Małopolska znów stała się areną wielkiego ścigania. Peleton 64. Małopolskiego Wyścigu Górskiego ma za sobą prolog w Krakowie i wymagający etap z Wieliczki do Myślenic. W sobotę kolarze ruszyli z Wadowic do Nowego Targu, a w niedzielę czeka ich królewski finał na Przehybie.
W skrócie:
- 64. Małopolski Wyścig Górski trwa od 11 do 14 czerwca.
- Po prologu w Lesie Wolskim najlepszy był Alberto Monti.
- Pierwszy etap z metą na Górze Chełm wygrał Giacomo Ballabio.
- W niedzielę peleton zakończy rywalizację wymagającym podjazdem na Przehybę.
Kolarska legenda wróciła na drogi regionu
Cztery dni rywalizacji, setki kilometrów i trasa, która nie wybacza słabszego momentu. W Małopolsce trwa 64. Małopolski Wyścig Górski, jedna z najbardziej rozpoznawalnych imprez kolarskich w tej części Europy. To wydarzenie, które łączy sportową walkę, regionalną tradycję.
Tegoroczna edycja rozpoczęła się w czwartek, 11 czerwca, od prologu w Lesie Wolskim w Krakowie. Krótka, ale wymagająca jazda na czas od razu pokazała, że o zwycięstwie będą decydować nie tylko nogi, ale też precyzja i odporność na ból. Najszybszy był Alberto Monti z grupy ATT Investments, który wygrał otwierającą próbę i jako pierwszy nadał ton całej rywalizacji.

Dzień później peleton przeniósł się na trasę z Wieliczki do Myślenic. Meta na Górze Chełm nie była miejscem dla przypadkowych zwycięzców. Na stromym finiszu najlepiej poradził sobie Giacomo Ballabio z Team Vorarlberg, który wygrał etap i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Dla kibiców był to pierwszy mocny sygnał, że wyścig będzie rozgrywany nie tylko na ostatnich kilometrach, ale na każdym podjeździe, premii i zjeździe.

Wadowice, Nowy Targ i wielki finał w górach
W sobotę, 13 czerwca, zawodnicy ruszyli z Wadowic w stronę Nowego Targu. Trasa prowadziła m.in. przez Świnną Porębę, Stryszawę, Zawoję, Krowiarki, Jabłonkę, Czarny Dunajec, Sieniawę i Klikuszową. To etap, który może wyglądać spokojniej tylko na mapie. W praktyce oznacza długie kilometry pracy, walkę o pozycję i ciągłe napięcie przed finałem w stolicy Podhala.
Największe emocje zapowiadają się jednak w niedzielę, 14 czerwca. Ostatni etap rozpocznie się w Rabce-Zdroju, a zakończy na Przehybie w Szczawnicy. Tu najbardziej będzie można poczuć wysiłek jazdy pod górę. Zawodnicy przejadą m.in. przez Lubień, Mszanę Dolną, Słopnice, Limanową, Łukowicę, Stary Sącz i Skrudzinę, by na koniec zmierzyć się z jednym z najbardziej charakterystycznych podjazdów w regionie.
Przehyba nie jest tylko metą. To miejsce, w którym można stracić wszystko albo odwrócić losy klasyfikacji generalnej. Zmęczenie z poprzednich dni, tempo rywali, pogoda i ostatnie kilometry pod górę mogą sprawić, że niedzielny finał będzie najważniejszym momentem całego wyścigu.
Będą utrudnienia, ale też sportowe święto
Wyścig oznacza również zmiany w organizacji ruchu. Policja informuje, że przejazd peletonu odbywa się przy ruchu częściowo ograniczonym, wstrzymywanym na czas przejazdu zawodników. W zabezpieczeniu wydarzenia bierze udział prawie 300 policjantów, którzy pilnują tras, skrzyżowań i newralgicznych miejsc.
Kierowcy powinni liczyć się z chwilowymi utrudnieniami, szczególnie w rejonie startów, premii, przejazdu peletonu oraz mety. Dla kibiców to jednak okazja, by zobaczyć sport z bliska — bez bariery stadionu, za to z całą energią, jaką daje rywalizacja na drodze.
Małopolski Wyścig Górski od lat pokazuje region z najlepszej strony: przez Kraków, Wieliczkę, Myślenice, Wadowice, Nowy Targ, Rabkę-Zdrój, Stary Sącz i beskidzkie podjazdy. W niedzielę okaże się, kto najlepiej przetrwał tę trasę i kto wyjedzie na Przehybę jako zwycięzca.



















