czwartek, 18 marca 2021 13:37

Horror na Plebani. Przerażająca historia 12-letniej Marianny

Autor Norbert Kwiatkowski
Horror na Plebani. Przerażająca historia 12-letniej Marianny

Marianna dzisiaj ma 19 lat, jednak koszmar, który jej się przytrafił przed siedmioma laty budzi grozę. Przez półtora roku jeden z księży gwałcił ją i okaleczał. Organy ścigana nie ujawniają dokładnego miejsca tych zdarzeń. Sprawą zajmowała się prokuratura miechowska, więc przypuszczalnie sprawa dotyczy tego regionu. Marianna nie tylko czeka na efekty działań prokuratury, ale również boi się, że pozostający na wolności duchowny może krzywdzić inne dziewczynki.

O swoim przerażającym losie, Marianna zdecydowała się opowiedzieć w programie „Uwaga” dla telewizji TVN. Dziś, mimo że upłynęło parę lat, a sama stała się znacznie dojrzalsza – uznała, że warto oczyścić swoją „duszę” od demonów, z którymi musi się mierzyć.

- To wszystko zaczęło się w 2013 roku. Ja miałam wtedy 12 lat, jak poszłam na kółko biblijne - tak swoją historię rozpoczyna Marianna, ofiara księdza.

- Musiałam się rozebrać, tak jak już wcześniej bywało, i po prostu wziął mnie i posadził jakby na sobie - opowiada Marianna. I tak co piątek, przez półtora roku, ksiądz gwałcił dziewczynkę. Mówił, że tylko do tego ona się nadaje, i groził, że ją zabije.

Dziewczynka była w trudnej sytuacji. Bała się i wstydziła powiedzieć komukolwiek, także o tym, że bezkarny duchowny ciął ją po plecach i w okolicach miejsc intymnych.

- Brał taki nożyk, po prostu kazał mi się położyć. I tak jeździł po ciele, dopóki nie przeciął. (...) Już wolałam ten nóż, bo to przynajmniej nie sprawiało, że czułam się taka okropnie brudna po prostu, tak strasznie się wstydziłam - wyznaje Marianna.

Do momentu kulminacyjnego, jakim można określić załamanie psychiczne dziewczynki doszło w trakcie spaceru z psem. Tam też odnalazł ją duchowny i zaczął robić, to co zwykle.  - Chciałam się rzucić pod ciężarówkę wtedy. (...) Życie uratował mi ktoś, po kim nikt by się nigdy tego nie spodziewał, bo był to człowiek, który spędził lata w więzieniu i to była pierwsza osoba, której ja o tym powiedziałam - wspomina Marianna.

Przerażające przeżycie, jakie spotkało Mariannę – zdecydowanie wpłynęło na nią, również pod kątem planów na przyszłość. Dziewczyna zdecydowała się studiować prawo, by żadne dziecko nie było tak przesłuchiwane. Gdy osiągnęła pełnoletność, ponownie zawiadomiła miechowską prokuraturę.

- To było coś strasznego. Przez większość tego czasu ja byłam po prostu atakowana pytaniami, sugerowano kolejny raz, że być może ja gdzieś tam na przykład świadczyłam usługi - opowiada Marianna.

Ból dziewczynki, która pragnęła tylko ukarania złego człowieka dostrzegł jej prawnik Paweł Nowak. Ciężko było się pogodzić z takim działaniem prokuratury.

- Zobaczyłem dziewczynę, która, zamiast znaleźć sprawiedliwość, cierpi. Cierpi za długo. Wniosek złożyłem w prokuraturze w czerwcu 2020 roku. Ksiądz działa już w innej, świętokrzyskiej parafii. Ona po prostu boi się, że ten człowiek jest bezkarny i dalej funkcjonuje, i dalej może po prostu robić to samo. Gdzie ona ma iść z tym? Idzie do prokuratury, prosi państwo o pomoc – powiedział jej prawnik i pełnomocnik.

Po ukazaniu się materiału wyemitowanego przez TVN „Uwaga”, błyskawicznie pojawiło się zawiadomienie do prokuratury. Państwowa Komisja ds. pedofilii w trybie pilnym wystąpiła udzielenie aktualnej informacji o stanie postępowania. Złożyła też wniosek o przedstawienie kopii akt. Analiza materiałów pozwoli na zaplanowanie dalszych działań Komisji w tej sprawie.

W dniu dzisiejszym pojawiła się oficjalna odpowiedź Prokuratury Okręgowej dotycząca tej sprawy.

"W odpowiedzi na publikację redakcji Fakty TVN z 16 marca 2021 r. pt. "Opowiedziała, jak ksiądz ją gwałcił i okaleczał. "Chciałam się rzucić pod ciężarówkę" Prokuratura Okręgowa w Krakowie informuje, że publikacja ma charakter jednostronny i wykazuje sprzeczność z faktycznym przebiegiem postępowania. Wbrew treści publikacji, która wybiórczo odwołuje się do dowolnych fragmentów zeznań pokrzywdzonej, zgromadzone dotychczas dowody nie pozwalają na wskazanie jako sprawcy osoby duchownej. W publikacji całkowicie pominięto fakt, że pierwotnie jako sprawcę przestępstwa wskazano inną osobę.  Kwestią kluczową dla dalszego biegu postępowania jest więc zweryfikowanie wiarygodności pokrzywdzonej, tym bardziej, że opinia psychologiczna wskazuje na poważne wątpliwości w tym zakresie."

Źródło: Uwaga/TVN

Foto: yt/screen

Miechów - najnowsze informacje