We wtorek 31 marca reprezentacja Polski zmierzy się w Sztokholmie ze Szwecją. Przed naszymi kadrowiczami co najmniej 1,5 godziny walki o mundial z rywalem, który historycznie wyjątkowo nam nie leży.
To nic, że nie wygrali meczu w eliminacjach
Jeśli są w Polsce kibice, którzy czują, że baraże do mundialu udało się bardziej wyrwać, niż na spokojnie zapewnić, to nasi rywale mogą mówić o losie na loterii. Szwedzi mają za sobą beznadziejne eliminacje do Mistrzostw Świata. Na sześć spotkań przegrali cztery, a także zremisowali dwukrotnie ze Słowenią (2:2 i 1:1), ale jak trwoga, to do Ligi Narodów. Szwecja jest beneficjentem tych rozgrywek, bowiem zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie dywizji C, gdzie z sześciu rywalizacji, nie wygrali tylko jednej. Dzięki temu dostali los na loterii, w postaci barażów.
Dla reprezentacji Trzech Koron kluczowe było rozstanie z John Dahlem Tomassonem. Duński trener pożegnał się z rolą szkoleniowca Szwecji po przegranym domowym meczu z Kosowem 0:1. W jego miejsce wszedł Anglik Graham Potter, który temu krajowi zawdzięcza wejście do dużej piłki. Przez siedem lat pracował w klubie Ostersunds, gdzie z trzeciej ligi wprowadził klub nie tylko na najwyższy szczebel ligowy, ale nawet do europejskich pucharów.
Kadra Szwecji pod jego wodzą przegrała na start wyjazdowy mecz ze Szwajcarią 1:4, a później podzieliła się punktami ze Słowenią u siebie 1:1. Zatrudnienie Pottera od samego początku miało za cel naukę schematów i poprawę gry dopiero na baraże. Tak też się stało, bo Szwedzi ograli w półfinale Ukraińców 3:1, w efekcie czego zagrają o mundial pomimo beznadziejnych eliminacji.
Teraz nasi rywale mają dobrze dysponowanego Victora Gyokeresa. Napastnik Arsenalu w meczu z Ukrainą ustrzelił trzy gole i zapewne będzie chciał przynajmniej do tego nawiązać przeciwko Polakom. Szwecja będzie miała ochotę zrewanżować się za poprzedni mundial, gdy Biało-Czerwoni ograli ich 2:0 w Chorzowie i awansowali na turniej w Katarze.
Prawie sto lat oczekiwań
Polacy z kolei nie lubią grać z nimi na wyjeździe. Ostatni raz pokonali ich w delegacji... w 1930 roku. Obecnie trwa passa jedenastu spotkań na szwedzkiej ziemi, które zakończyły się bez wygranej Polaków. Wyjątkiem jest mundial w 1974 roku. Kadra Trzech Koron uległa wtedy 1:3 i formalnie była gospodarzem, jednak sam turniej odbył się w Republice Federalnej Niemiec. W ramach ciekawostki można dodać, że to właśnie ze Szwecją Polska odniosła pierwsze oficjalne zwycięstwo, co miało miejsce w 1927 roku.

Dla jednych i drugich będzie to zatem nie tylko pojedynek o Mistrzostwa Świata, ale także walka ze starymi demonami, które ciągną się za tymi drużynami jeśli chodzi o bezpośrednie mecze. Szwecja zmierzy się z Polską o 20:45.



















