wtorek, 23 czerwca 2026 06:32, aktualizacja godzinę temu

Wielkie sprzątanie po ulewach. Małopolska liczy setki interwencji

💬Komentarze
Zalana ulica w Krakowie
Zalana ulica w Krakowie / Marzena Gitler

W Małopolsce trwa usuwanie skutków poniedziałkowych burz i ulew. Strażacy wypompowywali wodę, udrażniali drogi i zabezpieczali posesje. Najwięcej pracy było m.in. w Krakowie oraz na Podhalu. Wojewoda zwołał posiedzenie sztabu kryzysowego.

W skrócie:

  • Małopolska była jednym z najbardziej dotkniętych regionów po poniedziałkowych burzach.
  • Strażacy interweniowali setki razy, głównie przy podtopieniach i zalanych budynkach.
  • W gminie Biały Dunajec podtopionych zostało kilkanaście budynków.
  • Wojewoda zadeklarował gotowość wsparcia dla samorządów.

Po gwałtownych burzach, które w poniedziałek, 22 czerwca, przeszły przez Małopolskę, przyszedł czas na sprzątanie i liczenie strat. Wczoraj na bieżąco informowaliśmy o zalanych drogach, utrudnieniach komunikacyjnych i ostrzeżeniach pogodowych. Teraz pojawiają się pierwsze szersze podsumowania działań służb.

Według danych Państwowej Straży Pożarnej do godz. 22:00 w poniedziałek w całym kraju odnotowano 838 interwencji związanych z burzami. Najwięcej zdarzeń było właśnie w województwie małopolskim — 371.

Zalane budynki, piwnice i posesje

Zgłoszenia po burzach i nawalnych opadach napływały z wielu części województwa. Strażacy pracowali m.in. w Krakowie oraz w powiatach tatrzańskim, nowotarskim, oświęcimskim, proszowickim, olkuskim, wadowickim, miechowskim, wielickim, tarnowskim, limanowskim, dąbrowskim, bocheńskim, myślenickim, chrzanowskim, suskim i nowosądeckim. Najczęściej byli wzywani do wypompowywania wody, udrażniania przepustów i rowów, usuwania połamanych gałęzi z dróg oraz zabezpieczania miejsc, w których woda zagrażała posesjom lub utrudniała przejazd.

Do poważniejszych zdarzeń doszło w Krakowie, gdzie zalana została piwnica Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego. Jak przekazano, nie wpłynęło to na funkcjonowanie placówki.

Ulewa spowodowała też duże utrudnienia w ruchu. Przy skrzyżowaniu Al. Jana Pawła II/Markowskiego, w kierunku Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie przewróciło się duże drzewo, uniemożliwiając przejazd w obu kierunkach oraz swobodny ruch pieszy. Powalona topola zniszczyła m.in. znak drogowy. Na miejscu interwaniowała straż pożarna, a strażnicy miejscy zabezpieczyli rejon skrzyżowania i informowali kierujących o utrudnieniach i objazdach. Funkcjonariusze nawiązali również kontakt z pracownikami muzeum.

W powiecie tarnowskim w Nowopolu zerwana została blacha z dachu na budynku gospodarczy gospodarczego.

Groźnie na Podhalu

W Białym Dunajcu zostało podtopionych kilkanaście domów. Sytuacja była na tyle poważna, że do mieszkańców zwrócił się wójt gminy Marcin Gandera. W komunikacie wydanym po intensywnych opadach apelował o szczególną ostrożność i przypominał, że w krótkim czasie spadła duża ilość wody. To mogło powodować gwałtowny spływ z wyżej położonych terenów, szybkie wezbrania potoków i rowów, zalewanie dróg, posesji oraz piwnic, a także problemy z drożnością przepustów.

Wójt zaapelował do mieszkańców, by zwracali uwagę na osoby starsze, samotne i sąsiadów, którzy mogą potrzebować pomocy. Prosił też o zgłaszanie miejsc niebezpiecznych, zatkanych przepustów, zalanych dróg i podtopień z dokładną lokalizacją. Mieszkańcy zostali również poproszeni o zabezpieczenie piwnic, garaży, samochodów i rzeczy znajdujących się przy ciekach wodnych oraz o sprawdzanie odpływów, kratek i rowów tylko wtedy, gdy można to zrobić bezpiecznie.

Samorząd przypominał też, aby nie zbliżać się do wezbranych potoków, rowów i rzek oraz nie przechodzić ani nie przejeżdżać przez zalane odcinki dróg. Jak przekazał wójt, służby były w terenie, monitorowały sytuację i reagowały na zgłoszenia. W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia, zdrowia lub mienia mieszkańcy powinni dzwonić pod numer 112. Na szczeście nie odnotowano osób poszkodowanych.

