wtorek, 28 kwietnia 2020 13:27

Nowy Sącz. Sandecja idzie pod młotek. Jaka jest szansa, że znajdzie się chętny, by zainwestować w Biało-Czarnych?

Autor Marzena Gitler
Nowy Sącz. Sandecja idzie pod młotek. Jaka jest szansa, że znajdzie się chętny, by zainwestować w Biało-Czarnych?

Radni wyrazili zgodę na sprzedaż wszystkich akcji Sandecji S.A należących do miasta. O takie rozwiązanie problemów finansowych klubu wnioskował prezydent Ludomir Handzel. Podczas głosowania, które odbyło się na sesji 20 kwietnia, od głosu wstrzymali się radni Klubu PiS „Wybieram Nowy Sącz”, a przewodnicząca rady Iwona Mularczyk zagłosowała przeciw. Co o sytuacji Sandecji sądzi prezes Artur Kapelko?

Ile kosztuje Sandecja?

O problemach sądeckiego klubu pisaliśmy już w styczniu ubiegłego roku. W czasie gry w Ekstraklasie spółka „dorobiła” się 7,44 mln zł straty, a od 1 czerwca 2018 roku do 30 listopada 2018 roku – gdy klub grał w I lidzie – 4,04 mln zł straty. Żeby pokryć niedobory i zachować płynność finansową miasto dwukrotnie podwyższało kapitał spółki - w 2017 roku o 2,3 mln a w 2018 o 7,845 mln zł (!). Łącznie w ciągu 1,5 roku do Sandecji dołożyło 10,145 mln zł. W ciągu 10 lat (2008-2017), jeszcze przed utworzeniem Spółki Akcyjnej Sandecja (która powstała 16 maja 2017 roku z kapitałem założycielskim 1100 000zł) miasto przekazało na rzecz klubu w sumie 19 mln zł dotacji.

Jeszcze w 2018 roku koszt funkcjonowania spółki bez zakupu zawodników i wydatków inwestycyjnych to ok. 880 tys. zł miesięcznie, czyli 10.5 mln. zł rocznie. Miasto Nowy Sącz przy takim modelu zarządzania musiało dokładać 630 tys. zł miesięcznie (7,6 mln rocznie). W 2020 rok zredukowano go do 7,2 mln zł. Zarząd MKS Sandecja S.A. zaplanował obniżenie kosztów wynagrodzeń zawodników pierwszego i drugiego zespołu oraz sztabu szkoleniowego aż o około 53 procent. Podjęto też decyzję o zlikwidowaniu nagród za zremisowane mecze. Cięcie kosztów to również redukcja zatrudnienia w klubie, w tym w Akademii Sandecji, które pełni ważną rolę szkoleniową. Miasto zagwarantowało dotację wysokości 2,5 mln zł, 2,2 mln zł klub otrzyma z PZPN, a 700 tys. zł z Piłkarskiej Ligi Polskiej.

Reszta założeń w tym wpływy z usług reklamowych i od sponsorów w związku z epidemią stała się mało realna.

Klamka zapadła - miasto sprzedaje Sandecję

Sprawa Sandecji budzi duże emocje. Na sesje przychodzili kibice klubu, którzy domagali się reakcji władz miasta na rosnące zadłużenie i realizacji obietnic związanych z budową stadionu. Na wiosnę ubiegłego roku radni zobowiązali prezydenta o przedstawieniu źródeł finansowania klubu i strategii jego rozwoju. Pomysłem na rozwiązanie problemów stała się sprzedaż klubu prywatnemu inwestorowi. Sesja, na której miała zostać podjęta uchwała miała się odbyć miesiąc temu, ale radni nie chcieli się spotkać z powodu zagrożenia epidemiologicznego, zarzucając prezydentowi, że zwołując ją naraża ich zdrowie. Tymczasem odkładanie decyzji to kolejne pieniądze, które miasto będzie musiało wydać ze swojego budżetu.

Jeszcze przed sesją 20 kwietnia Przewodnicząca Rady Miasta Iwona Mularczyk w liście otwartym do Ludomira Handzla oświadczyła, że nie zgodzi się na sprzedaż akcji Sandecji. "Nie wyrażam zgody na sprzedaż zasłużonego klubu w tak niejasnej i niepewnej dla przyszłości klubu procedurze" - napisała. Zarzuciła też prezydentowi brak decyzji i wypracowania koncepcji ratowania klubu. „Oczekuje Pan Prezydent od wszystkich pomocy, ustalenia planu działania i akceptacji Pańskich decyzji, jednakże jedyne co oferuje w zamian to propozycja, aby radni „w ciemno" i niejako „in blanco" wyrazili zgodę na sprzedaż mienia Miasta Nowego Sącza o tak znacznej wartości zwłaszcza historycznej i symbolicznej jak MKS „Sandecja" - napisała.

