Łukasz Gibała obejmuje urząd prezydenta Krakowa z zapowiedzią uporządkowania miejskich finansów i ograniczenia zadłużenia. Jednym ze sposobów na zwiększenie dochodów ma być opłata turystyczna. Nowy prezydent chciałby, aby wynosiła co najmniej 20 zł za noc, ale podpisana właśnie ustawa pozwala na pobieranie maksymalnie 5 zł. Ile miasto może na tym zyskać i czy dodatkowe miliony rzeczywiście pomogą zmniejszyć deficyt?
W skrócie:
- Łukasz Gibała obejmuje urząd prezydenta Krakowa i zapowiada zlikwidowanie deficytu budżetowego w ciągu dwóch lat.
- Zadłużenie Krakowa na koniec 2026 roku może sięgnąć 8,9 mld zł.
- Gibała chce pobierać od turystów 20 zł za noc, ale nowa ustawa pozwala na maksymalnie 5 zł.
- Kraków może zyskać około 50 mln zł rocznie, czyli zaledwie 4 proc. pierwotnie planowanego deficytu.
- Krakowscy parlamentarzyści zabiegali o wyższe stawki i korzystniejszą waloryzację opłaty, ale nie wszystkie ich postulaty przyjęto.
We wtorek, 20 października, podczas uroczystej sesji Rady Miasta Krakowa Łukasz Gibała złoży ślubowanie i oficjalnie obejmie urząd prezydenta miasta. Jednym z najpoważniejszych wyzwań, jakie czekają nowego włodarza, będzie sytuacja finansowa Krakowa. Miasto kończyło 2025 rok z zadłużeniem sięgającym 7,87 mld zł, a na koniec 2026 roku planowano już około 8,9 mld zł długu.
Gibała zapowiada audyt miejskich wydatków, ograniczenie kosztów promocji, zmniejszenie zarządów spółek komunalnych oraz działania zachęcające mieszkańców do rozliczania PIT w Krakowie. Liczy również na dodatkowe pieniądze od turystów.
– „To jest minimum. W Krakowie właściciele prywatnych firm zarabiają na turystyce, a miasto i mieszkańcy do tego dokładają” – mówił 28 września w RMF FM, odnosząc się do proponowanej przez siebie opłaty w wysokości 20 zł za noc.
Faktycznie, kilka dni po jego zwycięstwie w wyborach prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, która otwiera drogę do pobierania opłaty miejscowej, potocznie nazywanej turystyczną. Nowe przepisy wejdą w życie już 1 stycznia 2027 roku. Jest jednak zasadnicza różnica między tym, na co liczył Gibała, a tym, co ostatecznie uchwalił parlament. Zamiast postulowanych przez niego 20 zł za noc, maksymalna stawka wyniesie zaledwie 5 zł. To czterokrotnie mniej, co oznacza również znacznie niższe potencjalne wpływy do miejskiego budżetu.
Kraków zadłużony na miliardy. Skąd wziąć pieniądze?
O skali problemów finansowych miasta świadczy budżet na 2026 rok. W pierwotnym planie, uchwalonym w grudniu 2025 roku, dochody Krakowa określono na około 10,27 mld zł, natomiast wydatki na 11,47 mld zł. Oznaczało to planowany deficyt w wysokości około 1,2 mld zł. W trakcie roku budżet był wielokrotnie zmieniany, jednak zasadniczy problem pozostał: miasto wydaje więcej, niż wynoszą jego dochody.
Zadłużenie Krakowa narastało przez kolejne lata. Na koniec 2026 roku prognozowano dług na poziomie około 8,9 mld zł, co odpowiada ponad 80 proc. rocznych dochodów miasta. To zobowiązania, które będą obciążały budżety również w następnych latach. Samorząd musi bowiem nie tylko spłacać zaciągnięte kredyty i obligacje, ale także ponosić koszty ich obsługi.
Gibała w kampanii wyborczej zapowiadał, że chce sprowadzić deficyt budżetowy Krakowa do zera w ciągu dwóch lat. Oprócz ograniczania wydatków wskazywał na konieczność zwiększenia dochodów miasta. Jednym z pomysłów była właśnie opłata turystyczna.
W rozmowie z portalem Zero.pl przekonywał, że przy stawce 20 zł od noclegu Kraków mógłby uzyskać nawet 200 mln zł rocznie. Dziennikarz zwrócił mu jednak uwagę, że przy proponowanej przez rząd stawce maksymalnej 5 zł wpływy byłyby czterokrotnie niższe, czyli wyniosłyby około 50 mln zł.
Ostatecznie parlament przyjął właśnie ten niższy limit. Oznacza to, że przynajmniej na razie nowy prezydent nie będzie mógł zrealizować swojego pomysłu w zapowiadanej skali.
Miliony od turystów. Czy pomogą oddłużyć miasto?
Kraków każdego roku odwiedzają miliony turystów. Dzięki nim zarabiają hotele, restauracje i lokalne firmy, ale miasto ponosi też dodatkowe koszty. Opłata turystyczna ma sprawić, że przyjezdni dołożą się do utrzymania Krakowa.
Do tej pory miasto nie mogło jej pobierać z powodu przepisów dotyczących jakości klimatu. Teraz to się zmieni. Od 1 stycznia 2027 roku Kraków będzie mógł wprowadzić opłatę w wysokości maksymalnie 5 zł za noc. Ostateczną stawkę ustalą krakowscy radni.
Dla turysty oznacza to niewielki wydatek. Przy dwóch noclegach zapłaci dodatkowo 10 zł. Jednak przy milionach odwiedzających miasto wpływy mogą być znaczące. Według szacunków Kraków mógłby zyskać około 50 mln zł rocznie.