Problemy dotyczyły również dostaw energii elektrycznej. Według informacji przekazanych przez Tauron, wieczorem bez prądu pozostawało około 249 odbiorców, najwięcej w powiatach wadowickim, wielickim i krakowskim. W Białym Dunajcu przez kilka godzin nieprzejezdna DK47.

Wojewoda zwołał sztab kryzysowy

W związku z sytuacją w regionie wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar zwołał posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Uczestniczyli w nim także przedstawiciele samorządów z terenów najbardziej dotkniętych przez ulewy.

Wojewoda podkreślił, że strażacy z PSP i OSP wykonali ogromną pracę, a służby nadal monitorują sytuację w regionie. Zadeklarował też gotowość wsparcia dla lokalnych władz, jeśli będzie ono potrzebne. Podsumował, że najgroźniejsze zjawiska wystapiły w Krakowie, na południu Małoposki i w powiecie suskim i poinformował, że na miejscu wciąz pracują służby. - To jest to, co w Małopolsce często nas doświadcza, czyli nerdzo mocne, silne opady, które powodują coś na kształt powodzi błyskawicznych - mówił w nagraniu opublikowanym na stronie MUW na Facebooku.

Zapewnił też, że choć sytuacja jest trudna, przy wsparciu strazaków oSP, PSP i slużb komunalnych samorządowcy radzą sobie z problemem.

To ważne zwłaszcza w miejscowościach, gdzie woda weszła na posesje, zalała piwnice albo naniosła na drogi błoto, żwir i gałęzie. Tam skutki burzy nie kończą się wraz z przejściem frontu — mieszkańców i służby czeka sprzątanie, osuszanie budynków oraz sprawdzanie, czy nie doszło do większych uszkodzeń, które trwa również we torek, dzień po ulewach.

Wcześniej też było groźnie

To nie była pierwsza taka sytuacja w ostatnich dniach. Już w weekend gwałtowne ulewy dały się we znaki m.in. mieszkańcom powiatu myślenickiego. W niedzielę, 21 czerwca, strażacy działali w gminach Dobczyce i Raciechowice, gdzie interweniowali przy zalanych posesjach, drogach i piwnicach oraz usuwali połamane drzewa. W Raciechowicach, w związku z zagrożeniem powodzią błyskawiczną, ogłoszono stan pogotowia przeciwpowodziowego.

Gminny sztab kryzysowy zobowiązał wtedy właścicieli i użytkowników nieruchomości do sprawdzenia rowów odwadniających oraz przepustów przy posesjach i usunięcia zatorów, które mogły utrudniać odpływ wody. Mieszkańców proszono także o zabezpieczenie mienia w miejscach narażonych na zalanie i zachowanie ostrożności w pobliżu wezbranych cieków wodnych. Dlatego poniedziałkowe burze dla części miejscowości oznaczały nie tylko nowe interwencje, ale też kolejne sprzątanie po kilku dniach bardzo niespokojnej pogody.

Trudna sytuacja była także w Dobczycach. Jak relacjonowała OSP Dobczyce, w niedzielę od wczesnych godzin porannych strażacy prowadzili tam nieprzerwane działania związane z usuwaniem skutków ulew.

Druhowie interweniowali przy zalanych posesjach, budynkach, drogach i piwnicach. Pomagali też w udrażnianiu przepustów oraz usuwaniu innych zagrożeń spowodowanych przez gwałtowne opady. Jak podkreślali strażacy, przez całe przedpołudnie docierali tam, gdzie pomoc była najbardziej potrzebna, a każde zgłoszenie było realizowane na bieżąco zgodnie z dysponowaniem przez Stanowisko Kierowania PSP.

W działaniach uczestniczyli druhowie z OSP Dobczyce, OSP Sieraków, OSP Nowa Wieś, OSP Stadniki, OSP Rudnik, OSP Dziekanowice, OSP Kornatka i OSP Skrzynka, a także strażacy z PSP Myślenice. OSP Dobczyce dziękowała strażakom za zaangażowanie i gotowość do niesienia pomocy, a mieszkańcom za cierpliwość i wyrozumiałość.

To pokazuje, że poniedziałkowe burze przyszły w momencie, gdy część miejscowości w Małopolsce dopiero kończyła sprzątanie po wcześniejszych ulewach. Dla mieszkańców oznaczało to kolejne godziny niepewności, zabezpieczania posesji i sprawdzania, czy rowy, przepusty oraz odpływy poradzą sobie z następną falą deszczu.

Obserwuj nas w Google News

Małopolska - najnowsze informacje

Rozrywka