W niedzielę, 31 maja, Liszki ponownie stały się miejscem, w którym amerykańska motoryzacja spotkała się z ideą realnej pomocy. Trzecia edycja American Cars Piknik Charytatywny przyciągnęła tłumy mieszkańców regionu, całe rodziny oraz pasjonatów motoryzacji, którzy tego dnia przyszli nie tylko podziwiać wyjątkowe samochody zza oceanu, ale przede wszystkim wesprzeć zbiórkę na rzecz dzieci z Domu Dziecka prowadzonego przez Fundację Dzieło Pomocy Dzieciom.
Już od rana teren przy parafii w Liszkach zapełniał się kolejnymi uczestnikami. Między błyszczącymi chromami klasycznych amerykańskich modeli, potężnymi muscle carami i nowoczesnymi maszynami zza oceanu szybko zaczął narastać gwar rozmów i atmosfera wydarzenia, które żyje własnym rytmem. Obok strefy motoryzacyjnej rozstawiono liczne stoiska gastronomiczne i rękodzielnicze, a całość uzupełniały występy artystyczne dzieci i lokalnych grup. Dzięki temu piknik od początku miał wyraźnie rodzinny i otwarty charakter.
Od pierwszych chwil było jednak jasne, że choć samochody przyciągają uwagę, to nie one są tu najważniejsze.
Od pasji do wydarzenia, które urosło z inicjatywy
Historia pikniku zaczęła się skromnie – od pasji i potrzeby połączenia motoryzacyjnego świata z działaniem na rzecz innych. Jednym z inicjatorów wydarzenia jest ksiądz Marek, który wspomina początki sięgające 2024 roku.
To właśnie wtedy przyjechał do Liszek swoim amerykańskim samochodem, co stało się impulsem do stworzenia wydarzenia, które szybko zaczęło się rozrastać.
– Przechodząc z parafii w Krakowie, przyjechałem do Liszek swoim amerykańskim samochodem, bo to moja pasja. Wraz z przyjacielem Piotrem i jego żoną Pauliną rozpoczęliśmy tę inicjatywę, która z czasem przerodziła się w większe wydarzenie
– zdradził duchowny.
Od początku nie chodziło wyłącznie o motoryzację. Wydarzenie miało jasno określony cel – realną pomoc osobom potrzebującym, w szczególności dzieciom i rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej.
– Chcieliśmy przede wszystkim pomagać dzieciom i matkom w trudnej sytuacji życiowej. Data wydarzenia zawsze zbiega się z Dniem Matki i Dniem Dziecka, więc naturalnie skupiliśmy się na tych grupach
– podkreślił ksiądz Marek.
Z czasem wokół inicjatywy zaczęła tworzyć się coraz szersza społeczność, a sam piknik zaczął nabierać coraz większej skali i znaczenia.
Wspólnota, która buduje wydarzenie
Piknik od początku rozwijał się dzięki zaangażowaniu ludzi, którzy włożyli w niego swoją pracę, czas i serce. Jedną z takich osób jest Paulina, która wraz z mężem Piotrem jest współorganizatorką wydarzenia i podkreśla rolę młodych wolontariuszy.
– Pierwszy piknik pokazał nam potencjał młodych ludzi. Utworzyliśmy grupę „Twórcy Dobra”, która działa do dziś i wspiera potrzebujące osoby
– zaznaczyła.
Z czasem inicjatywa zaczęła przyciągać coraz więcej osób i partnerów, którzy wspólnie budują kolejne edycje wydarzenia, wzmacniając jego społeczny charakter.
Wyjątkowa rola fundacji
Ogromną rolę w organizacji i rozwoju pikniku odgrywa Fundacja „Zróbmy Sobie Kraków”, która konsekwentnie wspiera inicjatywy łączące ludzi i realnie pomagające potrzebującym.
– Tak naprawdę już po poprzedniej edycji w tamtym roku wiedzieliśmy, że na pewno chcemy to powtórzyć. Jest to akcja, która nie tylko łączy spotkanie społeczne — mamy tutaj i dzieci, i starszych, i rodziców, i wolontariuszy — ale również działamy w szczytnym celu, bo zbieramy w tym roku na dom dziecka – Dzieło Pomocy Dzieciom
- powiedziała Sandra Gwizdała z Fundacji „Zróbmy Sobie Kraków”.
To właśnie ta idea – połączenie wspólnoty, pasji i pomagania – stanowi fundament całego wydarzenia i jego kolejnych edycji.
Ludzie, tradycja i smak regionu
Ważną częścią wydarzenia była obecność lokalnych wystawców, organizacji i Kół Gospodyń Wiejskich, które od lat budują charakter tego typu spotkań. Ich stoiska przyciągały zapachem domowych potraw, wypieków i lokalnych specjałów, tworząc przestrzeń pełną smaków i rozmów.
Jednym z wystawców było Koło Gospodyń Wiejskich z Czułowa, które może pochwalić się ponad 60-letnią historią i silnie zakorzenioną tradycją regionalną.
– Nasze koło istnieje od 62 lat, zostało założone w 1964 roku. Mamy bogate tradycje i korzystamy z dawnych receptur. Robimy kluski szare, kluski drobione, pierogi i bigosy. Masło wyrabiamy tradycyjnie – kręcone, nie ubijane w maśnicy. Pieczemy też chleby. To nie tylko gotowanie, ale cały folklor. Pokazujemy, jak się u nas żyje, opowiadamy o tradycjach i historii regionu
– zdradziła pani Lucyna z Koła Gospodyń Wiejskich w Czułowie.
Obok stoisk kulinarnych dużą rolę odegrały również występy artystyczne dzieci i lokalnych grup. Dzięki nim przestrzeń wydarzenia zyskała jeszcze więcej energii i stała się miejscem spotkań wielu pokoleń.
Piknik, który łączy ludzi
Trzecia edycja American Cars Piknik Charytatywny w Liszkach po raz kolejny udowodniła, że to coś więcej niż motoryzacyjny zlot. To wydarzenie, które łączy różne światy – pasję do samochodów, lokalną tradycję, kulturę i przede wszystkim potrzebę pomagania.
Wśród dźwięku silników, rozmów przy stoiskach i dziecięcych występów najważniejsze pozostaje to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka – wspólnota ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego. To właśnie ona sprawia, że Liszki co roku na nowo stają się miejscem, gdzie ryk silników spotyka się z wielkimi sercami.


















































