niedziela, 31 października 2021 09:10

Czy katolik może brać udział w zabawach halloweenowych? Czy trzeba się z tego spowiadać?

Autor Mirosław Haładyj
Czy katolik może brać udział w zabawach halloweenowych? Czy trzeba się z tego spowiadać?

31 października obchodzone jest Halloween. Czy można jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy katolik może brać udział w organizowanych tego dnia zabawach? – Nie ma sensu doszukiwać się zła tam, gdzie go nie ma, oraz nie powinniśmy bagatelizować zagrożenia tam, gdzie ono realnie jest – mówi nasz rozmówca, ks. Andrzej Króliczek.

W Polsce coraz częściej słyszy się o organizowanych imprezach halloweenowych. Mimo iż w naszym kraju to nowy zwyczaj, od początku budzi on niemałe kontrowersje.

Czy katolik może brać udział w halloweenowych zabawach? Co na to kościół? Rozmawiamy z ks. Andrzejem Króliczkiem, kapłanem Archidiecezji Katowickiej, katechetą, na co dzień związanym z Ruchem Światło-Życie oraz wspólnotą św. Tymoteusza (Nowa Ewangelizacja).

Szczęść Boże, proszę księdza, Halloween jest zwyczajem przeszczepionym u nas z Zachodu, z krajów protestanckich. Jest ono coraz popularniejsze - organizuje się halloween'owe bale i zabawy w szkołach, liceach, a także w nocnych klubach. Coraz częściej można też spotkać przebrane dzieci, proszące o słodycze. Od lat przy tej okazji toczy się również dyskusja o tym, jaką postawę powinni przyjąć katolicy. I wśród nich nie brakuje skrajnych stanowisk, które mówią o bardzo poważnych konsekwencjach duchowych dla wiernych biorących udział w takich zabawach. Niejednokrotnie mówi się nawet o konieczności interwencji egzorcysty. Czy obawy są uzasadnione?

– Szczęść Boże, będę odpowiadał we własnym imieniu, jako osoba wierząca. Przyznam szczerze, że zdaję sobie sprawę z tego, iż mogę się mylić i jestem skłonny do zmiany zdania, naprawdę. Zapraszam jednocześnie do krytycznego myślenia i życzliwej rozmowy. Postawa, którą powinien przyjmować katolik i każdy chrześcijanin, nie tylko w tej sprawie, ale w każdej sytuacji życiowej, związana jest z odpowiedzią na pytanie: Panie Jezu, co Ty byś zrobił na moim miejscu? albo: Do czego mnie potrzebujesz? lub też: Jak mogę Ci się moim zachowaniem podobać? Teoretycznie wtedy bylibyśmy zawsze dobrzy, zawsze nieomylni, zawsze święci. W praktyce upadamy, mylimy się, a potem w Bożym miłosierdziu powstajemy i próbujemy jeszcze raz. Zły duch istnieje i każdy z nas (nawet Pan Jezus, gdy był 40 dni na pustyni) doświadcza kuszenia do zła. Na temat przyczyn opętań oraz posługi egzorcystów nie chcę się wypowiadać – brakuje mi wiedzy, ale to, czego powinniśmy się na 100% obawiać, to nasz grzech. Żeby popełnić grzech, potrzebny jest wolny akt woli oraz świadomość. Nie jestem pewien, czy udział w zabawie bądź też zbieranie cukierków możemy traktować jako grzech. Raczej powiedziałbym, że nie. Co innego, kiedy mamy do czynienia z atakiem na wartości i wiarę chrześcijańską.

Czy powinniśmy, jako wierzący, spowiadać się z udziału w tego typu zabawach?

– Temat spowiedzi jest w tym wypadku sprawą indywidualną. Zależy od takich czynników jak: intencja, czyn i skutki naszego postępowania. Czymś innym jest chęć wspólnej zabawy z bliskimi, czymś innym chęć robienia złych rzeczy (takich jak okultyzm, wyrządzanie szkody ludziom, niszczenie miejsc/mienia). Podobnie nie łączyłbym zabaw, balu przebierańców, zbierania słodyczy czy wycinania dyni z wywoływaniem duchów, wchodzeniem w role medium, praktykami okultystycznymi i satanistycznymi. No i ważne jest też rozeznanie konsekwencji naszych czynów i wyborów w życiu. Nie ma sensu doszukiwać się zła tam, gdzie go nie ma, oraz nie powinniśmy bagatelizować zagrożenia tam, gdzie ono realnie jest.

Chciałoby się zapytać wprost: czy jest jakaś kara za świętowanie Halloween? A jeśli tak, to jaka?

