym stanie. Na wielu z nich nie widać już inskrypcji. To nie tylko wina zaniedbania. Większość z Żydów tam pochowanych nie była zamożna, bo macewy są wykonane z najtańszego piaskowca, który, niestety, już po 80-100 latach rozwarstwia się, osypuje i nic na nim nie pozostaje. Udało nam się pozyskać fundusze na pracę Fundacji Dokumentacji Cmentarzy Żydowskich Dzięki temu w tej chwili wszystkie macewy, na których pozostały ślady inskrypcji, są udokumentowane i udostępnione internetowo dla badań naukowych i prywatnych poszukiwań genealogicznych. Jest to bardzo ważne, ponieważ, co jakiś czas odzywają się do nas potomkowie żydowskich rodzin o brzeskich korzeniach z zapytaniem, czy nie ma na miejscowym cmentarzu ich przodków. Dzięki dokumentacji wiemy na pewno, czy i które groby przetrwały. Prowadzimy także dwujęzyczną stronę internetową i grupę na Facebooku. Po czterech latach naszej działalności, jako osób prywatnych, stało się jasne i oczywiste, że ze względu na ilość zaangażowanych ludzi i różne inicjatywy, które prowadzimy, musimy sformalizować naszą działalność. I tak, 1 marca tego roku zostało powołane Stowarzyszenie "Pamięć i dialog. Wspólna historia.". W tej chwili zrzeszamy szesnaście osób. Mam nadzieję, że jako stowarzyszenie, będziemy mieli większe możliwości i będziemy mogli zdobyć dofinansowanie na nasze projekty.

Na zdjęciu: Październik 2015. Uczniowie przy pracy

Pani Anno na cmentarzu pochowani są także żołnierze I wojny światowej.

Tak. To w związku z tym, że żołnierze wyznania mojżeszowego nie mogli być pochowani na cmentarzu chrześcijańskim. Stąd ich groby znajdują się na cmentarzu żydowskim, ale w specjalnie wydzielonej kwaterze wojskowej, która styka się z większym cmentarzem, na którym są pochowani żołnierze chrześcijańscy z armii austro-węgierskiej. Kwatera uważana jest za osobny cmentarz. Ona również została przez nas uprzątnięta, ale z racji położenia zajęliśmy się nią jako ostatnią. Kwatera znajduje się najdalej od głównego wejścia na cmentarz a my sprzątaliśmy go stopniowo. Pani Dorota Pstrąg, która jest członkiem naszego Stowarzyszenia i nauczycielem historii w jednej z brzeskich szkół podstawowych, postanowiła skontaktować się z IPN-em. Dzięki jej staraniom współpraca z tą instytucją bardzo dobrze się ułożyła, czego efektem było odnowienie przez IPN brzeskiej kwatery.

Co w pracach prowadzonych na cmentarzu było najtrudniejsze?

Nie wiem jaki inni, ale dla mnie najtrudniejsze były przeżycia emocjonalne związane z całą tą sytuacją. Sam fakt, że znajdowaliśmy tam dużo śmieci było bardzo przykre. Teraz, wygląda to zupełnie inaczej. Jak ludzie widza, że ktoś o to dba, to śmieci znajdujemy obecnie nieporównywalnie mniej. Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że to nie jest tak, że cmentarz był zupełnie zaniedbany i dopiero my to wszystko uratowaliśmy. To nie tak. Po pierwsze, o cmentarz przez dziesięciolecia dbał pan Szymon Płatner, który pochodził z Czchowa, ale po wojnie przeprowadził się do Brzeska i tu zmarł. Pan Szymon przez całe swoje życie dbał o cmentarz i gdyby nie on, to nie wiem, czy nekropolia by przetrwała. W latach 70-tych przeprowadzał remonty i odbudował jeden z oheli. Stąd też należy mu się wdzięczność i pamięć. Po drugie klucz od cmentarza przez bardzo długi czas znajdował siew rękach pani Marii Martyny, która już niestety zmarła. Obecnie klucze ma pan Zbigniew Martyna, który jest odźwiernym cmentarza i od czasu do czasu kosi także jego główną aleję. Pięć lat temu, jak zaczynaliśmy, to główna aleja była dobrze utrzymana i można było nią przejść aż od oheli. Poza tym, jeśli porównywać brzeski cmentarz z innymi tego typu nekropoliami w Polsce, to nie był on jeszcze w bardzo złym stanie. Nie mniej i tak jego widok sprawił, że się popłakałam.

Wspomniała pani, że dzięki pracom porządkowym dokonaliście także odkrycia masowych grobów.

