Nie cichnie temat kosztów podróżowania po Polsce. Kierowcy od miesięcy narzekają nie tylko na ceny paliw, ale również na rosnące opłaty drogowe. Teraz dochodzi kolejny element tej układanki — od środy, 1 kwietnia, więcej zapłacimy za przejazd autostradą A4 na odcinku Katowice–Kraków. I choć data może sugerować żart, nowy cennik jest jak najbardziej realny.
Podwyżka, która nikogo nie zaskakuje
Odcinek autostrady zarządzany przez spółkę Stalexport Autostrada Małopolska od lat należy do najdroższych w Polsce. Kierowcy przyzwyczaili się już, że przejazd 61-kilometrowym fragmentem między Katowice a Kraków kosztuje więcej niż na wielu dłuższych trasach ekspresowych czy autostradach państwowych.
Od 1 kwietnia stawki ponownie pójdą w górę. Samochody osobowe zapłacą 18 zł za każdą bramkę, co oznacza łącznie 36 zł za przejazd całego odcinka. To o 2 zł więcej niż dotychczas.
W przypadku pojazdów ciężarowych podwyżki są jeszcze bardziej odczuwalne. Dla kategorii 2–5 opłata wzrośnie do 55 zł na bramce, czyli 110 zł za całą trasę. Co prawda dla części pojazdów utrzymano bonifikaty, ale i one nie zneutralizują wzrostu kosztów.
Dwie strony medalu
Problem w tym, że cena to tylko jedna strona medalu. Kierowcy od dawna zwracają uwagę na częste utrudnienia na tej trasie. Zwężenia, remonty, zmiany organizacji ruchu — to codzienność na tej części A4. W praktyce oznacza to, że za stosunkowo wysoką opłatę nie zawsze otrzymujemy komfortową i płynną jazdę.
W opinii wielu użytkowników drogi to właśnie połączenie wysokich kosztów i utrudnień sprawia, że odcinek ten nie należy do ulubionych w Polsce. Alternatywy często nie są jednak dużo lepsze — drogi krajowe bywają przeciążone, a objazdy wydłużają czas podróży.
Skąd decyzja o podwyżce?
Spółka zarządzająca trasą tłumaczy decyzję rosnącymi kosztami utrzymania infrastruktury oraz koniecznością realizacji inwestycji. W tle jest także kończąca się umowa koncesyjna, która wygasa w marcu 2027 roku.
Wniosek o podwyżkę został złożony już wcześniej do Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, a jego akceptacja była w zasadzie formalnością.
W praktyce oznacza to jedno: podróżowanie między Śląskiem a Małopolską znów stanie się droższe. Dla osób pokonujących tę trasę regularnie — choćby do pracy — różnice mogą być odczuwalne w skali miesiąca.
I choć trudno mówić o zaskoczeniu, trudno też mówić o akceptacji. Kierowcy coraz częściej podnoszą pytanie, czy poziom opłat idzie w parze z jakością infrastruktury.
Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by trend wzrostowy miał się zatrzymać. W przypadku tej autostrady jedno pozostaje pewne — taniej już było.














![[4.04.2026] Wielkanocna sobota pod znakiem słońca, ale parasole niech będą w gotowości](https://cdn.glos24.pl/2026/04/rolpet-crocuses-2256068_1280_w300.webp)