– Zawsze są konsekwencje, lepsze albo gorsze. Wszystko zależy od sposobu, w jaki będziemy przeżywać treści tego dnia. Np. karą (konsekwencją) zjedzenia „tony” słodyczy w ten dzień będzie ból brzucha.

W jaki sposób, według księdza, powinniśmy podchodzić do tego typu zabaw? Rodzice mogą z czystym sumieniem pozwolić dziecku na halloweenową zabawę? Dużą rolę odgrywa tutaj presja rówieśników.

– Nie lubię narzucać rodzicom, co mają robić albo czego mają nie robić. Na pewno można wykorzystać tę okazję do wychowywania, rozmawiania, towarzyszenia swojemu dziecku w kształtowaniu światopoglądu. Jest to też kolejna okazja do wsłuchania się w to, czym dziecko żyje i czym jest „karmione” w grupie rówieśników. Dopóki dziecko słucha, rodzice mają niesamowitą szansę „uzbroić” swoją pociechę w dojrzałe wychodzenie z domu. To powinno dać rodzicom spokojniejsze sumienie w trosce o dziecko.

A co ze starszymi – studentami i dorosłymi, którzy nieraz również nie stronią od tego typu zabaw?

– Mogą, ale warto zadać sobie pytanie: po co?

Co z wycinaniem "głów" w dyniach i przebieraniem się za szkielety czy zombie?

– Dla mnie jest to element popkultury. Osobiście nie mam żadnej potrzeby przebierania się za straszydła, robienia dekoracji z dyni ani oglądania horrorów. Wydaje mi się, że małe dzieci mogą się przestraszyć, co może powodować niepotrzebny stres albo problemy z zaśnięciem. Natomiast co do starszych: samo przebranie się za upiora nie sprawi, że ktoś będzie opętany albo zgrzeszy. Podobnie jak przebranie się za Matkę Bożą na jasełka szkolne nie sprawi, że ktoś pójdzie do zakonu.

Czy reagować, jeśli wiemy, że w szkole będą organizowane halloweenowe zabawy?

– Reagować. Można nie uczestniczyć w takiej zabawie. Można też pójść i być dobrą nowiną, taką „chodzącą ewangelią”. Ta druga droga jest trudniejsza, ale moim zdaniem lepsza. Pan Jezus dawał się zapraszać na różne spotkania, także do grzeszników i na zabawy (wesele w Kanie) i za każdym razem ci ludzie przez Jezusa stawali się lepsi i lepiej im się żyło. Tak bym reagował, żeby zawsze starać się być lepszym dla innych, a nie tylko od innych.

Czy jako wierzący możemy zgadzać się na Halloween np. w ramach lekcji j. angielskiego?

– Zaryzykuję, że tak. Moje koleżanki – anglistki zgadzają się na modlitwę po angielsku w ramach różańca misyjnego.

Czy to nie jest tak, że niektórzy popadają w skrajność, reagując agresywnie na samo słowo Halloween?

– Pewnie tak. Pytanie dlaczego? Co mi ta moja agresja i lęk odkrywa? Zrozumiała może być stanowcza niechęć do samego Halloween, natomiast jeżeli dochodzi do konfrontacji z drugim człowiekiem, to bliższa powinna nam być postawa ewangelizacji, troski, aniżeli agresji.

Jaką alternatywę można zaproponować katolikom?

– Wiele wspaniałych inicjatyw: bal wszystkich świętych (zabawa i przebieranie), sprzątanie cmentarzy (integracja, dobry uczynek dla pożytku publicznego), kolędnicy misyjni (na 6 stycznia – chodzenie po domach z kolędą na ustach i zbieranie dóbr dla biednych dzieci). To parę pięknych przykładów na przeżywanie świąt w duchu chrześcijańskim.

Czy to nie jest tak, że my katolicy sami w okresie jesiennym (październikowo – listopadowym) mamy problem z celebracją życia? Mam na myśli święto Wszystkich Świętych. Tego dnia, zamiast świętować, odwiedzamy cmentarze.

– Z jednej strony odwiedzamy cmentarze, bo mamy wolne w szkole i pracy. Chociaż z drugiej strony radość życia, radość nadziei na niebo, radość wiary, radość, radość, radość zawsze może być większa i żywsza. Radość jest także ukryta w pięknej prawdzie, że moja modlitwa ma moc niesienia pomocy i żywym, i zmarłym. Dziękuję za możliwość rozmowy, na nowo mogłem odkryć, że warto w życiu dobro czynić a zła unikać i w przyjaźni z Panem Jezusem usiłować wejść z bliźnimi do radości nieba. Na świętowanie najbliższych dni z całego serca wszystkim błogosławię i życzę potrzebnych łask.

Małopolska - najnowsze informacje