Czy te pieniądze pomogą oddłużyć Kraków? Mogą poprawić sytuację finansową miasta, choć nie rozwiążą problemu wielomiliardowego zadłużenia. Nawet 50 mln zł rocznie stanowiłoby jedynie około 4 proc. pierwotnie planowanego na 2026 rok deficytu. Dodatkowe dochody mogłyby jednak pokryć część kosztów utrzymania miasta, a tym samym ograniczyć potrzebę zaciągania kolejnych zobowiązań.
Trzeba też pamiętać, że 50 mln zł to jedynie szacunek. Faktyczne wpływy będą zależały przede wszystkim od liczby płatnych noclegów i stawki, na którą zdecydują się krakowscy radni.
Krakowscy posłowie walczyli o więcej
O wprowadzenie opłaty turystycznej od lat starali się małopolscy parlamentarzyści z różnych ugrupowań. W obecnej kadencji Sejmu powstały trzy projekty poselskie. Rafał Komarewicz, wówczas z Polski 2050, proponował maksymalnie 5 zł za noc, Daria Gosek-Popiołek z Lewicy – 8 zł, a projekt PSL, reprezentowany przez Ireneusza Rasia – 11 zł. Cel był wspólny: zapewnić samorządom dodatkowe dochody z turystyki.
Komarewicz i Gosek-Popiołek wspólnie zabiegali o przyspieszenie prac nad ustawą, a później o korzystniejsze rozwiązania. Szczególnie ważna była automatyczna waloryzacja opłaty, dzięki której jej maksymalna wysokość mogłaby rosnąć bez konieczności kolejnych zmian ustawy. Posłanka Lewicy apelowała też o podniesienie limitu do 10 zł, argumentując, że niższa stawka nie wystarczy do pokrycia kosztów związanych z masową turystyką.
– „Zaproponowana przez Ministerstwo Finansów stawka 5 zł to zdecydowanie za mało” – przekonywała Gosek-Popiołek podczas sejmowej debaty 18 września. Ostatecznie parlament przyjął niższy limit, zgodny z pierwotną propozycją Komarewicza. Nie udało się natomiast przeforsować postulowanej przez posłów waloryzacji powiązanej z minimalnym wynagrodzeniem.
Komarewicz nie krył radości z przyjęcia ustawy nie krył – „I wreszcie mamy to!” – napisał 15 października. Przypomniał, że dokładnie trzy lata wcześniej uzyskał mandat poselski, a zmiana przepisów była jednym z jego priorytetów. – „Miasto przyjmuje miliony gości, a za sprzątanie, komunikację i infrastrukturę płacili sami mieszkańcy. Dziś to się zmienia” – podkreślił.
Komarewicz przyznał, że nie wszystko udało się wywalczyć. Zwrócił jednak uwagę, że nawet przy przyjętej stawce Kraków może zyskać kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.
Uchwalenie ustawy to także efekt działań innych parlamentarzystów. Marek Sowa z KO, który przedstawiał stanowisko sejmowych komisji, dziękował autorom trzech projektów, a także wskazywał na zaangażowanie Moniki Piątkowskiej, która uczestniczyła w rozmowach na końcowym etapie prac. W debacie przypominano również o wieloletnich staraniach Jacka Karnowskiego i Andrzeja Guta-Mostowego.
Liczył na 200 mln, dostanie tylko 50?
Łukasz Gibała nie musi przekonywać Rady Miasta do samej idei opłaty turystycznej. Już 24 czerwca 2026 roku krakowscy radni jednogłośnie przyjęli rezolucję popierającą jej wprowadzenie. Teraz pozostaje ustalenie stawki i zasad pobierania opłaty.
Dla nowego prezydenta to szansa na realizację jednej z wyborczych zapowiedzi dotyczących zwiększenia dochodów Krakowa, choć w znacznie mniejszym zakresie, niż zakładał. Gibała liczył na 200 mln zł rocznie przy stawce 20 zł za noc. Przy ustawowym limicie 5 zł, zakładając taką samą liczbę płatnych noclegów, wpływy mogłyby wynieść około 50 mln zł rocznie.
Pozyskane środki mogłyby pomóc w finansowaniu komunikacji miejskiej, utrzymania czystości, remontów infrastruktury czy poprawy bezpieczeństwa. To wydatki, które dziś w dużej części pokrywane są z budżetu miasta.
Opłata turystyczna sama nie oddłuży Krakowa, ale może pomóc ograniczyć deficyt i zmniejszyć potrzebę zaciągania kolejnych zobowiązań. Szacowane 50 mln zł to około 4 proc. pierwotnie planowanego na 2026 rok deficytu. Nie rozwiąże to problemu wielomiliardowego długu, ale da miastu dodatkowe pieniądze na bieżące potrzeby.
Dodatkowy zastrzyk gotówki nie rozwiąże jednak problemów finansowych Krakowa. Gibała zapowiadał, że w ciągu dwóch lat doprowadzi do zlikwidowania deficytu budżetowego. Opłata turystyczna może być jednym z elementów tego planu, ale nie wystarczy do jego realizacji. Jakie jeszcze rozwiązania zaproponuje nowy prezydent, aby dotrzymać wyborczej obietnicy? O to na pewno będą pytać radni, mieszkańcy i dziennikarze, gdy zakończy się inauguracyjna sesja i opadną emocje związane z jego ślubowaniem oraz przejęciem symbolicznych kluczy do miasta.


















