Gibała chce zakończyć spory, Piątkowska nie składa broni. Kraków czeka kolejna polityczna rywalizacja?

Monika Piątkowska i Łukasz Gibała
Monika Piątkowska i Łukasz Gibała / Głos24

Łukasz Gibała zapowiada sprzątanie po poprzednikach i apeluje o zakończenie politycznych sporów. Monika Piątkowska nie zamierza jednak schodzić z politycznej sceny. Gratuluje zwycięzcy, ale ostrzega, że będzie patrzeć mu na ręce. Czy to początek kolejnej rywalizacji o Kraków?

W niedzielę 11 października, tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników drugiej tury wyborów prezydenckich w Krakowie, w obu sztabach panowały zupełnie inne nastroje. Łukasz Gibała świętował zwycięstwo, na które pracował od lat, i mówił o odzyskaniu miasta przez mieszkańców. Monika Piątkowska, choć musiała pogodzić się z porażką, zapowiedziała, że nie zamierzała zakończyć rywalizacji. Jej wystąpienie było nie tylko podziękowaniem dla wyborców, ale również wyraźnym sygnałem skierowanym do nowego prezydenta i własnego środowiska politycznego.

Gibała przekonywał, że 11 października przejdzie do historii jako dzień, w którym „po 24 latach Krakowianie odzyskali swoje miasto”. Dziękował współpracownikom, osobom zaangażowanym w kampanię oraz swojej partnerce Adriannie Siudy. Zwrócił się także do tych mieszkańców, którzy głosowali na jego konkurentkę.

– „Wybory właśnie się skończyły. Odłóżmy na bok wszelkie spory” – zaapelował, podkreślając, że teraz najważniejsze powinno być wspólne działanie na rzecz Krakowa.

Zapowiedział również porządkowanie spraw miasta. Mówił o trudnej sytuacji finansowej samorządu i konieczności naprawiania problemów, które – jego zdaniem – pozostawiły poprzednie władze. Najbliższe lata mają być czasem intensywnej pracy, a nie politycznych rozliczeń ograniczających się do wzajemnych oskarżeń.

Role się odwracają. Teraz Gibała będzie na cenzurowanym

Podczas gdy Gibała apelował o zgodę i współpracę, Monika Piątkowska jasno pokazała, że nie zamierza rezygnować z aktywności politycznej i bedzie pracowała dla Krakowa jako senatorka. Pogratulowała zwycięzcy, życzyła mu powodzenia, ale zarazem zapowiedziała, że będzie uważnie obserwować jego działania.

– „Będę ci patrzyła na ręce” – zwróciła się bezpośrednio do Gibały, zapowiadając kontrolowanie realizacji wyborczych obietnic. Zaznaczyła, że zamierza sprawdzać, czy deklarowana przez niego polityka prowadzona pod hasłem „Kraków dla mieszkańców” rzeczywiście będzie służyła mieszkańcom.

To istotna zmiana ról w krakowskiej polityce. Przez lata to Łukasz Gibała należał do najostrzejszych krytyków władz miasta. Najpierw punktował decyzje Jacka Majchrowskiego, później nie szczędził krytyki Aleksandrowi Miszalskiemu. Zarzucał swoim poprzednikom błędy w zarządzaniu Krakowem, krytykował inwestycje, wydatki i sposób podejmowania decyzji. Teraz sam znajdzie się po drugiej stronie. To jego pomysły, decyzje i obietnice będą oceniane, a polityczni przeciwnicy szybko zaczną rozliczać go z przedwyborczych deklaracji.

Piątkowska nie ograniczyła się przy tym do zapowiedzi kontrolowania nowego prezydenta. W swoim wystąpieniu zwróciła się również do koleżanek i kolegów z Koalicji Obywatelskiej. Przyznała, że ostatnie tygodnie były trudne, ale wezwała ich do dalszej, intensywnej pracy.

– „Od poniedziałku, wszyscy razem każdego dnia ciężko pracujmy dla naszego miasta i regionu. Nie zatrzymujemy się. Jesteśmy na biegu” – apelowała.