Tak. To było straszne. Pierwszy pomnik, postawiliśmy dzięki nieżyjącej już od dwóch lat pani Janinie Kaczmarowskiej. To była wyjątkowa osoba. Żyła ponad 103 lata. To dzięki jej wspomnieniom, a to były lata jej młodości, dowiedzieliśmy się, że po likwidacji getta odnaleziono jeszcze siedemnastu Żydów, którzy ukrywali się w różnych miejscach. Złapano ich i odprowadzono na cmentarz, gdzie rozebrano do naga i zastrzelono. Pani Janina pytała, czy na cmentarzu jest taki grób. Podczas prac nie natrafiliśmy na żadną zbiorową mogiłę. Ale w związku z tym, co pani Janina powiedziała, skontaktowaliśmy się z wspomnianym już panem Aleksandrem Schwarza z komisji rabinicznej ds. cmentarzy żydowskich, który przyjechał z georadarem i zaczął badać miejsca, w których przypuszczaliśmy, że może znajdować się masowa mogiła. Pan Schwarz potwierdził istnienie takiego grobu w tym miejscu postawiliśmy pomnik. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, ale na cmentarzach żydowskich nie wolno przeprowadzać żadnych prac ziemnych. Pan Schwarz jest jedynym człowiekiem na całą Polskę, który ma upoważnienie naczelnego rabina Polski i który jako specjalista przeprowadza badania georadarem. Później okazało się, że istnieje jeszcze jeden, dużo większy grób. Jego też odpowiednio upamiętniliśmy, bo po terenie mogiły nie powinno się chodzić. Może się jeszcze okazać, że na brzeskim cmentarzu są nieodkryte groby. W tej sprawie pan Schwarz kontaktował się ze mną niedawno i powiedział, że zamówił zdjęcia z 1944 roku na którym widnieje cmentarz i na ich podstawie można będzie jeszcze zlokalizować miejsca masowych grobów.

Na zdjęciu: Październik 2015. Przed rozpoczęciem pracy Pan Jerzy Wyczesany opowiedział uczniom liceum (obecnie zespół szkół ponadgimnazjalnych # 1 w Brzesku) o historii cmentarza.

Mówiła pani, że ze Stowarzyszeniem kontaktują się członkowie żydowskich rodziny o brzeskich korzeniach. Dużo jest takich przypadków?

W ciągu tych lat poznałam dużo bardzo wzruszających historii. Zwykle potomkowie ludzi leżących na tutejszym cmentarzu kontaktują się z nami mailowo, bo udało się im znaleźć jakieś dokumenty dotyczące swoich korzeni. Czasami taka korespondencja trwa latami. Są to najczęściej ludzie nieznający swoich przodków, nic nie wiedzący o rodzinie w Polsce. W czasie wojny nie było to regułą, ale najczęściej z tych bardzo dużych żydowskich rodzin udawało się przeżyć jednej, czy dwóm osobom, które zwykle wyjeżdżały z Polski. Z pewnością powodem takiego postępowania musiała być wielka trauma, bo później, zakładając rodzinę, nic swoim dzieciom z tego, co przeżyli nie opowiadali. Myśleli, że w ten sposób jakoś uchronią dzieci przed swoim koszmarem. Później, po ich śmierci, dzieci orientowały się, że są ludźmi bez korzeni. Nie mają zielonego pojęcia o swojej tożsamości, o tym, gdzie mieszkali ich przodkowie. Obecnie dużo dokumentów można znaleźć w Internecie i ci ludzie w ten sposób szukają jakiś informacji. Później, gdy przyjeżdżają zobaczyć rodzinne strony i odwiedzić bliskich leżących na brzeskim cmentarzu, to pan sobie nie wyobraża, jakie to jest wzruszające. Latem tego roku odwiedził nas człowiek z Izraela, z którym kilka lat pisałam maile. Jego rodzice jako jedyni ze swoich rodzin przeżyli Holokaust, ale o tym nic mu nie powiedzieli. Wiedział tylko, że jego ojciec pochodził z Brzeska. Gdy do nas przyjechał, myślałam, że zwiedzanie Brzeska zajmie nam najwyżej godzinkę i że w tym czasie zobaczymy także Muzeum. W rzeczywistości chodziliśmy po mieście cztery godziny. W tej chwili dosyć dobrze wiem, co i gdzie przed wojną się znajdowało, choć obecnie takich bezpośrednich śladów niewiele się zachowało. Na koniec poszliśmy na cmentarz i pokazałam mu grób jego dziadka. Ten pan chyba z piętnaście minut stał przy tej macewie, płakał, opowiadał coś temu dziadkowi a na koniec objął ją. Później się dowiedziałam, że dostał imię na jego cześć. Człowiek widząc takie sceny staje się świadkiem tego, jak ludzie odzyskują swoje korzenie. Takich chwil są warte wszystkie nasze wysiłki, które wkładamy w naszą pracę.

Na zdjęciu: Maj 2016. Wyniki pracy. Znaczna część cmentarza została oczyszczona od śmieci i krzaków.

Fot.: Stowarzyszenia "Pamięć i dialog. Wspólna historia."

Brzesko - najnowsze informacje