To jedno z najbardziej nietypowych włamań, do jakich doszło w ostatnim czasie w Krakowie. 36-letni mężczyzna miał włamać się do dwóch wynajmowanych apartamentów w centrum miasta. Z jednego ukradł kosztowności warte ponad 10 tys. zł, a w drugim... zasnął. Gdy na miejsce przyjechali policjanci, zastali go śpiącego w łóżku.
Do zdarzenia doszło wieczorem 19 lipca w jednej z kamienic w centrum Krakowa. Policjanci z Komisariatu Policji I oraz Komisariatu Policji V zostali wezwani do zgłoszenia o włamaniu do dwóch lokali wynajmowanych przez turystów.
Mężczyzna, który wrócił do swojego apartamentu, od razu zauważył ślady włamania. Na korytarzu i w mieszkaniu panował bałagan, a rzeczy były porozrzucane. Kiedy wszedł do sypialni, przeżył jeszcze większy szok. W jego łóżku spał nieznany mężczyzna.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol. Funkcjonariusze obudzili 36-latka i wylegitymowali go. Nie był w stanie logicznie wyjaśnić, dlaczego znalazł się w cudzym mieszkaniu.
Okradł jeden apartament, w drugim urządził sobie nocleg
W trakcie policyjnych czynności na miejsce przybyli również najemcy sąsiedniego lokalu. Okazało się, że i tam doszło do włamania. Śledczy ustalili, że sprawca sforsował okna w obu mieszkaniach, uszkadzając futryny.
Z jednego z apartamentów zniknęły między innymi urządzenia elektroniczne, odzież, biżuteria, dokumenty oraz karty bankowe. Wartość skradzionego mienia oszacowano na ponad 10 tysięcy złotych. Drugiego mieszkania nie zdążył okraść, ponieważ – jak ustalili policjanci – postanowił położyć się tam spać.
Przy zatrzymanym znaleziono mefedron
Podczas zatrzymania policjanci znaleźli przy 36-latku woreczki z białą substancją. Badanie potwierdziło, że był to mefedron. Mężczyzna został zatrzymany, a wszystkie skradzione przedmioty udało się odzyskać.
Usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, usiłowania kradzieży z włamaniem, kradzieży kart bankowych, kradzieży i ukrycia dokumentów oraz posiadania substancji psychotropowych.
Decyzją sądu podejrzany został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące. Za popełnione przestępstwa grozi mu do 10 lat więzienia. Ponieważ działał w warunkach recydywy, może spodziewać się surowszej kary.



