Przypomniała również, że Koalicja Obywatelska potrafi wygrywać wybory, zachęcając swoich współpracowników, aby nie tracili wiary w kolejne zwycięstwa.

Senatorka podkreślała, że z kampanii wyniosła coś więcej niż wynik wyborczy – nowe kontakty, doświadczenia oraz wiele rozmów z mieszkańcami. Zapowiedziała, że wykorzysta je w dalszej działalności publicznej.

Monika Piątkowska po przegranej nie zamierza jednak żegnać się z krakowską polityką. Podkreśliła, że Kraków jest jej miastem, z którym świadomie związała swoje życie, i mimo wyborczej porażki nadal chce pracować na rzecz jego mieszkańców. Nie było mowy o składaniu broni. Przeciwnie – senatorka dała wyraźny sygnał, że przegrane wybory nie kończą jej zaangażowania w sprawy Krakowa. To rodzi pytanie, czy za tą deklaracją kryje się również gotowość do kolejnego startu w wyborach prezydenckich. Gibała obejmie urząd na skróconą kadencję, a następne regularne wybory samorządowe powinny odbyć się w 2029 roku. Oznacza to, że za niespełna trzy lata oboje mogą ponownie stanąć naprzeciw siebie. Piątkowska pytana przez dziennikarzy o taką możliwość nie przesądziła jednak swojej decyzji.

Gibała zaprasza do współpracy. W pierwszej kolejności Piątkowską

Co ciekawe, mimo zapowiedzi senatorki, że będzie uważnie kontrolować jego prezydenturę, Gibała nie wyklucza współpracy z niedawną rywalką. Wręcz przeciwnie. W rozmowach z dziennikarzami zapowiedział, że zamierza spotkać się ze wszystkimi kontrkandydatami, a w pierwszej kolejności z Moniką Piątkowską.

Nowy prezydent liczy, że jej dobre kontakty z rządem mogą pomóc Krakowowi w pozyskiwaniu środków i realizacji ważnych inwestycji. Zadeklarował również gotowość do współpracy z premierem Donaldem Tuskiem oraz radnymi Koalicji Obywatelskiej.

– „Jestem otwarty na współpracę z panią senator i radnymi Koalicji Obywatelskiej” – zapewnił, dodając, że kontrolowanie działań prezydenta jest naturalną rolą radnych i parlamentarzystów.

Przed Gibałą stoi jednak trudne zadanie zbudowania większości w Radzie Miasta, w której jego ugrupowanie nie ma wystarczającej liczby głosów do samodzielnego przegłosowywania uchwał. Prezydent elekt już zapowiedział rozmowy ze wszystkimi radnymi. Nie ukrywa też, że jest przygotowany na różne scenariusze, gdyby porozumienie okazało się niemożliwe.

– „Z tyłu głowy mamy też plan B i plan C” – przyznał podczas poniedziałkowego spotkania z mieszkańcami. Na razie jednak chce koncentrować się na szukaniu większości dla konkretnych projektów.

Dolina Prądnika i bilety MPK. Pierwszy sprawdzian wyborczych obietnic

Gibała wskazał już sprawy, którymi zamierza zająć się w pierwszej kolejności po objęciu urzędu. To realizacja zapowiadanego parku XXL Dolina Prądnika, który ma służyć ochronie i udostępnieniu mieszkańcom terenów zielonych. Jedną z pierwszych decyzji ma być również przywrócenie poprzedniej taryfy komunikacji miejskiej, w tym biletu 20-minutowego, który zastąpiono biletem 15-minutowym.

– „Przywrócę poprzednią taryfę komunikacji miejskiej. To obiecałem Krakowianom” – zapowiedział w poniedziałek na antenie VOX FM.

To właśnie realizacja takich deklaracji stanie się pierwszym sprawdzianem nowego prezydenta. Według zapowiedzi prezydenta elekta jego zaprzysiężenie ma odbyć się prawdopodobnie 21 października 2026 roku. Po złożeniu ślubowania podczas sesji Rady Miasta formalnie obejmie władzę w Krakowie.

Wybory w Krakowie 2026 - najnowsze informacje

Rozrywka