Za nami bodaj najdziwniejszy sezon Ekstraklasy od lat. Ligę opuszcza Lechia Gdańsk, która zdobyła tyle goli co mistrz kraju Lech Poznań. Z kolei ósma w tabeli Wisła Płock strzeliła taką samą liczbę bramek co spadająca Arka Gdynia. Skupiając się jednak na zespołach z Małopolski, jest to okres, na którym należy się zastanowić i go przemyśleć.
Przemyśleć, ponieważ ani Cracovia, ani Bruk-Bet Termalica nie będą z jakąś tęsknotą mówić o sezonie 2025/26. Pasy z zespołu walczącego o europejskie puchary, zjechały do miejsca walczącego o utrzymanie. Z kolei Słoniki jako pierwszy zespół ligi wiedział, że nie uda mu się pozostać na choćby jeden rok dłużej na poziomie elity.
Szukając pozytywów, to oczywiście można wspomnieć o pierwszych tygodniach rozgrywek. Cracovia rozbiła w Poznaniu Lecha 4:1, a Bruk-Bet w Białymstoku Jagiellonię 4:0. Obaj ci rywale zagrali przecież później w pucharach, kończąc miniony właśnie sezon w najlepszej trójce ligi. Niecieczanie dołożyli do tego wygraną w Warszawie z Legią, co może nie jest imponujące, zważywszy na obecny poziom Wojskowych, ale jednak trzy punkty w stolicy brzmią nieźle. Drużyna z Kałuży na pewno też docenia domowe zwycięstwo z Legią nawet tak przeciętną.
Obie małopolskie drużyny lepiej czuły się na wyjazdach, patrząc na skalę sezonu. Cracovia w tej kategorii zajęła dziesiątą lokatę, a Bruk-Bet jedenastą mając te samą liczbę punktów. Domowe rywalizacje to jednak już coś, nad czym muszą obie drużyny popracować. Od Pasów gorzej u siebie wyglądał tylko Motor Lublin, Piast Gliwice i... no właśnie, Bruk-Bet Termalica. O przyczynach spadku Słoników już wcześniej pisałem. Wydaje się, że to musiało się tak skończyć, skoro popełniło się pewne błędy.

Drużynę z Krakowa usprawiedliwia fakt, że w trakcie rozgrywek pojawił się nowy właściciel, którego zmiany nawet jeśli okażą się za jakiś czas dobre, to podczas sezonu mocno utrudniły funkcjonowanie zespołu. Zimą odeszło kilka ważnych postaci, nie tylko biegających po boisku, ale także działających w zarządach.

Cracovia miała to szczęście w nieszczęściu, że w ostatniej kolejce z Koroną Kielce była zależna od siebie. Nawet remis dałby jej utrzymanie niezależnie od innych spotkań, co zresztą udało się wykonać (1:1). Bruk-Bet postanowił, że po zabraniu ze sobą Arki do 1 ligi, pociągnie kolejny zespół z Pomorza, pokonując Lechię 3:2, podobnie jak ich rywali z Gdyni tydzień wcześniej. Pasy więc zrobiły to co minimum musiały, a do tego Słoniki zadbały o jeszcze większy spokój kibiców z Krakowa.
Spadek, utrzymanie i nic ponadto
Bruk-Bet żegna się po jednym sezonie z Ekstraklasą i z całą pewnością ewentualny szybki powrót do elity jest zależny nie tylko od transferów, ale także tego czy Marcin Brosz nadal będzie trenerem pierwszego zespołu.
Z kolei Cracovia sezon kończy pięcioma remisami z rzędu, wygrywając przez całą wiosnę dwa spotkania. Być może przy Kałuży byłoby do ostatniej kolejki bardziej nerwowo, gdyby nie decyzja PZPN z początku sezonu, by odjąć Lechii 5 punktów za kłopoty licencyjne i finansowe. Ponadto licząc ostatnie 30 z 34 kolejek, to Pasy zajmują miejsce w strefie spadkowej, więc do tragedii było blisko. No ale nie ma co się zastanawiać, Cracovia zostaje w elicie.
Bartosz Grzelak musi ustabilizować i uformować drużynę pod swoją modłę, co zapewne nie zagra od razu. Na pocieszenie dla lokalnego środowiska piłkarskiego, w przyszłym sezonie wracają derby Krakowa, więc emocji ponownie nie będzie brakowało. Czy któryś z zespół ze stolicy Małopolski spadnie, lub pozytywnie zaskoczy? Dowiemy się dopiero za rok.



