Ostatecznie na sesji po burzliwej dyskusji za zbyciem akcji Sandecji opowiedziało się 12 radnych (Dawid Dumana, Grzegorz Fecko, Tadeusz Gajdosz, Leszek Gieniec, Krzysztof Głuc, Józef Hojnor, Grzegorz Ledziński, Jakub Prokopowicz, Maciej Prostko, Krystyna Witkowska, Leszek Zegzda i Krzysztof Ziaja), 10 ( z Klubu Radnych PiS - "Wybieram Nowy Sącz") wstrzymało się od głosu (Teresa Cabała, Artur Czernecki, Krzysztof Dyrek, Barbara Jurowicz, Michał Kądziołka, Janusz Kwiatkowski, Ilona Orzeł, Andrzej Pancerz, Wojciech Piech, Maciej Rogóż), a Iwona Mularczyk, zgodnie z zapowiedzią, zagłosowała przeciw.

Kto kupi klub bez stadionu?

W uchwale jest 21-dniowy termin na przygotowanie i założenie ofert do negocjacji. Potem miasto ma trzy tygodnie na ocenę złożonej propozycji. Zgodnie z warunkami umowy sprzedaży, nowy właściciel nie będzie mógł zmienić nazwy i loga klubu oraz miejsca rozgrywek domowych meczów sądeckich piłkarzy, co może być problematyczne, bo klub nie ma stadionu pozwalającego na rozgrywki w Ekstraklasie. Budowa znalazła się w zadania nowo utworzonej kolejnej spółki miejskiej, która ma zająć się również wybudowaniem parkingu i nowego ratusza. Mają one powstać do do 2023 roku na kredyt wysokości 80 mln zł. Za uchwałą zagłosowało tym razem 18 radnych, a 5 wstrzymało się od głosu.

- Sytuacja w Sandecji jest bardzo zbliżona do ogólnej sytuacji w polskiej piłce nożnej a w szczególności I lidze - ocenia prezes klubu Artur Kapelko. - Liczymy straty i analizujemy możliwości nowych przychodów. Nie poddajemy się. Jak uchwała Rady Miasta wpłynie na najbliższą i dalszą przyszłość naszego Klubu pokaże życie natomiast ważne jest to, że Rada Miasta dała Klubowi taką możliwość, taką szansę w ogóle, żeby znaleźć podmiot, który jest w stanie wziąć odpowiedzialność finansową, społeczną i biznesową za Sandecję.

Artur Kapelko: byli chętni ale czy będą nadal?

Jaka jest szansa, że znajdzie się chętny do zainwestowania w sądecki klub? - Gdy w maju 2019 zapytano mnie o to na sesji Rady Miasta odpowiedziałem, że zasadniczo potrzeba na to ok 1,5 roku, ale z racji szczególności, wyjątkowości zarówno Sandecji jak i Miasta Nowego Sącza podkreśliłem, iż sądzę, że wypracujemy to wcześniej - wyjaśnia Artur Kapelko. - W styczniu 2020, czyli po sześciu miesiącach byli już chętni, którzy wyrazili taką gotowość, aby zdjąć odpowiedzialność (w tym przede wszystkim finansową) z bark Miasta. Czy w obecnej sytuacji, w tych czasach podtrzymają swoje stanowisko ? Nie wiem, ale będę ich przekonywał do tego kroku.

Jak funkcjonuje Sandecja w czasie epidemii? - Zawodnicy i sztab szkoleniowy mają swoje niezwykle ważne zadania do wykonania i na nich się skupiają - mówi prezes. - Przypomnę, że przed przymusową przerwą rozegrali na Kilińskiego świetny mecz ze Stomilem Olsztyn zakończony zwycięstwem 3:0, a wcześniej wywalczyli remis na trudnym terenie w Tychach z jedną z drużyn, która aspiruje przecież do awansu do Ekstraklasy. Ponadto Sandecja prowadzi w klasyfikacji Pro Junior System, która jest nagradzana finansowo przez PZPN. Klub pracuje nad pozyskaniem innych przychodów i uruchamia inne projekty. Jest to proces, który wymaga czasu, ale teraz jest dogodny moment, żeby się tym zająć. Musimy pamiętać, że Sandecja nie ma rozbudowanej struktury organizacyjnej. Ponadto w tej chwili jesteśmy w procesie licencyjnym, co zawsze jest czasochłonne dla całej administracji. Zawodnicy trenują w porozumieniu ze sztabem szkoleniowym indywidualnie, ale liczymy, że w pierwszej dekadzie maja wydarzy się coś pozytywnego i będzie taka możliwość, że sezon będzie dogramy w czerwcu i lipcu. Nie od nas to jednak zależy - dodaje.

Marzena Gitler, foto: MKS Sandecja SA

Nowy Sącz - najnowsze informacje